Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Dark Sector (PC)

Lubię to! 7

Premiera: nie znamy jeszcze daty premiery

Ocena użytkowników: dobra

1 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

 

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: TPP

Tematyka: Horror, Science-Fiction,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 25 screenów, 10 video, 1 recenzji, 6 newsów,

Gra jednego pomysłu

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez E. Siekiera E. Siekiera
Ojcowie UT2004 cosik ostatnio słabują. Najpierw nad wyraz średni Pariah, później niewiele lepszy Dark Sector. Projekt, który przeszedł bardzo długą drogę, a koncepty wokół których budowano rozgrywkę zmieniano jak rękawiczki, po długiej tułaczce koniec końców został przeszczepiony na PC.

Eugeniusz Siekiera

Jako jedna z pierwszych prawdziwie next-genowych produkcji Dark Sector wielu zawiódł. Dziś, gdy nieco osłabła ogólnonarodowa podnieta nad możliwościami nowych konsol, możemy spojrzeć chłodniejszym okiem na produkt chłopaków z Digital Extremes. Choć akcja początkowo miała być osadzona w kosmosie, ostatecznie stanęło na fikcyjnym państewku na terenach byłego Związku Radzieckiego, a z ostrej strzelaniny gra przeistoczyła się w średniej klasy kalkę Gears of War, gdzie przyklejanie się do wszelkiej maści powierzchni i krycie łba za przeszkodą stało się podstawą dalszej egzystencji.

Tło wydarzeń jest największym nieporozumieniem omawianej pozycji. Wcielając się w agenta CIA, Haydena Tenno, ruszamy z niezwykle niebezpieczną misją celem powstrzymania karkołomnych planów pewnego despoty. Pojawia się motyw jakiegoś wirusa (którego ofiarą pada również nasz bohater), a dodatkowe persony wyskakują na plan ni z gruchy, ni z pietruchy. Znamy tożsamość głównego bad guy'a, otrzymujemy też kilka szczątkowych informacji o samym Haydenie, ale wszystko przedstawione jest półsłówkami, jak gdyby aura niedomówień i tajemnicy miała zrobić z tego fabularnego półproduktu coś atrakcyjnego. Sytuacji nie ratuje również sam bohater, bowiem ikry i charyzmy w nim tyle, co w betonowej ścianie. To jedna z niewielu gier, w której interesował mnie wygląd ostatniego bossa, nie zaś filmik wieńczący całą opowieść, wiedziałem bowiem, że dowiem się z niego niewiele więcej niż do tej pory. Sami bossowie natomiast, choć to nie pierwsza liga, jak najbardziej dają radę, choćby dlatego, że w ich przypadku nie wystarczy bezmyślne pakowanie ołowiu w czerep. Na każdego trzeba znaleźć sposób.

Bohaterem pierwszego planu nie jest jednak bezpłciowy Hayden, a glaive - specjalny dysk z trzema ostrzami, którym ciskamy niczym bumerangiem, ten zaś kroi niemilców aż miło i grzecznie do nas wraca. Omawiana zabawka wyróżnia program na tle konkurencji, nie dziwi więc, że to właśnie z nią jest powiązanych większość pomysłów i rozwiązań, na których oparto szkielet rozgrywki. Gdy ciśniemy ostrze do ognia, na krótki moment zyska dodatkowe właściwości, co przydaje się do podsmażania wrogów, względnie wypalania zatarasowanych przejść. Analogicznie w przypadku elektryczności - dysk naładowany prądem pozwala otwierać niektóre drzwi, ale przydaje się również wtedy, gdy chcemy nieco podładować napięcie wśród przeciwników. Z czasem do kolekcji żywiołów dochodzi jeszcze lód, najbardziej efektywny, jeśli idzie o rozprawianie się z maszkaronami.

Wachlarz naszych możliwości wykracza daleko poza banalne ciskanie dysku gdzie popadnie i dobijanie rannego wroga. Naszą zmyślną zabawką można również sterować w momencie lotu w specjalnym, zwolnionym trybie, co przydaje się szczególnie w sytuacjach, gdy trzeba wcisnąć jakiś przycisk lub panel w trudno dostępnym miejscu. Ostrza potrafią również aportować przedmioty z najbliższego otoczenia, jak chociażby skrzynki z amunicją, czy nawet broń przeciwnika. W miarę postępów pozyskujemy dodatkowe zdolności, jak detonowanie ostrza, zadawanie czterokrotnie większych obrażeń przy rzucie, wyzwalanie specjalnej tarczy ochronnej czy niewidzialność. Ta ostatnia przydaje się głównie tam, gdzie teren monitorują kamery przemysłowe bądź wieżyczki strażnicze.

Oczywiście nie zabrakło też broni palnej, ale ewidentnie pełni ona rolę drugorzędną. By gracze nie ulegali zgubnym przyzwyczajeniom i nie olali potęgi drzemiącej w morderczych ostrzach, pukawki przejęte przy ciałach zabitych wrogów dosłownie psują się nam w rękach, stając się po kilkunastu sekundach bezużytecznym złomem. Na szczęście nie ma wielkiej tragedii, bowiem na czarnym rynku można pozyskać nieco bardziej wytrzymałe klamoty. U handlarzy rezydujących w kanałach (nie ma to jak dobra miejscówka w samym centrum miasta) można nabyć nową broń, zamontować specjalne ulepszenia poprawiające parametry danej pukawki, bądź po prostu spieniężyć nadmiar bagażu. Kasę, podobnie jak amunicję czy wspomniane ulepszenia znajdujemy gdzie popadnie, choć czasem należy użyć ostrza, by dorwać się do skarbu.

Nasz bohater nieco niezgrabnie się porusza. Nie chodzi tu o animację, do tej bowiem nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Mam na myśli jakąś taką ogólną ociężałość. O tym, że chowanie łba za przeszkodą nie wymusza ślamazarnego tempa rozgrywki, przekonał nas dobitnie Gears of War, z nieco mniejszym wdziękiem zrobił to również Wanted. Tymczasem tutaj akcja wlecze się dość ospale, brakuje wariackich sprintów i karkołomnych, szaleńczych akcji. Wynika to również z mizernej odporności Haydena. Strategia kamikadze nie ma tu racji bytu, bo choć przeciwnik intelektem nie grzeszy, zasypuje nas w iście hurtowych ilościach. Szkoda też, że nie postarano się o lepsze wyważenie samej rozgrywki. Bywają momenty, gdy przez pięć kolejnych minut nie pojawia się na horyzoncie żaden przeciwnik, czasem zaś tkwimy okopani na jednym placyku dobry kwadrans, bowiem zastępy wroga wylewają się jak szarańcza, a na miejsce każdego odstrzelonego pojawia się dwóch kolejnych.

Od strony graficznej źle nie jest, choć w oczy rzucić się może pewna monotonia otoczenia. Brakuje tu jakichś perełek, wyróżniających się na tle reszty lokacji, o których pamiętalibyśmy jeszcze długo po ukończeniu przygody. Na dodatek jakość samych tekstur wydaje się dość nierówna. Czasem są ostre jak żyleta, gdzie indziej gra cierpi na syndrom ostatniego Dooma - choć z daleka wszystko wygląda jak należy, na zbliżeniu, gdy przystawić nos do ściany, wychodzi szydło z worka. Drobnym mankamentem są również egipskie ciemności panujące w większości zamkniętych lokacji. Generalnie jednak, zważywszy, że nie mamy do czynienia z produktem pierwszej świeżości (premiera na konsolach jest już pieśnią dawnej przeszłości), nie ma powodów, by zanadto jęczeć. W przypadku technicznej strony programu już bardziej kłuje w oczy nijaka fizyka. Jak za starych dobrych czasów, wszystkie przedmioty w najbliższym otoczeniu bohatera wykonano z kevlaru.

Podobnie jak wspomniany wcześniej Wanted, dzieło ekipy Digital Extremes jest produkcją skrajnie liniową. Nie oderwiesz się od podłogi, nie licząc ściśle wybranych miejsc, więc scenariusz zaliczasz zgodnie z ustalonym wcześniej harmonogramem. Nie da się zboczyć ze ścieżki, pójść inną drogą, bądź też przypadkowo coś przeoczyć. To, plus ogólna monotonia wkradająca się po kilku godzinach zabawy, czyni z Dark Sectora produkcję niezłą i w miarę wyrównaną, ale tylko za pierwszym razem. Nie ma tu nic, co skłaniałoby do powrotu w skórę Haydena. Przy drugiej próbie przechodzenia kampanii prawdopodobnie zaśniesz z twarzą na klawiaturze.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: E. Siekiera E. Siekiera który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  w krótkich dawkach smakuje nieźle
+ klimatyczna oprawa
+ niezła muzyka
+ dobrze rozwinięty patent z ostrzem

Minusy

  idiotyczna, bełkotliwa fabuła
 skrajnie liniowa
 betonowe środowisko gry
 monotonia rozgrywki przy dłuższych posiedzeniach

dlatego E. Siekiera
ocenia tę grę na:

7

Grafika 70%

Dźwięk 80%

Gameplay 70%

Ocena wszystkich
recenzentów

7.0

Grafika 70%

Dźwięk 80%

Gameplay 70%

[ + dodaj screen ]

E. Siekiera: Ależ ze mnie twardziel (PC)

E. Siekiera: Chyba zobaczył ducha (PC)

E. Siekiera: Cmentarna szychta (PC)

E. Siekiera: Coś między nimi zaiskrzyło (PC)

Postacie [1]

H&K USP
Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka