Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Medal of Honor Allied Assault (PC)

Lubię to! 10

Premiera Świat - 20 styczeń 2002 Premiera Polska - 15 luty 2002

Ocena użytkowników: bardzo dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: 2015 Inc. Wydawca: Electronic Arts

 

Gatunek: Akcja/Arcade Cechy gry: FPP

Tematyka: Wojenna, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 61 screenów, 1 video, 2 recenzji,

« Powrót do listy recenzji

Ku chwale ojczyzny

[ + dodaj własną recenzję ]
Recenzja dodana przez mnq mnq
Seria Medal of Honor gości na rynku już przeszło jedenaście lat. Pierwsze dwie odsłony ukazały się wyłącznie na konsoli PlayStation, przez co gra nie była bardziej znana wśród szerszej publiczności jaką stanowili wówczas pecetowcy. Ten stan rzeczy zmienił się w 2002 roku, kiedy to na rynek trafiła trzecia odsłona cyklu, czyli Medal of Honor: Allied Assault, która szturmem zdobyła serca graczy na całym świecie. Tytuł ten nie tylko przetarł nowe szlaki w dziedzinie tworzenia FPS-ów, ale zapoczątkował również kilkuletni „boom” na gry o tematyce drugowojennej.

mnq


MoH: Allied Assault OST - Main Theme

Na wojnę by się szło


Fabuła Medal of Honor: Allied Assault pozwala nam wcielić się w postać porucznika Mike`a Powella, oficera amerykańskiego wywiadu, który z rozkazu dowództwa sił Sprzymierzonych ląduje w samym środku wojennej zawieruchy. Kolejne misje rzucają naszego bohatera w różne rejony świata jak północna Afryka, Normandia, Francja czy Norwegia, gdzie z pieśnią na ustach musi on stawić czoła nazistowskiej machinie wojennej.

Elementami, które wprawiały w zachwyt nad Allied Assault były niezwykłe jak na owe czasy rozmach oraz filmowość całej produkcji. Jeśli dodać do tego, że gra czerpała całym garściami z cieszącego się niesłabnącą popularnością „Szeregowca Ryana”, wyłaniał się obraz prawdziwego hitu. I tak też było, gdyż słynne lądowanie na plaży Omaha czy niemniej znane a jeszcze bardziej irytujące miasteczko snajperów przeszły już do historii gier komputerowych.

W kwestii rozgrywki trzeba być szczerym i powiedzieć, że Allied Assault bardzo się zestarzało przez te kilka lat. O ile w swoich czasach gra była czymś na miarę Modern Warfare, to po ponownej przygodzie z nią przed oczyma zarysował mi się obraz prostego, żeby nie powiedzieć prostackiego shootera. Oczywiście prostego tylko w założeniach rozgrywki, gdyż chodzi głównie o bieganie po sznureczku z jednego punktu do następnego i okazyjne rozbijanie w perzynę całych hord przedstawicieli rasy panów.

Pod względem poziomu trudności gra nadal potrafi nieźle przyłożyć, czego sztandarowym przykładem jest wspomniane już miasteczko snajperów. Etap ten, jak żaden inny daje niesamowitą okazję do zweryfikowania bogactwa naszego podręcznego zasobu przekleństw. Medal of Honor pomimo prezentowanych realiów nigdy nie próbowało udawać gry realistycznej, co wyraźnie było widać w poprzednich odsłonach serii oraz samym Allied Assault. Świadczy o tym chociażby fakt, że w pojedynkę niczym walec prowadzony przez wuja Sama przemy przed siebie eliminując przy tym mniej więcej połowę armii Trzeciej Rzeszy. Sami przeciwnicy nierzadko są w stanie przetrzymać kilka bezpośrednich trafień z broni ręcznej. Wirtualni naziści nie są również tytanami intelektu, i chociaż zdarza im się skorzystać z jakiejś osłony lub zarządzić odwrót, to przez znaczną część zabawy z uporem maniaków będą pchali się wprost pod lufę naszego karabinu.

Jak na grę o tematyce wojennej Medal of Honor: Allied Assault jest produkcją wyjątkowo bezkrwawą. Pomimo, że przez te kilka godzin rozgrywki trupy będą tu padać całymi tuzinami, nasze oczy nie zostaną uraczone widokiem krwi czy fruwających tu i ówdzie kończyn i wnętrzności. Trochę szkoda, gdyż taka ugrzeczniona wersja najokrutniejszego konfliktu w dziejach ludzkości nieco psuje ogólny odbiór dzieła. Wypada także wspomnieć o braku jakiejkolwiek interakcji z otoczeniem, gdyż pod naporem naszego ognia nie ugnie się nawet kubek z kawą stojący na biurku (ta niemiecka solidność!). Bynajmniej nie czepiam się tego na wyrost, gdyż nawet wydany rok wcześniej Return to Castle Wolfenstein pozwalał na zdemolowanie niektórych elementów otoczenia jak krzesła, szyby czy wiszące na ścianach chorągwie i obrazy.

Poszczególne misje, w których przyjdzie nam wziąć udział stanowią raczej typową set listę z tamtego okresu. Zdecydowany prym wiedzie niczym nieskrępowana klasyczna rozpierducha z użyciem różnego rodzaju broni. W roli przerywników pojawiają się fragmenty skradankowe, rail-shooterowa wstawka na pokładzie jeepa oraz jeden etap, w którym możemy sobie poszaleć za sterami skradzionego czołgu. W między czasie zbieramy pliki dokumentów lub wysadzamy coś w powietrze. Dostępny w grze arsenał obejmuje około piętnastu sztuk broni palnej oraz granaty z czasów II wojny światowej. W trakcie zabawy postrzelamy m.in. z Colta 1911, M1 Garand, M1A1 Thompson czy też niemieckich MP-40, KAR98 oraz STG-44.

Druga strona medalu


Poza emocjonującą kampanią dla pojedynczego gracza, Allied Assault potrafi przykuć do siebie na dłużej dzięki wcale niezłemu multiplayerowi. Rozgrywki sieciowe pozwalają nam powalczyć z innymi graczami w czterech trybach: Free For All, Team Match, Round Based Match oraz Objective Based Match.

Free For All to oczywiście klasyczny deathmatch, w którym chodzi o zebranie jak największej ilości fragów. Team Match opiera się na podobnych zasadach, co poprzednik, tyle że tym razem gracze łączą się w drużyny. Round Based Match polega na rozgrywaniu tytułowych rund. Każda z nich trwa dopóki jeden z zespołów nie zostanie wybity, co do nogi. Ostatnim tryb, czyli Objective Based Match wymaga nieco kooperacji w obrębie drużyny, gdyż polega na realizowaniu wyznaczonych przez grę celów.

Ze względu na dosyć zręcznościowy charakter gry liczy się przede wszystkim nasz „skill” w tego typu produkcjach. Nie uświadczymy tu co prawda akrobacji rodem, z którejś odsłony Quake, ale zręczność i pewna ręka odgrywają zdecydowanie pierwszoplanową rolę. W rozgrywce może jednocześnie brać udział do 64 graczy, co owocuje naprawdę solidną rozwałką. Warto dodać, że pomimo tych kilku lat od premiery wirtualna scena Medal of Honor: Allied Assault ma się całkiem nieźle i przy odrobinie chęci nadal jest z kim pograć.

Oprawa


Wizualnie nawet dziś Allied Assault prezentuje się nienajgorzej. Gra korzysta z silnika graficznego id Tech 3, który jak pamiętamy w tamtych czasach potrafił przyprawić o zadyszkę niejednego peceta. Obecnie całość można określić jako poprawną i grymas niezadowolenia pojawi się chyba tylko na twarzy graczy wychowanych w dobie fotorealistycznej grafiki.

Prawdziwym rarytasem jest tutaj oprawa audio. Poza świetnym udźwiękowieniem broni i otoczenia, jedną z największych zalet Medala jest wspaniała muzyka. Symfoniczne i nierzadko przesiąknięte patosem utwory doskonale wpasowują się w obraz gry, dodatkowo tylko potęgując wrażenie filmowości. Muzykę na potrzeby Allied Assault skomponował Michael Giacchino, który napisał także utwory dla kilku kolejnych części serii oraz wielu innych produkcji jak pierwsze Call of Duty czy Black.

Podsumowanie i ocena


Pomimo iż po tych ośmiu latach ponowna konfrontacja z Medal of Honor: Allied Assault była dla mnie niczym zderzenie z betonową ścianą, to tytuł ten już chyba na zawsze będzie czymś szczególnym dla mojego serduszka gracza. Myślę, że to właśnie tej grze zawdzięczamy coraz większą widowiskowość we współczesnych shooterach oraz pojawienie się tak zacnych serii jak Call of Duty czy Battlefield. I to właśnie za tą niebagatelną rolę i za to czym opisywana gra była otrzymuje ode mnie w pełni zasłużone 8+ na 10.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: mnq mnq który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  przyjemna kampania
+ dobry multiplayer
+ muzyka i udźwiękowienie
+ w swoich czasach grafika
+ spory arsenał broni
+ wymagająca

Minusy

  kiepska SI
 brak interakcji z otoczeniem
 momentami przegięty poziom trudności
 kompletnie bezkrwawa

dlatego mnq
ocenia tę grę na:

8

Grafika 80%

Dźwięk 90%

Gameplay 80%



Komentarze   2

Podaj kod z obrazka: odśwież
 
mnq 1283460969000 2010-09-02


Czy ja wiem, czy przesada? Jak wspomniałem nawet wydany rok wcześniej RTCW pozwała coś zdemolować, a w MOH wszystko było niezniszczalne :] A myślę, że w grze wojennej bardzo fajnie byłoby sobie coś rozpieprzyć, ot tak już z rozpędu ;]

Czy mnq gada z sensem?
gruby135 1283453697000 2010-09-02


Trochę przesada brakiem interakcji z otoczeniem(to gra z 2002r).Kompletnie bezkrawa,ale mogą grać w to nawet 12 latkowie(pegi)

Czy gruby135 gada z sensem?

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka