The Sting! Kariera Gangstera (PC)
Premiera Świat - 21 czerwiec 2001 Premiera Polska - 14 sierpień 2001
Ocena użytkowników: dobra
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Gatunek: Logiczna, Akcja/Arcade, Przygoda Podgatunek: Skradanka Cechy gry: Wolna kamera
Rozgrywka: Singleplayer
Na tę platformę mamy: 11 screenów, 1 recenzji,
Zbrodnia doskonała czy rozbój w biały dzień?
[ + dodaj własną recenzję ] Recenzja dodana przez
Szychu
Szychu
Mylił się ten, kto przy pierwszym kontakcie z grą postawił naszego bohatera obok takich indywiduów jak Joey Bane czy Tommy Vercetti, gdyż z racji wykonywanego fachu, a może raczej sposobu podejścia do problemu, znacznie bliżej mu do postaci pokroju Michelangelo czy Leonarda da Vinci. To nie rozbojami i przemytem trudni się nasz protagonista. Na chleb zarabia kradnąc. Najlepiej tak, by policja z braku dowodów rzuciła śledztwo już po tygodniu, a gazety jeszcze przez lata rozpisywały się o jakże spektakularnym napadzie. Dla Matta Tuckera złodziejstwo jest sztuką.
Wraz z naszym bohaterem i początkiem przygody lądujemy w bliżej nieokreślonej przeszłości lat pseudo pięćdziesiątych. Jak zdążyłem zaznaczyć, Matt, który nie tak dawno opuścił przytulną celę, zamierza znaleźć sposób, by odkuć się za wcześniejszą wpadkę popełnioną przez, jak to określa, własną głupotę. Nietypową propozycję składa bohaterowi jego dobry znajomy - Sinclair, oferując Coś Dużego. Zanim to jednak nastąpi, Matt musi udowodnić na co go stać, wykonując kilka pomniejszych skoków. Zaszywa się więc w starym motelu, stającym się jednocześnie jego bazą wypadową a zarazem centrum dowodzenia, i czeka na ruch przyjaciela. Niestety, nie wszystko idzie po myśli obu panów. W krótkim czasie Sinclair zostaje aresztowany, zaś Matt pozostawiony sam sobie. I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o kwestię fabularnej otoczki.
Podstawą mechaniki gry jest planowanie, polegające na nagraniu przebiegu całego napadu, krok po kroku, a następnie odtworzenie go w trybie Wykonania. Podczas odtwarzania możemy się już tylko biernie przyglądać i ostatecznie albo uśmiechnąć z zadowoleniem, albo skrzywić z niesmakiem, gdy nasze działania nie przyniosły korzystnych rezultatów. Planując ustalamy cel naszego skoku, dobieramy odpowiednie wyposażenie i (opcjonalnie) bierzemy ze sobą wspólników. Potem decydujemy o środku transportu, który bezpiecznie wraz z kosztownościami zabierze nas z powrotem do kryjówki. Najważniejszą kwestią tego etapu jest udźwig każdej postaci oraz środka transportu. W celach misji mamy podany minimalny łup, który jest niezbędny do zgarnięcia, by skok się opłacił. Trzeba zatem wszystko odpowiednio wyważyć pomiędzy opłacalnością a trudnością wykonania napadu. Wszak biorąc mnóstwo wyposażenia, może potem okazać się, że nie zabierzemy cennego obrazu, który wisząc samotnie na ścianie aż prosi się o kradzież. Dalsza część to nagranie naszych poczynań, czyli sposób wejścia do budynku oraz co i w którym momencie kradniemy. W tym trybie możemy spokojnie poruszać się po okradanym obiekcie, otwierać każde drzwi, sejf czy skrytkę. Tutaj także na nasze poczynania nie reagują strażnicy i policja. My widzimy za to ich pole widzenia, a także poziom hałasu, jaki czynimy. Dopiero biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki i sprowadzając do zera możliwość wykrycia naszego włamania, możemy być pewni sukcesu. A nic nie wywołuje w grze szybszego bicia serca, niż oglądanie w napięciu realizacji naszego planu.
Na pochwałę zdecydowanie zasługuje system interakcji. Jest prosty, przejrzysty i łatwo się do niego przyzwyczaić. Zdecydowanie na plus idzie zaliczyć mnogość opcji dostępnych podczas włamania. Możemy wchodzić do budynków przez okna, otwierać zamknięte drzwi przy pomocy wytrychów a na późniejszych etapach nawet wyłączać systemy kamer i alarmów. Choć w zasadzie nie możemy, a musimy to robić. Używanie szarych komórek jest tu podstawą udanej akcji. Nieustanne kombinowanie i dokładne zgrywanie naszych poczynań w czasie daje sporo frajdy, a opracowanie planu, kiedy opuszczamy dane pomieszczenie niemal na równi z wchodzącym doń strażnikiem wymaga kilku chwil dłuższego zastanowienia i sporo gimnastyki. Stąd omawiana pozycja to świetny kąsek dla osób mających w sobie żyłkę stratega i perfekcjonisty.
Pomiędzy planowaniem kolejnych skoków, Matt może swobodnie poruszać się po całym mieście. Z czasem, gdy nasza kiesa odpowiednio spęcznieje, niemal nieodzownym elementem będzie zaglądanie do sklepu z narzędziami czy salonu samochodowego. Niestety środki transportu, które możemy nabyć za (nie)uczciwie zarobione pieniądze posłużą nam tylko podczas misji. Po mieście bowiem poruszamy się pieszo bądź taksówką. A właśnie, niemal zapomniałbym o wizytach u paserów. Wszakże wszystkie zdobyte fanty trzeba gdzieś z powodzeniem sprzedać. Bohater odkrywając nowe zakamarki mieściny nierzadko natrafi na dawnych kompanów i kolegów po fachu. Ci chętnie zaoferują mu swoją pomoc, oczywiście za odpowiednio wysokie udziały w zyskach.
Kilka słów o oprawie. Ta zaś jest… dobra. Grafika to pełne trzy wymiary z kamerą skupioną przy bohaterze i możliwością obejrzenia go niemal z dowolnej perspektywy. Nie należy natomiast spodziewać się nie wiadomo jakich animacji i graficznych fajerwerków. Całość została wykonana starannie i poprawnie oraz w sposób nieco przerysowany, można by rzec - karykaturalny. I choć wyraźnie widać, że lata odcisnęły tu swe piętno, za sprawą takiego ujęcia technicznej strony produkcji, gra nadal pozostaje strawnym kąskiem.
Na oddzielny akapit zasługuje muzyka. Doskonale wpasowuje się ona w model rozgrywki. Kiedy gra tego wymaga, leniwie wlecze się za bohaterem, by przyśpieszyć i zaniepokoić w bardziej wymagających momentach. Odpowiednio buduje napięcie w chwilach oczekiwania na powodzenie naszego planu, co tylko wzmaga klimat całej produkcji. Niewątpliwie odwalono tu kawałek porządnej roboty. Głosy aktorów również dobrano starannie, choć udźwiękowiona jest tylko ich filmikowa część gry. Poza przerywnikami nieopartymi na silniku, wszystkie dialogi to tekstowe tabelki do samodzielnego użycia.
Tak oto przedstawia się cały The Sting! Jako niebanalny, zmuszający do kreatywnego myślenia i podszyty nutką humoru oraz nierealności symulator doskonałego złodzieja. Gra, w której od dobrego wykonania bardziej liczy się błyskotliwy pomysł (co z powodzeniem można odnieść zarówno do graczy, jak i twórców). Niewątpliwie produkcja dla osób lubujących się w bezbłędnym osiąganiu postawionych sobie celów i jednocześnie jeden z reprezentantów grupy kiedyś to były gry (przynajmniej takie miejsce zajmuje w moim prywatnym rankingu).


Nostalgia! Gra co najwyżej dobra, ale muzyka genialna!
Jedna z najbardziej niedocenionych gier jakie kiedykolwiek wyszły. Jak dla mnie też hicior sporego kalibru :)
Cóż. Cała przyjemność po mojej stronie ;)
O mamo! Pamiętam ten tytuł! Haha, łezka się w oku zakręciła podczas czytania recki, dzięki! :D