Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Command & Conquer 4: Tyberyjski Zmierzch (PC)

Lubię to! 0

Premiera Świat - 16 marzec 2010 Premiera Polska - 19 marzec 2010

Ocena użytkowników: średnia

1 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Danger Close Dystrybutor: EA Polska Wydawca: Electronic Arts

 

Gatunek: Strategia Podgatunek: RTS

Tematyka: Science-Fiction,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 21 screenów, 7 video, 1 recenzji, 10 newsów,

« Powrót do listy recenzji

Koniec Command & Conquer?

[ + dodaj własną recenzję ]
Recenzja dodana przez Kirq Kirq
Tytuł tej recenzji należy rozumieć dwojako. Zgodnie z zapowiedziami samych twórców, Command & Conquer 4: Tyberyjski Zmierzch zamyka fabularnie jedną z najbardziej znanych RTS-owych sag. Jednak nawet jeśli Electronic Arts nie dotrzyma słowa w tej kwestii (dolary czynią cuda), omawiany tytuł może stanowić faktyczny koniec cyklu Command & Conquer. A przynajmniej w formie, jaką znaliśmy do tej pory.

Kirq

Wspomnianej serii nie trzeba nikomu przedstawiać. Myślę, że nawet osoby nie lubiące strategii czasu rzeczywistego wiedzą z grubsza, o czym mowa. Gry sygnowane logiem „Command & Conquer” opowiadają o zmaganiach GDI oraz NOD o dostęp do surowca pochodzenia pozaziemskiego - Tyberium. Jednymi z sztandarowych elementów wszystkich gier sagi są klasyczna dla gatunku RTS mechanika rozgrywki oraz efektowne - kręcone przy udziale żywych aktorów - filmiki pomiędzy misjami. W najnowszej odsłonie nie zabrakło tych drugich. Natomiast pierwszy element uległ radykalnej przebudowie.

Electronic Arts zdecydowało się na bardzo odważny ruch i całkowicie zrezygnowało z dwóch fundamentalnych elementów klasycznego RTS'a – rozbudowy bazy oraz wydobycia surowców. Ja osobiście nie przepadam za tego typu posunięciami. Radykalna przebudowie gry w kolejnych odsłonach serii kojarzy mi się z żerowaniem na „samosprzedającej się marce”. W mojej ocenie, kiedy firma postanawia spróbować czegoś nowego, powinna zaczynać nowy cykl. Fani kupując sprawdzone tytuły, spodziewają się konkretnej zawartości. Jeśli jacyś RTS-owi puryści porwali się na Command & Conquer 4: Tyberyjski Zmierzch bez uprzedniego odrobienia lekcji domowej, mogą być mocno rozczarowani. Przejdźmy jednak do sedna.

Pora rozstawić pełzacza. Odprawa przed misją. Walić z wszystkiego co fabryka dała. Przejmowanie budynku.

Najnowsza odsłona C&C zmierza w kierunku nieco bardziej zręcznościowej i szybszej rozgrywki. Twórcy osiągnęli ten efekt poprzez przebudowę systemu produkcji jednostek. Naszą bazę stanowią od tej pory „pełzacze”. Są to ogromne, ruchome fabryki i centra dowodzenia w jednym. Gra straciła całkowicie element ekonomiczny, gdyż do produkcji wojska nie potrzebujemy niczego więcej niż czasu oraz ewentualnego odblokowania konkretnych technologii. Znacznemu ograniczeniu uległa również liczba jednostek, którymi możemy jednocześnie dysponować. Zależnie od zaawansowania pojazdów, które zdecydujemy się wyprodukować, na ekranie monitora zobaczymy „armię” zawierającą od kilku do kilkunastu maszyn/żołnierzy. Jest to kolejna zmiana, która wcale mnie nie cieszy. Jestem jednak w stanie zrozumieć jej zasadność w świetle tego, iż wszystkie pojazdy są wypluwane przez naszego „pełzacza” w tempie iście ekspresowym. I to do tego za całkowitą darmochę.

Być może brzmię dość sceptycznie, opowiadając o tych wszystkich nowościach. Muszę jednak obiektywnie przyznać, że niektórym osobom zapewne przypadną one do gustu. Sprawdzają się one szczególnie w trybie dla wielu graczy, który przypomina mi odrobinkę rozgrywkę znana z Demigod. Znikają elementy dalekowzrocznego planowania oraz podkopywania wrogiej ekonomii, dostajemy w zamian dynamiczny i pełny akcji gameplay. Nowe rozwiązania ucieszą szczególnie tych bardziej casualowych graczy, którzy lubią odpalić grę na 15-20 minut i rozegrać w tym czasie w sieci partyjkę 5vs5. Zanim jednak zagłębię się w szczegóły mechaniki oraz tryb dla wielu graczy, wypada opowiedzieć o kampanii singleplayerowej.

Ta wydaje mi się nieco mniej atrakcyjna od multiplayera. Pomimo tego prezentuje ona dość wysoki – charakterystyczny dla całej serii – poziom. Gra oferuje dwie kampanie, po jednej dla każdej strony konfliktu. Obie one zawierają po siedem misji, dodatkowo kampania NOD poszerzona jest o trzy etapy tutorialowe, wprowadzające nas w tajniki obsługi wszystkich trzech rodzajów „pełzaczy” – o tym później. Pomiędzy każdą z misji gra raczy nas typowymi dla serii C&C filmikami, wprowadzającymi w kolejne elementy fabuły. Na szczególne wyróżnienie zasługuje jak zawsze fenomenalny i charyzmatyczny Joe Kucan w roli Kane'a. Sama fabuła jest - jak przystało na „ostatni odcinek” - iście epicka i prowadzi do efektownego zakończenia. Które w mojej prywatnej ocenie bynajmniej nie pali mostów i pozostawia pole do ewentualnej kontynuacji. Tym, co nieco rozczarowuje, jest długość poszczególnych misji (niektóre da się ukończyć w 15-20 minut) oraz ich iście liniowy i oskryptowany przebieg. Jednak przy takiej, a nie innej, mechanice rozgrywki, nie dało się chyba skonstruować klasycznej kampanii.

Debriefing. Finisz rzutem na taśmę. Kto robi za diabełka, a kto za aniołka? Pole siłowe.

Po raz kolejny mówię o mechanice rozgrywki i myślę, że najwyższa pora nieco rozwinąć ten temat. Tak jak wspomniałem, w nowego C&C gra się dużo szybciej. Całość gry toczy się wokół ruchomych centrów dowodzenia i fabryk w jednym - „pełzaczy”. Te występują w trzech rodzajach: ofensywnym, defensywnym oraz wsparcia. Każdy posiada charakterystyczny wygląd oraz swój własny wachlarz jednostek i specjalnych zdolności. Musze przyznać, że zastanawia mnie wybór nazwy, gdyż każdy z nich porusza się w inny sposób, ale żaden nie pełza. Maszyna ofensywna oferuje najpotężniejsze uderzeniowe pojazdy, zdolne przełamywać punkty oporu. „Pełzacz defensywny” może tworzyć wieżyczki obronne. Zaś „pełzacz wsparcia” posiada duży wybór pojazdów latających i spory zasób mocy wspomagających nasze oraz sojusznicze jednostki.

Sama walka w dużym uproszczeniu przypomina zabawę w papier, nożyce i kamień. Każda jednostka posiada swoje własne parametry i „pokazuje pazury” w kontakcie z konkretnymi przeciwnikami. Twórcy na tyle wątpia w zdolności umysłowe graczy, iż postanowili pokazać nam, kto najlepiej bije kogo. Nie wystarczy już opis pojazdu, mówiący, że dana jednostka posiada rakiety przeciwlotnicze i ma słaby pancerz. Do tego gra informuje nas, że do jej zwalczania najlepiej sprawują się te i te czołgi. Szkoda, że nie pojawia się dodatkowo ostrzeżenie, aby nie atakować jej pojazdami latającymi o przeznaczeniu przeciwlotniczym. Przypomina mi to sławetne ostrzeżenie z etykiety pewnego popularnego napoju gazowanego. Mówi ono, że zawartość jest pod ciśnieniem i przestrzega, aby podczas odkręcania nakrętki nie kierować jej w oko...

Pomimo, iż gra straciła element ekonomiczny, na mapie pojawia się tyberium. Tym razem występuje ono w formie podnoszonych z ziemi bonusów. Przykładowo - czerwone tyberium zapewnia nam punkty technologii, umożliwiające dokonywania upgrade'ów jednostek oraz odblokowywanie zaawansowanych pojazdów. Na mapie znajdują się również różnego rodzaju punkty kontrolne. Jedne to działa artyleryjskie, zapewniające wsparcie ogniowe stronie, która je kontroluje. Inne umożliwiają dostarczanie na pole walki nowych „pełzaczy” w przypadku ich zniszczenia lub też w sytuacji, kiedy zapragniemy zmienić naszą strategię. Nowym i dość ważnym elementem jest system doświadczenia, które zdobywamy zarówno podczas rozgrywania kampanii, jak i w czasie zabawy w sieci. Wraz ze osiąganiem kolejnych poziomów, odblokowujemy nowe upgrade'y, moce wsparcia oraz pojazdy. Jest to swego rodzaju uproszczony system, który ostatnio zawitał do strzelanek sieciowych, takich jak Call of Duty: Modern Warfare 2 czy też Battlefield: Bad Company 2.

Stopień odblokowania jednostek. Czołgi typu Ding! Tęgie lanie w sieci.

Nowa mechanika sprawdza się dużo lepiej podczas rozgrywki sieciowej, która również zmieniła swój charakter. Jest dużo szybsza i dynamiczniejsza. Czy to zmiana na lepsze, pozostawiam już waszej ocenie. Na ogromną pochwałę zasługuje szereg elementów ułatwiających znajdowanie chętnych do wspólnej zabawy. Pierwszym, co przykuło moja uwagę po uruchomieniu gry, był czat, do którego gra wrzuca nas już w menu głównym. Możemy na nim zaczerpnąć porad dotyczących gry, zawierać znajomości, tworzyć drużyny czy też szukać chętnych do wspólnego przechodzenia kampanii w trybie coop. Gry sieciowe możemy znajdywać dzięki przeglądarce serwerów oraz systemowi autowyszukiwania. Nowa formuła rozgrywki wymaga od graczy szybkości podejmowania decyzji, komunikacji oraz współpracy. Jednym z ważniejszych czynników decydujących o zwycięstwie, jest właściwe dobranie „pełzaczy” przez poszczególnych graczy oraz niejednokrotnie ich błyskawiczna wymiana w trakcie rozgrywki.

W kwestii oprawy nowy C&C nie ustępuje swoim poprzednikom. Gra trzyma wysoki poziom zarówno w dziedzinie grafiki, jak i udźwiękowienia. Design samych jednostek, które w mojej ocenie wyglądają nieco plastikowo, jest już kwestią subiektywną. Dość powiedzieć, że graficy wykonali swoja robotę poprawnie. Gra zawiera obszerną i świetnie skomponowana ścieżkę muzyczną. Same odgłosy również wypadają dobrze. Właściwie jedynym aspektem, który nie przypadł mi do gustu, jest perspektywa, z które oglądamy pole walki, oraz zajmujący sporo miejsca na ekranie interface. Fakt, iż kamerę możemy oddalić w mocno ograniczonym zakresie, powoduje, że kontrola nad tym, co dzieje się w grze, jest nieco utrudniona. Myślę, że jest to zabieg spowodowany nową mechaniką rozgrywki, która wymusza małą ilość jednostek oraz niewielki rozmiar map. Przy większej perspektywie obie te przywary rzucałyby w oczy ze zdwojoną siłą.

Ocena najnowszej i zarazem ostatniej - jak zapowiadają twórcy - odsłony serii Command & Conquer jest dość trudna. Gdybym został zapytany przez kumpla w pubie o szczera ocenę na szybko, dałbym grze siedem punktów na dziesięć, zdając sobie sprawę, że mój osad jest wielce subiektywny. Jednak praca recenzenta wymaga nieco dystansu. Jestem przekonany, że najnowsze dzieło Electronic Arts znajdzie wielu zwolenników i być może stworzy wokół siebie szerokie grono zwolenników trybu dla wielu graczy. Do tego nie da się nie zauważyć sporego nakładu sił, który poświęcono na produkcję Command & Conquer 4: Tyberyjski Zmierzch. Jest to bez dwóch zdań tytuł wysokobudżetowy. Nieco nieuczciwym byłoby zatem oceniać tę grę nisko, patrząc wyłącznie przez pryzmat szeregu decyzji designowych i producenckich, które nie przypadły mi do gustu. Być może jestem po prostu nieco na obrzeżach „grupy targetowej” twórców.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Kirq Kirq który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Szybka i dynamiczna rozgrywka
+ Solidny multiplayer
+ Czat oraz zgrabny system wyszukiwania gier
+ Niezła oprawa audio wizualna
+ Joe Kucan jako Kane!

Minusy

  Odejście od tego co znamy i lubimy nie każdemu przypadnie do gustu
 Ograniczone pole widzenia
 Niski limit jednostek i małe mapy

dlatego Kirq
ocenia tę grę na:

8

Grafika 80%

Dźwięk 80%

Gameplay 80%



Komentarze   0

Podaj kod z obrazka: odśwież
 
brak komentarzy

Newsy

Najlepsze gry

The Elder Scrolls V: Skyrim

gatunek: RPG
Data polskiej premiery
11 listopad 2011

1. Drakensang: The River of Time RPG

Dodatek do staroszkolnego cRPG w niemieckim stylu.

2. Amnesia: The Dark Descent Przygoda

Ambitny projekt, wielkie nadzieje, zapewne kiepska sprzedaż.

3. Dead Rising 2 Akcja/Arcade

Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.

4. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

5. Sid Meier's Civilization V Strategia

Piąty raz turowo podbijemy świat.

6. StarCraft II: Wings of Liberty Strategia

Powtórka z rozrywki w stylu Blizzard.

1. Dead Rising 2 Akcja/Arcade

Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.

2. Guitar Hero: Warriors of Rock Akcja/Arcade

Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.

3. Kane & Lynch 2: Dog Days Akcja/Arcade

Psychol i ponurak powracają nadzy i skąpani we krwi.

4. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

5. Super Street Fighter IV Akcja/Arcade

Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...

6. Tom Clancy's H.A.W.X. 2 Symulator , Akcja/Arcade

Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.

1. Demon's Souls RPG , Akcja/Arcade

Genialny klasyczny hack&slash po japońsku.

2. Guitar Hero: Warriors of Rock Akcja/Arcade

Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.

3. Ratchet & Clank Future: A Crack in Time Akcja/Arcade

Kolejna odsłona zwariowanej gierki dla starych i młodych.

4. Yakuza 3 Akcja/Arcade , Przygoda

Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.

5. Tom Clancy's H.A.W.X. 2 Symulator , Akcja/Arcade

Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.

6. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

1. N.O.V.A. Akcja/Arcade

Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.

2. Dungeon Hunter RPG , Akcja/Arcade

Diablo w wersji Gameloftu.

3. Plants vs. Zombies Strategia

Tower defense z zombiakami w roli głównej.

4. Hero of Sparta II Akcja/Arcade

Druga część przygód xeroboja Kratosa.

5. Street Fighter IV Akcja/Arcade

Mobilna wersja najlepszego mordobicia ostatnich lat.

6. Spore Creatures Akcja/Arcade

Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka