Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Fallout: New Vegas (PC)

Lubię to! 1

Premiera Świat - 19 październik 2010 Premiera Polska - 22 październik 2010

Ocena użytkowników: bardzo dobra

4 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Obsidian Entertainment Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Bethesda Softworks

 

Gatunek: RPG Cechy gry: FPP

Tematyka: Science-Fiction,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 23 screenów, 13 video, 2 recenzji, 47 newsów,

Radioaktywna ruletka

[ zobacz inne recenzje 2 ]
Najlepsza recenzja dodana przez E. Siekiera E. Siekiera
War, war never changes. Te pamiętne słowa powracają wraz z nową odsłoną, jednak w zupełnie nowych okolicznościach przyrody nie robią tak piorunującego wrażenia, jak przed ponad dziesięciu laty. Obsidian Entertainment ryzykownie założył, że zdoła tchnąć w nowy wizerunek serii starego ducha. Czy słusznie?

Eugeniusz Siekiera

Decyzja o zakupie New Vegas jest bardzo prosta, pod warunkiem, że nie przespałeś ostatniego stulecia pod kamieniem i wiesz, czym są stare Fallouty, a także jak bardzo zmieniła się ta uznana marka, gdy trafiła pod skrzydła Bethesdy. W przypadku New Vegas mamy do czynienia z wypadkową jednego i drugiego, choć z dość znaczną przewagą nowego pierwiastka.

Niby mamy innego producenta, eksperta od niebanalnych gier RPG, złożonych w warstwie fabularnej, a zarazem najeżonych pomniejszymi babolami. Co więcej, producenta, który ma w swych szeregach ludzi grzebiących przy pierwszych Falloutach, a w końcu kto miałby się lepiej znać na rzeczy, jak nie ojcowie marki? Jak pamiętamy, developer zarzekał się, że gra będzie powrotem do korzeni, przywróci blask serii, łącząc stary klimat z nowymi rozwiązaniami. Problem w tym, że choć po części udała się ta trudna sztuka, od porównań uciec nie sposób. Mamy co prawda do czynienia z odrębną, zamkniętą historią, która nakrywa czapką wątki z trójki, jednak momentami trudno nie odnieść wrażenia, że New Vegas to ogromny, samodzielny dodatek do Fallouta 3. Od razu uspokajam, że takie założenie jest błędne.

Pierwsze godziny błąkania się po bezdrożach okalających Las Vegas niewiele różnią się od wędrówek po Stołecznych Pustkowiach i okolicach Waszyngtonu. Różnice w mechanizmach są na tyle subtelne, że dla przeciętnego Kowalskiego będą prawdopodobnie niezauważalne. Crafting czy dodatkowe perki to miłe akcenty, ale zaliczające się bardziej do klasycznej kosmetyki, niźli naprawę rewolucyjnych zmian, które mogłyby zdefiniować zupełnie na nowo wrażenia płynące z rozgrywki. Ale może po kolei…

Gdy swą przygodę rozpoczynasz z dość niewygodnej pozycji, stojąc po kolana w płytkim grobie i zaglądając w wylot lufy, masz dziwną pewność, że twoja godzina jeszcze nie wybiła i jakimś cudem ponownie staniesz na nogi. Tym niemniej - początek nad wyraz obiecujący. W kolejnej scenie obserwujesz kręcące się leniwie łopaty wentylatora i poczciwego wąsacza, który pyta, jak się do ciebie zwracać. To miejscowy konował, który próbuje cię poskładać do kupy, a przy okazji ciekawie przemycony proces kreacji bohatera.

Zaczynamy naturalnie od wizerunku. Narzędzie do modelowania twarzy wydaje się niemal równie zaawansowane jak w F3 i Oblivionie - i podobnie jak tam - na niewiele się zdaje. Znany z poprzedniej odsłony silnik to wciąż niezłe narzędzie do generowania rozległych, otwartych przestrzeni, ale wykłada się na rzeczy tak prozaicznej, jak ludzkie gęby. Bawiąc się suwakami, rzeźbisz wizerunek swojej postaci, co w gruncie rzeczy i tak nie ma wielkiego znaczenia, bo gra zza pleców postaci jest wybitnie niewygodna, zaś w domyślnym trybie FPP facjaty pupila z oczywistych względów po prostu nie widać. Następnie przychodzi pora na rzecz daleko ważniejszą - rozdysponowanie punktów na siedem podstawowych cech opisujących naszą postać, czyli doskonale znany system S.P.E.C.I.A.L. Umiejętności wybieramy z kolei, zaliczając test Rorschacha i odpowiadając na kilka pytań doktora.

Na koniec otrzymujemy ciuchy, kilka przydatnych przedmiotów i medykamentów, w tym nasze przenośne centrum dowodzenia nad wszechświatem, czyli Pip-Boya 3000. Elementy ekwipunku, cele misji, mapy czy statystyki postaci - wszystkie niezbędne informacje znajdziemy właśnie tu. Po mojemu urządzonko nie zaliczyło gruntownej metamorfozy, jest więc równie stylowe, co niepraktyczne. Piję głównie do ekwipunku; biorąc pod uwagę ilość klamotów, które może taszczyć nasz bohater przy odpowiednim udźwigu, system przeglądania tych wszystkich śmieci jest po prostu niewygodny.

Opuszczenie chałupy doktora nie robi takiego wrażenia, jak pierwsze wyjście na powierzchnię w F3. Po pierwsze, w Krypcie 101 spędzaliśmy znacznie więcej czasu, zaś cały proces kreacji rozciągnięto na okres dzieciństwa i edukacji naszego podopiecznego. Tutaj załatwiamy wszystko w wersji mocno skróconej. Po wtóre, to ten sam silnik graficzny, który nadal dobrze się spisuje, ale wrażenia już chyba na nikim nie zrobi. Co więcej, gra wygląda nieznacznie gorzej niż poprzednia odsłona. Nie wiem, czy to kwestia tekstur, ostrości czy oświetlenia. Całość przedstawia się po prostu nieco słabiej (co nie znaczy, że brzydko, gra może pochwalić się też kilkoma pozytywnie wyróżniającymi się miejscówkami). Podobnie jak poprzednio, nim wypuścimy się w daleki świat, jest jeszcze szansa, by skorygować wcześniejsze wybory i namieszać co nieco w statystykach postaci.

Nadal kuleje SI przeciwnika, przez co walka, choć wydała mi się ździebko trudniejsza niż poprzednim razem, dzięki przewidywalnym zachowaniom wroga i dobrodziejstwom systemu V.A.T.S., nadal jest zbyt banalna. Wspomniane uproszczenie łączy ideę aktywnej pauzy z rozwiązaniami klasycznych FPS-ów. Nic nie stoi na przeszkodzie, by podchodzić do wymiany ognia jak w typowym shooterze, można jednak dopomóc sobie wspomnianym systemem i na spokojnie, znając procentowe szanse trafienia, wycelować w wybrane części ciała. Reszta robi się niejako sama.

System rozwoju bohatera, zdobywanie doświadczenia (otrzymujemy je za każdą znaczącą aktywność w świecie gry; zaliczenie questa, powalenie przeciwnika czy odkrycie nowego rejonu mapy to tylko podstawowe przykłady na zdobywanie drogocennych punktów), handel, walka czy detale związane z radioaktywnością, uzbrojeniem i zbieranym po drodze złomem - w zasadzie cała mechanika rozgrywki opiera się na rozwiązaniach znanych z trójki. Z pewnością miłym akcentem jest tryb Hardcore, w którym zbierana amunicja ma swoją wagę, nieustannie trzeba uzupełniać płyny w organizmie, jeść i spać, a odniesione obrażenia nie goją się tak łatwo. Naprawdę konkretna, mięsista opcja, wprowadzająca do rozgrywki nieco pieprzu, ale przeznaczona raczej tylko dla najbardziej ortodoksyjnych fanów, którym nie w smak były uproszczenia z trójki. Niemal równie ciekawym wątkiem jest możliwość tworzenia przedmiotów (by na przykład poprawić właściwości ulubionej spluwy, powiększyć objętość magazynka czy dorobić nieco drogocennej amunicji) czy przygotowywania żarcia. Do tego ostatniego wystarczy posiadać odpowiednie składniki, podany na tacy przepis i miejsce, w którym można przyrządzić interesujący nas specjał.

Niemal na sam koniec zostawiłem to, co dla wielu będzie kwestią priorytetową - fabułę. W stosunku do poprzednika na plus wypada główny wątek opowieści, co jednak nie jest specjalnie dużym wyczynem; wędrówka śladami ojca była średnio emocjonującym doświadczeniem. Trójka uderzała trochę w inne tony, stawiała przede wszystkim na duży, otwarty świat, trzymając w zanadrzu wiele intrygujących miejscówek i kilka niezłych questów pobocznych. Pod względem terytorialnym New Vegas jest równie ciekawe, a odkrywane miejsca potrafią solidnie zaskoczyć. Na szczęście to nie wszystko, co przygotował dla nas Obsidian; w przeciwieństwie do poprzedniej części, gra daje znacznie więcej sensownych pretekstów, by zapuszczać się w najdalsze zakątki i nadstawiać karku na każdym kroku, miast przycupnąć w jednej z chat Goodsprings i bawić się w uprawę domowego ogródka.

Jedną z pierwszych zagadek do rozwikłania jest odkrycie tożsamości i motywów tajemniczego gościa, który próbował nas sprzątnąć. Z czasem jednak rzecz nabiera odpowiedniego rozpędu, a gdy poznajemy najważniejsze, zwalczające się wzajemnie frakcje (trzy główne i szereg pomniejszych gangów czy grup), serwowana opowieść już na dobre trzyma nas w ryzach, nie pozwalając oderwać się od monitora. Na różnorodność dostępnych zadań nie można narzekać i choć nie są specjalnie odkrywcze, ogromną frajdę sprawia szukanie alternatywnych sposobów rozwiązywania stawianych przed nami wyzwań i problemów.

Jako że wątki społecznościowe są tu niezwykle mocno zarysowane, ciężko być w świecie Fallouta neutralnym. Niejednokrotnie można (a nawet trzeba) opowiedzieć się po którejś ze stron barykady, co w prosty sposób wpływa na dalszy rozwój losów bohatera i jego reputacji w danej grupie. Pamiętać przy tym należy, że zadarcie z jedną z frakcji automatycznie kupi nam przychylność wrogiego obozu, ale raczej nie ma tu sytuacji czy wyborów jednoznacznie dobrych. Każda decyzja ma swoje konsekwencje, nie zawsze korzystne dla naszej postaci, o czym przekonujemy się nieraz po czasie. Co więcej, rozmaitych kombinacji czy rozwarstwień scenariusza jest tu od zatrzęsienia; nie sposób za jednym podejściem poznać choćby jednej dziesiątej wszystkich opcji. Pod tym względem New Vegas to pełnokrwisty RPG nawiązujący do najlepszych przedstawicieli gatunku.

Wszystko to sprawia, że fabuła jako całość i świat, w którym została osadzona, wydają się nieporównywalnie spójniejsze niż w części trzeciej, a przez to po prostu ciekawsze. W tym zestawieniu lepiej również wypadają napotkani NPC, w większości przypadków już nie tak płascy i jednowymiarowi, jak poprzednio. Sporo tu charakterystycznego dla serii czarnego humoru, ale wszystko to skrywa się pod płaszczykiem poważnego, niezwykle wymownego tonu opowieści.

By tradycji stało się zadość, najnowsza produkcja Obsidianu nie jest wolna od błędów rozmaitej natury. W oczy rzuca się głównie blokowanie postaci w rozmaitych, nierzadko skrajnie idiotycznych miejscach. Pół biedy, jak dotyczy to NPC, gorzej, gdy sami utkniemy i pozostanie ratunek w postaci ostatniego punktu zapisu. Raz zagadnął mnie jegomość, który spacerował w powietrzu, dobre 10 metrów nad moją głową. Dzięki Bogu był pokojowo usposobiony, inaczej prawdopodobnie nigdy nie dowiedziałbym się, z której strony padły strzały. Do tego ordynarne błędy w fizyce, okazjonalne spadki płynności czy nawet wysypywanie się programu na pulpit, czyli raczej smutny standard, do którego dzieła tej ekipy zdążyły nas przyzwyczaić.

Znając dotychczasowy dorobek Obsidianu, aż chciałoby się powiedzieć: na zachodzie bez zmian. Jeśli gra kogoś zaskoczy, to najprędzej wszystkich ortodoksyjnych fanów, którzy do trójki podchodzili z kijem i woreczkiem na wymioty. Oczywiście nie jest to ideał nawiązujący do korzeni serii w stu procentach, bo i powiedzmy sobie szczerze, taka gra raczej nie ma szansy dziś powstać. Ale elementy, za które ceni się pierwsze odsłony, czyli złożoną, wielowątkową opowieść i kapitalny klimat, są tu obecne i wyjątkowo silne. Jeśli tylko jesteś w stanie zmęczyć rozwiązania i mechanikę wyrwaną z trzewi Fallouta 3, z czystym sumieniem polecam.

PS: Gdyby nie wspomniane babole, ocena byłaby jeszcze o oczko wyższa.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: E. Siekiera E. Siekiera który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  kapitalny klimat
+ przyzwoita, wielowątkowa fabuła
+ mnóstwo możliwości, wyborów i system reputacji
+ mięsisty tryb Hardcore
+ jeśli ktoś polubił F3, New Vegas pokocha

Minusy

  blokowanie się postaci, kulawa fizyka i sporo innych technicznych baboli
 grafika nie zachwyca
 słabe AI
 cała mechanika żywcem wyrwana z F3 (minus dla ortodoksów)

dlatego E. Siekiera
ocenia tę grę na:

8

Grafika 70%

Dźwięk 80%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.0

Grafika 70%

Dźwięk 80%

Gameplay 85%

[ + dodaj screen ]

E. Siekiera:

E. Siekiera:

E. Siekiera:

E. Siekiera:

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka