Hitman: Blood Money (PS2)
Premiera Świat - 26 maj 2006 Premiera Polska - 1 czerwiec 2006
Ocena użytkowników: bardzo dobra
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Io Interactive Wydawca: Eidos Interactive
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Skradanka Cechy gry: FPP, TPP
Rozgrywka: Singleplayer
Na tę platformę mamy: 3 video, 1 recenzji, 3 newsów,
Leon może się schować...
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Bizon
Afera stulecia!
Fabuła Krwawej Forsy jest opowiadana z perspektywy Alexandra Lelanda Cayne'a, człowieka, któremu udało się dorwać agenta 47. By nadać sprawie rozgłos, zaprasza do swojego domu znanego dziennikarza, któremu opowiada historię złapania najdoskonalszego zabójcy... Nie należy jednak oczekiwać retrospekcji z poprzednich części. Co ciekawe, jedna z misji jest swoistym preludium do historii opowiedzianej w Contracts, ale nie będę zdradzał więcej szczegółów. Fabuła podawana jest na tyle ciekawie, że gracz nigdy nie ma pewności, co tak naprawdę się wydarzy, a największe zaskoczenie czeka nas pod sam koniec gry...
Są zmiany! Na lepsze!
Zacznijmy od wprowadzenia, bo przecież nie każdy wie, o co w grze chodzi. Głównym bohaterem serii Hitman jest Agent 47 - genetycznie zmodyfikowany klon stworzony do zabijania. Swoje talenty wykorzystuje do morderstw zleconych przez organizację ICA (międzynarodowa agencja kontraktów). Formuła pozostała ogólnie niezmieniona od pierwszej części. Prawie każdą postać w świecie gry możemy uśmiercić i zabrać jej ubranie, dzięki czemu uzyskamy dostęp do lokacji, które przedtem były zastrzeżone. Taki szczątkowy opis nie odda w pełni specyfiki gry, dlatego nieznającym serii zalecam przeczytanie recenzji poprzednich Hitmanów.
Hitman: Contracts zdawało się być jedynie samodzielnym dodatkiem - z lekko ulepszona grafiką - do Hitmana 2. Nie każdemu się to spodobało, dlatego w Blood Money rozgrywka została zmodernizowana w dość dotkliwy sposób. Prawdę mówiąc, zastawiałem się, jak dość rozbudowane i typowo "pecetowe" sterowanie sprawdzi się na Playstation 2. Jedno słowo: świetnie. Jedyne, do czego można się doczepić, to celowanie (analog nie zastąpi precyzji myszki). Dzięki zastosowaniu wolnej kamery, możemy iść do przodu patrząc jednocześnie w tył. Stąd też koniec z ciągłym oglądaniem potylicy Hitmana na pierwszym planie. Agent 47 nauczył się też nieco walki wręcz. Możemy wyrwać broń przeciwnikowi, uderzyć go "z bani" i zakończyć prawym prostym, który skutecznie ogłuszy naszego oponenta. Każdą postać możemy też zajść od tyłu i użyć jako żywej tarczy. Możecie pomyśleć, że takie nowe umiejętności uczynią najnowszego Hitmana grą nastawioną bardziej na akcję niż na skradanie, ale spokojnie. Dla profesjonalistów IO Interactive też dodało parę nowinek. Gdy wyciągniemy jakąś jednoręczną broń, a przed naszymi oczami pojawi się wróg, 47 szybkim ruchem schowa narzędzie zbrodni za plecy. Takie rozwiązanie pozwala zapomnieć o taktyce podkradania się z poprzednich części, gdzie broń wyciągaliśmy dopiero będąc metr od celu, w obawie przed spojrzeniem przeciwnika do tyłu. Ważnym nowym elementem rozgrywki są wypadki. Czym jest wypadek, wie chyba każdy. Czasem właściciel winnicy "niechcący" wypadnie przez balkon, a mafijnemu bossowi wyślizgnie się z rąk sztanga. W praktyce realizacja takich "wypadków" zalicza się do wciśnięcia tylko jednego przycisku, a efekty są co najmniej zadowalające. Jeżeli zaś chodzi o narzędzia mordu, to mamy ich nieco mniej niż w poprzednich częściach, ale pojawia się za to możliwość modernizowania wyposażenia. W swojej kryjówce 47 ma od początku rozgrywki dostęp do sześciu w pełni modyfikowalnych broni. Wraz z postępem w grze przybędzie nam nowych gadżetów, w które będziemy mogli wyposażyć nasze zabawki. Tłumiki, celowniki laserowe, powiększone magazynki... jest w czym wybierać. Za co jednak kupimy to wszystko? Oczywiście za tytułową Krwawą Forsę...
Zabójca znów atakuje!
Powrócił znany z pierwszej części (Hitman: Codename 47) system zapłaty za misję. Im ciszej i profesjonalniej wykonamy zadanie, tym większe dostaniemy wynagrodzenie. Stąd też maniakalni zabójcy nie będą mieli w tej grze za dużo pieniędzy, a profesjonalistów będzie stać na każdą nowa modyfikację do broni. Ważne jest też, by zakończyć misję w garniturze i nie zostawić gdzieś swoich modyfikowanych broni, gdyż za ich niezwrócenie agencja potrąci nam nieco z pensji.
Zupełną nowością w serii jest, pojawiająca się po każdej skończonej misji, pierwsza strona gazety. Oczywiście, nasze dokonania zostają opisane z najmniejszymi szczegółami, dlatego warto zachować dyskrecję w czasie wykonywania zadania. Jeżeli w czasie misji ktoś widział, jak dokonujesz zbrodni, policja może poprosić o rysopis, który później pojawi się w gazecie. Specjaliści wyliczą ilość oddanych strzałów i porównają je z ilością zabitych itp. Itd. Niestety, artykuły są budowane na skryptach, dlatego gdzieś w połowie gry będziesz mógł cytować to, co gazety dopiero opiszą. Szkoda, że nie zastosowano tutaj chociażby małego elementy losowego, który czyniłby każdy artykuł niepowtarzalnym. Fajny, choć nieco niewykorzystany, pomysł.
Miejsca Zbrodni
Misji w Hitman: Blood Money jest 13 (licząc z treningiem). Liczba to nieduża, ale rekompensują ją różnorodne sposoby na przejście każdego etapu (znak rozpoznawczy serii Hitman). Nikt nie zabroni nam np. podłożyć bomby do prezentu weselnego i podać panu młodemu, ale może lepiej by było zatruć tort? Wiadomo, że mogę udusić tego starszego pana, ale czy nie lepiej zrzucić go z balkonu? Takich wyborów jest w grze multum i tyczą się nie tylko zabójstw, ale ogólnej taktyki czy sposobu poruszania się po lokacji. Skoro już o lokacjach mowa, to są one niezwykle różnorodne. Zaczniemy w opuszczonym parku rozrywki, odwiedzimy paryską operę, weźmiemy udział w wiejskim weselu, zajrzymy do kasyna w Vegas... Nie ma tutaj miejsca na nudne czy powtarzające się miejscówki. Dodatkowo, każda lokacja jest wykonana z niezwykłą dbałością o szczegóły. Czujemy, że ulica żyje, gdy widzimy panią przystrzygającą żywopłot, śmieciarza wykonującego swą pracę czy starszego pana uprawiającego jogging. Seria Hitman nareszcie umieszcza naszego agenta w tłumie! Jedna z misji ma miejsce w czasie festiwalu Mardi Gras. Po ulicach przechadza się setki osób, a gdzieś miedzy nimi nasz łysy zabójca. Wrażenie jest naprawdę niesamowite.
Piękna egzekucja...
Zarówno lokacje, jak i postacie, są naprawdę ładnie wykonane. Oczywiście, nie ma co porównywać grafiki do tej, którą Blood Money może się poszczycić na X360 czy mocnym komputerze, ale jest naprawdę nieźle. Playstation 2 wiele razy w czasie gry zadziwiło mnie swoją wydajnością. Nawet gdy jesteśmy w tłumie, animacja jest płynna. Zwolnienia zdarzają się w czasie mocniejszych wymian ognia, ale nawet wtedy są na tyle małe, by nie denerwować za mocno. Warto jednak przecierpieć te zwolnienia, by cieszyć się widokiem mieniącej się na złoto paryskiej opery czy powalającego wschodzącego słońca nad Vegas.
Jesper Kydd i wszystko jasne...
Jednym z najmocniejszych punktów serii od zawsze były ich ścieżki dźwiękowe. Jednak nic nie przebije klimatu soundtracku z Blood Money. Muzyka idealnie pasuje do tego, co widzimy na ekranie. Kompozycje z udziałem chóru wgniatają w fotel. Lepiej wpasowane w akcję chóry słyszałem chyba tylko w serii God of War. Samo opisywanie muzyki nie ma sensu. To po prostu TRZEBA USŁYSZEĆ. Głosy aktorów są na wysokim poziomie. Każda postać brzmi bardzo przekonująco (czego nie można było powiedzieć o niektórych postaciach niezależnych z poprzednich części). Wszelkie wystrzały, kroki czy odgłosy natury to oczywiście pierwsza klasa. Brzmienie tej gry jest jedyne w swoim rodzaju.
Podsumowując
Niestety, Hitman: Blood Money nie jest grą genialną. Sztuczna inteligencja wrogów nadal nie jest najwyższych lotów, co sprawia, że na najniższym poziomie trudności przez grę można się bezproblemowo "przestrzelać". Pomysł z artykułami w gazecie nie został rozwiązany tak, jakbyśmy sobie to wymarzyli... Ogólnie, wiele rzeczy nadal potrzebuje lekkiego dopracowania, co - mam nadzieję - stanie się przy okazji premiery kolejnej (i już zapowiedzianej) piątej części. Wymienione przeze mnie minusy nie przysłonią jednak plusów tej produkcji, dlatego gra otrzymuje ode mnie naprawdę wysoką ocenę i rangę, na dzień dzisiejszy, NAJLEPSZEJ GRY O AGENCIE 47.
recenzja dodana przez:
Bizon
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Nareszcie nowe elementy rozgrywki
+ Różnorodność zadań
+ Lokacje
+ Muzyka
+ Grafika na przyzwoitym poziomie
− Sztuczna inteligencja nadal wymaga dopracowania
− Zwolnienia animacji
− Niewykorzystany potencjał artykułów w gazetach
Ocena wszystkich
recenzentów
9.0
Grafika 80%
Dźwięk 100%
Gameplay 90%
Postacie [4]
- Nazwa: H&K MP7
- A.K.A.: MP7 PDW
- Typ: Broń
- Nazwa: Desert Eagle
- Typ: Broń
- Nazwa: SWD Dragunow
- Typ: Broń
- Nazwa: Agent 47
- A.K.A.: Tobias Rieper
- Typ: Osoba





