Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Painkiller: Resurrection (PC)

Lubię to! 0

Premiera Świat - 27 październik 2009 Premiera Polska - 27 listopad 2009

Ocena użytkowników: raczej słaba

1 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Homegrown Games Dystrybutor: CD Projekt Wydawca: JoWooD

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP

Tematyka: Horror, Fantasy,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 42 screenów, 1 video, 3 recenzji, 1 newsów,

Nieświeży kotlet z mikrofalówki

[ zobacz inne recenzje 3 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Kirq Kirq
Tak się złożyło, że ostatnimi czasy miałem okazję grania w kilka średniaków. Przez moje ręce przewinął się również tytuł, którego nie nazwałbym nawet przeciętnym – mowa o Wolfschanze 2. Myślałem zatem, że jestem gotowy na wszystko i nic nie jest w stanie mnie już negatywnie zaskoczyć. Jak bardzo się myliłem, pokazał mi najnowszy produkt Homegrown Games. Painkiller: Resurrection wziął mnie z zaskoczenia, rzucił na ziemię i wytarł sobie o mnie swoje diabelskie buciory.

Kirq

Kiedy mało znana firma zabiera się za entą przeróbkę dość leciwego już tytułu, nie można spodziewać się niczego dobrego. W pierwowzór zagrywałem się dobre sześć lat temu i muszę przyznać, że o dziwo nie bez przyjemności. „O dziwo” dlatego, iż nie jestem fanem tego typu skakanych, czysto zręcznościowych strzelanek. Jednak zważywszy, że była to chyba pierwsza polska gra, która zrobiła prawdziwą karierę nie tylko w Polsce, ale i za granicą, po prostu nie mogłem jej pominąć. Muszę przyznać, że było w niej coś, co nie pozwoliło mi się od niej oderwać aż do samego końca. Sam nie wiem, co to było? Może klimatyczne, dopracowane poziomy? Może oryginalne, połączone ze sobą bronie? A może najzwyczajniej frajda z radosnej, nieskrępowanej rozwałki? Nieistotne. Ważne jest to, iż nowemu Painkillerowi brakuje tej iskry. Stanowi on nie tylko wsteczną produkcję, ale co gorsza - nie daje nawet rady utrzymać poziomu swojego leciwego pierwowzoru.

Painkiller: Resurrection to w pełni zręcznościowa strzelanka. Banalna fabuła, prezentowana w komisowy sposób, stanowi tylko pretekst do rozwalania kolejnych hord różnej maści diabelskich pomiotów. Głównym bohaterem jest William „Dziki Bill” Sherman - cyngiel z wyrzutami sumienia. Podczas realizacji swojego – jak się okazało – ostatniego zlecenia, postanawia on zaryzykować swoje własne życie w celu ratowania postronnych ofiar. Efekt jest taki, że w eksplozji samochodu pułapki ginie cel ataku, ludzie z przejeżdżającego autobusu oraz sam „Dziki Bill”. Lecz, jak łatwo się domyślić, śmierć nie jest końcem tej historii, wręcz przeciwnie. Nasz bohater zaczyna przemierzać mroczne krainy czyśćca i to bynajmniej nie w celu odkupienia. Jego podstawowym zajęciem jest eksterminacja setek dziwacznych stworów, które zaludniają te obszary, a następnie kolekcjonowanie ich dusz. Wszystko to prowadzi do finałowej walki, w rezultacie której możemy oglądnąć trzy różne zakończenia: złe, dobre i… dziwne.

Można powiedzieć, że mechanika samej rozgrywki pozostała niezmieniona. Poruszamy się zatem po „mrocznych” lokacjach i unicestwiamy kolejne fale potworów. Robimy to przy użyciu charakterystycznych, połączonych ze sobą broni. Wchłaniając dusze pokonanych przeciwników regenerujemy stan naszego zdrowia. Zebranie ich odpowiedniej ilości przemienia nas na krótka chwilę w żądnego krwi, nieśmiertelnego demona, który rozrywa przeciwników samym spojrzeniem. Każdy z kolejnych etapów – jest ich sześć - zawiera określoną ilość przeciwników, złota oraz sekretów do odnalezienia. Realizując wyzwania przypisane do poszczególnych etapów, odblokowujemy specjalne karty tarota, które możemy następnie zakupić za zebrane złoto i używać ich w dalszej grze. Zapewniają nam one różnego rodzaju bonusy.

Do tej pory wszystko brzmi dość neutralnie. Zastanawiacie się pewnie gdzie jest haczyk? Otóż, cały problem nowego Painkillera leży w łopatologicznej odtwórczości oraz karygodnym wręcz niedopracowaniu. Ja rozumiem, że w przemyśle gier komputerowych utarła się zasada odcinania kuponów od znanych tytułów, ale wszystko ma swoje granice. Nawet w przypadku tych największych produkcji, kiedy liderzy rynku postanawiają wyciągnąć od graczy po raz drugi pieniądze za ten sam produkt, oprócz cyferki „dwa” po tytule, dodają oni z reguły trochę nowości. Całość odrobinę upiększają i, przede wszystkim, poprawiają błędy poprzednika. W przypadku nowego Painkillera jest jakby na odwrót. Nie sposób dopatrzeć się nowości. Mam również wrażenie, że w wyglądzie gry nie zaszły żadne zmiany od 2004 roku. Zewsząd atakują nas tekstury niskiej jakości oraz ogólne niedopracowanie otoczenia. Modele przeciwników są nieskomplikowane i, co tu ukrywać, wyglądają po prostu brzydko. Nie pamiętam czy w pierwowzorze ragdoll był na równie niskim poziomie – możliwe, w końcu było to 6 lat temu – ale w grze z 2010 roku takie zachowanie trafionych przeciwników jest nie do przyjęcia. Szczególnie objawia się to podczas używania „broni-ikony” Painkillera, kołkownicy. Przyszpileni przeciwnicy wierzgają jak, dosłownie, szmaciane lalki na patyku. Skoro jestem przy oprawie, wypada wspomnieć, że z muzyką i odgłosami czas nie obszedł się tak surowo, jak z warstwą wizualną. Brzmią one nadal całkiem przyzwoicie.

Podejście po linii najmniejszego oporu widać na każdym kroku. Design leveli nie tylko wydaje się, delikatnie mówiąc, inspirowany na poprzednikach, ale miejscami po prostu skopiowany – cmentarz i nawiedzone miasto pamiętam z jedynki. Sama odtwórczość nie jest niestety największym problemem. Lokacje nie zaskakują niczym nowym, wyglądają brzydko i wprost roją się od wszelkiej maści "gliczów" i bugów. Wystarczy tylko wspomnieć niesławne schody z poziomu „Katedra”, które swoją konstrukcja niemal uniemożliwiają wspinaczkę. Rozumiem, że ich konstrukcja w samym założeniu miała być „pokręcona”, ale twórcy srogo przeholowali. Co gorsza, gra zachęca do penetrowania leveli w poszukiwaniu sekretów. Powoduje to, że niejednokrotnie wspinając się po jakimś małym gzymsiku, nie wiemy, czy zaraz znajdziemy ukryta lokację, czy też może wypadniemy z mapy i poszybujemy w pustkę. Kolejnym problemem jest to, że czasami nie bardzo wiadomo, gdzie powinniśmy się udać. Czy kręcić się tutaj, zwabiając kolejne respawny wrogów, czy też może przesuwać się dalej w poszukiwaniu kolejnego checkpointu? Czy tamto wzgórze to koniec mapy? A może damy rade na nie wejść? O ile tego typu rozterki są jak najmilej widziane w innego typu FPS-ach, o tyle takie bezmózgie sieczki nie powinny nam ich dostarczać.

Jak wspomniałem wcześniej, przeciwnicy prezentują się nader ubogo. Do tego wielu z nich (jak nie większość) zastało bezwstydnie zaczerpniętych z poprzedników. Zgodnie z informacją zawartą na odwrocie pudełka, w grze pojawia się (aż!) „sześć nowych klas przerażających potworów”. No, no... Grubo! W doktrynę „po linii najmniejszego oporu” wkomponowuje się też design bossów. Bo jak inaczej nazwać powiększenie do gigantycznych rozmiarów jednego z szeregowych przeciwników i władowanie mu sporego paska zdrowia? Nie wspomnę już nawet o barku konieczności stosowania jakichkolwiek „sposobów” na powalenie gigantycznych wrogów. Finałowa walka polega na bieganiu w kółko i nawalaniu z wszystkiego co pod ręka, aż do zbicia całego paska zdrowia końcowych bossów.

Pierwszy Painkiller, oprócz solidnej kampanii dla pojedynczego gracza, posiadał kawał dobrego multiplayera. Wystarczy wspomnieć, iż odbywały się całe turnieje oparte na tej właśnie grze. Jak będzie z najnowsza odsłoną? Trudno powiedzieć, ale nie wróżę zbyt dobrze, gdyż nie udało mi się rozegrać ani jednej gry w sieci. Nie wiem, czy wina leży po mojej stronie, czy gra umarła w sieci zanim w ogóle się narodziła. Wyszukiwarka pokazuje mi w porywach do dwóch-trzech serwerów, przy czym nie daję rady połączyć się z żadnym z nich. Zaraz po uruchomieniu gra poinformowała mnie o dostępności nowego patcha, ściągnąłem go i zainstalowałem, wiec chyba nie jest to kwestia kompatybilności. Gra rzekomo posiada opcję przechodzenia kampanii singleplayerowej w trybie kooperacji, lecz albo koniec końców nie znalazł się on w finalnej wersji gry, albo ja poniosłem sromotna klęskę podczas próby jego odnalezienia.

Zjawisko pod tytułem Painkiller: Resurrection byłoby dla mnie całkiem zrozumiałe, gdyby stanowiło darmową, amatorską modyfikację. Nadal wypadałoby tragicznie w zestawieniu z poziomem, jaki reprezentują aktualne mody z wyższej półki, ale nie jeździłbym po nim tak ostro. Jednak w momencie, kiedy ktoś próbuje wmawiać mi, że jest to pełnoprawny tytuł (cena na Steamie to 30 euro!), włosy jeżą mi się na karku. Ostrzegam was przed zakupem tej gry, gdyż jest ona wręcz zjawiskowo skopana i nie poleciłbym jej nawet największemu wrogowi.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Kirq Kirq który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Na siłę… muzyka i odgłosy
+ Hmm… bezmózga rzeźnia?

Minusy

  Bezwstydnie odtwórcza
 Strasznie niedopracowana
 Masa bugów
 Antyczna grafika
 Kiepsko wyglądający przeciwnicy
 Ragdoll
 Banalni bossowie
 Kiepski i mało pomysłowy design poziomów
 Nudna
 Odpychająca
 Ogólnie denna

dlatego Kirq
ocenia tę grę na:

3

Grafika 30%

Dźwięk 50%

Gameplay 20%

Ocena wszystkich
recenzentów

3.0

Grafika 40%

Dźwięk 60%

Gameplay 23%

[ + dodaj screen ]

Chidder: Pierwsze spojrzenie na nowego Painkillera (PC)

Chidder: O mój Boże, tutaj straszy! (PC)

Chidder: Przydałby się jakiś lepszy gnat (PC)

mnq: Stara dobra "kołkownica" (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Newsy

Najlepsze gry

The Elder Scrolls V: Skyrim

gatunek: RPG
Data polskiej premiery
11 listopad 2011

1. Drakensang: The River of Time RPG

Dodatek do staroszkolnego cRPG w niemieckim stylu.

2. Amnesia: The Dark Descent Przygoda

Ambitny projekt, wielkie nadzieje, zapewne kiepska sprzedaż.

3. Dead Rising 2 Akcja/Arcade

Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.

4. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

5. Sid Meier's Civilization V Strategia

Piąty raz turowo podbijemy świat.

6. StarCraft II: Wings of Liberty Strategia

Powtórka z rozrywki w stylu Blizzard.

1. Dead Rising 2 Akcja/Arcade

Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.

2. Guitar Hero: Warriors of Rock Akcja/Arcade

Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.

3. Kane & Lynch 2: Dog Days Akcja/Arcade

Psychol i ponurak powracają nadzy i skąpani we krwi.

4. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

5. Super Street Fighter IV Akcja/Arcade

Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...

6. Tom Clancy's H.A.W.X. 2 Symulator , Akcja/Arcade

Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.

1. Demon's Souls RPG , Akcja/Arcade

Genialny klasyczny hack&slash po japońsku.

2. Guitar Hero: Warriors of Rock Akcja/Arcade

Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.

3. Ratchet & Clank Future: A Crack in Time Akcja/Arcade

Kolejna odsłona zwariowanej gierki dla starych i młodych.

4. Yakuza 3 Akcja/Arcade , Przygoda

Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.

5. Tom Clancy's H.A.W.X. 2 Symulator , Akcja/Arcade

Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.

6. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

1. N.O.V.A. Akcja/Arcade

Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.

2. Dungeon Hunter RPG , Akcja/Arcade

Diablo w wersji Gameloftu.

3. Plants vs. Zombies Strategia

Tower defense z zombiakami w roli głównej.

4. Hero of Sparta II Akcja/Arcade

Druga część przygód xeroboja Kratosa.

5. Street Fighter IV Akcja/Arcade

Mobilna wersja najlepszego mordobicia ostatnich lat.

6. Spore Creatures Akcja/Arcade

Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka