Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Battlefield: Bad Company 2 (PC)

Lubię to! 21

Premiera Świat - 2 marzec 2010 Premiera Polska - 5 marzec 2010

Ocena użytkowników: bardzo dobra

16 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu:43

PEGI 16 Online Przemoc Wulgarny język

Deweloper: EA Digital Illusions CE Dystrybutor: EA Polska Wydawca: Electronic Arts

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP

Tematyka: Wojenna, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 86 screenów, 30 video, 2 recenzji, 46 newsów,

Grunt to dobre towarzystwo

[ zobacz inne recenzje 2 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Kirq Kirq
W końcu wpadła mi w ręce jedna z kilku najbardziej wyczekiwanych przeze mnie gier tego roku. Jako fan niemal wszystkich gier z przedrostkiem "Battlefield" oraz wszelakich modów opartych na tych produktach, nie mogłem przegapić tego tytułu. Tym bardziej, że tradycyjnie wyszedł on z kuźni samego DICE. Czy Battlefield: Bad Company 2 spełnia pokładane w nim oczekiwania? Zapraszam do lektury.

Kirq

W związku z faktem, iż Battlefield: Bad Company ominął blaszaki, nie dane mi było w niego zagrać. Zatem nie będzie w moim tekście żadnych porównań do poprzednika. Pozwolę sobie za to miejscami na pewne zestawiania z Battlefield 2 oraz bezpośrednią konkurencją - Call of Duty: Modern Warfare 2. Tym bardziej, że w moim odczuciu omawiany tytuł jest swoistą hybrydą obu wspomnianych gier.

Battlefield: Bad Company 2 to wojenna strzelanka, osadzona na współczesnym polu walki. Gra posiada kampanię dla pojedynczego gracza oraz bardzo rozbudowany tryb multiplayer. Dysproporcja pomiędzy tymi dwoma składnikami jest ogromna. Do tego stopnia, że jeśli ktoś planuje kupić grę tylko dla singleplayerowej kampanii, to gorąco mu ten tytuł odradzam. Jeśli jednak jesteś "multiplayerowym zwierzakiem" i lubisz łzy na twarzach pokonanych przeciwników, ta gra jest dla ciebie pozycją absolutnie obowiązkową.

W kampanii dla pojedynczego gracza wcielamy się w członka czteroosobowego oddziału liniowej piechoty, który zostaje rzucony przez dowództwo na głęboką wodę. Już tutaj mamy babola fabularnego, gdyż co najmniej zastanawiający jest wybór ilości oraz jakości osób, którym powierza się zadania mające na celu uratowanie USA przed atakiem przy użyciu supertajnej, potężnej broni masowego rażenia. Oczywiście, przyjdzie nam zmagać się z hordami wrogich wojaków. Będziemy robić to „na piechotę”, podczas etapów „celowniczkowych” oraz kierując czołgiem i UAV. Gra rzuci nas w bardzo zróżnicowane obszary – co traktuje jako ogromny plus. I tak, grając w BC2 ubłocimy nasze trepy w tropikalnych dżunglach, odmrozimy sobie uszy na lodowych pustkowiach oraz przypieczemy twarze na pustynnych bezmiarach. Z tym odmrażaniem mówię dosłownie, gdyż w jednym z etapów wprowadzono element wychłodzenia organizmu, podobny do tego z Cryostasis. Jednak ten i kilka innych smaczków nie zmieniają oceny całości. Kampania dla pojedynczego gracza jest mierna. Jej grzechami głównymi są banalna fabuła oraz ekstremalna liniowość. Dodajmy do tego, że jej ukończenie zajmuje około sześciu godzin i od razu nasuwa się porównanie do Call of Duty: Modern Warfare 2. O ironio, DICE w kilku miejscach ewidentnie zaszydziło ze swojego konkurenta. Przykładowo, jeden z bohaterów wsiadając na quad rzuca „skutery śnieżne są dla ciot!”. Przyganiał kocioł garnkowi.

Jeden z wielu Śmiglowiec szturmowy sieje zniszczenie. Przeładowanie RPG. Przystań jak z bajki.

Dobrze, było kilka słów o bonusowej zawartości, teraz przejdźmy do właściwej gry – trybu dla wielu graczy. Jak każdy tytuł z serii „battlefieldów”, BC2 stoi multiplayerem. Tutaj stanowi on specyficzne połączenie elementów znanych z Battlefield 2, z powiewem nowości zaczerpniętych z Call of Duty: Modern Warfare 2. Z tego pierwszego zachowano ogólny pomysł na rozgrywkę, czyli starcie dwóch stron konfliktu na dość dużych mapach, przy użyciu całego spektrum broni krótkiej oraz ciężkich pojazdów bojowych. Zarówno lądowych, pływających, jak i latających. Z produktu Infinity Ward pochodzi nastawienie rozgrywki na szybka akcję oraz rozbudowany system osiągnięć i unlocków. Niektórzy mogą powiedzieć, że unlocki były już w Battlefield 2, ale mówimy tu o zupełnie innej skali, żywotnie wpływającej na samą grę.

Podstawowe dostępne w grze tryby rozgrywki to „gorączka”, „podbój”, „drużynowa gorączka” oraz „drużynowy deathmatch”. Przy czym zajmę się dwoma pierwszymi, gdyż stanowią one sedno zabawy i dominują na 90% serwerów. W trybie „podboju” naszym zadaniem jest zajmowanie flag rozsianych na polu walki oraz obrona ich przed próbami odbicia. Obie drużyny rozpoczynają grę, dysponując określoną pulą punktów. Tracą je wraz z każdym punktem kontrolnym, znajdującym się w posiadaniu wroga. Przegrywamy, kiedy spadną one do zera. Jak łatwo się domyślić, kluczem do zwycięstwa jest zdobycie i jak najdłuższe utrzymanie ponad połowy flag.

Grając w „gorączkę” wcielamy się w rolę obrońców stacji przekaźnikowych lub też stajemy po drugiej stronie barykady i próbujemy rzeczone stacje zniszczyć. Gra podzielona jest na etapy. W każdym mamy dostęp do wydzielonej części mapy. Wraz ze zniszczeniem dwóch stacji przekaźnikowych przesuwa się miejsce akcji i dostajemy dostęp do kolejnej części obszaru działań. Stacje możemy niszczyć, podkładając pod nimi ładunki wybuchowe, zadając im realne obrażenia przy użyciu broni ciężkiej bądź też zawalając budynki, w których się znajdują. Najszybszym sposobem jest ten pierwszy. Samo założenie ładunku zajmuje kilka sekund, lecz kiedy już to zrobimy, przeciwna drużyna zostaje powiadomiona o tym fakcie i dostaje pewien czas na jego rozbrojenie. Zatem naszym zadaniem jest dotarcie do obiektu, zaminowanie go, a następnie obrona ładunku do czasu jego eksplozji. Drużyna atakująca wygrywa, kiedy uda jej się zniszczyć wszystkie stacje przekaźnikowe na mapie. Obrońcy tryumfują jeśli uda im się utrzymać któryś z przekaźników do czasu wyczerpania respawnów napastników. Przy czym obrońcy dysponują nieograniczona pulą odrodzeń.

Animacja kończąca rundę. Zdobywanie flagi. Widok przez lunetkę snajperską. Jak widać, jest gdzie się ukryć. Efektowny widok.

W opisie trybu „gorączki” pojawiły się dwie ważne kwestie: ograniczenie pola walki oraz burzenie budynków. Najpierw zajmijmy się pierwszą – mniej przyjemną. Ku memu rozczarowaniu mapy w BC2 są znacznie mniejsze od tych znanych z BF2. Do tego obwarowane są one bardzo ciasno niewidzialnymi barierami. Po ich przekroczeniu jesteśmy informowani o opuszczeniu pola walki i dostajemy dziesięć sekund na powrót. Tak wiec zapomnijcie o długich podróżach Black Hawkiem na tyły wroga czy też o kilkusetmetrowych strzałach snajperskich. Mapy w BC2 są czymś pomiędzy Battlefield 2 a Call of Duty: Modern Warfare 2. Są na tyle duże żeby sensownym było użycie pojazdów i na tyle małe, aby zapewnić nam akcje już w kilka sekund po respawnie. Sami oceńcie czy to dobrze. Ja osobiście jestem takim rozwiązaniem nieco rozczarowany.

Teraz zajmijmy się chyba najmocniejszą stroną BC2. Mowa naturalnie o sławetnym systemie zniszczeń. Muszę przyznać z ręka na sercu, że chyba nigdy nie widziałem żadnego równie efektownego. Nawet ten znany z Crysisa blednie w zestawieniu z tym, co dzieje się na ekranie podczas rozgrywki w BC2. Musicie wiedzieć, że niemal każdy budynek i element otoczenia jest tutaj w pełni zniszczalny. Domy niszczą się zależnie od miejsca trafienia i siły rażenia uderzającego pocisku. Zaś długotrwały ostrzał z czołgu może doprowadzić do ich całkowitego zawalenia. Dodajmy jeszcze, że ogień moździerzowy zostawia leje w ziemi, zaś przy użyciu „narzędzia mechanika” możemy robić w murkach niewielkie otwory strzelnicze. Sam nie wiem, czego chcieć więcej. A najważniejsze w tym wszystkim jest to, że omawiamy system zniszczeń nie jest tylko graficznym fajerwerkiem. Jego wpływ na rozgrywkę jest zasadniczy.

Battlefield: Bad Company 2 oferuje spory zasób pojazdów. Mamy tutaj m.in. niewielkie quady, transportery piechoty i czołgi. Po wodzie możemy poruszać się na niewielkich skuterach lub w uzbrojonych łodziach patrolowych. Do tego, nad polem walki krążą śmigłowce transportowe i szturmowe. Dla zwolenników walki pieszej panowie z DICE przygotowali ponad 40 rodzajów broni oraz różnego rodzaju gadżetów. O ile modele broni nie powalają, to cieszy fakt, że prawie każda ma trójwymiarowe przyrządy celownicze oraz właściwe tylko sobie parametry. Co ważne, dostęp do kolejnych karabinów uzyskujemy wraz ze zdobywaniem punktów doświadczenia. Do tego dochodzą różnego rodzaju usprawnienia broni oraz samego żołnierza. Mowa o kolimatorach, granatnikach czy też zwiększonej ilości magazynków i płytach ceramicznych podnoszących nasza odporność na trafienia. Wszystko to niesłychanie przypomina system znany z Call of Duty: Modern Warfare 2 i powoduje, że rozgrywka sieciowa w BC2 jest wręcz uzależniająca. Syndrom „jeszcze jednej rundy” atakuje bez litości.

Etap celowniczkowy. Giń! Ziiimno! Przyrządy celownicze M60.

W Battlefield: Bad Company 2 mamy cztery klasy postaci. Są to: szturmowiec, mechanik, medyk i zwiadowca. Pierwszy stanowi siłę napędową każdej drużyny. Wyposażony w karabin szturmowy oraz granatnik doskonale sprawdza się na pierwszej linii. Do tego dysponuje on skrzynkami amunicji, które uzupełniają zapasy wszystkich żołnierzy w pobliżu. Głównym zadaniem mechanika, jest naprawianie przyjaznych pojazdów oraz „psucie” wrogich. Do pierwszego służy uniwersalne „narzędzie mechanika”. Drugie możliwe jest dzięki kilku rodzajom wyrzutni rakiet oraz minom przeciwpancernym. Medyk, jak sama nazwa wskazuje, leczy rannych i reanimuje zabitych. Do tego wyposażony jest on w lekki karabin maszynowy, przez co doskonale sprawuje się w bezpośrednim zwarciu i często porusza się ramię w ramię ze szturmowcami. Zwiadowca to w gruncie rzeczy snajper. W zamyśle twórców, pojedynczy strzelcy wyborowi mieli wspierać natarcie z odległości przy użyciu karabinów snajperskich oraz ostrzału moździerzowego. Jednak balans klas postaci jest odrobinkę zachwiany. Powoduje to, że na niektórych serwerach połowa graczy gra snajperami. Jest to do tego stopnia uciążliwe, że pojawiają się serwery zakazujące używania tej klasy. Jednak oczywistym jest fakt, że jakość zabawy w każdej grze sieciowej w dużym stopniu uzależniona jest od tego, z kim gramy. Dzięki wbudowanemu systemowi przyjaciół oraz liście ulubionych serwerów, możemy grać z osobami, których towarzystwo najbardziej nam odpowiada.

Gra zawiera dziesięć bardzo zróżnicowanych map przeznaczonych do rozgrywki sieciowej. Dwie z nich odblokowywane są za pomocą jednorazowego kodu znajdującego się w pudełku z grą. Ma to za zadanie ograniczenie rynku wtórnego. Wszystkie wspomniane obszary, są bardzo różnorodne. Podobnie jak w kampanii dla pojedynczego gracza, mamy tutaj pustynie, lokacje pokryte śniegiem, oraz – niezbyt geste – fragmenty dżungli. Design map jest bardzo dobry i jedynym co można mu zarzucić, to wspomniane wcześniej, drakońskie ograniczenia obszaru rozgrywki.

Warto również nadmienić, że gra posiada tryb hardcore. Polecam go wszystkim którzy preferują nieco bardziej realistyczna rozgrywkę. Eliminuje on wiele elementów HUD'u, w tym minimapę - nadal jednak możemy przywołać mapę ogólną naciskając klawisz „m”. Co najważniejsze, na serwerach z uruchomionym trybem hardcore, zwiększona zostaje siła obalająca broni. Przy klasycznych ustawieniach, nieraz musimy trafić przeciwnika 5-6 razy aby go zabić.

Coś nadlatuje. I nie jest to ptak, samolot... ani superman. Przejażdżka po pustyni. Ekran debriefingu. Znajdź snajpera na tym obrazku.

Nieuczciwym byłoby, gdybym pominął w tej recenzji fakt, iż gra póki co cierpi na bardzo poważne problemy techniczne. Serwery główne EA, na których logujemy się przed rozpoczęciem gry, mają tendencje do padania. Wyszukiwarka serwerów zachowuje się bardzo chaotycznie. Wielu graczy narzeka na dziwne problemy wydajnościowe oraz mikrolagi. Gra czasami gubi nasze statystyki, całe szczęście ten problem jest zawsze krótkotrwały. Twórcy tłumaczą to wszystko nadspodziewanym zainteresowaniem grą oraz ogromnymi przeciążeniami serwerów. Nie przyjmuję jednak tego tłumaczenia. Kiedy robi się grę z zamysłem powalczenia o tytuł shootera roku, należy zapewnić adekwatne wsparcie już od dnia premiery. Pamiętam, że Battlefield 2 zaraz po premierze nękały te same dolegliwości. Problem został jednak usunięty jednym z pierwszych patchów - domyślam się, że tu będzie tak samo.

Jak wygląda i brzmi sama gra? Musze przyznać, że w pierwszej chwili byłem zwyczajnie oczarowany. Walące się budynki, huk eksplozji, warkot przelatujących nad głową śmigłowców. Ogromne ilości bodźców naraz. Jednak kiedy ochłonąłem, zacząłem zauważać pewne niedociągnięcia graficzne. Miejscami gra wygląda przepięknie – pustynne miasteczka, wrakowiska na autostradzie, widok przez kamerę UAV. Jednak gdzieniegdzie całość wydaje się mało ostra. Pojawiają się słabe tekstury. Do tego niektóre modele broni są naprawdę przeciętne. Nie odbierzcie mnie źle. Ta gra jest ładna, a w połączeniu z systemem zniszczeń, nieraz powoduje opad szczęki. Jednak najzwyczajniej w świecie miejscami odrobinę niedomaga.

Jeśli w kwestii wizualnej mam mieszane odczucia, to odnośnie oprawy audio nie mam żadnych wątpliwości. Jest ona po prostu genialna. Nie obawiam się powiedzieć, że Battlefield: Bad Company 2 ma jedne z najlepszych odgłosów, jakie słyszałem w strzelankach wojennych. Nie mówię tutaj tylko o niesamowicie wysokiej jakości wszystkich dźwięków. Do tego dochodzi fenomenalne funkcjonowanie całego systemu, znacznie poprawiające orientację w polu walki. Genialnie wypadają również różnorakie efekty specjalne, takie jak „efekt zatkanych uszu” po bliskiej detonacji. Skoro jestem przy dźwiękach, wspomnę, że BC2 ma naprawdę przyzwoitą lokalizację, przy tworzeniu której wzięli udział tacy aktorzy, jak Mirosław Baka czy Cezary Pazura. Podobają mi się również generowane przez grę okrzyki pochodzące od pobliskich graczy podczas rozgrywki w sieci. Chwalą nas one za osiągnięcia oraz informują w iście wojskowy sposób o pobliskich zagrożeniach - ”K... chyba mamy tutaj snajpera!”.

Pocisk rakietowy naporowadzany na cel przez UAV. Zauważono wrogi czołg! Jedyna nocna mapa - Zatoka Nelsona. UAV w użyciu.

W przypadku, gdyby mój tekst nie zobrazował tego należycie, informuję, że Battlefield: Bad Company 2 jest grą fenomenalną. Skierowaną jednak niemal wyłącznie do fanów rozgrywek sieciowych. Jeśli ktoś kupi BC2 tylko dla kampanii singleplayerowej, srodze się rozczaruje – no, chyba że podobała mu się ta z Call of Duty: Modern Warfare 2. Genialny system zniszczeń oraz zrywające czapkę z głowy udźwiękowienia powodują, iż w kwestiach technicznych oraz audiowizualnych można ten tytuł zakwalifikować do absolutnie najwyższej półki. Zaś sam gameplay przypadnie do gustu wszystkim, którym podobał się Battlefield 2 oraz Call of Duty: Modern Warfare 2, gdyż jak wspomniałem, omawiany tytuł stanowi bardzo zgrabny miks powyższych gier.

Reasumując. Jeśli lubicie intensywne sieciowe strzelanki, a do tego kręcą was choć trochę militarne klimaty, zwyczajnie nie możecie pominąć tego tytułu. Pomimo iż w wielu kwestiach BC2 bazuje na innych tytułach, robi to w bardzo zgrabny sposób. Przez co nie boję się powiedzieć, iż omawiana gra wyznacza nowe standardy dla strzelanek sieciowych i ma ogromne szanse powalczenia o tytuł gry 2010 roku w tymże gatunku.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Kirq Kirq który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Grywalność!
+ Niespotykany system zniszczeń
+ Genialne udźwiękowienie
+ Duża ilość pojazdów i uzbrojenia
+ System unlocków i osiągnięć
+ Uzależniający MP
+ Różnorodne i dobrze wykonane mapy do rozgrywki sieciowej

Minusy

  Kampania dla pojedynczego gracza jest liniowa, krótka i ma banalną fabułę
 Lekko zachwiany balans klas (wszechobecni snajperzy) – problem do uniknięcia jeśli wybiera się właściwe serwery
 Problemy techniczne – zapewne do wykreślenia po pierwszych patchach

dlatego Kirq
ocenia tę grę na:

9

Grafika 80%

Dźwięk 100%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 85%

Dźwięk 95%

Gameplay 90%

[ + dodaj screen ]

mnq: Ok, gdzie oni są? (PC)

mnq: No co...nic innego nie zostało na magazynie (PC)

mnq: Widok z wnętrza czołgu (PC)

mnq: Dziwny pistolet (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka