Silent Hill 3 (PC)
Premiera Świat - 31 październik 2003 Premiera Polska - 11 grudzień 2003
Ocena użytkowników: bardzo dobra
2 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Konami TYO Dystrybutor: CD Projekt Wydawca: Konami
Gatunek: Akcja/Arcade, Przygoda Podgatunek: Survival Horror Cechy gry: TPP
Rozgrywka: Singleplayer
Na tę platformę mamy: 53 screenów, 1 recenzji,
Dorównać legendzie
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
E. Siekiera
Eugeniusz Siekiera
Silent Hill zaistniało w świadomości graczy w 1999 roku, gdy w segmencie survivali niepodzielnie panował Resident Evil. Sukces Silenta był niepewny, bo ambitne, nietypowe produkcje nie zawsze trafiają na podatny grunt, jednakże w tym przypadku się udało. Wraz z nadejściem kolejnej generacji konsol pojawiła się kontynuacja najbardziej przerażającej gry wszechczasów, a jakiś czas później zachęcone sukcesem Konami zapowiedziało powstanie części trzeciej. Jak wypada na tle wybitnych poprzedników?
Powiem wprost - słabo. Albo inaczej - relatywnie słabo, bo od najlepszych oczekujemy najwięcej, a w tym przypadku można zaobserwować spadek formy. W porównaniu do genialnej dwójki kontynuacja prezentuje się po prostu gorzej. W trójce zawodzą przede wszystkim pierwsze rozdziały opowieści. Do samego serca koszmaru trafiamy bowiem dopiero w połowie scenariusza. Zakamarki Silent Hill przyjdzie nam spenetrować relatywnie późno. Wcześniej przebijamy się przez usypiająco nudne centrum handlowe czy kompletnie wyzute z klimatu tunele metra. Mówią, że liczy się pierwsze wrażenie, to zaś w przypadku Silent Hill 3 wymaga od gracza sporego samozaparcia. Na szczęście, im dalej w las, tym atmosfera gęściejsza, gdy zaś miniemy monotonne kanały pod miastem, możemy uznać, że najgorsze już mamy za sobą.
O czym właściwie traktuje historia przedstawiona w trójce? Było nie było, fabuła w tej serii zawsze była pierwiastkiem dominującym i odgrywała niemałą rolę w budowaniu nastroju. Pod tym względem część trzecia nieco odstaje na tle poruszającej opowieści o odpowiedzialności i wyrzutach sumienia dręczących Jamesa Sunderlanda, bohatera poprzedniej odsłony. SH2 był wyjątkowo sugestywny, ponury, niemalże dołujący. Trójka idzie w innym kierunku, zbacza z wcześniej obranego kursu, by wrócić do portu macierzystego i nawiązać dialog z fabułą części pierwszej. Jest więc mniej osobistych, hermetycznych wątków, choć naturalnie i te pojawiają się dość często, wszak wszystko kręci się wokół utraconej tożsamości głównej bohaterki. Mimo wszystko jednak na plan pierwszy wysuwają się religijne wątki związane z kultem The Order. Z początku uzyskujemy jedynie strzępy informacji, a nasza protagonistka jest osobą o kompletnie nieznanej nam przeszłości.
O kim właściwie mowa? O Heather, którą pierwszy raz spotykamy we wspomnianym wcześniej centrum handlowym. Teoretycznie nastolatka, jakich wiele, jednakże blade przesłanki i niewyraźne znaki zdają się sugerować, że coś tu nie gra. Dopiero gdy uświadamiamy sobie, kim jest jej ojciec, poszczególne elementy układanki wskakują na odpowiednie miejsca. Tradycyjnie na naszej drodze spotykamy kilku bohaterów niezależnych - od wzbudzającego sympatię detektywa Cartlanda, aż po nawiedzoną Claudię Wolf. Trójka kończy wątki zarysowane w części pierwszej i kończy je całkiem sensownie, choć jak mówiłem - ciężar opowiedzianej historii nie może równać się z dramatyczną i przejmującą przygodą Jamesa.
Pod względem mechanizmów gra nie odbiega znacząco od tego, do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Rozgrywka zgrabnie łączy elementy akcji z zagadkami, te zaś nie stanowią zbyt wielkiego wyzwania, przynajmniej na domyślnym poziomie trudności (bo na najwyższym można się ździebko spocić). Sama walka jest dość toporna ze względu na nieprecyzyjne ustawienia kamer, zmorę trapiącą wszelkie klasyczne survivale. Tym niemniej częstokroć jest ona opcją, nie koniecznością. Przeciwnicy wleką się dość ospale, więc miast marnować czas i zapasy amunicji, łatwiej po prostu zignorować człapiące w naszym kierunku monstrum. Jeśli coś się zmieniło, to częstotliwość występowania poszczególnych maszkar. Typowego mięsa armatniego jest tu zdecydowanie więcej, pojawiają się również nowe zabawki do eksterminacji wszelkiego tałatajstwa. Za symptom nowego można również uznać kamizelkę kuloodporną, która z jednej strony spowalnia ruchy bohaterki, ale i lepiej chroni przed wszelkimi obrażeniami.
Pytanie czy znalazł się element, który wyróżnia się na plus w stosunku do poprzednich odsłon? A i owszem. Mam tu na myśli oprawę graficzną. Muzykę pomijam celowo, bo w moim przekonaniu kompozycje Yamaoki stoją na równie wysokim poziomie jak w dwójce i w tym przypadku można chyba mówić o remisie. Podobnie ma się rzecz, jeśli chodzi o odgłosy otoczenia. Złowróżbne pomruki zbliżającego się potwora czy diabelna kakofonia dźwięków w alternatywnej wersji niektórych miejscówek potrafią autentycznie zjeżyć włosy na karku.
Grafika okazuje się być mocną stroną tej odsłony. Mocną na tyle, że wygrywającą w starciu nawet z wydaną później czwórką. Kapitalne cienie, nie mniej doskonałe modele postaci i potworów czy niebywale sugestywne lokacje (przynajmniej w dalszych partiach gry) to niewątpliwe atuty wizualnej strony programu. Nie zabrakło charakterystycznych motywów, którymi karmiono naszą wyobraźnię wcześniej. O nadchodzącym zagrożeniu częstokroć informują nas upiorne trzaski z radiowego głośnika, dopiero chwilę później w mroku zaczyna majaczyć niewyraźny kształt.
Stare sztuczki powracają, ale powracają w wielkim stylu. Do tego dochodzą niezwykle sugestywne elementy wystroju, tak silnie utożsamiane z marką Silent Hill. Krwawiące ściany, rdza i kraty. Kręcące się leniwie wentylatory, szpitalne łóżka czy wózki inwalidzkie to symbole mocno zakorzenione w poprzednich odsłonach serii. Trójka nie wyłamuje się pod tym względem, powiedziałbym wręcz, że jest jeszcze bardziej sugestywna. Najsilniej zapada w pamięć wizyta w upiornym lunaparku i znanym doskonale szpitalu. Choć mamy do czynienia z miejscówką, którą mieliśmy okazję dokładnie zwiedzić już wcześniej, tym razem wydała mi się jeszcze bardziej wynaturzona, a wizyty w lustrzanym pokoju prawdopodobnie nigdy nie zapomnę.
Jak więc ocenić tego Silenta? Z jednej strony zgrabnie wykorzystuje sprawdzone patenty i rozwiązania, z drugiej zaś wraca do niedokończonych wątków, siląc się na fabularne nawiązania do części pierwszej. Niestety, przedstawiona opowieść przegrywa w historią wcześniejszych bohaterów. Nie pochwalam również większego nacisku na walkę i zagęszczenia wszelkiej maści maszkaronów, których obecność miała wcześniej wymiar czysto symboliczny. Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż mamy do czynienia z kawałem solidnego horroru. W końcu to Silent Hill. Marka nie do podrobienia.
recenzja dodana przez:
E. Siekiera
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ oprawa, cienie, smaczki
+ subtelnie rozwiązuje wątki fabularne z części pierwszej
+ niezmiennie doskonała ścieżka dźwiękowa
+ zawiesisty klimat
− nie zachwyca jak poprzednie odsłony
− więcej walki, mniej zagadek
− ustawienia kamer bywają irytujące
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 90%
Dźwięk 90%
Gameplay 80%
timothy: Czy ten króliczek może byc niebezpieczny? (PC)
timothy: Ta szkolna ławka nie stoi tak sama bez powodu... (PC)
timothy: Czy ten pokój czegoś wam nie przypomina? Takich nawiązań do części pierwszej jest znacznie więcej (PC)
timothy: Co się do cholery dzieje z tym lustrem?! (PC)







