Mass Effect 2 (PC)
Premiera Świat - 26 styczeń 2010 Premiera Polska - 29 styczeń 2010
Ocena użytkowników: bardzo dobra
9 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu:28
Deweloper: BioWare Dystrybutor: EA Polska Wydawca: Electronic Arts
Gatunek: RPG, Akcja/Arcade Cechy gry: TPP
Tematyka: Science-Fiction,
Game market
zgłoś tę grę
Na tę platformę mamy: 17 screenów, 46 video, 2 recenzji, 77 newsów,
Warto było czekać
[ zobacz inne recenzje 2 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Chidder
Zaplecze fabularne
Alfred Hitchcock mawiał kiedyś, że film powinien rozpocząć się od prawdziwego trzęsienia ziemi, a następnie napięcie musi wzrastać. Jako że "Mass Effect" od początku stawiał na "filmowość" rozgrywki, historia zaczyna prawdziwym kopem w twarz. Oto bowiem USS Normandy zaatakowany zostaje przez monstrualnych rozmiarów statek kosmiczny. Normandia zostaje ciężko uszkodzona i Shepard, aby uratować życie członkom załogi, zarządza natychmiastową ewakuację. Samemu nie zdąża jednak do kapsuły ratunkowej i potężny wybuch wyrzuca go w przestrzeń kosmiczną...
Pewnego dnia Komandor budzi się w tajemniczym laboratorium. Okazuje się, że od momentu zniszczenia najlepszego statku w Galaktyce minęły dwa lata. Przymierze pogłoski o Reaperach włożyło między bajki a Rada uznała, że atak na Cytadelę przeprowadziły siły Geth. Jest jednak ktoś, kto wierzy Shepardowi. Osobą tą jest głowa organizacji Cerberus - człowiek o potężnych koneksjach i jeszcze większym portfelu. Odbudowuje on Normandię i zleca komandorowi zbadanie sprawy zniknięcia całych kolonii ludzkich na odległych planetach, wierząc że sprawa ta powiązana jest z atakiem na Cytadelę sprzed dwóch lat.
Tak, mniej więcej, przedstawia się początek fabuły drugiego "Mass Effecta". Oczywiście jest to zarys dość mocno uogólniony, ale to dla Waszego dobra - opowiedziana historia jest bowiem po prostu doskonała: epicka, pełna niespodziewanych zwrotów akcji, ciekawych bohaterów i wyjątkowo trudnych wyborów. Opowiadając o niej bardzo łatwo można zepsuć radość z grania, nieumyślnie rzucając jakimś spoilerem, tak więc musicie wybaczyć mi pewną tajemniczość. Osobiście uważam, że jest ona dużo lepsza niż w pierwszej części: bardziej poważna, "dorosła", mroczniejsza. Scenariusz pełen jest interesujących wątków pobocznych, świetnie napisanych dialogów i... cholernie zabawnych żartów. W trakcie kosmicznych bitew czuć tutaj wyraźne inspiracje ostatnim "Star Trekiem" od J.J. Abramsa, no ale w żadnym wypadku nie jest to minus. Wszak jak się inspirować, to tylko najlepszymi, prawda? Nie można także nie wspomnieć o dynamicznych cut-scenkach na silniku gry, które dzięki trzęsącej się kamerze, pogłębiają efekt tak zwanej filmowości.
Import stanów gry
Zanim jednak zabierzemy się za eksplorację Galaktyki musimy zdecydować, czy importujemy save'y z pierwszej części, czy decydujemy się na granie ze standardową fabułą. Jako że "Mass Effect" przeszedłem stosunkowo niedawno, zdecydowałem się na tą pierwszą opcję. Słynny import stanów gry jest wyjątkowo prosty i nie powinien sprawić wam żadnych problemów: w konfiguracji wybieramy odpowiedni katalog, a po rozpoczęciu kampanii klikamy na naszą postać. Warto zaznaczyć, że nawet po wczytaniu "dawnego" Sheparda mamy możliwość dokonania pewnych zmian. Ja, w celu kontynuacji przygody, wszystko pozostawiłem bez zmian.
Import save'ów daje nam całkiem niezły start, bowiem jeśli nasza postać była dobrze rozwinięta lub posiadała spory zapas gotówki, to otrzymujemy na początek dużą ilość bonusów: pieniądze, doświadczenie oraz punkty Paragon/Renegade. To oczywiście nie wszystko, ponieważ "Mass Effect 2" jest kontynuacją w pełnym tego słowa znaczeniu - system analizy stanów gry jest bardzo dokładny i nie ogranicza się tylko do sprawdzenia, które postacie z naszej drużyny zginęły a które nie. Liczy się tu niemal wszystko: romanse, questy poboczne, sposób ich wykonania, podejmowane decyzje... Kilkakrotnie na swojej drodze spotkałem bohaterów drugo- czy trzecioplanowych wspominających to co zrobiłem, nie mówiąc już o otrzymywaniu prywatnych wiadomościach od tych, których z jedynki nawet nie pamiętałem. Programiści BioWare odwalili kawał dobrej roboty i śmiało mogę stwierdzić, że mamy tu do czynienia z takim "sequelem totalnym".
Nawet jeśli nie zdecydujemy się na skorzystanie z tej opcji, to i tak swojej drodze spotkamy mnóstwo starych znajomych. Oczywiście od czasu "śmierci" Sheparda minęły dwa lata, tak więc nie każda wizyta u nich będzie tym czego się spodziewamy. Świat poszedł do przodu: niektórzy zajęli się własną karierą, inni walczą o przetrwanie, a o reszcie słuch zaginął. Galaktyka jest teraz bardziej ponurym miejscem i nie każdy będzie się palił do jej ratowania. Samemu oczywiście nie damy rady, tak więc trzeba się będzie wziąć za budowanie drużyny... Ale o tym troszkę dalej.
RPG to czy strzelanka?
O ile "Mass Effect" był grą RPG z elementami strzelanki, tak "Mass Effect 2" jest bardziej strzelanką z elementami gry RPG. Zdecydowanie więcej czasu spędzamy na posyłaniu do piachu Geth czy Collectorów niż łażeniu po stacjach i wykonywaniu zadań. Według mnie jest to jednak zmiana na lepsze. Wielbicieli "rolplejów" na pewno zasmuci fakt, że liczba umiejętności członków drużyny została zmniejszona o połowę, dostępnych broni jest troszkę więcej ale w mniejszej ilości wariacji, a o takim czymś jak ekwipunek możemy zapomnieć (wyboru uzbrojenia dokonujemy w specjalnych punktach). Co w zamian? Akcja, akcja i jeszcze raz akcja. Pojedynki są bardziej dynamiczne i nawet jeśli na początku możemy być nieco zniesmaczeni pójściem w stronę gry akcji, to później widzimy tylko zalety tej drogi. Pojawiła się również amunicja, która w pierwszej części się nie kończyła - teraz musimy nieco bardziej uważać i niekiedy oszczędzać co bardziej potężne pukawki, gdyż nigdy nie wiadomo co się czai za rogiem.
Zapomnijcie również o eksploracji planet - zamiast tego mamy mini-grę, polegającą na odnajdywaniu złóż surowców. Na początku można się przy niej nieźle bawić, ale na dłuższą metę jest ona męcząca. Co jeszcze się zmieniło? Hakowanie doczekało się dwóch wersji. Pierwsza polega na łączeniu zakrytych punktów (bazując tym samym na pamięci gracza), natomiast druga wymaga spostrzegawczości, ponieważ wybieramy w niej części komunikatu, których wzory wyświetlają się w górnej części terminalu. Czy wam się one spodobają? Nie wiem. Mi osobiście nie napsuły zbyt wiele krwi, chociaż na pewno są dłuższe niż w "podstawce". Pewne zmiany dotarły również do sposobu przeprowadzenia rozmów: teraz, gdy sytuacja jest wyjątkowo napięta, może się pojawić ikona myszki z zaznaczonym przyciskiem. Jego naciśnięcie sprawi, że Shepard wykona akcję, która albo zwiększy punkty Renegade albo Paragon. Oczywiście możemy także nic nie zrobić, a więc dzięki temu zwiększa się ilość zakończeń danej wymiany zdań. Ciekawa opcja, chociaż wymaga uważnego śledzenia rozmowy.
Również Normandia doczekała się większej roli. Na jej pokładzie możemy nie tylko dokonywać upgrade'ów broni, pancerza czy umiejętności ale również modernizować sam statek. Znajdziemy na nim także prywatną kwaterę, do której trafiają zakupione przez nas w różnych sklepach zwierzątka czy modele. Pamiętajcie jednak, że takie "żyjątka" trzeba karmić - ja o tym zapomniałem i gdy wróciłem po ciężkim dniu pracy się zrelaksować, czekał na mnie widok odwróconych do góry brzuchem rybek. Dobrze że się na coś większego nie zdecydowałem... Nasz środek transportu nie działa na wodę, tak więc aby podróżować pomiędzy systemami, należy zaopatrzyć się w odpowiednią ilość paliwa, a jeśli chcemy wydobywać surowce - w sondy. Wyprawy mogą się przez to nieco dłużyć, wszak teraz nie możemy skakać z jednej planety na drugą, ale dzięki temu poznajemy wagę Przekaźników.
Galaktyka u naszych stóp
"Mass Effect 2" na pewno jest grą większą niż poprzedniczka. Lokacje są mniejsze niż poprzednio, ale za to jest ich więcej i nie odnosi się wrażenia deja-vu - tutaj każda planeta, każdy pojedynczy budynek jest inny. Odwiedzimy m.in. Cytadelę, rodzinną planetę Krogan - Tuchankę, tajną bazę Cerberusa, statek Collectorów, planetę Illium, czy więzienie dla najniebezpieczniejszych "madafaków" w całej Galaktyce. Liczba dostępnych questów również może robić wrażenie, bowiem jest ich niemal tak dużo jak w pierwszej części. A jest to pewne zaskoczenie, gdyż jak wspomniałem na początku, "Mass Effect 2" stawia bardziej na akcję. Kampania dla pojedynczego gracza jest więc nie tylko bardziej emocjonująca, ale i równie długa jak w poprzedniej części.
Zbudowanie drużyny to jeden z głównych celów gry. Do Sheparda przyłączyć się może łącznie 10 postaci (choć w pewnym momencie pojawia się ktoś z numerem 11, kogo możemy dać w miejsce jednego z bohaterów), a każda z nich posiada kolejny quest do wykonania. Samych zadań z budowaniem drużyny mamy więc 20, co jest liczbą imponującą. Każda z postaci posiada pewne specjalne umiejętności przydatne w walce, i z każdą z nich można wymieniać poglądy po wykonaniu jakiegoś ważnego zadania, dzięki czemu budujemy z nią relacje. Rozwiązując problemy członków drużyny czy wysłuchując co mają do powiedzenia, sprawiamy że stają się oni naszymi przyjaciółmi lub, w niektórych przypadkach, partnerami. Jest to o tyle ważne, że to co myślą o nas wpływa na późniejszy przebieg rozgrywki.
Recenzję trybu dla pojedynczego gracza warto zamknąć akapitem dotyczącym ostatniej misji w grze. Od razu uspokajam że nie będzie żadnych spoilerów i możecie śmiało czytać dalej. Wszystkie nasze decyzje dotyczące drużyny czy Normandii mają wpływ na zakończenie "Mass Effect 2". Tą grę można przejść na wiele różnych sposobów, ale, co ważne, żadne zakończenie nie jest tym złym. W innych grach oferujących podobne rozwiązanie zawsze jedno z nich jest tym zgodnym z kanonem. Tutaj takiego czegoś nie ma - liczy się tylko to "nasze", ponieważ jest zależne tylko i wyłącznie od naszych akcji. No i jest takie, że chwyta za serce, wciska w fotel, sprawia że szczęka opada na podłogę i chcemy wybudować ołtarz dla programistów z BioWare. Brawo!
Audio, video i podsumowanie
Jako że o polskiej wersji wiele się nasłuchałem a język Szekspira nie stanowi dla mnie żadnego problemu, zaopatrzyłem się w wersję angielską. Co można o niej powiedzieć? Jest ona po prostu doskonała! Martin Sheen jako głowa Cerberusa, Carrie-Anne Moss ("Matrix", "Memento") jako Aria, Michael Dorn (Worf z serii "Star Trek") w roli Uveneka, do tego Tricia Helfer ("Battlestar Galactica"), Shohreh Aghdashloo ("X-Men: Ostatni Bastion") czy Seth Green ("Austin Powers"). Nie usłyszymy żadnego zdania, które brzmi niezbyt szczerze - wszyscy aktorzy to profesjonaliści, którzy spisali się znakomicie. Na medal zasługują także twórcy ścieżki dźwiękowej, bowiem jest ona godna kinowej superprodukcji i nic dziwnego, że można ją kupić osobno. Czy Jack Wall po raz kolejny zgarnie nagrodę za najlepszą muzykę w grze komputerowej? To jest chyba bardziej niż pewne.
Gra śmiga na znanym z poprzedniej odsłony Unreal Engine. Został on jednak nieco zmodyfikowany i teraz sygnowany jest numerkiem 3,5. Gra wygląda lepiej niż poprzedniczka, chociaż daleko jej do czołówki: liftingowi doczekały się postacie, które są bardziej szczegółowe oraz tekstury, które są teraz znacznie ostrzejsze. Jeśli nie posiadacie sprzętu z najwyższej półki, to na pewno ucieszy was fakt, że grać można na kompie, który udźwignął część pierwszą przed upatchowaniem. Zalecałbym jednak mocniejszą konfigurację, gdyż po spędzeniu dłuższego czasu nad "Mass Effect 2" dało się zauważyć spadki płynności. Gra potrafiła mi też doprowadzić kompa do stanu zapaści, ale takie cuda na pewno zostaną naprawione w patchu.
Po uruchomieniu "Mass Effect 2" świat, przez kilka następnych dni, przestał dla mnie istnieć. Ta epicka space-opera wciąga bez reszty i nie pozwala się od niej oderwać. Posiada niezłą grafikę, doskonałą oprawę audio, no i przede wszystkim fenomenalnie przedstawioną fabułę. Może i jest ona w pewnym stopniu sztampowa, ale czy to ważne? W świat "Mass Effect 2" zatapiamy się bez reszty, postacie, które poznajemy stają się dla nas ważne, zakończenie - pozostaje w pamięci. Warto również wspomnieć o tym, że gra nie kończy się na... no, zakończeniu. Twórcy dali nam możliwość kontynuowania rozgrywki, wykonania niektórych questów, pogadania z drużyną czy sprawdzenia DLC bez konieczności rozpoczynania kampanii od nowa. BioWare pomyślało o wszystkim. Aha, jeszcze jedno: na ekranie ładowania pojawia się tips, aby zachować save'y na "Mass Effect 3". Jeśli będzie równie dobry jak "dwójka", to będziemy mieli do czynienia z jedną z najważniejszych trylogii w historii gier komputerowych: jedynka była bowiem znakomita, dwójka jest po prostu Wielka.
recenzja dodana przez:
Chidder
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Fabuła przez duże F
+ Epicka i filmowa
+ Import stanów gry
+ Spora ilość questów
+ W końcu budynki nie wyglądają tak samo
+ Rewelacyjna ostatnia misja
+ Poprawiona grafika
+ Genialna muzyka
+ Świetna angielska wersja językowa
+ Możliwość grania po zakończeniu kampanii
− Dla niektórych: "Mass Effect 2" to teraz strzelanka z elementami RPG
− Nowe mini-gry nie każdemu przypadną do gustu
− Bugi
Ocena wszystkich
recenzentów
9.0
Grafika 85%
Dźwięk 95%
Gameplay 100%
n0Nameusz: Krążownik ludzi-kretów wyłonił się spod ziemii (PC)
n0Nameusz: Normandia zrobiła bum (PC)
n0Nameusz: Ketchup znów wylał się na monitor (PC)
n0Nameusz: Zgrana ekipa (PC)

