Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

The Elder Scrolls III: Trójca (PC)

Lubię to! 14

Premiera Świat - 7 listopad 2002 Premiera Polska - 5 czerwiec 2003

Ocena użytkowników: dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Bethesda Softworks Wydawca: Bethesda Softworks

 

Gatunek: RPG Cechy gry: FPP, TPP, Free Roam

Tematyka: Fantasy, Rozgrywka: Singleplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 5 screenów, 1 recenzji,

Ten "inny" spośród Starszych Zwojów

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Ingmar Ingmar
Zastanawiałeś się kiedy, jak wyglądałby Morrowind pozbawiony eksploracji gigantycznego świata, ale wzbogacony o ciekawą, porywającą fabułę i barwnych NPCów? Częściową odpowiedź na to pytanie możesz znaleźć przechodząc The Elder Srolls III: Tribunal, czyli pierwszy oficjalny dodatek do poczciwej trójki.

Na wakacjach w Twierdzy Smutku.


Wiadomość o produkcji dużego, oficjalnego i - co za tym idzie - płatnego dodatku do Morrowinda była dla mnie niemałym zaskoczeniem. Przecież świat, zaserwowany nam przy okazji podstawki był tak duży i dopracowany! Nie miałem pojęcia, o co jeszcze można wzbogacić "stare, ale jare" Vvanderfell... Jak się okazało - twórcy mieli podobny problem.

Akcja Tribunala nie rozgrywa się na dobrze nam znanej wyspie, a w stolicy Morrowind, niejakiej Twierdzy Smutku. Podróż odbędzie się przy pomocy specjalistki od teleportacji, gdyż obszary kontynentalnej części prowincji nie zostały przyszykowane. Kto bowiem się nastawiał na eksplorację kolejnych kilometrów kwadratowych otwartej powierzchni, kupując grę z serii The Elder Scrolls? ;) No właśnie...

Sprawa jest tym ciekawsza, że owa Twierdza Smutku nie jest nawet duża jak na miasto! Ot, składają się na nią cztery normalnej wielkości dzielnice, w każdej z nich po kilkanaście domów-lokacji, oraz podziemia, w których dzieje się zasadnicza część gry. Te ostatnie są na tyle duże, że pomieściłby zapewne cały krasnoludzki klan z dowolnego uniwersum fantasy, ale do wielkich obszarów z podstawki im daleko. Przynajmniej nikt nie będzie narzekać na nudę czy pustkę - w przeciwieństwie do lokacji, ilość potworów je zamieszkujących znacznie wzrosła.

Ważniejsze sprawy boskie czy ziemskie?


Być może nazwa akapitu zabrzmiała, jak wstęp do omawiania pewnego dramatu z czasów antyku, ale nie o nim będziemy dywagować. Przyjrzymy się fabule Tribunala, która powstała na dość zbliżonej koncepcji. W stolicy Morrowind zapanował rozłam o naprawdę pokaźnych rozmiarach. Stary król odszedł z tego świata w dość mglistych okolicznościach, a zwierzchnictwo nad prowincją przypadło niejakiemu Helsethowi. Niby nic w tym fakcie zaskakującego - władcy zwykli często się zmieniać, zazwyczaj z pomocą osób trzecich. ;) Jednak nasz Helseth jest inny, ma ambitne plany reform i nie zamierza być jedynie marionetką w rękach prawdziwej "grupy trzymającej władzę" - Świątyni Trójcy z boginką Almalexią na czele. Główna oś fabuły kręci się właśnie wokół nowo-powstałego konfliktu, a nasz hero będzie się musiał opowiedzieć po jednej ze stron i doprowadzić drugą do upadku... przynajmniej teoretycznie. Wrażenie nieliniowości jest tylko ułudą, na której szybko się poznamy. By daleko nie szukać: Bethesda ufundowała wspólne zakończenie dla obu stronnictw oraz identyczny zestaw zadań, więc nie ma co mówić o "wyborach" w obecnym znaczeniu tego słowa.

Tracąc poczucie realizmu.


Zagłębianiu się w główną oś fabuły, towarzyszyć będzie naprawdę duża ilość walk z rozlicznymi przeciwnikami. Fauna Twierdzy Smutku znacznie różni się od tego, co widzieliśmy w kontynentalnej części prowincji, choć występują pewne podobieństwa. Dalej na naszej drodze stawać będą demony - tu zwane daedrami - i dwemrowe konstrukty. Do nowości możemy zaś zaliczyć całą rasę goblinów, lisze oraz nowe "modele" mechanicznych przeciwników, prosto z kuźni Sotha Sila. Jako że gra ma zapewniać pozytywne wrażenia nawet postaciom na poziomach 20+, wszystkie potwory zostały poddane odpowiednio długiej terapii koksowej. Pierwsze kilka walk będzie polegało na przyzwyczajeniu się do nowych realiów, w których na kolana powala nas niespełna metrowy goblin czy nie dużo pokaźniejszy konstrukt.

Jeszcze ciekawsze jest to, że stare potwory dalej mają swój domyślny zestaw cech i statystyk, więc walka z goblińskim piechurem będzie dużo bardziej wymagająca niż przebicie się przez całą jaskinie, zamieszkaną przez najstraszniejsze pomioty piekielne. Zaskakująca niekonsekwencja, utwierdzająca w przekonaniu, że wizja skalowania przeciwników a la Oblivion była krokiem we właściwą stronę. Póki co, jesteśmy jednak w Twierdzy Smutku a nie Cyrodiil i musimy się użerać z morderczymi watahami drobnych zielonoskórych. Nikt nie mówił, że życie zbawcy świata jest usłane różami czy czymś takim, jak realizm.

Inne zmiany.


Tribunal to nie tylko nowa fabuła i lokacje. Pierwszą, naprawdę pokaźną zmianą, jest całkowite przemodelowanie dziennika. Nieodłączny pamiętniczek każdego bohatera wreszcie zaczął spełniać funkcje użytkowe. Koniec z przewracaniem 100 - 200 kartek, aby odnaleźć imię faceta, który zlecił nam to czy inne zadanie. Jest zakładka, przedstawiająca poruszane w rozmowach tematy, jak i spis wszystkich zadań, jakich wypełnienia się kiedykolwiek podjęliśmy. Na usta ciśnie się słowo: "wreszcie!" wraz z pytaniem: "czy nie dało się tego zrobić od razu?".

Tymczasem muzyka w ogóle się nie zmieniła, więc nie ma sensu się o niej zbytnio rozpisywać. Dostępne kawałki to dalej genialny main theme, odprężające dźwięki, towarzyszące eksploracji i dość kiepskie utwory bitewne, których obecność szybko przestaje się odczuwać. Zaś co się tyczy oprawy graficznej - Tribunal powstał w oparciu o znanego już Construction Seta, nie niosąc w tym aspekcie żadnych rewelacji. Jedyną nowością jest odświeżony zestaw tekstur, zarówno dla przedmiotów, jak i lokacji. W Twierdzy Smutku panuje inny, bardziej klasyczny wystrój. Drzewa to już nie gigantyczne grzyby, a i domy przestały przywodzić na myśl słowo "ekstrawagancja".

Ostatnią nowością, o jakiej warto napisać, są pułapki. Przemierzając rozległe, podziemne korytarze, możemy natknąć się na kolce, zapadnie i mordercze wahadła, dla klimatu ubarwione krwią niedoszłych poszukiwaczy przygód. Przechodzenie ich jest jak najbardziej standardowe i polega na wykazaniu się zręcznością, logicznym myśleniem bądź głupim szczęściem. Obecność tych "statycznych narzędzi zniszczenia" uważam za jak najbardziej pozytywną - wszakże to urozmaicenie nieciekawego do tej pory "łażenia" - ale jeśli odrzucają cię np. gry z serii Prince of Persia możesz reprezentować nieco odmienny pogląd. ;)

Wracamy na Vvanderfell.


Ciężko mi jednoznacznie napisać, jaką grą jest Tribunal. Dobra, acz liniowa fabuła, poziom trudności dostosowany do iście epickiej przygody oraz pokaźna paczka dodatków (pułapki w lokacjach czy nowe zbroje i bronie) naprawdę mogę się podobać. Jednak nie tego oczekiwałem po kolejnej inkarnacji Elder Scrolls, w założeniu zmierzającej do jak największej dowolności rozgrywki. Jeśli jesteś zagorzałym fanem serii lub chcesz się przekonać, jak wygląda liniowy "starszy zwój" - możesz się spokojnie wyposażyć w ów dodatek. W innym wypadku - wróć do poznawania podstawowej wersji Morrowinda, być może uzupełnionej o darmowe mody, przygotowane przez społeczność fanów.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Ingmar Ingmar który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Fabuła trzyma poziom
+ Przygoda dla postaci na poziomach 20+
+ Ulepszony dziennik
+ Pułapki
+ Nowy zestaw przeciwników i przedmiotów

Minusy

  Zaskakująco liniowy scenariusz
 Krótki czas gry
 Zastój w kwestii oprawy audiowizualnej
 Gdzie się podziała eksploracja terenu!?

dlatego Ingmar
ocenia tę grę na:

7

Grafika 80%

Dźwięk 80%

Gameplay 70%

Ocena wszystkich
recenzentów

7.0

Grafika 80%

Dźwięk 80%

Gameplay 70%

[ + dodaj screen ]

Ingmar: Zabudowania całkiem ciekawe. (PC)

Ingmar: Piaskowa burza w Twierdzy Smutku? Takie rzeczy tylko... z maszyną do zmiany pogody. (PC)

Ingmar: Wahadła to pewnie od pewnego księcia z Persji pożyczyli. (PC)

Ingmar: Zębatki, przekładnie i śrubki. (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka