World of Warcraft (PC)
Premiera Świat - 23 listopad 2004
Ocena użytkowników: bardzo dobra
5 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu:75
Deweloper: Blizzard Entertainment Dystrybutor: CD Projekt Wydawca: Blizzard Entertainment
Gatunek: RPG Podgatunek: MMO Cechy gry: TPP, Free Roam
Tematyka: Fantasy, Rozgrywka: Multiplayer
Game market
zgłoś tę grę
Na tę platformę mamy: 80 screenów, 18 video, 1 recenzji, 83 newsów,
Encyklopedia pidgin english...
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Chimaira
Chimaira
(WoW OST - Battles of Azeroth)
Powiedzmy zatem tak. To nie będzie zwykła standardowa recenzja. Taka w klimacie, "no to najpierw intro, potem rasy i profesje, gameplay, grafika, muzyka, podsumowanie". Jeśli ktoś czuje się tym zaniepokojony tudzież nieusatysfakcjonowany, śpieszę z wyjaśnieniem:
Intro jest świetne, ras i profesji całkiem sporo, gameplay znakomity, grafika kiepska, muzyka zrywa czapki z głów, generalnie warto pograć.
Zatem skoro mamy to już za sobą, możemy skupić się na refleksjach zwykłego, szeregowego gracza grindującego radośnie w Azeroth.
Uberpwnage'n'grind gallore
Przygoda z to zdecydowanie nie kwestia kilku godzin, ale kilku tygodni, jeśli nie miesięcy. Zakładając oczywiście, że świat ten zdoła świeżo upieczonego gracza wciągnać na tyle, by ten radośnie zasilał konta pracowników Blizzard.
Samo dotrwanie do 60-tego (w tej chwili oczywiście 70-tego) poziomu, to kwestia minimum dwóch tygodni wytężonej pracy (po ok. 8-10 godzin dziennie). Zaraz... Pracy? Co ja gadam! Postawmy sprawę jasno, to jeden wielki festiwal grindu. I nie mam tu bynajmniej na myśli ekstremalnej odmiany muzyki metalowej.
Standardową rozgrywkę w WoWa ilustruje najlepiej schemat: "Wychodzę za miasto, mam misję ? zebrać 20 goblińskich napletków. Po kilkunastominutowym grindzie udaje mi się zebrać to, co trzeba. Wracam do miasta, biorę nagrodę, wyruszam na kolejną misję. Tym razem chodzi o orcze jądra. Po półgodzinnym grindzie wracam w miejskie rejony i dostaję nagrodę. Teraz muszę zebrać moszny murloków. Po półgodzinnym grindzie..." etc. etc.
Nie oszukujmy się, to perfidny i zupełnie niekontrolowany grind na potworkach bądź to w celu otrzymania konkretnych dropów, tudzież po to by znaleźć konkretny drop, który opchniemy na auction house, lub przyda nam się jako wzmocnienie ekwipunku.
Można powiedzieć, że w pewnym sensie gra obraża intelekt grającego, ponieważ jest najzwyklejszą w świecie, prymitywną rzeźnią.
Fabuła w grze, mimo różniastych wkładek tekstowych w misjach, jest szczątkowa i de facto prawie w ogóle nie posuwa się do przodu.
I was pwnt by a n00b!
Niezależnie od tego kim gramy, gdzie gramy, jak gramy, cel jest tylko jeden. Mordowanie coraz większych hord potworów. Celowo nie wspominam tu o battlegroundach i instancjach, do tego dojdziemy.
W tym momencie czas na refleksję pierwszą. oferuje pierwszy miesiac grania za darmo. To wystarczający czas na to, by grę pokochać, znienawidzić, bądź po prostu wyrzucić do śmietnika. Gdy grałem kiedyś, i gdy gram teraz, wielokrotnie zadawałem sobie pewne pytanie.
WoW jest klasycznym, do bólu ortodoksyjnym MMORPG. Ma identyczne mechanizmy rozgrywki, ten sam poziom grindu, co i w innych grach, ba, nawet graficznie nie odstaje za szczególnie od reszty gier sieciowych.
...A one są za darmo. Cholera, są za darmo i są dokładnie tym samym. Jeśli ktoś chce wam wmówić, że to absolutne novum w świecie MMORPG, możecie roześmiać mu się w twarz. Po prawdzie, Blizzard zebrał co poniektóre pomysły z wielu innych gier, wrzucił do jednego gara, posypał Warcraftowskim universum i sprzedaje to teraz za ciężkie pieniądze. Taka jest prawda, moi drodzy i temu nie da się zaprzeczyć. A każdy gracz, który zjadł zęby na KAL Online, Knight Online, Silkroad Online, Ragnarok Online, ba, nawet na Maple Story, czy wielu wielu innych grach z dodatkiem "Online", przyzna mi rację.
A mimo to twierdzę, że w świetnie mi się gra. Bardzo przyjemnie, spędzam czasem nad tym tytułem i po dziesięć godzin w ciągu dnia i nadchodzącej nocy. Leveluję sobie radośnie moją postać, czasem przesiaduję godzinami w mieście, albo po prostu łażę po bezdrożach zwiedzając świat Azeroth.
Co zatem ma w sobie takiego ta gra, że spędzam nad nią tyle czasu? Nie wiem. Powiem to w chwili największej szczerości w ciągu mojego dwudziestokilkuletniego życia. Po prostu nie wiem. Jest prymitywna, jest rzeźnicka, jest prosta jak włos Mongoła. A mimo to chce się grać. Przed snem myśli się o kolejnym dniu w Azeroth. A tam, w środku, zawsze jest coś do roboty. I jest to argument zupełnie subiektywny, irracjonalny, ale w tę grę chce się po prostu grać. Tak jak od Knight Online, czy Silkroada w pewnym momencie się odchodzi, bo zaczynają być nudne, tak mimo, że tak powiem, dni depresyjnych znudzić nie potrafi.
7 mln n00bs, rtards&pr0s
Warto wspomnieć o społeczności. Jest jedna dobra rzecz, niemal niespotykana tutaj, a tak częsta w innych grach tego typu. Przez cały ten czas grania w nie natknąłem się ani razu, podkreślam, nigdy, na najgorsze co może pojawić się w społeczności danej gry. Mam na myśli oczywiście "money plz". Tajemnicza moderacja? Jakieś noobobójstwo? Nie wiem, ale ten fakt wpływa znacząco na wrażenia płynące z grania. Oczywiście, różowo nie jest, są ludzie chamscy, są ludzie mili, jak to w życiu. Czasem ciężko się umówić z kimś na wspólne grindowanie, czy jakichś bossów, czasem pojawiają się perfidni neederzy (inne określenie to ninja looters - sprawa nieco skomplikowana), ale generalnie społeczność warcraftowa stoi na wysokim poziomie. Oczywiście wyjmując Alliance. Tajemnicą poliszynela jest to, że do momentu ukazania się dodatku Burning Crusade na serwerach bilans wyglądał tak, że 3/4 graczy było po stronie Sojuszu... W tym, zgodnie z krzywą rozkładu normalnego, miażdżąca wręcz ilość niepoprawnych graczy, których zwyczajowym określeniem jest "noob", bądź "retard". Gdy tylko jednakże na horyzoncie pojawiły się ponętne Blood Elfki... Ekhm, szanse się wyrównują.
Powstaje też przy okazji pytanie, na jakich grać serwerach? Mamy do wyboru serwery normal, PVP, RP, oraz RPPVP. I tutaj niestety nadchodzi bolesna prawda. Serwery normal są mało ciekawe. Serwery RP mogłyby być ciekawe. Problem w tym, że gros graczy zlewa po prostu zalecenia co do odgrywania postaci i spamują na kanale ogólnym wszelakimi "noobami", "wts", "lol" i tak dalej. Przyznam, że raz jedyny zdarzyło mi się trafić na grupkę ludzi, którzy odgrywanie IC brali na poważnie. I było to kilka spędzonych miło godzin. Ale niestety tylko kilka. Stąd granie na serwerach RP nie ma zbyt wielkiego sensu. To samo dotyczy RPPVP. W tej materii zatem, co przyznaję z bólem, jedynym sensownym (a przy tym najbardziej frustrującym) wyborem jest serwer PVP. Co tu dużo gadać, po prostu na takim typie rozgrywki dzieje się najwięcej. Ale też i włosy siwieją, lecą z głowy, aż biedny gracz zupełnie wyłysieje.
Oczywiście w pewnym momencie trzeba obrać jedną z dwóch ścieżek. Albo będzie się grało tylko dla przyjemności, czasem z kumplami, czasem samemu, albo zacznie się tzw. power gaming. I tutaj już trzeba planować wszystkie swoje ruchy, przeliczać konkretne umiejętności, siedzieć z kalkulatorkiem, a przede wszystkim dużo czytać. Jak stwierdził, nieco truistycznie, pewien znajomy gracz "Jeśli czegoś nie ma na WoWwiki, to nie ma tego w WoWie". Prostota, o której wspomniałem, owszem, istnieje. Ale z drugiej strony jest pozorna, gdyż każdy kto myśli o byciu rozpoznawalnym, czy ogólnie rzecz biorąc dobrym graczem, musi zacząć myśleć. Ale jest to już sprawa zarezerwowana dla power gamerów, nie zwykłego szaraczka w świecie Azeroth.
gtg
To ciężka sprawa. Grałem już w wiele MMORPG i niczym mnie nie zaskoczył. Jest to produkcja do bólu klasyczna i nie wyróżniająca się jakimiś szczególnie nowatorskimi rozwiązaniami. W tym momencie niestety muszę dodać "A jednak...". Zatem, a jednak... Blizzard po raz kolejny udowodnił, że potrafi oblec prosty pomysł w swoje piórka i sprzedać to milionom graczy na całym świecie. Niestety, taka jest prawda. Nie zmienią tego dyskusje o wyższości tego, czy tamtego MMOG nad innym. jest popularny i na ową popularność solidnie sobie zasłużył. Warto w tę grę zagrać, choćby po to, by wiedzieć o czym się mówi. A kłótliwych fanatyków omijać szerokim łukiem i samemu przy okazji nie stać się jednym z nich. Czego sobie i wam życzę.
recenzja dodana przez:
Chimaira
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Nader wielki ten świat...
+ Nader grywalny...
+ ...a muzyka zjada na śniadanie
− No panie, grafika jak od karykaturzysty na Floriańskiej
− Monotonia
Ocena wszystkich
recenzentów
9.0
Grafika 70%
Dźwięk 90%
Gameplay 100%
Intro
przez
pierre dolain
"Chuck Norris: ...
przez
Moskit
"Chuck Norris: ...
przez
Moskit
dziecko: Kotek??? (PC)
dziecko: FireGnom (PC)
Kostek: Strach na wróble (PC)
Kostek: Dlaczego jestem tu sam?? (PC)







