Silent Hill 2 (PC)
Premiera Świat - 10 luty 2002 Premiera Polska - 16 kwiecień 2003
Ocena użytkowników: bardzo dobra
2 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Konami TYO Wydawca: Konami
Gatunek: Akcja/Arcade, Przygoda Podgatunek: Survival Horror Cechy gry: TPP
Rozgrywka: Singleplayer
Na tę platformę mamy: 40 screenów, 1 video, 1 recenzji, 2 newsów,
The silence is broken...
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
deput666
W sumie ciężko jest mi zacząć opis samej gry. To legenda, jak już powiedziałem. Najlepsza gra z jaką miałem okazję się zderzyć. Dosłownie zderzyć. Przed nią nie grałem w żaden dobry Survival Horror. Po niej to się zmieniło. Ale dobra... Zacznijmy... Ale od czego? Nie wiem...
"I'm not your Mary"
Może lepiej od początku. A początek jest taki: po kliknieciu na "New game" i wybraniu poziomów trudności, widzimy głównego bohatera gry, Jamesa Sunderlanda, przeglądającego się w lustrze, w jakimś przydrożnym szalecie. Po kilku chwilach gra oddaje się (biedaczka!) w ręce gracza. Kiedy wyjdziemy z szaletu, dowiadujemy się, dlaczego właściwie James przyjechał w te okolice. Otóż dostał wiadomość od swojej żony, że chce się z nim spotkać w Silent Hill, w ich "specjalnym miejscu", czyli w parku Rosewater. I nie byłoby w tym nic dziwnego ani szczególnie groteskowego, gdyby nie to, że kochanka głównego bohatera zmarła 3 lata temu. Zdesperowany i gnany resztkami miłości James wyrusza więc na jej poszukiwanie. I tutaj od początku rzuca się ciekawa refleksja, którą napomknąłem we wstępie do recenzji. Podejście do fabuły i tematyka. Przez całą rozgrywkę w głównym trybie fabularnym zadawałem sobie pytanie, do czego JA byłbym zdolny w imię miłości. Wszystkie potworności, każda dziwna postać, dowolna dziwna sytuacja, na które skazany jest James na pewno sprawiłyby, że wyniósłbym się z tego miasta jak najdalej stąd. Przede wszystkim postacie. Eddie, Laura, Maria, Angela Orosco, Ernest Baldwin... Wszyscy oni wywołują bardzo dziwne uczucie, że mimo, iż nie jesteś sam w tym mieście, to jednak czujesz się osamotniony i zdany tylko na siebie. I na dokładkę niemal na samym początku zostajesz odarty z nadziei, że będzie inaczej.
"You said you'd take me there again someday..."
Co najgorsze, uświadamiasz to sobie po jakimś czasie, a to przez konstrukcję gry. Weźmy najpierw sam klimat. Ten jest budowany podobnie jak w pierwszej części gry. Fundamentem jest wyobraźnia, która podsuwa różne dziwne wizje tego, co się zaraz wydarzy. Każda sekunda w Silent Hill to troszkę mocniejszy uścisk na gardle. Im dalej, tym bardziej się boisz. Panikujesz. Masz myśli o naciśnięciu Escape i jak najszybszym wyjściu z gry, ale jednak grasz dalej... Co tak potęguje uczucie narastającej paniki? Trzy słowa - radio, mgła i ciemność. Zacznijmy od tego pierwszego.
Radio jest najprzydatniejszym urządzonkiem. Zawsze, gdy blisko jest jakieś monstrum, ono zaczyna trzeszczeć. To już samo w sobie jest przerażające, szczególnie w momencie, gdy przez dłuższy czas nic się nie dzieje. I nagle to charakterystyczne "tszszszszszszszsz...". W tym momencie zaczyna się pogoń myśli. Co wyjdzie z ciemności? Co za chwilę znajdzie się w zasięgu wzroku? Z jakim koszmarem będę musiał się zmierzyć?
Kolejnym punktem programu jest mgła. Gęsta, zasłaniająca widok, oblepiająca dosłownie wszystko. Pojawia sie głównie w "dzień" na ulicach Silent Hill. Jest takim właśnie "dziennym" odpowiednikiem ciemności. Niesamowicie zrobiona. Świetne współpracuje z radiem.
I jeszcze wspomniany już mrok. Tak samo ciemny, gęsty i nieprzebyty jak mgła. Na niego jednak jest sposób. Światło latarki drugiego bohatera gry. Mimo to, ze nie jest za mocna, potrafi uratować życie. Nieraz.
Co jeszcze wpływa dodatnio na atmosferę? Potwory. Nie ma ich za wiele, ale w każdym z nich widać coś... Ludzkiego. Widać cząstkę człowieka, który chce się uwolnić z tego ciała. Każdy z nich jest humanoidem. Jednakże nie ma twarzy. Cytując Czarnego Iwana z czasopisma CD-Action "najstraszniejsze są te potwory, których nie widać twarzy". I to prawda. Najbardziej przerażające są pielęgniarki oraz Piramidogłowy. Szczególnie ten drugi. Kim jest? Zapewne czymś w rodzaju strażnika tego miejsca, symbolem cierpienia Sunderlanda. Do samego końca nie wiadomo, przewija się przez grę wiele razy, kilkukrotnie nawet z nim walczymy. Niesamowita postać.
"...but you never did"
Specjalnie podczas mównienia o rozgrywce pomijałem dźwięk. Zostawiłem go sobie bowiem do technikaliów i to od niego mam zamiar zacząć ten rozdział.
Soundtrack skomponował japoński twórca muzyki ambient, Akira Yamaoka, znany wcześniej m.in z pierwszego Cichego Wzgórza. I mogę o niej powiedzieć tyle, ze niesamowicie potęguje uczucie grozy, a potem na dłuuuugo zapada w pamięci po wyłączeniu gry. Jest tak sugestywna, że po jakimś czasie mylisz dźwięki otoczenia z muzyką. Yamaoka świetnie połączył motywy typowe dla industrialu z grą na pianinie. Pojawia się ono bardzo często. Jest też trochę rockowych kawałków, na przykład motyw główny gry ("Theme of Laura"), jednakże odstają one jakością od tych typowo industrialowych. Melancholia, dół i strach - to najlepiej oddaje soundtrack do drugiego Silent Hilla.
Co z innymi dźwiękami? Cóż, to co słyszymy z otoczenia miażdży. Niesamowite efekty dźwiękowe (wspomniane radio, miecz Piramidogłowego), szczególnie w systemie 5,1 albo dobrych słuchawkach rozwalają.
Dalej - grafika. I tutaj należą się wyjaśnienia - gra wyszła w 2002 r. i wersja PeCetowa jest konwersją z Xboxa, która z kolei jest konwersją z PlayStation 2. Jednak i tak szczerze mówiąc grafika prawie wcale się nie zestarzała. Nie jest to może nextgenowa jakość w rozdzielczości HD, z pixel shaderami 10.0 i innymi supermegahiperwypas bajerami. I tak nie byłyby tu potrzebne. Modele postaci i ich mimika są w porządku, nie czepiałbym się. Lekko nawalają tekstury, które nie są tak dobre, jak mogłyby być, ale to naprawdę drobnostka i po jakimś czasie przestaje się to zauważać. Co jeszcze rzuca się w oczy? Rewelacyjna gra światła i cienia. Wielokrotnie nabierałem się, myśląc, że przede mną stoi jakiś potwór a tu okazywało się że był to zwykły słup, na którego latarka rzuciła światło pod złym kątem. Tutaj także żadnych zastrzeżeń. W grafice nie podobał mi się tylko efekt "szlamu" albo jakiegoś "tłuszczu" na ciele potwora. Wygląda to po prostu paskudnie.
Muszę jeszcze wspomnieć o jakości konwersji. Powiedziałem już o grafice, teraz czas na resztę, czyli sterowanie i optymalizację. Samo sterowanie jest beznadziejne, przynajmniej na początku. Całe szczęście można je zmienić. Spróbujcie jednocześnie strafe'ować i strzelać, to zrozumiecie o czym mówię.
Optymalizacja - no, tu jest dobrze. Na moim złomie sprzed siedmiu lat gra śmiga na średniej grafice z wyłączonymi shaderami aż miło. Jednakże specjalnie nie zrobiłem screenów, bo uznaję, że screeny powinny być zamieszczane w najwyższej jakości. Do tego, dzięki konwersji z Ikspudła, pecetowcy mają to, czego brakowało na GrajStacji. A mianowicie...
"Born from a wish"
Tak nazywa się dodatkowy scenariusz, jaki otrzymujemy w naszej wersji gry. Opowiada on oddzielną, ale jednak mocno powiązaną historię o Marii, zanim poznała Jamesa. Chwilami jest nawet ciekawszy niż oryginalny. Choć jest diabelnie krótki. Ale to dobrze. To miała być nowela. Poznajemy w niej mroczne losy rodu Baldwinów w opuszczonej (ale czy na pewno?) rezydencji gdzieś w Silent Hill. Piękny scenariusz, co prawda można go ukończyć w godzinę, ale warto.
"Now, it must end..."
Cóż, czas zbliżać się do konca recenzji. Teraz krótkie podsumowanie - Silent Hill 2 jest najlepszym survival horrorem wszechczasów. Żadna gra z tego gatunku (mówimy tu też o kontynuacjach historii o zamglonym wzgórzu) nie zdołała w jakikolwiek sposób zbliżyć się do ideału. A każdy późniejszy dobry horror przynajmniej otarł się o wysoką poprzeczkę, postawioną przez drugą część Cichego Wzgórza. Polecam ją każdemu fanowi horrorów, posiadającemu pampersy i nocnik.
recenzja dodana przez:
deput666
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ KLIMAT!
+ Ponadczasowa grafika
+ Dźwięk
− Lekko ucierpiała na konwersjach
− Trudno dostać w Polsce, a szkoda :(
Ocena wszystkich
recenzentów
10
Grafika 80%
Dźwięk 100%
Gameplay 100%
aross: Dziura (PC)
aross: Jedna z najstraszniejszych scen w grze (PC)
aross: Żyć albo nie żyć (PC)
aross: Rozkopane groby (PC)
Postacie [3]
- Nazwa: James Sunderland
- Typ: Osoba
- Nazwa: Silent Hill
- Typ: Miejsce
- Nazwa: Beretta 92FS
- A.K.A.: Beretta M9
- Typ: Broń







