Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Zeno Clash (PC)

Lubię to! 1

Premiera Świat - 2 kwartał 2009 Premiera Polska - 2 kwartał 2009

Ocena użytkowników: bardzo dobra

2 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

 

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Bijatyka, Strzelanka Cechy gry: FPP

Tematyka: Fantasy, Rozgrywka: Singleplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 74 screenów, 2 video, 2 recenzji, 11 newsów,

Piękny Koszmar

[ zobacz inne recenzje 2 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Kirq Kirq
Niewielkie Chilijskie studio, ACE Team, jest kolejnym przykładem na to, że jeśli ma się talent oraz wystarczającą determinację, to da się wybić nawet w tak niewdzięcznej i ryzykownej branży, jaką jest przemysł gier komputerowych. Początkowo twórcy modów do Dooma 2 za swój pierwszy poważny projekt zabrali się w 2002 roku, miał on nosić tytuł Zenozoik. Niestety, gra nigdy nie ujrzała światła dziennego. Całe szczęście, trud nie okazał się nadaremny, gdyż efekty prac nad niedoszłym tytułem zostały wykorzystane kilka lat później podczas produkcji Zeno Clash – gry, którą z ogromną przyjemnością, postaram się wam teraz przybliżyć.

Kirq

Zeno Clash to pierwszoosobowa, chodzona bijatyka. W dużym uproszczeniu, schemat rozgrywki porównałbym do klasycznych gier z automatów, takich jak Final Fight czy też Cadillacs and Dinosaurs. Mamy 2009 rok, więc oczywiście oprawa i stopień komplikacji są o niebo wyższe, ale sama konstrukcja gry polega jednak na tym samym. Nasz bohater przemieszcza się po świecie w sposób niemal całkowicie liniowy, zatrzymując się co jakiś czas w celu stoczenia walki z jednym przeciwnikiem bądź też ich grupą. W określonych miejscach gra przerywana jest opartymi na enginie cutscenkami, które zapoznają nas z kolejnymi elementami fabuły. Jest jednak w Zeno Clash kilka elementów, które nie pozwalają tej produkcji wrzucić do jednej szuflady wraz z innymi grami tego gatunku. Sam fakt, iż jest to pierwszoosobowa bijatyka nie jest niczym odkrywczym, w końcu mieliśmy już gry takie jak The Chronicles of Riddick: Escape from Butcher Bay wraz z udaną kontynuacją The Chronicles of Riddick: Assault on Dark Athena. Co zatem powoduje, że Zeno Clash jest grą godną polecenia?

Bezsprzecznie tym, co przykuło moja uwagę do Zeno Clash, jest wspaniały, oniryczny klimat. Gra buduje go w bardzo subtelny i zarazem konsekwentny sposób. Wszystko z czym się spotykamy - od przeciwników zaczynając, na krajobrazach skończywszy - ma w sobie coś nieuchwytnie niepokojącego. Mam wrażenie, iż niektóre pomysły zrodziły się z koszmarnych snów autorów. Weźmy na przykład tajemniczego(ą) Ojczymatkę. Pokraczną, zgarbioną istotę, mówiącą dziwacznym, trudnym do określenia płci głosem. Swą ptakowatą twarz kryje pod kapturem. Co jakiś czas niezgrabnie przysiada, spod pował swego płaszcza wyciąga nagie niemowlę i krami je piersią. Ojczymatka skrywa mroczną tajemnicę, którą poznajemy na końcu gry. Krajobrazy, które przyjdzie nam zobaczyć, grając w Zeno Clash, są równie niesamowite. Momentami czułem się, jakbym oglądał jeden z obrazów Zdzisława Beksińskiego. Kolejnym elementem, za który grze należą się ogromne brawa, jest wspaniała, budująca klimat, niepokojąca muzyka, która miejscami przypominała mi utwory The Residents.

Fabuła Zeno Clash nie jest zbyt rozbudowana. Jednak sposób, w jaki jest opowiadana, powodował, iż momentami ciarki przechodziły mi po plecach. Główny bohater, Ghat, jest synem Ojczymatki, a tym samym członkiem jednego z najznaczniejszych klanów dziwacznego Miasta Halstedom. Ghat poznaje mroczny sekret Ojczymatki, za co zostaje skazany na banicję. Historia zatacza koło, gdyż pierwsze sceny gry przedstawiają ucieczkę z Halstedom, podczas której przyłącza się do nas piękna Deadra – towarzyszy nam ona przez resztę gry. Zaś po podróży do „miejsca zapomnianego przez świat”, gdzie zyskujemy potężnego sprzymierzeńca, Golema, przychodzi nam powrócić do Halstedom, aby zmierzyć się z Ojczymatką i jego (jej) sekretem. Świat Zeno Clash zamieszkany jest przez dziwaczne istoty – Korwidów. To z nimi przyjdzie nam zmagać się przez większość gry. Część z nich to małe, zwinne istoty, inni to ogromne powolne bestie. Technikę walki musimy dopasowywać do rodzaju przeciwników, z którymi aktualnie mamy do czynienia. Podczas konfrontacji ze zgrają niewielkich napastników, cały czas musimy utrzymywać się w ruchu i atakować selektywnie konkretnych wrogów. Kiedy przyjdzie nam stawić czoła powolnym, ogromnym Korwidom, naszym jedynym sposobem na przetrwanie, będzie unikanie kontaktu i atakowanie przy pomocy broni obuchowej w momentach słabości przeciwnika.

Skoro zacząłem już mówić o walce, to wypada zagłębić się nieco w temat, gdyż jest ona właściwie najważniejszym elementem rozgrywki. Tak jak mówiłem wcześniej, Zeno Clash jest pierwszoosobową bijatyką. Osoby, które grały w którąkolwiek z części Kronik Riddicka, zdają sobie zapewne sprawę, jakie są tego implikacje. Widok z pierwszej osoby ogranicza nasze postrzeganie pola walki, nieco trudniej jest też określić odległość, a tym samym część naszych ciosów leci w powietrze. ZC oferuje całkiem obszerny zasób ciosów i kombinacji. Przeciwników możemy punktować szybkimi prostymi, jak również powalać zamaszystymi hakami. Przewróconego napastnika możemy po dresiarsku potraktować z kopa. Ciosy pod naszym adresem możemy przyjmować na gardę, bądź też unikać. Blok podniesiony w odpowiednim momencie, umożliwia nam wyprowadzenie szybkiego kopnięcia, które powala przeciwnika na ziemię. Natomiast szybki prosty bezpośrednio po udanym uniku wchodzi zawsze jak w masło, zadając solidne obrażenia. Co warte zauważenia, wszystkie te kombinacje możliwe są do uzyskania przy użyciu całkiem niewielkiego zasobu klawiszy, brawa dla twórców.

W grze pojawiają się również „bronie strzeleckie”, piszę w cudzysłowie, gdyż są one równie dziwaczne, jak cała reszta świata ZC. Przykładowo - kościane pistolety nadają się do walki na krótkie dystanse. Podwójna kusza strzelająca czaszkami oraz długi muszkiet zadają większe obrażenia i sprawdzają się przy precyzyjnym strzelaniu do bardziej oddalonych przeciwników. Pojawiają się również granaty, którymi możemy miotać ręcznie oraz przy pomocy „granatnika”. Wszystkie bronie strzeleckie posiadają nieograniczony zasób amunicji. Jednak konstrukcja gry ogranicza ich użycie w niektórych sytuacjach. Podstawowymi mechanizmami są tutaj długi czas przeładowywania niektórych broni oraz fakt, iż wypadają nam one z reki za każdym razem, kiedy zostajemy trafieni. Nasi przeciwnicy również potrafią używać dostępnych w grze broni i przyznaję, że czasami daje się to we znaki. W tym miejscu zdradzę wam pewien trick. Wielokrotnie podczas walki z kilkoma napastnikami, zdarzało mi się używać ich do przeładowywania broni palnej. Jak to zrobić? Bardzo prosto. Wystarczy upuścić pustą broń i zając się walką wręcz. Prędzej czy później jeden z przeciwników podniesie ją i zacznie przeładowywać w celu użycia przeciwko nam. Wystarczy wtedy podbiec do delikwenta w odpowiednim momencie i wytrącić mu ją z rak jednym celnym ciosem. Ciągu dalszego nie muszę chyba tłumaczyć. Jedynymi rodzajami broni do walki wręcz są młot oraz duży piszczel. Nadają się one wyłącznie do walki z dużymi przeciwnikami. Mniejsi, szybcy napastnicy dopadną nas zanim zdążymy wziąć zamach. Jedynym mankamentem systemu walki, jaki przychodzi mi do głowy, jest fakt, że gra czasem błędnie zalicza trafienia. Mam tu na myśli, że zdarza się, iż odskakujemy od napastnika, widząc, że szykuje się do silnego ciosu, widzimy jak jego zamachowiec leci w pustkę, a jednak odczuwamy efekt trafienia. W druga stronę, czasem bywa tak, że ewidentnie trafiamy napastnika, lecz cios jakby rozpływa się w powietrzu. Od razu zaznaczam, że są to rzadkie sytuacje, ale jak się przytrafią, to potrafią podnieść poziom adrenaliny, zwłaszcza kiedy w ich efekcie musimy sięgać po zapisany stan gry.

Audio-wizualnie Zeno Clash prezentuje się bardzo dobrze. Tak jak pisałem wcześniej, muzyka w trakcie gry jest fenomenalna, nie ustępują jej również głosy aktorów jak i same odgłosy walki. Grafika wyciska niemal wszystko, co tylko można, z bardzo godnie starzejącego się Source Engine. Modele postaci są szczegółowe i całkiem nieźle animowane.

Jak sadzę, ACE Team podczas tworzenia swojego pierwszego tytułu dysponowało dość ograniczonymi środkami i trochę to widać. Przy czym twórcy, bardzo słusznie moim zdaniem, poszli w jakość, a nie ilość. Wątek fabularny ZC da się ukończyć w trzy do pięciu godzin, zależnie od tego, jak szybko opanujemy system walki. Po przejściu samej gry możemy jednak spróbować jeszcze własnych sił w wieży wyzwań. Składa się ona z pięciu pięter, każde z nich to kilka kolejnych walk, z postaciami pojawiającymi się w trakcie właściwej gry. Im wyższe piętro, tym trudniejsi przeciwnicy i tym bardziej uciążliwe konfiguracje w jakich się pojawiają. Niewiele po premierze gry twórcy udostępnili również zupełnie darmowy DLC, dodający trzy podziemne pietra wieży – The Pit. Jest to całkiem ciekawe urozmaicenie, gdyż pojedynki toczymy tu zeskakując na kolejne platformy. Miejscami przebijamy się w dół przy pomocy granatów. Zastanawiające jest też to, że małe, niedofinansowane studia stać na takie gesty, natomiast potentaci świata gier komputerowych z reguły każą nam płacić za byle gówniany DLC. Niestety, gra nie posiada trybu dla wielu graczy, a szkoda, bo ciekawym by było wskoczyć na arenę i sprawdzić swoje umiejętności w konfrontacji z innymi graczami.

Zeno Clash jest bez wątpienia pozycją godną polecenia. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem do czynienia z równie oryginalną produkcją. Gra dostępna jest w dystrybucji elektronicznej w systemie Steam. Cena – 12 euro - dość dobrze oddaje zawartość. Jeśli natomiast wahacie się, czy to nie za dużo, jak na zabawę na kilka godzin, to trzymajcie rękę na pulsie. Gra była już przez jakiś czas dostępna w promocyjnej cenie 8 euro i zapewne jest tylko kwestią czasu kiedy pojawi się podobna okazja.

Miło jest widzieć, jak takie ambitne, niekomercyjne projekty odnoszą sukces. Jest to dowód na to, że pomiędzy przeznaczonymi dla mas, wysokobudżetowymi produkcjami nadal znajdują się nisze, w które całkiem zgrabnie mogą wpasować swoje gry mniejsze studia. ACE Team świętuje sukces swojego pierwszego działa i zapowiada już część drugą. Mi pozostaje tylko cieszyć się wraz z nimi i z niecierpliwością wyczekiwać Zeno Clash 2.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Kirq Kirq który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Niesamowity, oniryczny klimat
+ Cudowna, nastrojowa muzyka
+ Niezły system walki z widokiem z pierwszej osoby
+ Oryginalna fabuła
+ Całkiem ładna grafika

Minusy

  Nieco za krótka
 System walki czasem szwankuje
 Zupełny brak trybu dla wielu graczy

dlatego Kirq
ocenia tę grę na:

8

Grafika 80%

Dźwięk 100%

Gameplay 80%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.0

Grafika 80%

Dźwięk 90%

Gameplay 85%

[ + dodaj screen ]

KoZa: Prawie jak Tekken (PC)

KoZa: To właśnie Father-Mother (PC)

KoZa: Sawanna normalnie (PC)

KoZa: A tu widzimy... coś (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka