Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

StarCraft II: Wings of Liberty (PC)

Lubię to! 9

Premiera Świat - 27 lipiec 2010 Premiera Polska - 27 lipiec 2010

Ocena użytkowników: bardzo dobra

5 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Online Przemoc PEGI 16

Deweloper: Blizzard Entertainment Dystrybutor: Licomp Empik Multimedia Wydawca: Blizzard Entertainment

 

Gatunek: Strategia Podgatunek: RTS

Tematyka: Science-Fiction,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 12 screenów, 6 video, 1 recenzji, 42 newsów,

Powrót Króla (recenzja trybu multiplayer)

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Kirq Kirq
Na wstępie należy wam się kilka informacji, abyście mogli właściwie odebrać tą recenzję. Dobre jedenaście lat temu przytrafiła mi się miłość od pierwszego wejrzenia do pewnego RTSa. Redefiniował on gatunek i był pierwszą - i w mojej ocenie jedyną – strategią czasu rzeczywistego z naprawdę niesymetrycznymi rasami. Pomimo tego, twórcom jakimś cudem udało się osiągnąć niespotykany balans rozgrywki. Gra była dopieszczona w każdym calu, posiadała genialne kampanie dla każdej z ras, oraz zjawiskowy tryb dla wielu graczy. Rok po premierze światło dzienne ujrzał dodatek, który moim zdaniem śmiało może pretendować do miana najlepszego rozszerzenia do gry jakie kiedykolwiek stworzono. Rozbudował on podstawkę w sposób wielce przemyślany, odważnie, lecz bez burzenia doskonałego balansu. Do tego wprowadzał kolejne trzy kampanie, równie epickie jak w podstawce. Mowa oczywiście o królu RTSów Starcrafcie oraz doskonałym Starcraft: Brood War. Potem nastało wiele lat milczenia, podczas których podobnie jak wielu innych fanów na całym świecie, zastanawiałem się dlaczego Blizzard nie robi kontynuacji?

Kirq

Tak. Jestem jedną z tych osób, które miały ochotę krzyknąć z radości widząc napis „Terran marine military status: --active--” na epickim trailerze niespodziance, zapowiadającym nadejście Starcraft 2. Sam dzień premiery był dla mnie niczym święto, zaś w moim opisie na gg dość długo figurowało „Hell, it's about time!”. Miejcie zatem baczenie, że osoby, które nie podzielają ogromnej słabości autora do pierwowzoru, muszą potraktować ten tekst z lekką rezerwą. Jak już mieliście okazję wyczytać w recenzji Chimairy, Starcraft 2 został rozbity na trzy części, które będą sprzedawane oddzielnie. 27 lipca w nasze ręce wpadła pierwsza odsłona. Zawiera ona ogromną kampanię dla „Terran”, zbiór wyzwań - dzięki którym można trenować „mikrowanie”, rozbudowany edytor misji, nowy, lepszy BattleNet 2.0, oraz - co dla wielu stanowi rdzeń całej gry - moduł dla wielu graczy. I właśnie tym ostatnim zajmiemy się w poniższym tekście.

Tym co najbardziej spodobało mi się w Starcrafie 2 jest fakt, iż twórcy nie próbowali wyważać otwartych drzwi. Druga odsłona największego RTSa w historii jest rozbudowaną, urozmaiconą, upiększoną i piekielnie dopieszczoną częścią pierwszą. W tym miejscu pojawia się najbardziej subiektywny element oceny nowego działa Blizzarda. Dla niektórych swego rodzaju archaiczność SC2 może stanowić rozczarowanie. Dla innych – wliczając mnie – jest to wielką ulgą. Dzięki temu udało się uniknąć casusa Command&Conquer 4. Zaś ja, mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że dostałem dokładnie taką grę jakiej oczekiwałem.

BattleNet 2.0 Klasyczny rush marines&marauders. Odrobaczanie. Tuż przed rozpoczęciem meczu 1vs1.

Już w chwile po uruchomieniu SC2 w oczy rzuca się ogrom zawartości. Po zalogowaniu do BattleNetu i stworzeniu postaci, możemy wybrać dla niej jeden z czterech dostępnych na wstępnie avatarów. Później możemy odblokować ich całą masę, wykonując przeróżne wyzwania. Dzięki czemu, niejednokrotnie już po rzuceniu okiem na avatara naszego kolejnego przeciwnika, możemy ocenić z kim mamy do czynienia. Do tego dochodzą – również odblokowywane – unikalne oznaczenia dla naszych jednostek, oraz niezliczona ilość achievementów, zarówno tych zdobywanych podczas kampanii, jak i stricte multiplayerowych. Słowem, sprawdzony sposób na przykucie do gry na długie tygodnie.

Wspomniany wcześniej BattleNet 2.0 jest czymś na kształt platformy społecznościowej Blizzarda. Dzięki niemu możemy wyszukiwać swoich znajomych, w tym na facebooku, i dodawać ich do listy przyjaciół. Umożliwia on nam również podglądanie profilów innych graczy, sprawdzanie stopnia zaawansowania kampanii dla pojedynczego gracza, wykazu uzyskanych achievementów oraz listy ostatnio rozegranych meczów. Dodatkowo, zaraz po zalogowaniu uzyskujemy informacje kto z naszych kumpli jest obecny na BattleNecie oraz czym aktualnie się zajmuje. Z każdym z nich możemy poczatować, niezależnie od tego czy aktualnie gramy mecz a on właśnie rozgrywa jeden ze scenariuszy kampanii dla pojedynczego gracza. Oczywiście możemy również łączyć się w grupy i wspólnie grać w trybie kooperacji, lub mecze drużynowe. Wielokrotnie powtarzane przez Blizzard hasło „allways connected” okazało się nie być tylko pustym sloganem reklamowym.

Po pierwszym zalogowaniu możemy wybrać czy chcemy rozpocząć naszą przygodę z multiplayerem od ligi treningowej. Czy też od razu chcemy rzucić się na głęboką wodę, ryzykując trafienie na osoby które spędziły kilkaset godzin w becie. Ja osobiście wybrałem tą łagodną formę zaznajomienia się z rozbudowaną mechaniką gry. Na start zalecam każdemu rozegranie kilku skirmishów z komputerem. Ja zdecydowałem się na pierwsze mecze z innymi graczami, kiedy zacząłem bez problemu wygrywać z SI na poziomie trudności normal. Okazało się to dobrym momentem, gdyż przeciwnicy na których natrafiam w lidze treningowej są na zbliżonym poziomie umiejętności. Tutaj wypada wspomnieć, że automatyczna wyszukiwarka oponentów działa sprawnie i szybko. Wraz z progresem naszych umiejętności oraz wygranymi meczami, gra automatycznie będzie promowała nas do wyższych lig. Tych jest dostępnych w grze aż siedem, od „treningowej” zaczynając, na „pro” skończywszy.

Mothership we własnej osobie. Początek meczu 2vs2. Stare, dobre lotniskowce. Pora się ruszyć.

Jak prezentuje się sama rozgrywka? Tak jak mówiłem, jest to stary, dobry Starcraft, tylko nieco zmodyfikowany, rozbudowany i upiększony. W grze pojawiło się sporo nowych jednostek, część starych zniknęło, zaś jeszcze inne zostały zmodyfikowane. W tym miejscu należy nadmienić, że lista jednostek dostępna na oficjalnej stronie gry, dotyczy tylko trybu multiplayer. W kampanii pojawia się ich znacznie więcej. Zastanawia mnie, czy część z nich nie trafi do trybu MP wraz z kolejnymi odsłonami. Jak łatwo się domyślić, w SC2 funkcjonuje część starych, dobrze znanych każdemu weteranowi taktyk. Rush przy użyciu „marines”, czy też zabunkrowanie wejścia do bazy „supply depotami” sprawdza się i działa podobnie jak w jedynce. Jednak wszędzie pojawiają się większe i mniejsze nowinki. Przykładowo, nie ma już w multiplayerze - nieodzownie towarzyszących „marines'owym rushom” - medyczek, mamy za to w ich miejsce przebudowane „dropshipy”, które zyskały miano „medivaców” i wzbogaciły się o funkcję leczenia. Zaś stare kochane „supply depoty” uzyskały możliwość chowania się pod ziemię, przez co mogą stanowić coś na kształt bramy, oraz nie są już w stanie zablokować pechowego „SCV”.

Starcrafie 2 utrzymuje, a nawet jeszcze bardziej rozbudowuje, to co było jednym z największych atutów jedynki. Wszystkie trzy rasy są od siebie bardzo różne. Każdą z nich gra się zupełnie inaczej. Każda daje masę satysfakcji. I w końcu, każda wymaga dużo praktyki do - w miarę przyzwoitego – opanowania. Co najważniejsze, po raz kolejny twórcom udało się uzyskać świetny balans rozgrywki. Spotkałem się co prawda z głosami, że „Terranie” są odrobinę przepakowani. Nie odczułem tego jednak na własnej skórze, pomimo, iż gram póki co niemal wyłącznie „Protosami”. Coś może jednak być na rzeczy, gdyż wydaje się dość sensownym posunięcie, przemieszczające nieco szale w kierunku rasy, będącej głównym bohaterem danej części. Jeśli faktycznie „Terranie” są trochę faworyzowani, zmieni się to zapewne wraz z wyjściem StarCraft 2: Heart of the Swarm oraz StarCraft 2: Legacy of the Void.

Jak wszystkie tytuły wychodzące z kuźni osławionego Blizzarda, w kwestii oprawy SC2 stanowi złoty środek pomiędzy doskonałą grafika i udźwiękowieniem, a niskimi wymaganiami sprzętowymi. Gra prezentuje się rewelacyjnie i wcale nie trzeba komputera za trzy tysiące złotych, aby bez problemu uruchomić ją na poziomie detali „ultra”. Zaś ogromne skalowanie ustawień, umożliwia komfortową grę nawet na kilkuletnich blaszakach. O ile udźwiękowienie stoi na bezdyskusyjnie najwyższym poziomie, w kwestii grafiki można polemizować. Dla mnie osobiście, oprawa wizualna jest rewelacyjna, jednak obiektywnie muszę przyznać, że mój zachwyt jest bardziej pochwałą dla pomysłowości i talentu artystów z Blizzarda, niż fajerwerków i wodotrysków graficznych, które umożliwiają obecne karty graficzne, zaś nie uświadczymy ich w SC2. Jednak dzięki temu, grą może cieszyć się tak szerokie grono fanów.

Wynik po meczu 2vs2. Colossusy w akcji. Walcowanie wroga. Dobrze prosperująca protoska baza.

Pamiętam, że po pierwszym uruchomieniu SC2, szybkim dodaniu kumpla do znajomych, krótkim czacie i zrobieniu tutoriala, pomyślałem sobie, iż wszystko działa „na kliknięcie” i koniecznie muszę napisać w recenzji o tym, jak absolutnie bezproblemową premierę miała ta gigantyczna gra. Trzeba pamiętać o tym, że na BattleNecie non stop przebywa od kilkuset tysięcy, do ponad miliona osób. Część z nich gra singla, inni czatują, kolejni rozgrywają mecze korzystając z automatycznej wyszukiwarki, wszyscy jednak połączeni są tą samą, globalną platformą. Dlatego aż dziw bierze, jak płynnie i bezusterkowo wszystko działało już w dniu premiery. Muszę jednak wspomnieć, iż nie dla wszystkich obcowanie z SC2 jest równie przyjemne. Spotkałem się z głosami, iż niektórych gra wyrzuca do systemu, zaś u innych wyświetlają się jakieś artefakty - i nie mówię tu o tych protoskich (sic!). Ja w każdym razie, na ponad dwadzieścia godzin spędzonych przy SC2, doświadczyłem jedynie dwukrotnego, kilkusekundowego zerwania połączenia z BattleNetem, nie wiem jednak czy wina nie leżała po stronie mojego łącza. Jakby nie było, każdy kto zna Blizzarda, wie, że najbardziej palące problemy zostaną zapewne usunięte w przeciągu kilku tygodni.

Dość długo zastanawiałem się jak ocenić nowego Starcrafta. Co prawda jest on dla mnie spełnieniem erteesowych marzeń. Dostałem dokładnie to, czego oczekiwałem. Jednak to co dla jednych jest atutem, innym może wydać się wadą. Stad moje rozterki przed wystawieniem ostatecznej noty. Koniec końców zdecydowałem się na dychę. Przeważyła myśl, że Blizzard ani przez chwilę nie ukrywał tego, jaki będzie drugi Starcraft. Co więcej, jest on dokładnie taki, jak prosili fani poprzednika. Dlatego jeśli dla kogoś SC2 za mało różni się od części pierwszej, do tego przejadły się mu klasyczne rozwiązania w RTSach, proponuję sięgać po tytuły innych studiów, które coraz to bardziej odchodzą od swych korzeni. Ja pozostaję przy tym co sprawdzone i dobre. I nie odstrasza mnie cena, o której tak głośno. Wyznaję zasadę, że za dobre rzeczy, trzeba adekwatnie zapłacić. Do tego osławione 200zł wydadzą tylko Ci, którzy bez jakiegokolwiek rozpoznania pognają do pierwszego lepszego empiku. Jeśli ktoś potrafi poszukać i nie zależy mu na pudełku, na dziś dzień może nabyć tą genialną grę za 145zł w dystrybucji elektronicznej. A to już raptem 15zł drożej, niż niektóre tegoroczne hity. Więc bez wymówek. Starcraft 2 to absoluty „must have” dla wszystkich fanów jedynki oraz zwolenników RTSów. Dodatkowo jest to pozycja obok której nie może przejść zupełnie obojętnie - bez choćby rzucenia okiem - żadna osoba, która uważa się za gracza.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Kirq Kirq który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Genialna grywalność.
+ Stary, dobry, jeszcze bardziej rozbudowany Starcraft.
+ Pomimo wielu nowości i zmian, gra się podobnie jak w jedynkę.
+ Wszystko jest dopieszczone do granic możliwości.
+ Epicka kampania singlowa.
+ Jeszcze bardziej epicki multiplayer.
+ Świetna oprawa audiowizualna.
+ Doskonała optymalizacja.
+ Rewelacyjny BattleNet 2.0.
+ Będzie w co grać na długie lata.

Minusy

  Trudno mi coś wymyślić, nawet na siłę.

dlatego Kirq
ocenia tę grę na:

10

Grafika 90%

Dźwięk 100%

Gameplay 100%

Ocena wszystkich
recenzentów

10

Grafika 90%

Dźwięk 100%

Gameplay 100%

[ + dodaj screen ]

Kirq: BattleNet 2.0 (PC)

Kirq: Klasyczny rush marines&marauders. (PC)

Kirq: Odrobaczanie. (PC)

Kirq: Tuż przed rozpoczęciem meczu 1vs1. (PC)

Postacie [1]

Protossi
Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka