Na tę platformę mamy: 43 screenów, 2 video, 4 recenzji, 15 newsów,
Absurd w najlepszym wydaniu
[ zobacz inne recenzje 4 ] Najlepsza recenzja dodana przez
E. Siekiera
Eugeniusz Siekiera
Plants vs. Zombies ma w nosie wasze karty graficzne za dwa tysiaki i wielordzeniowe procesory. Przy odrobinie samozaparcia gra ruszyłaby na czajniku bezprzewodowym, o ile ten ostatni byłby wyposażony w odpowiedni wyświetlacz. Jednym słowem poza wolnym czasem nie wymaga praktycznie niczego. Co zaś oferuje w zamian? Furę dobrej, staroszkolnej grywalności, której pozazdrościć może niejeden wysokobudżetowy projekt.
Plants vs. Zombies to śmiała i - co najważniejsze - szalenie udana próba zmierzenia się z wyeksploatowanym do cna podgatunkiem zwanym tower defense. O co w tym chodzi? Schemat jest prosty: mamy bazę (w tym przypadku nasz uroczy domek na przedmieściach), mamy wroga (nie mniej urocze zombiaki), mamy wreszcie system obrony (czyli poczciwe roślinki), z pomocą którego bronimy dostępu do bazy... i naszego pożywnego mózgu przy okazji.
Jako że schemat rozgrywki jest szalenie prosty, postarano się o odpowiednie zróżnicowanie po obydwu stronach barykady, co by gracza zbyt szybko nie znudzić. Zielska do wyboru mamy w bród, choć nie wszystko od razu ląduje na naszej tacy. Każdy zaliczony etap odkrywa przed nami kolejny element, tak więc ciągle wpada do puli coś nowego, co nierzadko pozwala zmienić strategię na polu walki. Mamy rośliny defensywne i ofensywne, jedne atakują w linii prostej, inne spowalniają przeciwnika, jeszcze inne mają predyspozycje do unieszkodliwiania zombiaka na dobre. Są elementy robiące za zaporę, które powstrzymują na jakiś czas marsz truposza, są roślinki wybuchowe, są wreszcie takie, których używamy jedynie w nocy. Pora dnia ma w tym przypadku niemałe znaczenie, bowiem najważniejszym surowcem pozwalającym na sadzenie kolejnych chwastów są słoneczka, o które po zmierzchu raczej trudno. Z pomocą przychodzą jednak słoneczniki produkujące ten cenny budulec. Bez wypracowania odpowiedniego kompromisu pomiędzy sadzeniem kwiatków dających promienie, a roślinami walczącymi z nieumarłymi, daleko nie zajdziemy.
Naturalnie z czasem cała zabawa się komplikuje. Pierwszą poważną zmianą jest przeniesienie batalii na tyły domu, gdzie obok pasów krótko przyciętego trawnika mamy też basen. Wiąże się to z koniecznością "sadzenia" specjalnych wodnych roślin, względnie klasycznych, kładąc je na wyhodowanych wcześniej liściach. Później dochodzi mgła, która zasłania nam pół ekranu, ale i na nią są sposoby (znaczy się odpowiednie roślinki). Rzecz mota się jeszcze bardziej, gdy akcja naszego dramatu przenosi się na dach - tu każdy kwadrat, który chcemy obsadzić jakimś zielskiem, musimy wpierw udekorować doniczką. Te nie są jakoś horrendalnie drogie, ale jak wiadomo czas to pieniądz, a nieumarli nie zwykli próżnować.
No właśnie... Jak przedstawia się sytuacja po drugiej stronie barykady? Lepiej niż dobrze. Truposze są świetnym dowodem na to, że ekipa PopCap Games to pierwszorzędni jajcarze i nie brak im wyobraźni. Szeregowe zombiaki to rzecz jasna cel stosunkowo prosty do ubicia, ale występują w kilku odmianach, w tym jeden koleżka, z cynkowym wiadrem na głowie, okazuje się dość odporny. A to dopiero początek absurdu. Jest zombie górnik, który przekopuje się pod ziemią, by zaatakować od tyłu (i na niego są sposoby, bez obaw), jest typ przyczepiony do balonika, są truposze spadający na bungee, którzy niczym ninja atakują z zaskoczenia, niszcząc jedno z naszych pól. Są jednostki, które potrafią ominąć pierwszą z przeszkód (zombie skaczący od tyczce), wreszcie prawdziwie pancerne monstra w rodzaju zombie futbolisty oraz bydle przypominające górskiego trolla. Do wyboru, do koloru.
Niestety wszystko co dobre, kiedyś się kończy. W przypadku tej skromnej produkcji finał nadchodzi zdecydowanie szybciej, niż byśmy sobie tego życzyli. Na szczęście w zanadrzu czekają jeszcze dodatkowe bonusy, nie mniej grywalne, niż podstawowa kampania. Na szczególne wyróżnienie zasługuje tutaj pakiet zadań pozwalający stanąć po drugiej stronie barykady. Przednia zabawa. I dwa ostatnie słowa są chyba najlepszym podsumowaniem tej skromnej skądinąd produkcji. Proste jest piękne? Z takowym wnioskiem byłbym ostrożny, ale ciekawe, zabawne i grywalne z całą pewnością. Jeśli szukasz czegoś bezpretensjonalnego za niewygórowaną kwotę, lepiej trafić nie mogłeś.
recenzja dodana przez:
E. Siekiera
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ kapitalny pomysł
+ absurd i humor
+ wciąga jak diabli
+ masa zombiaków i jeszcze więcej roślinek
+ ciekawe bonusy i mini-gierki
− zbyt krótka
− zbyt prosta
Ocena wszystkich
recenzentów
8.2
Grafika 75%
Dźwięk 77%
Gameplay 87%
focus: Dave i jego pomocne rady (PC)
focus: Wybieramy roślinki (PC)
focus: Bronimy się przed zombiakami (PC)
focus: Nadchodzi fala żywych trupów (PC)

