Dungeon Siege II (PC)
Premiera Świat - 16 sierpień 2005 Premiera Polska - 23 wrzesień 2005
Ocena użytkowników: dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Na tę platformę mamy: 5 screenów, 5 video, 2 recenzji,
Oblężenie lochów, sesja druga
[ + dodaj własną recenzję ] Recenzja dodana przez
Madt
Już na początku widzimy, że twórcy gry przystąpili do eliminacji błędów i wad poprzednika. Fabuła została dużo bardziej urozmaicona, mimo że aspekt ten nie odgrywa w tego typu grach zbyt wielkiej roli. O historii typu „od zera do bohatera” możemy więc zapomnieć. Jak się okazuje nasz nowy protagonista już od początku gry jest wojownikiem. Oczywiście nie jakimś tam wyjątkowym, ale jednym z wielu najemników wynajętych przez okrutnego Valdisa. Szok! Tak, to prawda - jesteśmy po stronie zła! Owi najemnicy nie mają pojęcia, w co się pakują, a także jakie plany na przyszłość ma ich pracodawca. Otóż ten zły, okuty w czarną zbroję rycerz jest w posiadaniu legendarnego miecza Zaramotha. A ten swego czasu był niezłym draniem pragnącym władzy nad światem. Aranna niechybnie zostałaby przez niego opanowana, gdyby nie siły dobra, które posiadały równie dobrą, co złowieszczy miecz, tarczę. Ostatecznie ci dobrzy wygrali, jednak ich artefakt został rozbity na kilka części. Ich właśnie szuka Valdis, który nie chce, by zostały ponownie przekute w potężną tarczę. A my musimy go powstrzymać, bo po pewnym czasie stoimy już po stronie dobra, czy nam się to podoba, czy nie.
Naszego bohatera tworzymy jeszcze przed rozrywką. Tym razem z ras możemy wybrać nie tylko człowieka, jak to miało miejsce w poprzedniej odsłonie, ale również standardowego elfa oraz bardziej nietypowych połolbrzyma i driadę. Każda z ras ma wyraźne bonusy do określonych umiejętności, nie zmusza nas to jednak do wyboru określonego rodzaju walki. To od nas zależy czy postać będzie machać mieczem, czy razić piorunami. Półolbrzym, chociaż lepszy byłby w tym pierwszym, może, jeśli chcemy, zostać magiem. Oprócz wyboru rasy możemy ustalić wygląd i płeć postaci, przy okazji dowiadując się, że driada nie może być mężczyzną (zaskoczeni?), a półolbrzym kobietą.
Gdy już mamy swojego bohatera, możemy rozpocząć grę. Na początku wydawać się może, że wrócił do nas stary Dungeon Siege, jednak im dłużej gramy, tym więcej zmian wychodzi z ukrycia. I trzeba przyznać, że są to wyłącznie zmiany na dobre. Wreszcie urozmaicono walkę, czyli najważniejszy element hack'n'slashów. Dodano to, czego tak bardzo brakowało w pierwszej części – umiejętności specjalne. Pojawiają się one wraz z rozwojem postaci w określonej dziedzinie walki. Dzięki nim pokonywanie przeciwników jest nie tylko szybsze (np. uderzenia raniące kilku przeciwników naraz), ale też bardziej efektowne i łatwiejsze (np. chwilowa niewrażliwość naszej kompanii na ciosy). Sam awans postaci jest rozwinięciem tego, co widzieliśmy w poprzedniej odsłonie. Bohater może się szkolić w czterech dziedzinach – walce wręcz, walce z dystansu, magii bojowej oraz magii natury. Używając odpowiedniej broni czy czaru, rozwija własne umiejętności w jednej z nich. To jednak nie wszystko – po zdobyciu odpowiedniej ilości doświadczenia postać awansuje, otrzymując jeden punkt do przydzielenia na drzewku rozwoju. Tam też pojawiają się kolejne dylematy. Przykładowo, wojownik może rozwinąć walkę dwiema broniami lub bronią dwuręczną, a mag natury - określone dziedziny czarów (m.in. uzdrawiające, wspomagające czy magia mrozu).
W kwestii uzbrojenia rzuciło mi się w oczy pewne urozmaicenie tego, co znajdujemy w skrzyniach czy przy zabitych potworach. Z uśmiechem na twarzy zauważyłem, że pojawiły się zestawy. To kolejny uzupełniony brak względem poprzednika. Im więcej uzbrojenia z określonego zestawu ma na sobie postać, tym większe przynosi on bonusy. Oprócz tego trafiamy także na przedmioty unikalne, dlatego też czasami trudno zdecydować się, w co wyposażyć postać.
Wzorem poprzedniej odsłony Dungeon Siege II kontynuuje sposób budowy świata wraz z jego różnorodnością. Znowu przemierzamy tak naprawdę jedną długą ścieżkę, raz szerszą, raz węższą, z licznymi podziemiami i jaskiniami. Co jakiś czas zmienia się otoczenie, a wraz z nim rodzaje przeciwników. Pod tym względem produkcji nie można niczego zarzucić. W grze występują oczywiście miasta, w których otrzymujemy większość zadań pobocznych, a także sprzedajemy zebrane łupy. Jeśli chodzi o questy, to czasami ciągną się one przez naprawdę długi czas i są o wiele bardziej rozbudowane. O dziwo, nie chodzi tylko o zabijanie potworów... Niestety, twórcy zrezygnowali ze starego systemu zapisu gry – po każdym wczytaniu save'a pojawiamy się w mieście, z którego możemy przenieść się jedynie do ostatnio odkrytego teleportu. Jest to widoczny wpływ innych hack'n'slashów. Trochę to uciążliwe i czasami zmusza do dłuższego grania.
Oprawa wizualna tytułu prezentuje się niestety nie najlepiej. Mimo że gra została wydana kilka lat po pierwszej części, grafika wygląda niewiele ładniej. Dziwne, że twórcy nie dodali przynajmniej różnego rodzaju filtrów, aby choć trochę poprawić jej jakość. Jedynym usprawiedliwieniem jest to, że mamy przecież do czynienia z hack'n'slashem. Zamiast na grafice powinniśmy się skupić na walce z hordami przeciwników. Dobrze, że chociaż ona prezentuje się dość widowiskowo. Czarom, ciosom oraz „combosom” towarzyszą sprawnie zrealizowane efekty specjalne. Dzięki nim i trzęsącej się kamerze bitwy są jeszcze bardziej dynamiczne.
Nie należy zapominać o udźwiękowieniu tytułu. O efektach dźwiękowych mogę napisać, że są całkiem dobre. Brakuje mi tutaj tylko okrzyków bohaterów podczas walk. Za to członkowie drużyny co jakiś czas zagadują czymś naszą postać... Cóż, element ten mógłby jeszcze w miarę znośny, gdyby nie sztuczna gra większości aktorów. Tylko kilku wczuło się w swoją rolę i odegrało ją naprawdę dobrze. Reszty zaś słucha się z zażenowaniem. Na szczęście, tego samego nie można powiedzieć o muzyce. Prezentuje się ona prawie tak świetnie, jak w poprzedniej odsłonie. Już na początku możemy usłyszeć znany motyw z pierwszego DS, nieco tylko przekształcony. Zaprawdę, posiada on Moc.
Wydawałoby się, ze Dunegon Siege II to niemalże ideał sequela... W istocie, niewiele mu do tego brakuje. Zaczynając z nim swoją przygodę, czułem się naprawdę wciągnięty. Kończąc natomiast - trochę znudzony. Monotonia znowu wkrada się do rozrywki, na szczęście dopiero w końcówce gry, w przeciwieństwie do „jedynki”. Mimo to, śmiało mogę polecić ten tytuł fanom gatunku, a nawet tym osobom, którym jego poprzednik nie przypadł do gustu. Ciekawe, czy zapowiedziana niedawno trzecia część również wespnie się na wyższy poziom. Jeśli tak będzie, to Diablo III spodziewać się może naprawdę groźnego konkurenta...
(Do widniejącej oceny ogólnej należy dodać plusa)
recenzja dodana przez:
Madt
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Wiele usprawnień względem pierwszej części
+ Potrafi wciągnąć
+ Muzyka
− Grafika
− Kiepski voice acting
− Wkradająca się monotonia pod koniec gry

