Saints Row 2 (PC)
Premiera Świat - 4 kwartał 2008
Ocena użytkowników: dobra
4 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Na tę platformę mamy: 57 screenów, 11 video, 2 recenzji, 15 newsów,
Jak rozrabiać w wielkim mieście?
[ + dodaj własną recenzję ] Recenzja dodana przez
No, może trochę przesadziłem, zwłaszcza z dziesiątkami trupów. Ale tylko dlatego, że program gry sprawia, iż bardzo szybko znikają. Ogólnie, Saints Row 2 to tak rozrywkowa pozycja, że uśmiech nie chce zejść z twarzy, przypominając sobie najlepsze czasy grania w GTA na kodach i wywoływania gigantycznych zamierzek.
Ogólnie, w sumie jest to klon GTA – czyli strzelanina w perspektywie z trzeciej osoby, w której mamy dużą swobodę podejmowanych kroków. W przeciwieństwie do zrobionej na poważnie Mafii, tutaj twórcy poszli w czystą rozwałkę, frajdę . I wykonali to bardzo dobrze!
W warstwie fabularnej jest to kontynuacja pierwszej części, która jednak nie ukazała się na PC. Bohater/bohaterka budzi się po kilku latach w więziennym szpitalu. Po dość wybuchowym wyjściu okazuje się, że gang do którego należał/a, poszedł w rozsypkę, a stary kumpel oczekuje na wyrok.
Na samym początku jednak mamy proces kreacji bohatera. Całkiem rozbudowany, to trzeba przyznać. Zaraz, zaraz, to jednak nie oddaje multum opcji, które można zrobić. Mi udało się wykreować dość chudą Azjatkę w krzykliwym makijażu i fioletowych włosach. Właściwie, przy dłuższym siedzeniu, dałoby się wykreować naprawdę dowolną postać.
No, przejdźmy do rozgrywki. Są tutaj 3 poziomy trudności, czyli dla każdego coś miłego. Jak ktoś się uprze, może nic nie robić, tylko jeździć sobie po mieście – nie będzie czynił w ten sposób postępów, ale to świetna metoda na odprężenie. Pojazdów tutaj multum, model jazdy – ok., bardzo prosty jest, ale znakomicie pasuje do szalonego stylu grania. Co powiecie na to, że tutaj punktowane są nawet takie akcje jak np. najdalszy skok z auta?
Po mieście chodzą sobie członkowie innyh gangów. Likwidując ich, nabija się punkty ich zemsty, przez co coraz więcej ich zaczyna atakować gracza, co przekłada się na coraz lepszą masakrę. Możliwe jest branie kogokolwiek jako żywej tarczy. Jakoś przeciwnicy nie kwapią się by likwidować kogoś trzymanego w naszych objęciach. Po zużyciu można zaś tarczę zlikwidować, strzelając do niej, skręcając jej kark, czy... rzucając przed siebie. Najlepiej z jakiegoś mostu. Tak, dla NPC zapewne jestem potworem :D Poza zabijaniem, można też brać pasażerów jako zakładników i w ten sposób zarabiać kasę, a także po prostu wskoczyć na dach jakiegoś miasta i surfować na samochodzie.
Miasto Stilwater, w którym dzieje się akcja gry, jest duże, od razu mamy dostęp do wszystkich dzielnic. Ba, nawet się od siebie różnią drobnymi, ale miłymi oku Poza poruszaniem się po nich samochodami, mamy też wspaniałe motory, z których można ciachać mieczem samurajskich przypadkowych przechodniów.
Opcje społeczne też są na swoim miejscu. Odbudowujemy w końcu cały gang, więc nie raz i nie dwa przyjdzie nam współpracować z jakimś sojusznikiem. Można też robić ustalenia w sprawie ubioru, czy też znaku do sprayowania. Rozbudowujemy też dom naszego bohatera/naszej bohaterki, a poza tym własną postać też można dowolnie przebierać. Ja swojej kupiłem wspaniały hełm gladiatora. Cudownie to wyglądało.
To jeszcze nie koniec atrakcji. W domku czeka telewizor z konsolką, dzięki czemu można pograć w gierkę, która opiera się na eksterminacji zombie. W tą minigrę pogrywałem całkiem sporo czasu. Ogólnie, tutaj wraz z grupką ocalałych walczymy przeciwko stadu zombie, za pomocą różnego sprzętu. Zombiaki nadciągają coraz większymi falami.
Gdybym uciął recenzję w tym momencie, zapewne dałbym dziewiątkę. Jednak, kwestie techniczne do dziś spędzają mi sen z powiek. Pomijam tu dość oczywiste błędy, ale ta gra ma wyjątkowo źle zoptymalizowany silnik graficzny. Nie chodzi u mnie płynnie nawet po zmniejszeniu wszystkich opcji na minimum, w dodatku wygląda wtedy gorzej niż gry z początku wieku. Ma tendencje do gubienia klatek nawet w momentach, gdzie nawet nic wielkiego się nie dzieje. Poza tym fizyka czasem kuleje – i nie chodzi mi tu o jej zabawowość, tylko o gubienie obiektów. No, to jest tak fatalnie wykonane, że obniżam ocenę o całe dwa punkty, co i tak daje dobrą siódemkę.
Ogólnie, grafika mogłaby być, choć niespecjalnie wyróżnia się z tłumu innych gier. Co innego dźwięk. Wzorem GTA mamy różne stacje radiowe, mające naprawdę wszystko. Moje ulubione to Klassic oraz The Mix. Pierwsze – bo masakra przy dźwiękach lotu Walkirii to rzecz, którą się długo pamięta, druga – bo muzycznie uwielbiam lata ‘80.
Podsumowując - ocena końcowa 7/10, a jeśli macie mocniejszy sprzęt niż ja (Pentium FX 5200, 3 GB RAM, GeForce 9400 - czyli komputer dobry w czasie premiery gry) śmiało podciągnijcie ocenę od jednego, do dwóch punktów. Tak czy inaczej warto zagrać. Ave!
recenzja dodana przez:
666gonzo666
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Szaleństwo
+ Kupa rzeczy do robienia
+ Wielkie strzelaniny
+ Rozbudowany edytor postaci
+ Znakomita muzyka
− Tragiczna optymalizacja
− Różne błędy tu i tam


ja swój kupiłem dość dawno, w sklepie komputerowym, jako opcja 'w końcu mieć własny, a nie siedzieć na mamuśki kompie" :D
Miałem kupić tę grę na pieca, ale jak widzę, że masz mniej-więcej taki sam komp jak ja (też w biedrze kupiony? haha) to sobie odpuszczę, i kupię na xkloca.