Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Hellgate: London (PC)

Lubię to! 2

Premiera Świat - 30 październik 2007

Ocena użytkowników: dobra

5 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

 

 

Gatunek: RPG, Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP, TPP

Tematyka: Science-Fiction, Fantasy, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 45 screenów, 12 video, 1 recenzji, 10 newsów,

« Powrót do listy recenzji

Bullshit !

[ + dodaj własną recenzję ]
Recenzja dodana przez sir Mik sir Mik
Tę grę zapowiadano jako pogromcę Diablo II. Miała być rewolucją wśród lekkich RPG. Miała wprost tryskać miodnością i klimatem. Czekały na nią tysiące ludzi. Już wiecie o czym mowa? Tak... chodzi właśnie o Hellgate London! Tymczasem zamiast tego wszystkiego mamy jedno wielkie...
Bullshit !


Michał "sir Mik" Grabacki

Na początku jest jednak całkiem nieźle. Wita nas świetne intro i zaraz potem klimatyczne menu. Szybko przechodzimy do kreacji bohatera. Tutaj znów dostajemy sporo możliwości. Wybieramy jedną z kilku klas, możemy modyfikować wygląd twarzy przyszłego herosa, jego fryzurę a nawet wzrost. Nie jest to co prawda Oblivion, ale do niczego nie można się przyczepić. Wszystko co dobre szybko się jednak kończy. Chwila wczytywania, lądujemy w grze i... na naszej dotychczas uśmiechniętej twarzy pojawia się grymas zniesmaczenia...

Zombie nadchodzą Ognia! Elektroatak W tunelu..

Pamiętacie zapowiedzi Hellgate? Ziemia zostaje zaatakowana przez przybyszów z piekła. W największych metropoliach otwierają się Bramy, przez które do naszego świata napływają demony. Chaos, zniszczenie, kataklizm, koniec świata. Cała nasza obrona zostaje błyskawicznie złamana, zaś miasta zamieniają się w posępne ruiny, zasłane wrakami samochodów i wojskowego sprzętu. Niedobitki ukrywają się pod ziemią, w stacjach metra zabezpieczonych przed najeźdźcami magicznymi barierami kabalistów. Jedyną nadzieją są Templariusze - święci wojownicy, walczący z Demonami przy pomocy magii i zaawansowanej technologii. Taka historia to przecież marzenie chyba każdego scenarzysty. Mroczny, zniszczony świat po apokalipsie, demony, Templariusze, magia, zaawansowana technologia... Czy takie coś można zepsuć? A jednak...

Zamiast ciekawej i epickiej historii, którą wręcz wymusza taki świat, dostajemy do rąk bliżej nieokreśloną breję nudnych, sztampowych oraz infantylnych historyjek, które zainteresować mogłyby co najwyżej kogoś, kto spędził ostatnie dwadzieścia lat na bezludnej wyspie. Od samego początku aż do końca to jeden wielki szajs.
Zaraz po wczytaniu się gry trafiamy bez słowa uprzedzenia wprost na ulice Londynu. Co tu robimy? Skąd się tutaj wzięliśmy? Tego nie wie chyba nikt. Potem też nie jest wcale lepiej. Szukamy jakiegoś naukowca, ni stąd ni zowąd spotykamy wyrocznię, która gada coś bez sensu. Dowiadujemy się, że musimy porozmawiać z jakimiś tam pradawnymi (ci też pojawiają się w tej historii bez większego sensu i składu) i uratować świat. Wszystko to na dodatek zlepione jest ze sobą na siłę, a logika całej fabuły wydaje się być na poziomie czterolatka. O rozwoju akcji dowiadujemy się wyłącznie z dialogów (a raczej monologów), jakie wygłaszają spotkane przez nas po drodze postacie. Tyle, że zwykle mówią one od rzeczy, zaś same teksty są tak pokręcone i tak nieudolnie napisane, że naprawdę trudno się je czyta (nie mówiąc już o zainteresowaniu). Wysłuchujemy zawsze jakiejś dennej i wyssanej z palca historyjki, po czym wędrujemy mordować kolejnych wrogów, i tak ciągle kółko. Zero dreszczyku emocji, zero niespodziewanych zwrotów akcji, zero oryginalności, zero ciekawych postaci... Po prostu zero wszystkiego ! Fabuła filmowego Wiedźmina to przy tym dzieło sztuki. Trzeba mówić więcej?

W bazie.. Dwa pistolety Nadlatuje! Elektrowstrząs

Questy poboczne? Niby jest ich dużo, ale co z tego? KAŻDY sprowadza się do zabicia iluś tam potworów. Inne jest tylko wytłumaczenie i powód (zresztą debilny) dla którego to robimy. Bo jak inaczej nazwać zadanie, w którym jakiś człowiek prosi nas o dostarczenie mózgów oślizgłego-nie-wiadomo-co , bo chce zrobić z tego bimber (!), a jakaś laska żąda znów części latającego-czerwonego-Bóg-wie-czego do zrobienia maseczki upiększającej? Może to miało być zabawne, ale takim nie jest. Jest tylko żenujące i niepoważne...

Skończmy jednak pisać o fabule oraz zadaniach i zajmijmy się samą grą. Wybieramy jedną z kilku postaci. Mamy tu dwie klasy walczące wręcz, summonera wspomagającego się przyzywanymi demonami, strzelca i inżyniera, który może konstruować przydatne w walce roboty. Okazuje się jednak, że różnice między poszczególnymi postaciami nie są tak wielkie, jak mogłoby się to wydawać na początku. Niezależnie od tego czy wybierzemy maga, czy strzelca, akcja będzie wyglądać bardzo podobnie; nie mówiąc już o postaciach walczących wręcz, które są prawie bliźniakami Część umiejętności jest bowiem wspólna dla wielu klas. Oczywiście, zupełnie inaczej gra się wojownikiem a inaczej magiem, lecz różnice między strzelcem i inżynierem są już w zasadzie kosmetyczne. Dlaczego tak się dzieje? Przecież klasy są mocno wyspecjalizowane i każda pozwala na zastosowanie zupełnie innej taktyki walki? Ano dlatego, że ta gra jest po prostu za łatwa. Na upartego całość można przejść nawet bez używania specjalnych umiejętności! Po co więc stosować wyrafinowaną taktykę, kombinować jakby tu najlepiej wykorzystać mocne strony swojej postaci, skoro można bezmyślnie zabijać wrogów, a najlepszą taktyką jest "byle naprzód"?

Ciekawe skąd on się urwał... W świetle księżyca Na dachu Potwór na budynku

Sam system rozwoju postaci jest bardzo prosty i przypomina ten z Diablo. Mamy kilka głównych statystyk i dosyć rozbudowane drzewko umiejętności. Co poziom możemy zwiększyć naszą biegłość w jednej z nich. Gra daje nam naprawdę dużo możliwości rozwoju naszego bohatera. To widać jednak dopiero w multi.

Mimo, że w karcie postaci umieszczono całkiem sporą liczbę współczynników, to w grze nie musimy się nimi zupełnie przejmować. Wszystkie obliczenia rozgrywają się gdzieś w tle akcji, tak, że ta ostatnia przypomina zwykłego dynamicznego FPS'a. Inwestując w zręczność, zmniejszamy po prostu rozrzut pocisków, a dodając kolejne punkty do siły modyfikujemy moc naszego ciosu. Jeżeli ktoś nie lubi RPG, to może traktować tę grę jak zwykłego FPS'a (tyle, że tutaj nigdy nie kończy się amunicja), zapominając całkowicie o wszystkich statystykach.

Z Diablo zaczerpnięto też inny pomysł. Aby używać danej broni lub zbroi, musimy posiadać odpowiednio wysoko rozwiniętą daną statystykę. Chcecie nosić najlepsze zbroje i walczyć najcięższymi mieczami? Ładujcie w siłę! Zależy Wam na najdoskonalszych karabinach - inwestujcie w zręczność! Niestety od pewnego momentu zanika równowaga, a prawie 90% znalezionych przedmiotów okazuje się mieć zbyt wysokie wymagania. Trudno mówić o przyjemności, gdy kolekcjonujemy ekwipunek, którego użyć będzie można dopiero po kilku godzinach grania...

Na drodze Upiorny z niego stwór... Ośmiooki potwór Kolejny zombie

No właśnie ekwipunek. To chyba największy plus tej gry. Dziesiątki typów mieczy, zbroi (na każdą część ciała), karabinów, pistoletów, dodatkowych przedmiotów... Każdy z nich może posiadać jeden z setek losowo generowanych i ulepszających go współczynników. A jeżeli jeszcze nam tego mało, to nasze uzbrojenie możemy wzbogacać o artefakty, wysoko wydajne baterie energetyczne, specjalną unikatową amunicję... To jednak nie wszystko! W specjalnej maszynie można za drobną opłatą dodatkowo "umagicznić" swój ulubiony przedmiot, zaś w drugiej polepszyć jego właściwości. Majsterkowicze też będą mieli powody do zadowolenia - każdy przedmiot da się rozebrać na części składowe, a z nich odpowiedni NPC stworzy nam szybko coś nowego!
Cały ekwipunek prezentuje się bardzo ładnie, został ciekawie i pomysłowo zaprojektowany. Jest na co popatrzeć!

Grafika. No tak. Grę możemy obserwować z perspektywy TPP lub FPP. Grając jednak postaciami zbrojnymi, jesteśmy skazani na tę pierwszą. Wrócimy do samej grafiki - to jeden z nielicznych plusów Hellgate London. Wszystko jest tu bardzo szczegółowe, dobrze animowane, tekstury również nie budzą żadnych zastrzeżeń, szczególnie, gdy posiada się kartę obsługującą Dx 10. Gra pokazuje jednak swoje pazurki dopiero w czasie walki. Efekty specjalne są po prostu oszałamiające: wybuchy, różnokolorowe fajerwerki, rozbłyski, dym, tysiące kolorów i świateł. To trzeba samemu zobaczyć!

Jeden i pół na jednego ;) W ciasnym tunelu.. Jeden zabity.. jeszcze jeden Strzelając z góry..

Niestety, całe dobre wrażenie psuje generator losowych lokacji. Miał być jednym z największych atutów tej gry, a stał się jej przekleństwem. Przez pierwsze godziny rozgrywki nie wiemy, że istnieje, a levele są nawet ciekawie zaplanowane. Wystarczy jednak dłużej się pobawić, aby cały czar prysnął. Okazuje się, że wszystkie mapy są generowane z bliźniaczo wyglądających elementów-klocków. Za pierwszym razem tego nie widać, ale gdy po raz kolejny trafimy pod ziemię, szybko okazuje się, że mimo zupełnie innego układu korytarzy i pokojów wszystkie wyglądają zawsze tak samo! To są po prostu ciągle te same pomieszczenia, tylko ułożone w innej kolejności. W pewnej chwili, widząc któryś raz z rzędu dokładnie taki sam pokój, dokładnie taką samą salę z zawsze taką samą dziurą w podłodze, czy dokładnie takie same schody, zaczynamy mieć dosyć owej zabawy. Panowie z Flagship Studios - dobry edytor poziomów to nie tylko losowe rozstawianie identycznie wyglądających klocków.
Gra naprawdę przez to sporo traci; szczególnie, że i sama sceneria poziomów się ciągle powtarza. Tunele metra, piwnice, zniszczone ulice, czasami zdewastowany park... Nudy. Lokacje wygenerowane przez komputer nie dość, że wyglądają bliźniaczo, to są po prostu nieciekawe i bezpłciowe. Cały obiecywany postapokaliptyczny nastrój ginie gdzieś po drodze. Ciekawsze i bardziej klimatyczne lokacje można by policzyć na palcach jednej ręki.
"Słynny" generator dobija też muzykę. Ta jest wprawdzie dobra, dynamiczna i zagrzewa do walki, ale co z tego, skoro nigdy nie pojawia się wtedy, kiedy trzeba. Podczas krwawej jatki z bossem aż prosiłoby się o jakiej mocne tło muzyczne, a tymczasem pojawia się ono dopiero w...kilka minut po jego zabiciu(sic!).
Wypadałoby wspomnieć też coś o lektorach, lecz jest to w tym wypadku dosyć trudne, bowiem ich po prostu tutaj najnormalniej w świecie nie ma. Każdy dialog jest przedstawiony wyłącznie w postaci kilku surowych okienek z tekstem. Wszyscy NPC są w zasadzie niemi. Wprawdzie czasami rzucą jakąś mało zrozumiałą odzywkę (typu: sklepowe "zapraszam ponownie"), ale dzisiejsze gry przyzwyczaiły jednak nas do czegoś więcej, niż do nudnego czytania tekstu...

Samotnie podążając.. To gorsze niż jakiś wilk Lepiej by było uciekać Niezłego szoku doświadczył..

I co ja mam zrobić z tym Hellgate? To chyba wzorcowy przykład na to, jak spaprać świetny pomysł. Gra może i sprawia sporo frajdy; wyżynanie kolejnych wrogów jest bardzo przyjemne, lecz jednak szybko się nudzi.
Denny edytor poziomów, który powoduje, że ciągle łazimy po takich samych planszach, i prawie całkowity brak fabuły (jaka to w końcu przyjemność grać dla samego zabijania kolejnych mobów?) potrafi zniszczyć całą przyjemność płynącą z zabawy. Gra na dodatek jest bardzo prosta i brakuje w niej naprawdę dużych jatek, przy których mogłoby szybciej zabić serce. Atakuje nas naraz zawsze najwyżej kilku wrogów, którzy są na dodatek niezbyt rozgarnięci. Aby zginąć, trzeba naprawdę dobrze się postarać ;-). A samo zabijanie potworów? Ile w końcu można to samo...
Powiecie, że to gra do multi, ale zabawa sieciowa to tutaj uciążliwy abonament. Zresztą w tej chwili tryb online prezentuje się też bardzo kiepsko i jest pełen niedociągnięć. Lepiej już kupić Guild Wars - lepsze i bez abonamentu!

Jednym słowem - zmarnowany świetny pomysł. A mogło być tak pięknie...

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: sir Mik sir Mik który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Grafika i efekty specjalne
+ Masa broni i ekwipunku

Minusy

  Infantylna, denna i nudna fabuła
 Beznadziejne questy
 Fatalny losowy edytor i tym samym...
 ...beznadziejnie skonstruowane poziomy
 Za prosta
 Brak klimatu
 Infantylna
 Zmarnowany pomysł
 Wyliczać dalej?

dlatego sir Mik
ocenia tę grę na:

6

Grafika 90%

Dźwięk 30%

Gameplay 60%



Komentarze   0

Podaj kod z obrazka: odśwież
 
brak komentarzy

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Tym, którzy lubią tę grę, podoba się też:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka