Devil May Cry (PS2)
Premiera Świat - 16 październik 2001 Premiera Polska - 1 grudzień 2001
Ocena użytkowników: bardzo dobra
2 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Capcom Dystrybutor: CD Projekt Wydawca: Capcom
Gatunek: Akcja/Arcade Cechy gry: TPP
Tematyka: Fantasy, Rozgrywka: Singleplayer
Na tę platformę mamy: 20 screenów, 1 video, 1 recenzji, 5 newsów,
Devil Never Cry
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
mnq
mnq
Devil May Cry OST - Requiem Of The Dark Knight
Ki diabeł?
Fabuła odgrywa tu zdecydowanie drugoplanową rolę, jednak żeby formalności stało się za dość, przytoczę szybko jej zarys. Głównym bohaterem Devil May Cry jest łowca demonów imieniem Dante, którego nieodłącznymi atrybutami są białe włosy, czerwony płaszcz oraz niezwykle cięty język. Nasz bohater jest bowiem typem, który potrafi zwymyślać bestii rozmiarów średniej wielkości budynku, by w chwilę potem zrobić jej z tyłka przysłowiową jesień średniowiecza.
Szczegółem, który odróżnia Dantego od zwykłych śmiertelników jest jego pochodzenie. Ojcem młodego gniewnego jest legendarny czarny rycerz Sparda, który przed wiekami przeciwstawił się swoim ziomkom, by walczyć za sprawę słabowitych ludzi. Demoniczny lord odniósł miażdżące zwycięstwo, zaś jego pałający nienawiścią pobratymcy zostali zmuszeni do odwrotu. Po kilkuset latach od pamiętnej bitwy, demony ponownie próbują się wedrzeć do świata śmiertelników, by dokonać krwawej zemsty oraz odegrać się na potomku swojego oprawcy. Tu rozpoczyna się nasza rola. Wcielając się w postać Dantego, musimy w pojedynkę stawić czoła przeważającym siłom ciemności z okrutnym Mundusem na czele.
Diabli nadali
Polem bitwy pomiędzy Dante a demonami jest posępne zamczysko, które znajduje się na odizolowanej od świata wysepce. Szkielet rozgrywki opiera się na prostym połączeniu eksploracji otoczenia z dynamicznymi walkami oraz rozwiązywaniem niezbyt skomplikowanych łamigłówek. W trakcie zabawy bardzo szybko okazuje się, że pierwsze skrzypce grają tu refleks oraz zręczne palce. Wynika to za faktu, że walki prawie zawsze toczą się z mającym przewagę liczebną przeciwnikiem na stosunkowo niewielkim obszarze.
Prawdziwe wyzwanie stanowią regularne potyczki z bossami, z których każdy to kawał twardego sukinkota. Potrzeba naprawdę sporo wprawy i odrobiny szczęścia, aby posłać delikwentów w diabły przy pierwszym podejściu. Jakby tego było mało, to nie wystarczy tylko łoić ze wszystkiego, co akurat mamy pod ręką. Każdy z szefów ma swój słaby punkt, który jest szczególnie podatny na ataki. Im szybciej się zorientujemy gdzie należy uderzać, tym lepiej dla nas, gdyż pozostałe zaczepki z reguły nie robią na oponencie żadnego wrażenia.
Częste powtarzanie pojedynków, a nawet całych etapów to tutaj chleb powszedni, zwłaszcza na wyższych poziomach trudności, gdzie gra srogo karze za najmniejszy błąd. Płynie stąd prosty wniosek, że Devil May Cry to tytuł adresowany przede wszystkim do graczy lubiących prawdziwe wyzwania oraz bicie niezdrowych rekordów (pod koniec każdego etapu gra ocenia styl w jakim zaliczyliśmy dany poziom). Jak zatem poradzić sobie z rozgrywką i nie dostać przy tym ataku spazmów? Absolutną podstawą i musem jest dobre opanowanie postaci Dantego oraz odpowiednie wykorzystanie uzbrojenia.
Nasz bohater zalicza się oczywiście do kategorii typów o ponad przeciętnej sprawności fizycznej. Dante potrafi wysoko skakać, wykonywać błyskawiczne uniki, czy też odbijać się od pionowych powierzchni by zaatakować z powietrza. Poza ciekawym zestawem ruchów, do dyspozycji gracza oddano nie mniej atrakcyjny arsenał broni. Wśród narzędzi pracy łowcy demonów znajdziemy zarówno coś do walki kontaktowej (wielkie miecze, rękawice), jak i broń dystansową (pistolety, strzelbę, granatnik, działko energetyczne). Odpowiednio szybko wyprowadzane ataki łączą się w kombosy, które poprawiają nasze statystyki oraz nabijają licznik punktów.
Ze względu na swoje połowicznie nadprzyrodzone pochodzenie, Dante posiada również zdolność chwilowej transformacji w demona. Jest to możliwe dzięki tak zwanemu Devil Trigger, który aktywujemy po naciśnięciu odpowiedniego przycisku na padzie. Będąc w takim stanie, Dante staje się na moment niezwykle silny, szybki oraz bardziej odporny na obrażenia. Wykorzystaną do aktywacji Devil Trigger energię możemy zregenerować poprzez masakrowanie kolejnych maszkar lub wykorzystanie specjalnego power upu. Wspomagaczy jest oczywiście więcej i nierzadko uratują nam skórę przed rychłą porażką.
Power upy możemy znaleźć w trakcie rozgrywki lub kupić w przerwach pomiędzy kolejnymi etapami oraz specjalnie wyznaczonych do tego punktach. Walutą w grze są czerwone klejnoty, które znajdujemy w skrzyniach, niszcząc wybrane elementy otoczenia lub zabijając potwory. Kolorowe kamyczki służą również do zakupu dodatkowych i silniejszych ataków. Poza tym możemy nabyć przedmioty, które leczą, wydłużają nasz pasek zdrowia, pozwalają przez dłuższy czas przebywać w stanie Devil Trigger lub oferują chwilową nieśmiertelność.
Na nieco dalszym planie znalazły się wstawki typowo zręcznościowe jak skakanie po platformach oraz łamigłówki. Zagadki są z reguły banalne, ale stanowią bardzo miłe urozmaicenie w nieco prostackiej formule rozgrywki. Z reguły rozchodzi się o to, aby udać się z punktu A do punktu B, zabrać stamtąd potrzeby przedmiot, wrócić ze zdobyczą do punktu A, co otworzy nam dalszą drogę. Na koniec warto jeszcze wspomnieć o kapitalnym, aczkolwiek mocno kiczowatym klimacie, jaki towarzyszy nam podczas trwania całej przygody. Mroczna atmosfera gotyckiego zamczyska połączona z estetyką japońskiego anime oraz czarnym humorem, tworzy iście wybuchową mieszankę, która tak naprawdę stanowi główną siłę napędową tej gry.
Oprawa i ocena końcowa
Od strony wizualnej Devil May Cry nie robi już takiego wrażenia jak w 2001 roku. Dante wyraźnie się postarzał, niemniej nadal potrafi pozytywnie zaskoczyć niezłymi animacjami, efektami specjalnymi oraz świetnie zaprojektowanymi klimatycznymi lokacjami. Próbę czasu doskonale zniosła oprawa dźwiękowa oraz soundtrack z gry, który stanowi genialne połączenie muzyki elektronicznej, gitarowej oraz partii granych na posępnie brzmiących organach.
Przejdźmy zatem do podsumowania całego wywodu. Devil May Cry to gra, która nie bierze jeńców. Dzieło Capcomu stanowi pod pewnymi względami ewenement, albowiem łączy w sobie elementy staroszkolnego modelu rozgrywki z nowoczesnymi rozwiązaniami. Nasuwa się również myśl, że gdyby nie Devil May Cry, to kto wie czy dziś moglibyśmy się cieszyć takimi hitami jak doskonały cykl God of War, Wet czy Bayonetta (również autorstwa Capcomu).
Pomimo blisko dekady na karku, pierwsza odsłona przygód Dantego nadal cieszy i daje masę frajdy oraz wymagającej rozrywki. Jeśli jesteś miłośnikiem hardcorowych nawalanek, ta gra została stworzona z myślą o Tobie. Jeżeli jednak zaliczasz się do grona ludzi, którzy lubią pograć od przysłowiowego wielkiego dzwonu to odpuść sobie, ponieważ Devil May Cry wypruje z Ciebie flaki, wdepcze w podłogę i napluje na Twoje marne truchło. Moja ocena to solidne 8 na 10.
recenzja dodana przez:
mnq
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ kapitalny klimat
+ muzyka
+ wciągająca jak diabli
+ dynamiczne walki
+ czarny humor
+ grafika nadal jest znośna
− bardzo trudna (zwłaszcza na wyższych poziomach)
− nie dla każdego
− momentami piekielnie frustrująca
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 70%
Dźwięk 80%
Gameplay 80%
mnq: Na potęgę posępnego czerepu... (PS2)
mnq: "Mała" zmiana wyglądu (PS2)
mnq: A teraz prądem ich (PS2)
mnq: eat this! (PS2)






