Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

City of Heroes (PC)

Lubię to! 1

Premiera: nie znamy jeszcze daty premiery

Ocena użytkowników: bardzo dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

 

 

Gatunek: RPG Podgatunek: MMO Cechy gry: TPP

Tematyka: Science-Fiction,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 26 screenów, 1 recenzji, 4 newsów,

« Powrót do listy recenzji

Spandex gallore!

[ + dodaj własną recenzję ]
Recenzja dodana przez Chimaira Chimaira
Opisywanie w szczególe gry City of Heroes, tak jak i większości MMORPG, mija się z celem. Dlaczego? Te gry ciągle są w etapie powstawania, mamy tu doskonały przykład filozoficznego procesualizmu. Trudno zatem stwierdzić coś o danej produkcji jednoznacznie, trudniej jeszcze - opisać szczegółowo. A kolosalnym zadaniem jest ocena. Dlatego przyjmiemy na potrzeby tej recenzji fenomenologiczny wgląd w City of Heroes. Opiszemy je tak, jak widzimy je tego właśnie, dzisiejszego dnia. Wszystko inne - wzięte w nawias.

Chimaira
Astor Piazzolla - Fuga y Mysterio

Opowieść #1: Capt'n Genocide


Przybyłem do Paragon City dość późno. Później niż mogło by się zdawać. W tej chwili, ujmując to po mojemu, trwała właśnie czternasta edycja. Przyjechałem do tego cholernego miasta jako kompletny świeżak. Od czego zacząłem? Kostiumu oczywiście! Każdy zasmarkany bohater musi mieć kostium. Bez niego i bez rejestracji w biurze herosów ani rusz! Gdy jeszcze w cywilnym ubraniu rozejrzałem się wokoło, nie było dobrze. Wszędzie latali, szybowali, biegali, skakali bohaterowie - banda ciot w spandexie. Bez namysłu wciągnąłem na twarz moją - nader szaleńczo uśmiechniętą - maskę, cygaro w zęby i wojskowy łach na plecy. Zasznurowałem porządnie buty i ruszyłem w tan. A było komu przestrzelić tyłek! Z jednej strony jakieś pomniejsze gangi - Skulls, Trolls, Hellions, The Lost... Dalej mamy Circle of Thorns, Clockwork, no słowem, do wyboru do koloru. Maszyny, najemnicy, zbirowie, magowie, całe to cholerne tałatajstwo zjechało się do Paragon City. Rozpocząłem walkę. Byłem blasterem, pieprzonym blasterem i waliłem z mojego karabinu do każdego, kto nawinął mi się pod lufę.

Z zapisków Manticore - członka Freedom Phalanx


Miasto jest pełne bohaterów. Nie było ich nigdy tak wielu, w tak niewielkim miejscu. Biorę pod uwagę proporcje, nie wielkość samego Paragon City. Ale zanim bohater pojawi się w Atlas Park bądź Galaxy City, musi przejść w pewien sposób proces rekrutacji. I zarejestrować się oficjalnie, jako superbohater. Cóż to oznacza? Przede wszystkim musi stworzyć swój kostium. Musi być mężczyzną, kobietą, albo - powiedzmy - wielkoludem. Kojarzy mi się to z jakimś Hulkiem czy kimś tego pokroju. Ale mam wrażenie, że to nie ta bajka.

Gdy już wiemy, jaka jest płeć naszego pretendenta do bycia herosem, ustalamy jego profesję. Tych jest pięć. Tanker, czyli tank, Blaster czyli swego rodzaju strzelec, Defender, który pełni rolę leczenia i klasycznych buffów, Controller, przypominający nieco Mesmera z innej bajki, i na końcu - Scrapper. Konkretny wojownik, odwrotność tanka. Uderza szybko i mocno, ale nie ma się czym za bardzo bronić. Wybieramy także pochodzenie mocy. Może być na przykład naturalne bądź oparte na magii czy technologii.

Następnie modyfikujemy jego moce. Tych jest wprost zatrzęsienie. Ja, na ten przykład jestem łucznikiem. Ot, łucznikiem. Ale nikt nie zabroni komuś kontrolować promieniowanie, ogień, lód, czy korzystać z mocy psionicznych. Do tego jeszcze karabin szturmowy, oraz wszelka broń biała pokroju katany, czy wielkiego miecza i jedziemy! Warto przy tym zauważyć, że gdy już wybierzemy zestawy mocy i konkretne umiejętności w nich zawarte, czas na wymyślenie kostiumu. Tu, muszę przyznać, możliwości jest po prostu masa! Masa... Nie da się, i bardzo dobrze, stworzyć idealnie dwóch takich samych postaci. To świadczy o największej sile w Paragon City. Nigdy nie spotkasz gościa czy panienki, którzy są ubrani i wyglądają tak samo jak ty!

Opowieść #2: Loxosceles Reclusa cz. 1


...Po kilku dniach rozpoznawałam już takie znane postaci jak Sprawler, czy R E A P E R. Albo i Hepatitis Bee. Nic dziwnego, te szalejące 50-tki przesiadywały zwykle pod posągiem Atlasa w Atlas Park. Nie mają widocznie nic innego do roboty. Czasem, gdy spojrzałam w niebo, przelatywał jakiś heros, ścigany przez bandę zbirów. Gdy spadał na ziemię, nie mogłam się powstrzymać. Podbiegałam, leczyłam, czasem rzuciłam jakąś brzydką radiację na wrogów. Bez żadnego bratania się, ot obywatelski obowiązek Controllera. Z reguły w odpowiedzi słyszałam krótkie "thx". I to człowieka podbudowuje. Aczkolwiek, muszę przyznac, że nie znoszę tych, że tak powiem, duchów. Idziesz sobie spokojnie przez miasto, albo szybujesz między budynkami, a tu nagle PING!, pojawia się zaproszenie do drużyny. To naprawdę potrafi zdenerwować. Na szczęście czasem okazuje się, że to akurat fajny team będzie. Tak zdarzyło mi się w Hollowsach. Pozwólcie, że wam o tym opowiem. Hollows to już obszar gdzie dzieje się prawdziwa zbrodnia. Gangi szaleją po tym zniszczonym kawałku miasta, Circle of Thorns odprawia swoje mroczne rytuały, zaś wszędzie tylko popioły, zgliszcza i zniszczone budynki. Tam spotkałam drużynę ludzi, takich jak ja, poświęconych zwalczaniu zła. Razem wyruszyliśmy na misje. Minęła pierwsza, druga, potem trzecia... Wreszcie doszło do tego, że mieliśmy spacyfikować bazę Trolls. Bogowie! Co tam się działo. Muszę tu wyjaśnić przy okazji. Jestem Controllerem, prymarnie korzystam z mocy grawitacji. Co to oznacza? No cóż, nie ma to jak przypierniczyć w kogoś samochodem czy kanapą. Zaś moje poboczne zdolności to możliwość operowania promieniowaniem. Przydają się szczególnie w zespole, gdyż mogę zarówno sprawić, że wrogowie poczują nader nieciekawe mdłości, jak i wspomóc radiacją moich kompanów w walce.

Z zapisków Positrona - członka Freedom Phalanx


Całe miasto podzielone jest na dystrykty. Wszędzie znajdziesz akcję i coś do zrobienia. Wszędzie. Od czasów inwazji Rikti, kosmitów, nasze włości nigdy nie były pod takim ostrzałem Zła, jak teraz. I trzeba coś z tym zrobić. Co ciekawe, czasem nie warto poświęcać się każdemu złodziejowi, wyrywającemu torebkę starszej pani. Lepiej zainwestować w misje. Raz że są bardziej opłacalne, dwa - można je robić z drużyną. A to oznacza w prosty sposób jedną rzecz - więcej szans na zdobycie Inspiracji i Ulepszeń. Tak, tak... Nie posiadamy zwykłego inwentarza. Zamiast tego mamy czasowe wspomagania, np. leczenie, zwiększenie obrażeń czy ochronę. Nazywamy je Inspiracjami. Druga kategoria to Enhancements, czyli Ulepszenia. Te lądują w specjalnych slotach naszych mocy. W ten sposób, gdy mamy na ten przykład moc ziania ogniem, możemy zwiększyć zasięg mocy, jej intensywność czy szybkość regeneracji po użyciu. Możliwości jest multum, a szkopuł tylko jeden. Gdy Ulepszenie jest na 10 poziomie, a my na 20 - nic nam nie daje. Wyjątkiem są tu ulepszenia tzw. "craftowane", czyli tworzone przez graczy ze... złomu. Powiedzmy, że złomu, bowiem nazywa się to "Invention Salvage". Dzięki tym wszystkim klamotom możemy tworzyć naprawdę niezłe, skomplikowane i wielofunkcyjne Ulepszenia. Zawsze przydadzą się w ogniu walki.

Opowieść #3: Conflagration Girl cz. 1


Zaczęłam karierę jako podpalaczka, skończyłam jako blaster. Cóż, takie życie. Bycie blasterem ma swoją niezaprzeczalną zaletę - można podróżować samemu. Nie trzeba do tego drużyny, nie trzeba tych wszystkich pałętających się pod nogami tanków czy controllerów. Wystarczy tylko potęga ognia i ja. A jednak... Dałam się namówić. Na Mission Architect. Co to? Ano cóż...

Z zapisków Synapse - członka Freedom Phalanx


Ostatnia odsłona, konkretnie numer 14, wprowadza nowy wymiar rozgrywki w Paragon City. Jest to tak zwany Mission Architect. Cóż to oznacza? Ano w praktyce możliwość tworzenia własnych misji i kampanii, zarówno umiejscowionych w świecie City of Heroes, jak też i tzw. wolnej jazdy. Dzięki temu urządzeniu, oraz zebraniu odpowiedniej ilości bilecików, możemy tworzyć co tylko dusza zapragnie. "Tickety" zdobywamy grając w inne misje i wykonując specjalne cele w tychże etapach, tworzonych przez graczy. Dzięki nim odblokujemy nowe zestawy lokacji, ubiorów, broni czy czegokolwiek innego. I stworzymy własną misję, w którą grać będzie potem wiele wiele osób. Ale by to wszystko mieć, potrzebne są - znów - bilety. Zatem cała rzecz sprowadza się do, wybaczcie wulgaryzm, farmienia.

Opowieść #4: Conflagration Girl cz. 2


To festiwal farmienia. Złapała mnie taka jedna drużynka. Choć kiepsko nam szło dogadywanie się, to w końcu wstrzeliliśmy się w jakąś misję. Cóż tam się nie działo! Boss na bossie, poruczników od cholery, całe tabuny na nas waliły, jakbyśmy cukierki czy cieplutkie kakao rozdawali. Ja jedyne co miałam do zaoferowania to płomienie. Ach, ten swąd palonych ciał, trzaskające z cudownym hukiem kości, smród pieczonej skóry... To było coś pięknego. Ginęliśmy wielokrotnie, ale wracaliśmy za każdym razem na pole walki, przesuwając front o kolejne centymetry. I było dobrze. Sama misja trwała może kilkanaście minut, a zarobiłam na niej tyle biletów, że w pojedynkę musiałabym kombinować chyba dwa tygodnie. Farmienie jest przerażające...

Z zapisków Statesmana - przywódcy Freedom Phalanx


Miasto wygląda coraz lepiej z każdą odsłoną. Nie jest może przepiękne, nie jest może maksymalnie uszczegółowione, ale za to posiada swój czar. Takie lokacje jak Hollows czy Steel Canyon zapadają od razu w pamięć. Przede wszystkim jednak wrażenia wizualne są funkcjonalne. Może i z fajerwerkami, zwłaszcza gdy w grę wchodzi ogień, ale funkcjonalnie. Gorzej niestety z tym, co sztandarowo nam przygrywa podczas walki. Są to króciutkie utworki, najczęściej techniawkowe. Czasem zdarzają się epickie motywy, ale mimo wszystko muzyka nie jest naszym najlepszym towarzyszem... Znacznie lepiej słychać wybuchy, strzały czy wszelakie piski i wizgi moich podopiecznych. To wszystko daje radę, zdecydowanie.

Opowieść #5: Loxosceles Reclusa cz. 2


Tak było i tym razem, w Hollows. Walczyliśmy, jakby zależał od tego los świata. Po troszę może i zależał, a na pewno stosunki z naszymi kontaktami były podstawą do chęci wykonania tej misji. Wszystko szło gładko, dopiero pod koniec stało się coś złego. Napotkaliśmy bossa, kilku poruczników i całą chmarę zwykłych szeregowców. Wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że grupy były dwie. I przez przypadek, gdy walczyliśmy z jedną, ściągnęłam na nas uwagę drugiej. Nasze życie wisiało na włosku, walczyliśmy jak szaleni. Od ciągłego leczenia moich kompanów ledwie trzymałam się na nogach. Jedną ręką przywoływałam zbawienne promieniowanie z mojego ciała, drugą ciskałam kanapy, kamienne posągi i samochody we wrogów. W końcu, cudem, po prostu cudem, nam się udało. Wyszliśmy z jaskini i powitały nas zbawienne promienie przydymionego przez chmury słońca. Zaczęłam przepraszać, że to moja wina, że prawie zginęliśmy. Wtedy Liquid Sun, dowódca, stwierdził - "But we lived!". Jedyne co mogłam odpowiedzieć, z uśmiechem, to "Because heroes always prevail.". Bohaterowie zawsze przetrwają. Zawsze.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Chimaira Chimaira który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  świetny pomysł
+ funkcjonalna, choć nie rewelacyjna grafika
+ doskonały teamplay&teamwork
+ ma w sobie to "COŚ"

Minusy

  oprawa muzyczna?
 czasem grind i farmienie w MA mogą przeszkadzać, ale nikt nam tego nie każe robić ;)

dlatego Chimaira
ocenia tę grę na:

9

Grafika 80%

Dźwięk 80%

Gameplay 100%



Komentarze   0

Podaj kod z obrazka: odśwież
 
brak komentarzy

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka