Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Mass Effect (PC)

Lubię to! 54

Premiera Świat - 6 maj 2008 Premiera Polska - 12 lipiec 2008

Ocena użytkowników: bardzo dobra

11 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

PEGI 18 Przemoc

 

 

Gatunek: RPG, Akcja/Arcade Cechy gry: Wolna kamera

Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 39 screenów, 21 video, 6 recenzji, 35 newsów,

« Powrót do listy recenzji

Jestem tu, by zadać wam pytanie...

[ + dodaj własną recenzję ]
Recenzja dodana przez StormFire StormFire
Jestem tu, by zadać wam pytanie: Czy Tormentowi należy się tytuł najlepszego cRPG? Nie, mówi fan klimatów postapokaliptycznych. Tytuł należy do Fallouta Nie, mówi miłośnik nietypowych rozwiązań i baśni. Należy do Fable’a. Nie, mówi wielbiciel wolności. Należy do Skyrima. Recenzenci i gracze odrzucili te odpowiedzi. Zamiast nich wybrali coś innego. Wybrali to, co niemożliwe. Wybrali…

…Mass Effecta.


You can fight like a Krogan…



To, że Mass Effect jest najlepszym cRPG chyba nikogo nie dziwi. Setki recenzentów i miliony graczy jednogłośnie wyrazili swoją opinię – dziecko BioWare’u jest niesamowite, zupełnie nowa jakość, gra dekady, ideał. Wspaniała fabuła z niezwykłymi postaciami, przepotężne i oryginalne uniwersum, wspaniała grafika, masa statystyk, wspaniały system dialogowy, który pokazuje innym cRPG-om, jak to miało wyglądać od początku. Wszystko się zgadza, prawda? Dokładnie tak. No, oprócz tego, że to najzwyklejsza ściema.

Jeśli prześledzimy historię gier BioWare’u, łatwo można zgadnąć, co i tym razem będziemy zmuszeni robić. Baldur’s Gate, Jade Empire, Star Wars: Knights of the Old Republic, czy też Dragon Age – zawsze pojawia się motyw wybrańca i ratowania świata przed złem, które do tej pory pozostawało w ukryciu. Nie inaczej jest i tym razem. Przenieśmy się na chwilę do roku 2183, w którym to galaktyka nie jest już zbiorowiskiem walczących ze sobą o dominację ras. Jest w pełni zsolidaryzowaną organizacją skupiającą wszystkie gatunki, które rozgryzły technologię Przekaźników Masy, wykorzystujących tytułowy Efekt Masy(siłę kontrolującą czas i przestrzeń). Jest Przymierzem, którego serce znajduje się w tajemniczej stacji kosmicznej – Cytadeli. Oczywiście nad tym wszystkim ktoś musi czuwać, dlatego wybrano trzech przedstawicieli istot najbardziej przysłużonych wspólnocie i powołano do życia Radę. Kolejne rasy, dzięki szczątkom tajemniczo wymarłej 50 000 lat temu rasie Protean, rozgryzają sekret podróży gwiezdnych i dołączają do organizacji. Oczywiste jest, że sama policja i służby bezpieczeństwa nie dadzą sobie rady utrzymać całej galaktyki w pokoju i harmonii. Rada również na to wpadła. Dlatego stworzono Widma.

Członkowie Wywiadu i Działań Militarno-Obronnych to ścisła elita galaktyki wyposażona w najnowsze zdobycze technologii. Odpowiedzialni jedynie przed Radą, mają utrzymać pokój tam, gdzie standardowe środki nie poskutkowały. Nie dziwne więc, że są darzeni wielkim szacunkiem, podobnie jak gatunek, do którego należą. Ludziom nie poszczęściło się i swojego Widma nie mieli. Będąc stosunkowo od niedawna członkami galaktycznej wspólnoty, nie mogli znaleźć odpowiedniego człowieka dla takiego zadania. Aż w końcu pojawił się on – komandor Shepard. Kim jest ten zbawiciel? To już zależy od nas. BioWare pozostawiło nam wybór co do płci, klasy, wyglądu czy nawet biografii i imienia naszego/naszej komandor/a. Nic nie stoi na przeszkodzie grać mieszkającą przez całe życie na statkach przymierza Anją Shepard, która najlepiej czuje się ze snajperką w rękach czy też jedynym ocalałym z masakry Adrianem Shepardem, który od strzelania woli manipulowanie otoczeniem za pomocą umysłu. Niestety, niezależnie od tego, co wybierzemy, nasz/a Shepard będzie idiotą. Cholernym idiotą.

Naprawdę wiele jestem wstanie wybaczyć. Mogę przymknąć oko na beznadziejną fabułę w cRPG-u, który jest tworzony przez rzekomych mistrzów gatunku, ale nie odpuszczę, gdy autorzy mają mnie za debila. Tak, właśnie! Nie mogę pojąć, skąd przekonanie ludzi z BioWare’u, że w ich produkt, mimo iż jest od osiemnastu lat, będą grać 10-latkowie. Tylko ich świat jest taki prosty i pozbawiony wątpliwości. Tylko w ich świecie jesteś albo dobry, albo zły, albo w ogóle się nie mieszasz do niektórych spraw. Wychodzi na to, że nie tylko. Wybieranie kwestii dialogowych Sheparda to prawdziwa katorga. Głównym powodem tych cierpień jest ich jakość. Mimo iż zarówno Wiedźmin jak i Mass Effect ukazały się w tym samym roku, to produkcja Kanadyjczyków w tej kwestii nie dorasta do pięt naszemu rodakowi. W Efekcie Masy zawsze wiadomo, która odpowiedź jest dobra, która zła, a która neutralna. Co więcej! Abyście się czasami nie pomylili, programiści ustawili kolejność opcji dialogowych – dobre u góry, neutralne w środku, złe na dole. Nawet to dałoby się przełknąć, gdyby nie forma, w jakiej zostały podane. Specjalnie dla bardzo zabieganych graczy, którzy nie mają masy czasu, aby przeczytać te straszliwe dwie linijki tekstu, BioWare z nich zrezygnowało. Zamiast tego mamy skróty myślowe, które mają nam podpowiedź, jaka może być reakcja protagonisty. Jak to się sprawdza? Naprawdę muszę odpowiadać? W ciągu pierwszych 40 minut gry, mój bohater 3 razy odpowiedział nie tak, jak chciałem. To chyba rozwiało wszystkie wątpliwości.

Sprawa nie wygląda lepiej również jeśli chodzi o pozostałe postacie. Niemalże wszystkie są zupełnie bezpłciowe i banalnie proste, a więc szkoda tracić na nie czasu. Na szczęście dokonując niektórych wyborów, możemy pozbyć się niechcianych pasażerów. Jednakże nie bez powodu napisałem „niemalże”. Wyjątki są trzy. Jak przystało na cRPG od BioWare’u, nasz bohater „przed wyruszeniem w drogę musi zebrać drużynę”. Przez cały okres gry do swojej straży przybocznej zaliczałem tylko dwóch członków załogi – Turianina Garrusa Vakariana oraz Kroganina Urdnota Wreksa. Obie postaci to całkiem jasne światełka nadziei dla historii Mass Effecta. Garrus to opanowany i trzeźwo myślący były żołnierz Służb Ochrony Cytadeli, który miał dość ograniczeń nakładanych na niego. Ciągłe załatwianie papierkowej roboty przed schwytaniem przestępcy nie było tym, czym chciałby się zajmować. Wrex przed przystąpieniem do załogi Sheparda był najemnikiem i służył temu, kto więcej płacił. Porywczy, choć nie bezmyślny, woli znacznie bardziej rozwiązania siłowe niż pogawędkę. Rozmowy z nimi, a zwłaszcza z Kroganinem, należą do tych nielicznych, które cieszą. Niestety, postacie odzywają się bardzo rzadko. Jeżeli sami ich nie podpytamy, zagadają jedynie podczas jazdy windami(które pełnią rolę ekranów wczytywania) oraz podczas ważnych wydarzeń. Szkoda, że autorzy dopiero przy Dragon Age’u zauważył, ile radości dają ciągłe kłótnie współtowarzyszy.

Co z trzecim białym krukiem? To kolejny Turianin – Saren. Jest, a raczej był, Widmem, do czasu, gdy zdradził Radę jak i galaktyczną wspólnotę. Naszym zadaniem jest jego schwytanie i powstrzymanie. Przed czym? Okazuje się, że sam Brutus jest tylko czubkiem góry lodowej. Góry, która ma wobec galaktyki niekoniecznie przyjazne zamiary. Mimo to, Saren jest ciekawą postacią. Nie zachowuje się jak typowy antybohater, próbuje wyjaśnić swoje poczynania, co dodatkowo potęguje chęć grania dalej. Choć ciężko się pozbyć wrażenia, że w innej grze byłby po prostu szaraczkiem.


…run like a Leopard…



Misje mające zbliżyć nas do Sarena można nazwać jedynymi. Odpowiednio rozbudowane, pchające fabułę do przodu, a i dostarczające przyzwoitą ilość emocji podczas walk, są zupełnym przeciwieństwem questów pobocznych. Musiałbym naprawdę głęboko przekopać moją pamięć, aby znaleźć równie źle zrobione zadania dodatkowe. Wystarczy, że wspomnę, iż mamy jedynie 3 typy lokacji, w których robimy to samo – czyścimy je z wrogów i ewentualnie coś zabieramy. Kopalnia, kompleks badawczy oraz opuszczony statek kosmiczny to jednak trochę mało jak na „jednego z najlepszych cRPG”, prawda? Szkoda, że BioWare tak zaniedbało tę część gry, bo w tych zadaniach krył się spory potencjał. Nie mam na myśli wszystkich, a garstkę mających pomóc zakończyć niektóre rozdziały z przeszłości członkom naszej załogi(niestety, nie wszystkim). Na początku wyglądają całkiem ciekawie, ale później okazuje się, że podobnie jak w kwestii dialogów, BioWare ma graczy za kompletnych debili. Przykładowo, w jednej z nich mamy za zadanie rozprawić się z doktorem, dla którego handlowanie ludzkimi organami nie jest niczym nadzwyczajnym. Aby uwidocznić zbrodnię jakie popełnił, twórcy postanowili, że wszędzie będzie krew. Najwyraźniej graficy poszli w tym czasie na urlop, gdyż zamiast zobaczyć ściany skąpane w posoce naszym oczom ukazuje się… komunikat! I to nie jest pojedynczy przypadek! Właśnie wtedy zacząłem się zastanawiać, czy nie odpaliłem przez przypadek rogalika…

Naturalnie nie mogło również zabraknąć wszelkiego zbieractwa. Autorzy umieścili w swojej produkcji masę planet, które możemy przeszukiwać w poszukiwaniu artefaktów tudzież zasobów naturalnych. Czasami będziemy zmuszeni wylądować na jednej z nich i wtedy pojawia się kolejny zgrzyt. Rozumiem, że tych planet trochę jest, ale w takim razie, po co tworzyć coś, z czym sobie nie poradzą? Każde ciało niebieskie wygląda niemal identycznie, różnią się tylko kolorem podłoża i ukształtowaniem terenu. Teoretycznie powinno to wystarczyć, ale skoro w opisie mam wyraźnie napisane, iż planeta porośnięta jest bujną roślinnością, to jednak chciałbym ją zobaczyć.


…but you never be better…



Jeżeli po produkcji BioWare’u ktoś spodziewał się cRPG-a czystej krwi, to będzie bardzo zawiedziony. Mass Effectowi zdecydowanie bliżej do przygód Marcusa Feniksa niż KotOR-a. Shepard używa dość sporego arsenału broni, a od chowania się za murkami nie stroni. Szkoda tylko, że autorzy zapomnieli o tak niepotrzebnej rzeczy, jak amunicja. Ta w grze w ogóle nie występuje, najwyraźniej broń w roku 2183 strzela powietrzem. I to powietrzem dosyć gorącym, gdyż jedynym ograniczeniem przed zasypaniem wroga gradem strzał, jest możliwość przegrzania broni. W takim wypadku wystarczy chwilę possać kciuka za osłoną i zaraz można wrócić do wesołej eksterminacji przeciwników. Na szczęście nie tylko za pomocą karabinów i strzelb. Po wybraniu odpowiedniej klasy nasz wojak może używać mocy biotycznych, które działają podobnie jak magia w typowym fantasy.

Na odwrocie pudełka wita nas ogromny napis „To jedna z najlepszych gier RPG, w jakie grałem, do tego taktyczny FPS…”. Pomylenie gatunków sobie darujmy, a skupmy się na taktycznej stronie produkcji. Owszem, nasi towarzysze pomagają protagoniście, a przy odrobinie szczęścia możemy nawet wydawać im rozkazy. No, tak jakby. Jasne, wskazanie jakiej umiejętności mają w danej chwili używać to nie problem. Ten pojawia się dopiero, gdy chcemy aby udali się w dane miejsce. Sposób nakazywania jest bardzo uproszczony, przez co kompani rzadko kiedy udają się tam, gdzie chcieliśmy. Shepard musi skierować swój wzrok w stronę, w jaką chce posłać kamratów, co nie jest zbyt dokładne. Do tego system automatycznie wybiera najbliższą osłonę. Biorąc to wszystko pod uwagę, bawienie się w stratega nie ma sensu. Na szczęście rozgrywka specjalnie na tym nie traci.

Równie przydatny co elementy taktyczne, okazuje się handel. Najwyraźniej BioWare bardzo spodobało się Diablo i inni przedstawiciele gatunku hack’n slash. Kupowanie ekwipunku nie ma żadnego sensu biorąc pod uwagę fakt, że znacznie lepszy znajdujemy po pokonanych wrogach. Co więcej, twórcy pomyśleli o tych wszystkich setkach biednych graczy, dla których przeszukanie ciał to zbyt wielki problem. Po skończeniu walki wystarczy jedynie wejść do ekranu ekwipunku, a całe żelastwo pozostawione po przeciwnikach w magiczny sposób znajdzie się w plecaku Sheparda. Może jestem jakiś dziwny, ale jednak wolałbym sam wybrać, co chcę taszczyć przez resztę misji.

A co zrobić z nadmiarem śmieci w plecaku, skoro pieniądze do niczego się nie przydają? Wystarczy zamienić je na omni- żel, czyli ciekawy patent ułatwiający omijanie irytujących mini gierek. W świecie ME znajduje się masa różnego rodzaju skrzyń i sejfów, jednakże ich właściciele niekoniecznie by chcieli, aby ktoś w nich grzebał, a wiec je zabezpieczyli. Deszyfracja jest niczym innym jak prostą mini gierką, polegającą na dojściu strzałeczką do środku okręgu w określonym czasie i jednocześnie unikając przeszkód. Na początku jest to całkiem przyjemne, jednakże w późniejszym czasie zwyczajnie nudzi. Wtedy z pomocą przychodzi omni-żel, który można przeznaczyć by szybko dostać się do wymarzonego skarbca. Wynalazek ten znajduje jeszcze zastosowanie przy naprawach pojazdu Mako, jednakże nie jest w tym celu zbyt często wykorzystywany.

…than commander Shepard!



Mimo tylu wpadek, największym zaskoczeniem była strona graficzna gry. Niestety, nie jest to miła niespodzianka. Wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerowały, że BioWare wybrało Unreal Engine 3 jako napęd dla swojej produkcji. Nie wierzyłem w to. Nie, po prostu nie da się wypuścić produkcji, która będzie napędzana UE3 i jednocześnie nie będzie miała styczności ze słowem „optymalizacja”. Po prostu nie da się. A jednak, Kanadyjczycy zaskakują i na tym polu. Nie można powiedzieć, że Mass Effect jest grą brzydką(ładną, niestety, też nie), ale ilość ekranów ładowania oraz niesamowita sterylność otoczenia zupełnie nie wyjaśniają, dlaczego na moim sprzęcie tytuł działał gorzej niż Crysis! Do tego bardzo ciężko pozbyć się wrażenia, że znajdujemy się w filmie George’a Lucasa. Armie klonów atakują zewsząd. Najwyraźniej autorzy nie mieli zbyt wiele projektów mieszkańców kosmosu, gdyż problem dotyczy głównie ich – u ludzi ten problem nie występuje.

Niestety, w kwestii audio również nie jest za wesoło. Ścieżka dźwiękowa jest koszmarnie nijaka, w ogóle nie zapada w pamięć. Nie potrafię sobie przypomnieć żadnej piosenki z soundtracka, a to chyba nie najlepiej świadczy. Zwłaszcza, że, co jak co, ale Sam Hulick miał naprawdę świetne podwaliny do stworzenia muzyki, która byłaby w mojej liście odtwarzania przez długie miesiące. Na szczęście aktorzy podkładający głos w angielskiej wersji językowej spisali się perfekcyjnie. Wszystkie głosy są świetnie dobrane, a takie perełki jak Garrus, Saren czy nawet Shepard tylko dopełniają ten obraz szczęścia.

Wreszcie ostatnim gwoździem do trumny jest oznaczenie PEGI. Na pudełko widnieje duży napis +18, jednakże w samym tytule nie mogłem się dopatrzyć niczego, co by wskazywało na tak wysokie oznaczenie. Krew praktycznie nie występuje, niemalże brak wulgarnego języka, nawiązań do narkotyków, seksu, rasizmu. Nawet niektóre sceny egzekucji nie są pokazywane, nie mówiąc już o erotycznych przygodach komandora. Dlaczego się tego czepiam? Bo zostałem oszukany. Gdy widzę, że tytuł jest przeznaczony dla dorosłych, to chcę być potraktowany jak dorosły.

Naprawdę ciężko mi zrozumieć, dlaczego BioWare tak pobieżnie potraktowało wiele ważnych aspektów tytułu, który rzeczywiście miał szansę stać się jednym z lepszych action-RPG. Niestety, otrzymaliśmy do swoich rąk produkt trochę powyżej przeciętnej, który zdecydowanie nie zasługuje na laury, które zbiera. Ale kogo to obchodzi? To w końcu BioWare, ich gra musi być dobra i koniec. Jak widać, niekoniecznie. Oby chociaż druga część pozbyła się głupot oryginału. Proszę…

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: StormFire StormFire który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  niektóre postacie
+ ich głosy
+ strzelanie daje radę
+ wybory

Minusy

  MISJE POBOCZNE!
 DIALOGI
 większość postaci
 optymalizacja
 nijaka muzyka
 traktowanie gracza jak debila

dlatego StormFire
ocenia tę grę na:

6

Grafika 70%

Dźwięk 60%

Gameplay 70%



Komentarze   4

Podaj kod z obrazka: odśwież
 
Aaargh 1325723320000 2012-01-05


Co do broni, to jest wytłumaczone, bardzo fajnie zresztą, dlaczego mamy nieskończoną ilość amunicji. Encyklopedii się nie czytało:P

Czy Aaargh gada z sensem?
zdunio11 1325704511000 2012-01-04


Dałem GRAJ i tyle :D

Czy zdunio11 gada z sensem?
Chidder 1325697698000 2012-01-04


Bardzo ciekawa recenzja. Mi osobiście "Mass Effect" się podobał i z oceną się zgodzić nie mogę. No ale jako że wszystkie minusy są dobrze uargumentowane w tekście (czyli nie są z d*py wzięte), to "zgiń" dać nie mogę ;)

Czy Chidder gada z sensem?
666gonzo666 1325683498000 2012-01-04


a na początku bym wymienił dodatkowo Nethacka i Diablo II :D Z recenzją w miarę się zgadzam, choć dałbym o stopień wyższym

Czy 666gonzo666 gada z sensem?

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka