Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Medal of Honor: European Assault (PS2)

Lubię to! 2

Premiera Świat - 7 czerwiec 2005 Premiera Polska - 17 czerwiec 2005

Ocena użytkowników: bardzo dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Danger Close Wydawca: Electronic Arts

 

Gatunek: Akcja/Arcade Cechy gry: FPP

Tematyka: Wojenna, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 14 screenów, 1 recenzji,

Krótko bo krótko, ale intensywnie

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez E. Siekiera E. Siekiera
Powiadają, że optymista widzi szklankę do połowy pełną. Wydaje mi się, że odpowiednie nastawienie nawet w pustym naczyniu pozwoli znaleźć jakieś pozytywy. Jakie więc są plusy upadku? Ano takie, że dalsza droga wiedzie już tylko w górę. Po prezentującym żenujący poziom Rising Sun już niżej zejść się nie dało, przyszła więc pora na zmianę frontu i rehabilitację. I to rehabilitację pełną gębą, bo wypuszczony dwa lata później European Assault okazał się jedną z najlepszych produkcji wydanych pod sztandarem Medal of Honor.

Eugeniusz Siekiera

Już na wstępie pragnę zaznaczyć, że gra jest niezwykle krótka. To zarzut, który pada pod adresem niemal każdego FPS-a w ostatnim dziesięcioleciu, jednak European Assault nawet na tle dzisiejszej konkurencji oferuje szalenie skromny zestaw misji. Scenariusz podzielono na cztery kampanie (Francja, Afryka, Rosja, Belgia), zaś w ich skład wchodzi raptem 10 zadań, nie licząc krótkiego prologu. W zależności od wybranego poziomu trudności na zaliczenie poszczególnych mapek potrzeba od 20 minut do nieco ponad godziny. Efekt? Po jednym dniu zabawy oglądamy napisy końcowe.

Na szczęście jest to dzień wypełniony niezwykle intensywną i satysfakcjonującą rozgrywką. Choć trudno w to uwierzyć, znane ze ślepego podążania wytartym schematem Electronic Arts odeszło na moment od sprawdzonych rozwiązań i zdecydowało się na wprowadzenie kilku znaczących zmian, podnoszących grywalność programu. Konstrukcja poszczególnych misji jak i większość map ma charakter otwarty. Co więcej, ruszając w bój znamy jedynie podstawowy cel; pozostałe odkrywamy w trakcie, przy czym nie mamy obowiązku wykonywać wszystkich. Misja zostaje automatycznie zakończona po wykonaniu głównych questów, wcześniej jednak mamy pełne pole manewru, jeśli idzie o zaliczanie zadań pobocznych. W zależności od tego, jak przyłożymy się do roboty, otrzymujemy określone odznaczenie, zaś wykonanie wszystkich wytycznych skutkuje bardziej wymierną korzyścią w postaci punktu respawnu.

Ano właśnie. Nie ma tu checkpointów, nie ma też możliwości zapisu w trakcie. Są za to tak zwane revives points, które po ewentualnym zgonie stawiają nas z powrotem na nogi niczym kota dysponującego zapasem siedmiu żyć. Wspomniane punkty otrzymujemy również za wykonywanie niektórych zadań pobocznych, co jest kolejnym czynnikiem przemawiającym za tym, by rzetelnie zaliczać wytyczne misji. Te zaś prezentują się standardowo - wysadzamy działa, odzyskujemy tajne dokumenty, niszczymy czołgi, uwalniamy jeńców, przejmujemy dany obiekt bądź bronimy pozycji przed nacierającą falą wrogów. Dodatkowo na każdym poziomie ukryty jest ktoś w charakterze mini-bossa, czyli wyjątkowo ważna figura w szeregach faszystowskiej armii. Takowy przeciwnik jest znacznie twardszy niż zwyczajny żołnierz, co z realizmem ma niewiele wspólnego, ale oczywistym jest, że wydłużenie paska życia to najprostsza metoda na wyróżnienie jakiegoś typka spośród reszty klonów.

Nieludzko odporni bossowie to nie jedyny element nijak mający się do rzeczywistości. Kolejnym jest wskaźnik adrenaliny, który po zapełnieniu zamienia nas na krótki moment w ubersoldiera odpornego na zranienia i robiącego z dzierżonych aktualnie pukawek znacznie większy użytek. To średnio trafiony pomysł. Spodobał mi się za to element zapożyczony z Brother in Arms, czyli trzyosobowa grupa wparcia, z którą rozpoczynamy niemal każdą misję (w niektórych przypadkach trzeba ich najpierw odnaleźć lub uwolnić, co samo w sobie jest kolejnym sub-questem). Względem konkurencyjnej produkcji studia Gearbox Software, system zarządzania oddziałem jest tutaj mocno okrojony. Podkomendnych można skierować w określone miejsce bądź przywołać ich do siebie, wtedy też ślepo podążają za nami. Niewiele, ale o dziwo w zupełności wystarcza. Nasz przyboczny tercet to oczywiście nie wszyscy aktorzy na deskach teatru. Jak w poprzednich odcinkach serii, gdzieś obok walczą inni ziomkowie, jednakże na nich zachowanie realnego wpływu nie mamy.

Nasza ekipa niestety nie jest odporna na zranienia, ale w razie potrzeby można ich poratować apteczką. Rodzi się tu pewien dylemat - leczyć kumpla, który już stoi jedną nogą w grobie, czy może zostawić cenne medykamenty dla siebie. Oczywiście, wszystko zależy od posiadanych zapasów, na ogół jednak warto ratować towarzyszy, gdyż okazują się całkiem konkretną grupą wsparcia, nierzadko ratując nam skórę. Co więcej, jesteśmy rozliczani z naszego szefowania i w zależności od liczby ludzi, którzy dotrwali u naszego boku do końca, otrzymujemy odkreśloną ilość dodatkowych apteczek, które przechodzą na poczet kolejnej misji.

Medykamenty znajdujemy również na placu boju (warto uważnie przeczesywać każdą dziurę czy zrujnowany budynek), więc na ogół mamy ich na tyle, by w miarę gładko wykonać wszystkie zadania i doprowadzić całą ekipę do szczęśliwego finału. Poziom trudności jest sensownie wyważony i choć gra nie premiuje wariackiego pędu przed siebie, nikt również nie zmusza nas do chowania się za każdym załomem muru. Styl umiarkowanej rozwagi doskonale spisuje się niemal przez całą grę. Niemal, bo dwie ostatnie misje to dla odmiany prawdziwy koszmar, którego przejście przy piątym, a nawet dziesiątym podejściu graniczy z cudem. Oczywiście, nic tak nie wkurza, jak wykorzystanie wszystkich punktów respawnu i ostateczny zgon na minutę przed końcem. Konieczność zaliczania całej misji od początku, gdy mamy w pamięci piekło sprzed kilkunastu minut, skutecznie studzi nasze bojowe zapędy.

Grafika jest najsłabszym punktem omawianej produkcji. Prezentuje poziom sporo starszego Allied Assault, tyle że po tych paru latach mieliśmy prawo oczekiwać jakiejś znaczącej poprawy. Oczywiście, na uznanie zasługuje rozmach samych starć, bowiem mapy są odczuwalnie większe, a przez ekran przewija się więcej postaci. Tym niemniej wizualna strona programu mocno już dziś odstaje, w przeciwieństwie do wybornego dźwięku, który bezproblemowo przetrwał próbę czasu.

Pomijając te drobne zgrzyty, w ostatecznym rozrachunku European Assault zasługuje na pozytywną ocenę. To naprawdę świetny tytuł, który poprzez wprowadzenie kilku ciekawych rozwiązań pozytywnie wyróżnia się na tle wcześniejszych odcinków sagi. Co prawda, część z nich kompletnie odziera serię z resztek realizmu, ale grunt, że sprawdzają się w praniu. Od końcowej oceny odjąłem punkt. Byłoby osiem (naciągane, ale jednak), bo kogo obchodzi leciwa grafika, gdy gra się tak wybornie, że godziny mijają jak minuty. Tyle że zbyt szybko mijają, a 11 średnio długich misji to stanowczo za mało jak na pełnoprawny produkt.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: E. Siekiera E. Siekiera który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  świetny klimat
+ kilka pomysłowych rozwiązań
+ zgodnie z tradycją - wyborny dźwięk

Minusy

  skandalicznie krótka
 leciwa grafika
 pod koniec robi się nieprzyjemnie frustrująca

dlatego E. Siekiera
ocenia tę grę na:

7

Grafika 60%

Dźwięk 80%

Gameplay 80%

Ocena wszystkich
recenzentów

7.0

Grafika 60%

Dźwięk 80%

Gameplay 80%

[ + dodaj screen ]

E. Siekiera: A ludzie się dziwią, że w kościołach są przeciągi (PS2)

E. Siekiera: Cisza przed burzą (PS2)

E. Siekiera: Czerwony znacznik u kompana to właściwy moment na prezent w postaci apteczki (PS2)

E. Siekiera: Fajerwerki gratis (PS2)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka