Sacred 2 : Fallen Angel (PC)
Premiera Świat - 2 październik 2008 Premiera Polska - 10 październik 2008
Ocena użytkowników: dobra
3 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Ascaron Entertainment Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Deep Silver
Gatunek: RPG, Akcja/Arcade Cechy gry: Wolna kamera
Tematyka: Fantasy, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Game market
zgłoś tę grę
Na tę platformę mamy: 26 screenów, 14 video, 1 recenzji, 13 newsów,
Deszcz upadłych aniołów...
[ + dodaj własną recenzję ] Recenzja dodana przez
Chimaira
Chimaira
Arkona - Pokrovy Nebesnogo Startsa
Święci...
Fabuła w Sacred 2: Fallen Angel, choć nieszczególnie odkrywcza, jest mimo wszystko nową jakością w hack&slash. Otóż cała akcja dzieje się kilka tysięcy lat przed wydarzeniami z pierwszej części gry. Pierwsze skrzypce gra tu tak zwana Energia T oraz... Wysokie Elfy. Choć to nieszczęśliwe tłumaczenie można zastąpić "Elfami Wysokiego Rodu". Dopuścili oni niestety do pewnego kataklizmu, wskutek czego Energia T hasa sobie po świecie Ankarii bez przeszkód, bandyci atakują miasta, potwory biją wszystkich nie patrząc na rasę, zaś w środku tego wszystkiego jest... Nie zgadniecie! Nasz bohater. Tym razem jednak mamy niemałe novum. Otóż możemy wybrać stronę konfliktu. Sic! To od nas zależy czy w tej eskalacji mocy i niemal Eriksonowskiej konwergencji obierzemy ścieżkę światła czy cienia. A kim przyjdzie nam grać? I tu panowie z Ascaron wykazali się niemałą pomysłowością. Właściwie jedyną znaną nam wcześniej postacią jest niejaka Serafia. Święta wojowniczka w szpilkach i stringach. Ekhm... Tak czy inaczej, jeśli chodzi o pozostałych pięciorga bohaterów, mamy tu niezły galimatias i zabawę konwencjami.
...I grzesznicy
Na dobry początek wita nas wojownik Cienia. Ten nieumarły heros to kawał skurczybyka, który poza walką w zwarciu przywita przeciwników i trupami wstającymi z grobów. Dalej mamy Driadę, która poza magią natury i walką na odległość para się Voodoo. Mało? To przyszykujcie się na prawdziwy hardcore - następny w kolejce jest Strażnik Świątyni. Ta postać, o wyglądzie przypominającym słynnego Anubisa, jest... Robotem. Tak, nie mylicie się, to android. Jest wojownikiem przeznaczonym zarówno do walki wręcz, jak i na dystans. Mało tego, jego teksty podczas walki czy wypełniania misji po prostu powalają. Ma taki specyficzny, metaliczny melancholijny głos, którym - z niemałym cynizmem - podsumowuje sytuacje dziejące się na ekranie. Na koniec zostaje nam jeszcze złowrogi Inkwizytor oraz już kompletnie archetypowa magini, czyli Elfka Wysokiego Rodu.
Z tychże bohaterów, tylko Inkwizytor i Serafia nie mają możliwości wyboru kampanii. Ten pierwszy jest przypisany do Cienia, zaś piękna wojowniczka - to chodząca dobroć. Reszta postaci może wybierać, po której stronie staną w walce o świat.
Machina Mecanica
Jak zaś przedstawia się sama gra? Zanim przejdziemy do mało przyjemnych jej aspektów, warto omówić nieco mechanikę. Nie jest ona zbyt skomplikowana, aczkolwiek wprowadzono kilka znaczących zmian w rozgrywce. Po pierwsze, według zapewnień twórców, teraz łatwiej znaleźć odpowiadające nam runy sztuk walki niż na ten przykład w pierwszej odsłonie gry. Jak to wygląda w praktyce? Ano różnie. Faktem jest, że runy z pokonanych przeciwników wypadają dość często, to znaczący plus. Ale nie jest też tak, że mamy zatrzęsienie naszych sztuk walki i nadal czasem trzeba bawić się w - płatną zresztą - zamianę na te, które nam najbardziej odpowiadają.
Cóż jednakże z samymi runami i ichnimi umiejętnościami? No nie jest źle, można powiedzieć. Nasze cechy rozdzielone są na trzy grupy, z których każda ma po pięć run. Faktem jest, że korzystanie ze wszystkiego zakrawa na idiotyzm, zatem będziemy konstruować konkretne użycia run, tudzież ichnie kombinacje w celu efektywnego - i efektownego - wykańczania hord wrogów. Warto wspomnieć także o jednej, znaczącej nowości. Teraz poza ogólnym podniesieniem poziomu danej runy, poprzez użycie jej duplikatu, możemy także rozwijać swoiste "zdolności" danej sztuki walki. I tak, dajmy na to, Elfka może w klasycznym fireballu uruchomić efekt czasowego spopielenia bądź dołożyć drugą kulę ognia. Poziomów rozwoju jest trzy, zatem każdy znajdzie coś dla siebie, zwłaszcza, że musimy wybrać zawsze jedno z dwóch możliwych rozwinięć danej umiejętności.
It's raining dead angels from the sky!
A jak prezentuje się to w praktyce? Doskonale. Walka jest szybka, dynamiczna i bezlitosna. Przeciwnicy czasem wręcz fruwają w powietrzu, posoka tryska gęstymi strugami, zaś wypurchlające się jelita radośnie furkocą na porannym wietrze. No, może nieco się zapędziłem, ale nie da się ukryć, że podstawowa funkcja Sacred 2, czyli potyczki z hordami wrogów, to element zrealizowany nad podziw dobrze. Grać można dziesiątki godzin, a i tak nie czujemy nudy.
Ano właśnie - dziesiątki. Warto wspomnieć także i o tym, że Sacred 2 to minimum kilkadziesiąt godzin wypełnionej akcją i zadaniami rozgrywki. To nie jest gra na jeden czy dwa wieczory. Zajmuje przy okazji makabryczne ilości miejsca na HDD, ale w przełożeniu na realia jest to jak najbardziej zrozumiałe. Świat Ankarii jest po prostu ogromny. Samo łażenie po stolicy może zabrać kilkadziesiąt minut. Do tego dołóżmy słownie kilkaset questów, podczas których przemierzamy nieraz niemałe odległości. Mamy zatem pewien obraz tego, jak wielka jest ta gra. Niestety nie ma nic za darmo i taki ogrom okupiony jest niestety licznymi błędami i błędzikami. Choć nie zdarzyło mi się spotkać rażących bugów, czasem bywało, że boss walił w bohatera jak w bęben, a energia nie spadała w ogóle. Albo kończył nasz żywot jednym ciosem. Na szczęście Ascaron co rusz wprowadza poprawki, zaś przy instalacji gry warto już od razu ściągnąć około pięciusetmegowego patcha, który poprawia większość błędów.
Większość poza jednym, ale za to wprost niebywałym.
Epic fall...
Grę Sacred 2 testowaliśmy na kilku komputerach, a także tym, który posłużył jako podstawa do zrecenzowania tejże gry. To Core Duo 2,2 GHz, GeForce 8800 GTX oraz 2GB RAM. I wiecie co? Gra chodziła stabilnie przez około 2-3 minuty. Potem następował twardy zwis, jeśli wybaczy czytelnik takie dwuznaczne określenie. Nie dało rady tego naprawić. Aby było śmieszniej, czasem na idealnie takiej samej, bądź nawet znacznie słabszej konfiguracji, gra śmiga aż miło. Fakt, można wytłumaczyć to pechem, ale jest to zdecydowany minus dla programistów, którzy nie potrafili wyhaczyć takiego błędu podczas pisania gry.
Na szczęście pomogła minimalizacja ustawień grafiki i wtedy wszystko chodziło płynnie, ale nie zmienia to faktu, że jest to rażące niedopatrzenie w optymalizacji kodu Sacred 2.
Ano właśnie - graficznie Fallen Angel prezentuje się całkiem nieźle, choć nie da się ukryć że z takimi wymaganiami sprzętowymi większość pary gdzieś poszła. Tylko nie wiadomo gdzie. Ale przez te kilkuminutowe migawki widać, że strona wizualna to masa szczegółów, całkiem niezłych efektów specjalnych i tym podobnych zabawek. Nawet na ustawieniach minimalnych, gdzie gra testowana była przez większość czasu, wygląda całkiem nieźle. O tym, że jest to pełne 3D wspominać chyba nie trzeba.
Warstwa audio także jest bardzo dobra. Więcej, podczas gry mamy okazję przeprowadzić kilkupoziomowego i nader skomplikowanego questa, by w końcu uczestniczyć w koncercie grupy Blind Guardian. Reklama niezła; i dla zespołu, i dla gry, trzeba to zaznaczyć.
Jak zatem podsumować Sacred 2: Fallen Angel? Cóż, jest to z pewnością świetna, dynamiczna i mało trącąca nudą gra. Ma niezłą oprawę audiowizualną, ciekawą mechanikę rozgrywki oraz kilka pomniejszych cech, które kwalifikują ją jako świetnego hack&slasha. Niestety, jeden punkcik poleci w dół za rażący błąd jakiego dopuściło się Ascaron - mowa oczywiście o felernym zawieszaniu się na niektórych komputerach. Gdy ktoś nie ma problemów z rozgrywką w nowym Sacred, może spokojnie podwyższyć ocenę o jedno oczko.
recenzja dodana przez:
Chimaira
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Dynamika
+ Ogrom świata przedstawionego
+ Muzyka
+ Ogółem - świetna gra
− Rażący błąd uniemożliwiający grę na sensownych detalach
− ...Czasem przeraża ogromem

