Another World (PC)
Premiera Świat - 1 styczeń 1991
Ocena użytkowników: bardzo dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Delphine Software Wydawca: Interplay
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Platformówka Cechy gry: Widok z boku
Rozgrywka: Singleplayer
Game market
zgłoś tę grę
Na tę platformę mamy: 30 screenów, 5 video, 2 recenzji, 2 newsów,
Naprawdę inny świat
[ + dodaj własną recenzję ] Recenzja dodana przez
Kirq
Kirq
Magia kultowej gry wynika zawsze z połączenia wielu czynników. Tak jest i w tym przypadku. Another World to widziana z boku zręcznościowa przygodówka. Początkiem lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku był to jeden z wiodących gatunków. Z morza tych gier, omawiany tytuł wyróżnia kilka elementów. Ja osobiście na pierwszym miejscu postawiłbym wspaniały klimat oraz fabułę. Nie bez znaczenia pozostaje też fakt, że w swoich czasach Another World zrywało czapki z głów oprawą audiowizualną. Jednak chyba największe wrażenie robi fakt, że gra niemal w całości została stworzona przez jedną osobę – Erica Chahiego.
Another World w przepiękny i wzruszający sposób opowiada historię Lestera Knighta Chaykina , młodego naukowca który w skutek nieudanego eksperymentu naukowego zostaje przeniesiony do „innego świata”. Miejsca które okazuje się być równie tajemnicze, co niebezpieczne. Już pierwsza scena pokazuje czego możemy spodziewać się po całej grze. Nasz bohater pojawia się pod wodą wraz ze swoim biurkiem – przy którym siedział w momencie felernego eksperymentu. Nie ma chwili do stracenia, od razu trzeba płynąc co sił ku powierzchni. Biurko opada w ciemną głębinę pod nami, z której wyłaniają się macki. Chwila zagapienia i nasz inauguracyjny zgon zaliczamy w ciągu kilku pierwszych sekund gry.
Taki właśnie jest Another World. Przemyślany. Dopracowany. Wymagający.
Olśniewający. A przede wszystkim niesłychanie wciągający. Kiedy uda nam się wydostać z wody, czeka nas przeprawa przez teren rojący się od jadowitych - przypominających pijawki – robali. Po rozdeptaniu kilku z nich zaczyna nam się wydawać, że jakoś sobie poradzimy w tym nieprzyjaznym terenie. W tym momencie gra po raz kolejny gra stawia nas do pionu. Lokalny drapieżnik – obserwujący nas w tle, podczas naszych zmagań z jadowitymi glizdami - postanawia sprawdzić jak smakuje to dziwne, białe mięsko, które tak zabawnie skacze i biega. Jakakolwiek próba konfrontacji kończy się natychmiastową śmiercią. Pora wiać. Kiedy już wydaje się, że ucieczka też nic nie da, zostajemy uratowani przez tubylców.
Okazuje się, że uniesienie otwartej dłoni nie jest uniwersalnym, międzygalaktycznym znakiem pokoju. Nasz bohater zostaje ogłuszony i budzimy się uwięzieni w kopalni. Lokalne istoty okazują się bardzo praktyczne i od razu znajdują zastosowanie dla naszych mięśni. W niedoli towarzyszy jeden z tubylców. Wspólnymi siłami udaje nam się wydostać z klatki i rozpoczyna się pościg. W tym momencie pojawia się kolejny wspaniały element Another World. Pomiędzy naszym bohaterem a współwięźniem rodzi się przyjaźń. To niesamowite, ale ta stworzona w 1991 roku dwuwymiarowa zręcznościówka, potrafiła pokazać naturę tego wspaniałego uczucia w sposób o wiele bardziej dojmujący, niż wiele gier powstałych prawie dwadzieścia lat później. O czym mówię, wie każdy kto ukończył Another World i pamięta wspaniałe, wzruszające zakończenie.
W tym miejscu skończę już opowiadanie fabuły, aby nie psuć wam zabawy. Powiem tylko, że gra zabierze nas w wiele różnorodnych miejsc, od rojących się od śmiertelnych niebezpieczeństw jaskiń, przez arenę pełna gladiatorów, na lokalnym haremie skończywszy. Na wzmiankę zasługuje również rewelacyjny i bardzo rozbudowany jak na swoje czasy, system strzelania. W grze będziemy się posługiwali czymś na kształt pistoletu laserowego. Krótkie przytrzymanie przycisku strzału umożliwi nam stworzenie pola siłowego, które rozpada się po kilku trafieniach, lub zanika samo z siebie po jakimś czasie. Dłuższe wduszenie spustu generuje potężny strzał, który zmiata pola siłowe jednym trafieniem. Będziemy używali go również do niszczenia niektórych przeszkód terenowych i drzwi. Walka w Another World polega na sprytnym stawianiu osłon i generowaniu mocnych strzałów w taki sposób, aby złapać wroga bez osłony.
Bardzo dziwnie ocenia się tak stare, kultowe tytuły. Szczególnie kiedy dochodzimy do aspektu technicznego. Ja już w tym momencie zapowiadam, że końcowa nota będzie bazowała na moich odczuciach, z czasów kiedy przechodziłem ten wspaniały tytuł. Gdyż inne podejście byłoby zwyczajnie nieuczciwe. Z tego samego założenia wyjdę podczas oceny grafiki i udźwiękowienia. Another World był jedną z gier które powodowały, że marzyłem o zmianie mojego wysłużonego C64 na Amigę. Gra wyglądała i brzmiała po prostu olśniewająco. Wspaniała była również animacja głównego bohatera. Przypominała nieco tą z równie kultowego Prince of Persia. Do tego dochodzą rewelacyjne odgłosy otoczenia, strzałów oraz wszelkich interakcji naszego bohatera. Klamrę zamykającą tą cudną oprawę stanowiła świetna muzyka.
Ten tekst stanowi swoisty hołd dla jednej z najważniejszych gier mojego dzieciństwa. Zdaje sobie sprawę, że nie ma ona szans u graczy nowego pokolenia. Jednak wielu spośród tych starszych doskonale wie o czym mówię i pewnie uśmiecha się ze zrozumieniem dla mojego sentymentu. Z pracy nad tą recenzją wynika dla mnie jedna bardzo ważna rzecz. Sprawdzając w sieci nazwisko głównego bohatera (wstyd przyznać ale wyleciało mi z głowy), natrafiłem na informację, iż Eric Chahi pracuje nad nowym tytułem. Nosi on roboczy tytuł Project Dust i ma ukazać się w przyszłym roku. Jestem go niezmiernie ciekaw, gdyż jeśli Eric nie stracił czucia gier komputerowych, które posiadał dwadzieścia lat temu, po raz kolejny czeka nas wspaniała podróż do świata wykreowanego przez umysł geniusza.
recenzja dodana przez:
Kirq
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Tytuł kultowy!
+ Wspaniały klimat
+ Świetna historia
+ Oryginalna mechanika strzelania
+ Wciąga niczym bagno
+ Rewelacyjna oprawa
− Nie powstała część druga


Hmm, no ale to jest 15th Anniversary Edition. Subiektywizm subiektywizmem, sam grałem w tą grę i 10 się należy, ale za grafikę jednak max. 6 albo 7.