Resident Evil 5 (PC)
Premiera Świat - 15 wrzesień 2009 Premiera Polska - 18 wrzesień 2009
Ocena użytkowników: bardzo dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Capcom Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Capcom
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Survival Horror Cechy gry: TPP
Na tę platformę mamy: 43 screenów, 15 video, 2 recenzji, 54 newsów,
Zło tym razem zadomowiło się w Afryce
[ zobacz inne recenzje 2 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Kirq
Kirq
Najnowsza odsłona Resident Evil zabiera nas na czarny ląd. Właśnie nad tą zszarganą wojnami i głodem krainę nadciągają macki najsławniejszej (może powinienem powiedzieć "najniesławnieszej"?) bioterrorystycznej organizacji wszech czasów. W zachodnioafrykańskim Kijuju odnotowane zostają infekcje śmiertelnie niebezpiecznym pasożytem „Las Plagas”, przejmującym kontrolę nad swymi ofiarami. Na miejsce zdarzenia niezwłocznie przybywa nasz bohater - Chris Redfield, agent organizacji do zwalczania zagrożeń bioterroryzmem BSAA. Już na samym początku gry przyłącza się do nas oddelegowana do tej sprawy agentka zachodnioafrykańskiego oddziału BSAA – Sheva Alomar. Będzie nam ona towarzyszyć aż do samego końca, kierowana przez całkiem przyzwoitą SI lub też innego gracza, ale o tym później.
Śledztwo rozpoczyna się leniwym spacerem przez ubogie, zalane słonecznym żarem, afrykańskie miasteczko. Niemniej, właściwie od samego początku czuć, że w powietrzu wisi coś niedobrego. Nasze przeczucia potwierdzają się i akcja przyspiesza niczym Ferrari – w cztery sekundy do setki. Okazuje się, że niemal wszyscy mieszkańcy są zainfekowani „Las Plagas”. Nasi bohaterowie zostają zaatakowani przez całe tłumy i muszą walczyć o życie już od pierwszych chwil. W końcu to survival horror, prawda? Nie będę zbytnio zagłębiał się w zawiłości fabuły, żeby nie spoilerować. Powiem wam natomiast, że same infekcje „Las Plagas” okazują się być jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Scenariusz może nie jest jakoś przesadnie ambitny, ale oferuje kilka emocjonalnych zakrętów. Dodatkowo, jest on skonstruowany w taki sposób, że nawet osoby, nie mające wcześniej do czynienia z grami z serii RE, nie powinny czuć się zagubione. To za co bez dwóch zdań należy się twórcom pochwała to różnorodność lokacji, które przyjdzie nam zwiedzać. Zaczniemy w sugestywnie przedstawionych afrykańskich mieścinach, później przyjdzie nam brnąć przez zamglone, rojące się od aligatorów mokradła. Będzie również zwiedzanie mrocznych kopalni i podziemnych świątyń. Ostatecznie, nie zabraknie również obowiązkowego, sekretnego laboratorium.
Sednem rozgrywki Resident Evil 5 jest zwalczanie tłumów zainfekowanych, zmutowanych na różne sposoby przeciwników. Przy czym muszę przyznać, że nowy RE to bardziej survival niż horror. A jeśli już, to raczej ten z gatunku gore, a nie mystery. Wynika to stąd, że gra skupia się bardziej na efektownym, pomysłowym i – muszę przyznać - całkiem obrzydliwym przedstawieniu kolejnych mutacji, dotykających zainfekowanych, niż na budowaniu atmosfery grozy. Nie powiem, naprzemienna ucieczka i eksterminacja kolejnych fal zmutowanych napastników podnosi adrenalinę, ale bardziej na zasadzie rywalizacji niż lęku. Co jakiś czas natrafiamy na bossów. Musze przyznać, że są oni całkiem różnorodni i świetnie wykonani. Niestety, walka z nimi jest dość schematyczna, gdyż niemal wszyscy, mają jeden wspólny element – wyrastające z nich, świecące bulwy, które wskazują nam, gdzie należy strzelać.
Gra oferuje naprawdę spory arsenał. Przeciwników możemy dekapitować, dziurawić, przewracać i rozrywać za pomocą wielu modeli pistoletów, strzelb, karabinów szturmowych, granatników oraz wyrzutni rakiet. Dodatkowo, pomiędzy rozdziałami możemy dokonywać różnego rodzaju unowocześnień poszczególnych broni. Pieniądze na upgrade'y oraz zakup broni i ekwipunku uzyskujemy, zabijając kolejnych wrogów oraz niszcząc wszelkiej maści beczki, skrzynki i dzbany. Dodatkowo, możemy liczyć na większe zastrzyki gotówki, kiedy sprzedajemy skarby. Te znajdujemy przy zabitych minibossach oraz w sekretnych lokacjach. Samo strzelanie w RE5 jest bardzo satysfakcjonujące. Każda broń ma charakterystyczny odgłos, efekt trafienia oraz animacje przeładowywania. Dodatkowo przeciwnicy reagują inaczej, zależnie od miejsca trafienia. Przykładowo, strzały w głowę czasem skutkują dekapitacja… a właściwie dezintegracją głowy. Zainfekowany trafiony w nogę straci równowagę i przez chwile będzie podatny na specjalne ataki wręcz. Właściwy dobór broni do celu oraz momentu oddania strzału skutkuje ogromną oszczędnością amunicji, a czasami decyduje o życiu i śmierci.
Capcom odrobił lekcję domową po nieudanej konwersji na blaszaki Resident Evil 4. Tym razem sterowanie przy pomocy myszki i klawiatury nie sprawia większych problemów. Owszem, czuć, że jest to port z konsoli, ale nie odbiera to w żadnym stopniu przyjemności z gry. Pewne charakterystyczne dla serii techniczne elementy – takie jak niemożność równoczesnego strzelania i chodzenia – zapewne wydadzą się niektórym uciążliwe, a miejscami nawet frustrujące, lecz można się do nich przyzwyczaić. Zaś osoby, które wiernie śledzą gry z serii RE, będą czuły się jak w domu już od pierwszych chwil.
Wizualnie Resident Evil 5 prezentuje się wyśmienicie. Modele postaci, lokacje, jakość tekstur, animacje – to wszystko pochodzi ewidentnie z najwyższej półki. Na pochwałę zasługują również, niezwykle sugestywne efekty gore. Kolejne rodzaje mutacji, których jesteśmy świadkami, wyglądają równie realnie, co obrzydliwie. Wszystkim degeneratom – takim jak autor powyższego tekstu [i ja, i ja! - przyp. KoZa] – spodobają się również takie smaczki, jak fakt, że niektórzy przeciwnicy po odstrzeleniu głowy biegają jeszcze przez chwile w kółko, bądź też strzelają w losowym kierunku. Stronie dźwiękowej gry też niewiele można zarzucić. W odgłosach wystrzałów czuć moc zaś aktorzy wykonali swoja pracę co najmniej poprawnie. Dodatkowo, szczególnie przypadł mi do gustu dźwięk, wydawany przez jednego z bossów – połączenie nietoperza z mutaliskiem.
Na początku wspomniałem o tym, że towarzysząca nam Sheva wcale nie musi być kontrolowana przez SI. Tak, RE5 możecie przejść wespół z innym graczem. Przy czym zabawa w coopie podnosi grywalność o dwie klasy w górę. Pokonywanie kolejnych bossów czy też obrona przed ogromnymi falami „zainfekowanych” ramię w ramię z innym żywym graczem sprawia niesłychaną satysfakcję. Dodatkowo, gra skonstruowana jest w taki sposób, aby zachęcać do jak największej współpracy. Gracze mogą wymieniać się ekwipunkiem. Kiedy używamy sprayu leczącego, warto upewnić się, że nasz towarzysz jest w pobliżu, gdyż w takim przypadku jego pasek zdrowia również zostanie zregenerowany. Miejscami gra wymusza chwilowe rozdzielenie partnerów - przykładowo, aby otworzyć jakieś drzwi trzeba dostać się do wajchy znajdującej się na platformie z urwaną drabiną. W takim układzie Chris podrzuca Sheve tak, aby uchwyciła się ostatniego szczebla, a następnie czeka aż ona dotrze do wajchy i otworzy drzwi. Często w takich momentach jeden z graczy atakowany jest przez dużą liczbę przeciwników - wtedy na wagę złota okazuje się karabin snajperski, którym z ogromna precyzja można udzielić wsparcia koledze w opresji. Uwierzcie mi, niewiele momentów daje takie poczucie współpracy, jak chwila, kiedy zapędzony w ślepy zaułek, ostrzeliwujesz napierająca na ciebie masę przeciwników i co rusz widzisz jak jeden z nich pada trafiony przez drugiego gracza. Jedynym minusem sieciowego aspektu nowego Residenta jest fakt, iż bazuje on na usłudze Games for Windows LIVE, która - jak wiadomo - nie jest dostępna w Polsce. Można to całe szczęście obejść, wpisując podczas zakładania konta inny kraj pochodzenia - przykładowo Anglię.
Po przejściu gry odblokowany zostaje tryb Najemnicy. Jest to forma rozgrywki polegający na likwidowaniu jak największej ilości przeciwników w określonym czasie. Usługa GfW LIVE umożliwia pochwalenie się naszymi wynikami przed innymi graczami. W tym trybie możemy bawić się zarówno solo jak i w ducie – z SI lub też innym graczem. Bez wątpienia przedłuża to zabawę z RE5 o dobrych kilka godzin. Sama kampania dla pojedynczego gracza to solidne kilkanaście godzin rozgrywki.
Reasumując - jaką grą jest nowy Resident Evil? Bez wątpienia jest to świetnie wykonana, pełna akcji strzelanka z elementami horroru. Przy czym tak jak wspomniałem wcześniej, mam tu raczej na myśli horror z gatunku gore. Posiada ona wysoką grywalność, którą dodatkowo należy dwukrotnie pomnożyć, jeśli gramy w coopie. Kolejne pochwały należą się za różnorodność i mnogość dostępnych w grze lokacji, broni oraz przeciwników. Resident Evil 5 to zakup obowiązkowy dla każdego fana gatunku. Dodatkowo, myślę, że jest to też dobra pozycja, aby rozpocząć swoją przygodę z serią.
recenzja dodana przez:
Kirq
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Grywalność
+ Tryb kooperacji
+ Różnorodność lokacji
+ Grafika
+ Gore!
− Momentami schematyczna
− Do sterowania trzeba się przyzwyczaić
− Bossowie z wskaźnikiem „Tu strzelać!”
Ocena wszystkich
recenzentów
8.5
Grafika 95%
Dźwięk 85%
Gameplay 90%
Kirq: Poznajcie Sheve. (PC)
Kirq: Tubylcy chyba nie lubią nowych. (PC)
Kirq: Pamiętaj na przyszłość aby nigdy nie mieszać piwa z winem. (PC)
Kirq: Japończycy i ten ich kompleks małego (topora). (PC)















