Painkiller: Resurrection (PC)
Premiera Świat - 27 październik 2009 Premiera Polska - 27 listopad 2009
Ocena użytkowników: raczej słaba
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Homegrown Games Dystrybutor: CD Projekt Wydawca: JoWooD
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP
Na tę platformę mamy: 42 screenów, 1 video, 3 recenzji, 1 newsów,
Nieświeży kotlet z mikrofalówki
[ zobacz inne recenzje 3 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Kirq
Kirq
Kiedy mało znana firma zabiera się za entą przeróbkę dość leciwego już tytułu, nie można spodziewać się niczego dobrego. W pierwowzór zagrywałem się dobre sześć lat temu i muszę przyznać, że o dziwo nie bez przyjemności. „O dziwo” dlatego, iż nie jestem fanem tego typu skakanych, czysto zręcznościowych strzelanek. Jednak zważywszy, że była to chyba pierwsza polska gra, która zrobiła prawdziwą karierę nie tylko w Polsce, ale i za granicą, po prostu nie mogłem jej pominąć. Muszę przyznać, że było w niej coś, co nie pozwoliło mi się od niej oderwać aż do samego końca. Sam nie wiem, co to było? Może klimatyczne, dopracowane poziomy? Może oryginalne, połączone ze sobą bronie? A może najzwyczajniej frajda z radosnej, nieskrępowanej rozwałki? Nieistotne. Ważne jest to, iż nowemu Painkillerowi brakuje tej iskry. Stanowi on nie tylko wsteczną produkcję, ale co gorsza - nie daje nawet rady utrzymać poziomu swojego leciwego pierwowzoru.
Painkiller: Resurrection to w pełni zręcznościowa strzelanka. Banalna fabuła, prezentowana w komisowy sposób, stanowi tylko pretekst do rozwalania kolejnych hord różnej maści diabelskich pomiotów. Głównym bohaterem jest William „Dziki Bill” Sherman - cyngiel z wyrzutami sumienia. Podczas realizacji swojego – jak się okazało – ostatniego zlecenia, postanawia on zaryzykować swoje własne życie w celu ratowania postronnych ofiar. Efekt jest taki, że w eksplozji samochodu pułapki ginie cel ataku, ludzie z przejeżdżającego autobusu oraz sam „Dziki Bill”. Lecz, jak łatwo się domyślić, śmierć nie jest końcem tej historii, wręcz przeciwnie. Nasz bohater zaczyna przemierzać mroczne krainy czyśćca i to bynajmniej nie w celu odkupienia. Jego podstawowym zajęciem jest eksterminacja setek dziwacznych stworów, które zaludniają te obszary, a następnie kolekcjonowanie ich dusz. Wszystko to prowadzi do finałowej walki, w rezultacie której możemy oglądnąć trzy różne zakończenia: złe, dobre i… dziwne.
Można powiedzieć, że mechanika samej rozgrywki pozostała niezmieniona. Poruszamy się zatem po „mrocznych” lokacjach i unicestwiamy kolejne fale potworów. Robimy to przy użyciu charakterystycznych, połączonych ze sobą broni. Wchłaniając dusze pokonanych przeciwników regenerujemy stan naszego zdrowia. Zebranie ich odpowiedniej ilości przemienia nas na krótka chwilę w żądnego krwi, nieśmiertelnego demona, który rozrywa przeciwników samym spojrzeniem. Każdy z kolejnych etapów – jest ich sześć - zawiera określoną ilość przeciwników, złota oraz sekretów do odnalezienia. Realizując wyzwania przypisane do poszczególnych etapów, odblokowujemy specjalne karty tarota, które możemy następnie zakupić za zebrane złoto i używać ich w dalszej grze. Zapewniają nam one różnego rodzaju bonusy.
Do tej pory wszystko brzmi dość neutralnie. Zastanawiacie się pewnie gdzie jest haczyk? Otóż, cały problem nowego Painkillera leży w łopatologicznej odtwórczości oraz karygodnym wręcz niedopracowaniu. Ja rozumiem, że w przemyśle gier komputerowych utarła się zasada odcinania kuponów od znanych tytułów, ale wszystko ma swoje granice. Nawet w przypadku tych największych produkcji, kiedy liderzy rynku postanawiają wyciągnąć od graczy po raz drugi pieniądze za ten sam produkt, oprócz cyferki „dwa” po tytule, dodają oni z reguły trochę nowości. Całość odrobinę upiększają i, przede wszystkim, poprawiają błędy poprzednika. W przypadku nowego Painkillera jest jakby na odwrót. Nie sposób dopatrzeć się nowości. Mam również wrażenie, że w wyglądzie gry nie zaszły żadne zmiany od 2004 roku. Zewsząd atakują nas tekstury niskiej jakości oraz ogólne niedopracowanie otoczenia. Modele przeciwników są nieskomplikowane i, co tu ukrywać, wyglądają po prostu brzydko. Nie pamiętam czy w pierwowzorze ragdoll był na równie niskim poziomie – możliwe, w końcu było to 6 lat temu – ale w grze z 2010 roku takie zachowanie trafionych przeciwników jest nie do przyjęcia. Szczególnie objawia się to podczas używania „broni-ikony” Painkillera, kołkownicy. Przyszpileni przeciwnicy wierzgają jak, dosłownie, szmaciane lalki na patyku. Skoro jestem przy oprawie, wypada wspomnieć, że z muzyką i odgłosami czas nie obszedł się tak surowo, jak z warstwą wizualną. Brzmią one nadal całkiem przyzwoicie.
Podejście po linii najmniejszego oporu widać na każdym kroku. Design leveli nie tylko wydaje się, delikatnie mówiąc, inspirowany na poprzednikach, ale miejscami po prostu skopiowany – cmentarz i nawiedzone miasto pamiętam z jedynki. Sama odtwórczość nie jest niestety największym problemem. Lokacje nie zaskakują niczym nowym, wyglądają brzydko i wprost roją się od wszelkiej maści "gliczów" i bugów. Wystarczy tylko wspomnieć niesławne schody z poziomu „Katedra”, które swoją konstrukcja niemal uniemożliwiają wspinaczkę. Rozumiem, że ich konstrukcja w samym założeniu miała być „pokręcona”, ale twórcy srogo przeholowali. Co gorsza, gra zachęca do penetrowania leveli w poszukiwaniu sekretów. Powoduje to, że niejednokrotnie wspinając się po jakimś małym gzymsiku, nie wiemy, czy zaraz znajdziemy ukryta lokację, czy też może wypadniemy z mapy i poszybujemy w pustkę. Kolejnym problemem jest to, że czasami nie bardzo wiadomo, gdzie powinniśmy się udać. Czy kręcić się tutaj, zwabiając kolejne respawny wrogów, czy też może przesuwać się dalej w poszukiwaniu kolejnego checkpointu? Czy tamto wzgórze to koniec mapy? A może damy rade na nie wejść? O ile tego typu rozterki są jak najmilej widziane w innego typu FPS-ach, o tyle takie bezmózgie sieczki nie powinny nam ich dostarczać.
Jak wspomniałem wcześniej, przeciwnicy prezentują się nader ubogo. Do tego wielu z nich (jak nie większość) zastało bezwstydnie zaczerpniętych z poprzedników. Zgodnie z informacją zawartą na odwrocie pudełka, w grze pojawia się (aż!) „sześć nowych klas przerażających potworów”. No, no... Grubo! W doktrynę „po linii najmniejszego oporu” wkomponowuje się też design bossów. Bo jak inaczej nazwać powiększenie do gigantycznych rozmiarów jednego z szeregowych przeciwników i władowanie mu sporego paska zdrowia? Nie wspomnę już nawet o barku konieczności stosowania jakichkolwiek „sposobów” na powalenie gigantycznych wrogów. Finałowa walka polega na bieganiu w kółko i nawalaniu z wszystkiego co pod ręka, aż do zbicia całego paska zdrowia końcowych bossów.
Pierwszy Painkiller, oprócz solidnej kampanii dla pojedynczego gracza, posiadał kawał dobrego multiplayera. Wystarczy wspomnieć, iż odbywały się całe turnieje oparte na tej właśnie grze. Jak będzie z najnowsza odsłoną? Trudno powiedzieć, ale nie wróżę zbyt dobrze, gdyż nie udało mi się rozegrać ani jednej gry w sieci. Nie wiem, czy wina leży po mojej stronie, czy gra umarła w sieci zanim w ogóle się narodziła. Wyszukiwarka pokazuje mi w porywach do dwóch-trzech serwerów, przy czym nie daję rady połączyć się z żadnym z nich. Zaraz po uruchomieniu gra poinformowała mnie o dostępności nowego patcha, ściągnąłem go i zainstalowałem, wiec chyba nie jest to kwestia kompatybilności. Gra rzekomo posiada opcję przechodzenia kampanii singleplayerowej w trybie kooperacji, lecz albo koniec końców nie znalazł się on w finalnej wersji gry, albo ja poniosłem sromotna klęskę podczas próby jego odnalezienia.
Zjawisko pod tytułem Painkiller: Resurrection byłoby dla mnie całkiem zrozumiałe, gdyby stanowiło darmową, amatorską modyfikację. Nadal wypadałoby tragicznie w zestawieniu z poziomem, jaki reprezentują aktualne mody z wyższej półki, ale nie jeździłbym po nim tak ostro. Jednak w momencie, kiedy ktoś próbuje wmawiać mi, że jest to pełnoprawny tytuł (cena na Steamie to 30 euro!), włosy jeżą mi się na karku. Ostrzegam was przed zakupem tej gry, gdyż jest ona wręcz zjawiskowo skopana i nie poleciłbym jej nawet największemu wrogowi.
recenzja dodana przez:
Kirq
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Na siłę… muzyka i odgłosy
+ Hmm… bezmózga rzeźnia?
− Bezwstydnie odtwórcza
− Strasznie niedopracowana
− Masa bugów
− Antyczna grafika
− Kiepsko wyglądający przeciwnicy
− Ragdoll
− Banalni bossowie
− Kiepski i mało pomysłowy design poziomów
− Nudna
− Odpychająca
− Ogólnie denna
Ocena wszystkich
recenzentów
3.0
Grafika 40%
Dźwięk 60%
Gameplay 23%
Chidder: Pierwsze spojrzenie na nowego Painkillera (PC)
Chidder: O mój Boże, tutaj straszy! (PC)
Chidder: Przydałby się jakiś lepszy gnat (PC)
mnq: Stara dobra "kołkownica" (PC)
Najlepsze gry
-
1.
Drakensang: The River of Time
RPG
Dodatek do staroszkolnego cRPG w niemieckim stylu.
-
2.
Amnesia: The Dark Descent
Przygoda
Ambitny projekt, wielkie nadzieje, zapewne kiepska sprzedaż.
-
3.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Sid Meier's Civilization V
Strategia
Piąty raz turowo podbijemy świat.
-
6.
StarCraft II: Wings of Liberty
Strategia
Powtórka z rozrywki w stylu Blizzard.
-
1.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Kane & Lynch 2: Dog Days
Akcja/Arcade
Psychol i ponurak powracają nadzy i skąpani we krwi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Super Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...
-
6.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
1.
Demon's Souls
RPG
, Akcja/Arcade
Genialny klasyczny hack&slash po japońsku.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Ratchet & Clank Future: A Crack in Time
Akcja/Arcade
Kolejna odsłona zwariowanej gierki dla starych i młodych.
-
4.
Yakuza 3
Akcja/Arcade
, Przygoda
Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.
-
5.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
6.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
1.
N.O.V.A.
Akcja/Arcade
Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.
-
2.
Dungeon Hunter
RPG
, Akcja/Arcade
Diablo w wersji Gameloftu.
-
3.
Plants vs. Zombies
Strategia
Tower defense z zombiakami w roli głównej.
-
4.
Hero of Sparta II
Akcja/Arcade
Druga część przygód xeroboja Kratosa.
-
5.
Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Mobilna wersja najlepszego mordobicia ostatnich lat.
-
6.
Spore Creatures
Akcja/Arcade
Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.

