Company of Heroes: Tales of Valor (PC)
Premiera Świat - 7 kwiecień 2009 Premiera Polska - 10 kwiecień 2009
Ocena użytkowników: bardzo dobra
4 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Relic Entertainment Dystrybutor: CD Projekt Wydawca: THQ
Gatunek: Strategia Podgatunek: RTS, Bitewna Cechy gry: Wolna kamera
Tematyka: Historyczna, Wojenna, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Na tę platformę mamy: 23 screenów, 1 video, 1 recenzji, 5 newsów,
Czy da się wejść do tej samej rzeki po raz trzeci?
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Kirq
CoH stworzony przez Relic Entertainment - studio znane z takich gier jak Homeworld czy też Warhammer 40,000: Dawn of War uderzył znienacka w 2006 roku i w iście "blitzkriegowym" stylu zdobył serca komputerowych strategów i taktyków. W 2007 roku ukazał się pierwszy samodzielny dodatek noszący podtytuł "Na linii frontu". Zawierał on 2 nowe, świetnie skonstruowane i dostarczające wielogodzinnej zabawy kampanie, pojawiły się również dwie nowe armie: British 2nd Army, niemiecka Panzer Elite oraz masa innych dodatków i usprawnień. "Na linii frontu" zostało przyjęte przez fanów entuzjastycznie, czemu trudno się dziwić.
Aktualnie mamy rok pański 2009, a Panowie z Relic Entertainment oferują nam kolejny "wolnostojący" dodatek do swojego hitu. Czy jest on równie dobry jak poprzedni? Czy kotlet odsmażany po raz drugi smakuje równie dobrze jak za pierwszym i drugim razem?
Kirq
Przepis na sukces
Co stanowiło o sile i popularności oryginalnego Company of Heroes? Moim zdaniem były to: doskonały balans pomiędzy wyśmienitą grywalnością a realizmem oraz rewelacyjna oprawa audiowizualna. CoH przyciągał zarówno fanów szybkiej, efektownej rozrywki jak i osoby, które były w stanie docenić dbałość o szczegóły w przedstawieniu modeli poszczególnych pojazdów. Atutem był również fakt, że w Company of Heroes dało się skutecznie zastosować taktyki, których faktycznie używano podczas II Wojny Światowej. Chcesz pozbyć się gniazda CKM? Nic prostszego, oflankuj je wykorzystując ukształtowanie terenu i obrzuć stanowisko grantami odłamkowymi. Chcesz wyeliminować oddział piechoty? Proszę bardzo, przygnieć wroga ogniem z broni ręcznej a następnie dokończ sprawę przy pomocy ostrzału moździerzowego. Panowie z Relic w myśl, iż "nie zmienia się składu wygrywającej drużyny" robiąc pierwszy dodatek starali się nie ruszać filarów na których stał gameplay CoH. Utrzymali też to co dobre w grze, wzbogacając ją o dodatkowe elementy oraz nową, równie dobrą jak w podstawce zawartość dla pojedynczego gracza. Nie wiem co kierowało studiem Relic kiedy konstruowało kolejny dodatek do CoH. Prawdopodobnie stwierdzili, iż muszą coś zmienić aby nie znudzić starych fanów i zyskać trochę nowych. Niestety, moim zdaniem wycelowali w tych nastawionych na szybką i nieskomplikowaną zabawę. Dlaczego tak twierdzę? Otóż już śpieszę z wyjaśnieniami.
Company of Fodder
Ewidentnie najsłabszym i najbardziej rozczarowującym elementem CoH: Tales of Valor jest tryb dla pojedynczego gracza. Kiedy czytałem, iż nowy dodatek zawierał będzie aż 3 kampanie, spodziewałem się solidnej dawki singleplayerowej rozrywki, w starym, dobrym stylu. Jakież było moje rozczarowanie kiedy zasiadłem do pierwszej krótkiej sesji z CoH: Tales of Valor. Czasu na granie miałem niewiele ponad 2h, pomyślałem sobie "W sam raz. Zrobię tutorial aby przypomnieć sobie mechanikę rozgrywki i wgryzę się w pierwszą kampanię". Możecie wyobrazić sobie moja minę kiedy niecałe 3 godziny później wyłączałem komputer po ukończeniu tutoriala oraz pierwszej i drugiej kampanii dla pojedynczego gracza. Co gorsza pierwsze dwie kampanie są nie tylko wyjątkowo krótkie, ale również nie umożliwiają nam produkcji jednostek ani jakiegokolwiek planowania taktycznego podczas gry. Każda kampania składa się z trzech krótkich misji rozgrywanych na tej samej mapie, raz nacieramy, raz się wycofujemy, później bronimy etc. Co gorsza, nie dysponujemy bazą, dostajemy tylko jedną lub kilka niesamowicie przepakowanych jednostek, które w ciągu kilku sekund eksterminują praktycznie każdego wroga.
Rozumiem, iż pierwsza kampania miała wyraźnie "puszczać oko" w kierunku Michaela Wittmana, najsławniejszego niemieckiego asa pancernego z okresu II Wojny Światowej ale nawet sam Wittman nie byłby w stanie osiągnąć 1/5 tego co dane jest nam dokonać podczas kampanii "Tiger Ace". Nasz Tygrys po kilku upgrade'ach, które nota bene następują błyskawicznie jeden po drugim (nie ma innej możliwości, bo jak mielibyśmy w pełni rozwinąć nasze specjalne zdolności podczas kampanii trwającej niespełna godzinę?) staje się prawdziwym siewcą śmierci i zniszczenia. Strzela ze swojej "osiemdziesiątki ósemki" z prędkością karabinu maszynowego niszcząc alianckie czołgi jednym bądź dwoma trafieniami.
Podobnie sytuacja wygląda w drugiej kampanii gdzie przyjdzie nam przejąć kontrolę nad elitarnym plutonem z 505. Pułku Piechoty Spadochronowej i zadać kilka celnych ciosów w plecy niemieckiej machnie wojennej podczas operacji Overlord. Już po kilku minutach gry zauważamy, iż nasi chłopcy są nie do zdarcia, a jeśli podczas niszczenia kolejnego czołgu wspieranego przez dwa plutony piechoty zdarzy nam się stracić jednego członka oddziału to nie jest to powód do zmartwienia. Dlaczego? Bo przywrócimy go do żywych w kilka sekund przy pomocy specjalnej zdolności, w którą wyposażony jest nasz "uber-spadochronowy" oddział. W gruncie rzeczy podczas przechodzenia CoH: Tales of Valor zdarzyło mi się odczytywać zapisaną grę tylko raz i było to właśnie podczas drugiej kampanii kiedy to nieroztropnie wsadziłem jeden z naszych "uber-oddziałów" do budynku, który zawalił się w wyniku ostrzału czołgowego, grzebiąc moich, jak się okazało, śmiertelnych chłopców. Jednak po załadowaniu stanu gry nie zrobiłem już tego "błędu" i zostawiłem spadochroniarzy na środku ulicy gdzie bez problemów poradzili sobie z niemieckim czołgiem.
Trzecia kampania, w której dowodzimy siłami niemieckimi w całości polega na obronie jest chyba najbardziej wymagającą z wszystkich trzech kampanii, musimy tu szybko reagować i przemieszczać oddziały, mamy także możliwość ograniczonej produkcji jednostek.
Grając kampanie CoH: Tales of Valor nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że po latach przyszło mi grać w doskonale wyglądającą i rozbudowaną wersję jednej z moich ukochanych Amigowych pozycji. Mam tu na myśli kultowe Cannon Fodder. Z jednej strony porównanie do mistrza jest komplementem ale z drugiej nie tego oczekiwałem po singleplayerze Company of Heroes: Tales of Valor.
Multimedialny Miód
Kiedy mam już za sobą narzekanie, przejdźmy do chwalenia a nie da się robić nic innego kiedy mówi się o grafice i dźwięku, którym raczy nas każdy z tytułów z serii Company of Heroes. Szczegółowość odwzorowania jednostek, grafika, efekty, fizyka, dźwięki - to wszystko błyszczy. Ostrzał artyleryjski w CoH to swoista poezja destrukcji. Mamy tu niesamowite efekty eksplozji, latające dookoła odłamki niszczonych pojazdów i budynków, wreszcie ragdoll, widoczny na żołnierzach wyrzuconych w powietrze przez eksplozje, do tego świetne basowe dźwięki detonacji pocisków artyleryjskich, wszystko to razem robi naprawdę ogromne wrażenie. Eksplozje w rzekach podnoszące w powietrze fontanny wody, pociski rykoszetujące od czołowych pancerzy czołgów, animacja pojedynczych żołnierzy, dowódcy oddziałów dający ręczne znaki swoim podwładnym, czołgi niszczące pod gąsienicami niemal wszystkie przeszkody które pojawią się na ich drodze, odgłos MG42 przygniatającego ogniem zaporowym nieszczęsny oddział aliantów… mógłbym wyliczać tak długo. Stopień dopracowania pod względem graficznym i dźwiękowym jest naprawdę imponujący i chyba nie spotkałem się z żadnym RTS-em drugowojennym, który chociażby zbliżył się w tym względzie do Company of Heroes.
W sieci nikt nie usłyszy twojego krzyku
Nie mam żadnych wątpliwości, iż podczas tworzenia drugiego dodatku do CoH głównym zamysłem Relic Entertainment było rozbudowanie trybu dla wielu graczy. Jak wiadomo dobry multiplayer zapewnia długowieczność niemal każdej grze.
Jeśli chodzi o mnie to mam tutaj mieszane odczucia. Z jednej strony myślę, iż Twórcom udało się osiągnąć zamierzony efekt a drugiej zaś są pewne elementy, które mnie osobiście rozczarowują. Chcecie konkretów? Proszę bardzo. Company of Heroes: Tales of Valor dostarcza nam masę nowych map, dodatkowe jednostki oraz trzy nowe tryby rozgrywki. Nowe mapy i jednostki to rzecz bezdyskusyjnie pozytywna, im więcej tym lepiej, różnorodność jest zawsze dobra. Jedyne do czego mogę się przyczepić to fakt, że dwa spośród trzech nowych trybów gry, podobnież jak kampania dla pojedynczego gracza przypominają mi wspomniane już wcześniej Cannon Fodder.
Jednym z nowych trybów jest "Szturm", w którym kontrolujemy pojedynczego żołnierza (takiego dopakowanego oczywiście) starającego się wraz z oddziałami kontrolowanymi przez AI przełamać wrogą obronę. Po przeciwnej stronie mamy "bohatera" (lub bohaterów, zależnie od ustawień serwera) kierowanego przez innego gracza oraz oddziały dowodzone przez AI. Przed przeciwnikiem stoi takie samo zadanie co powoduje, że przyjdzie nam nie tylko atakować ale i odpierać ataki. Przy czym mapa jest niczym lustrzane odbicie aby zapewnić balans rozgrywki. Jestem pewny, że znajdzie się masa graczy, którym ten tryb rozgrywki przypadnie do gustu, dla mnie jednak zatracił się tu gdzieś element taktyczny, pojawiło się w zamian sporo losowości i elementów zręcznościowych.
Drugi tryb, nie do końca do mnie przemawiający to "Walec Pancerny". Kierujemy w nim wyłącznie jednym czołgiem, mając wybór pomiędzy trzema typami pojazdó dla każdej stron. Wraz z innymi graczami (kierującymi swoimi pancernymi bestiami) walczymy z wrogą drużyną o utrzymanie punktów strategicznych. W trakcie rozgrywki za zdobyte punkty doświadczenia możemy wzywać rozmaite rodzaje wsparcia lub też dokonywać usprawnień w naszym czołgu. Wybór modyfikacji zależy od typu czołgu, który wybierzemy na początku rundy. Podobnie tutaj, jestem pewny, że "Walec Pancerny" przypadnie do gustu wielu graczom. Natomiast mnie osobiście jak i innym graczom oczekującym od Company of Heroes raczej łamania głowy na szczeblu taktycznym, nie spodobał się tenże tryb. W tym miejscu kończę narzekanie na multiplayer, przejdźmy do tego do dobre, a jest tego naprawdę sporo.
Trzeci tryb, noszący nazwę "Skała" to istny majstersztyk, myślę, że wielu graczy kupi Company of Heroes: Tales of Valor specjalnie dla tego trybu rozgrywki. "Skała" jest specyficznym trybem kooperacji, w którym grając wraz z innymi graczami staramy się bronić centrum miasta odpierając kolejne ataki wrogich oddziałów kierowanych przez AI. Pomiędzy atakami mamy czas na upgrade jednostek, budowę struktur obronnych czy tez produkcję nowych lepszych oddziałów, pod warunkiem, że wcześniej zainwestujemy w ich odblokowanie. Ważnym jest fakt, iż każdy kolejny atak jest coraz mocniejszy. Pierwsza fala zawiera wyłącznie piechotę, z kolejnymi atakami pojawiają się lekkie pojazdy opancerzone a w późniejszej fazie mierzymy się z cudami niemieckiej myśli pancernej z okresu II Wojny Światowej. Komunikacja i współdziałanie są tutaj kluczem do zwycięstwa. Dobrze jest przed grą ustalić kto odblokuje jakie jednostki i w jaki sposób zaplanować obronę. Pamiętam jeden świetny moment kiedy to w trakcie szóstej czy też siódmej fali dorobiłem się działa przeciwpancernego, reszta graczy operowała praktycznie wyłącznie piechotą starając się niszczyć wrogie czołgi przy pomocy tzw. "sticky bombs" oraz wyrzutni rakiet. Moje działo ppanc zaczęło w szybkim tempie dziesiątkować niemieckie czołgi, przemieszczałem je też, robiąc skuteczne zasadzki na nadjeżdżające czołgi. Inni gracze natychmiast to spostrzegli i zaraz obok mnie pojawiły się dwa oddziały strzelców, które zaczęły bronić mnie przed niemiecką piechotą starającą się zlikwidować zagrożenie dla swoich czołgów.
Oprócz trzech świeżych trybów rozgrywki, Company of Heroes: Tales of Valor dostarcza nowe jednostki oraz mapy do trybu MP. Trzeba również wspomnieć o świetnym wykonaniu całej otoczki multiplayera. W grze mamy wbudowaną całą masę przydatnych narzędzi takich jak: automatyczne wyszukanie gracza o podobnym doświadczeniu, czat, statystyki i tym podobne. Jestem pewien, ze osoby, które kupią grę z myślą o rozgrywkach multiplayerowych nie będą rozczarowane, a jeśli dodatkowo przypadną im do gustu wszystkie 3 nowe tryby rozgrywki, to mają zagwarantowana zabawę na długie tygodnie.
Na koniec wypada powiedzieć o jeszcze jednej nowości w stosunku do dwóch poprzednich części. CoH: Tales of Valor wprowadza tzw. "ogień bezpośredni". Cóż to za zwierz, zapytacie? Otóż jest to możliwość przejęcia bezpośredniej kontroli (do pewnego stopnia) nad niektórymi jednostkami. Kontrolę uzyskujemy poprzez naciśniecie ikonki znajdującej się w panelu zdolności specjalnych a oddziałem kierujemy przy pomocy myszki. Za pomocą prawego przycisku wskazujemy miejsce gdzie chcemy przemieścić nasz oddział, natomiast lewym przyciskiem celujemy i strzelamy. Opcja ta jest szczególnie przydatna w pojedynkach pancernych kiedy to właściwe ustawienie wieżyczki oraz szybkość oddania strzału niejednokrotnie mogą zadecydować o tym, który czołg zamieni się w dymiący wrak.
Reasumując
Jaki jest nowy CoH? Moim zdaniem jest słabszy od swoich poprzedników. Jeśli jesteś zwolennikiem rozgrywki dla jednego gracza, to jest duża szansa, że będziesz rozczarowany. Natomiast jeśli jesteś fanem potyczek internetowych to CoH: Tales of Valor jest dla Ciebie pozycja obowiązkową. Nawet jeśli tobie również będzie przeszkadzało lekkie odejście od realizmu znanego z poprzedników na rzecz szybkiej i efektownej rozrywki, gra broni się przy pomocy wspaniałej grywalności, wspomnianego wcześniej trybu "Skała" oraz fenomenalnej oprawy audiowizualnej.
recenzja dodana przez:
Kirq
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Grywalność
+ Nowy tryb rozgrywki MP: „Skała”
+ Oprawa audiowizualna
− Krótki i liniowy tryb dla pojedynczego gracza
− Za dużo zręcznościowych elementów
− Zbyt wysoka cena w stosunku do zawartości jeśli nie jesteś fanem rozgrywki dla wielu graczy
Ocena wszystkich
recenzentów
7.0
Grafika 80%
Dźwięk 80%
Gameplay 70%
Kirq: W Afryce rządził król lew a w Europie król tygrys. (PC)
Kirq: Puk puk, jest tam kto ? (PC)
Kirq: Drzweko rozwoju w kampanii "Tiger Ace". (PC)
Kirq: Dowódca we włazie powieksza obszar widzenia. (PC)
Najlepsze gry
-
1.
Drakensang: The River of Time
RPG
Dodatek do staroszkolnego cRPG w niemieckim stylu.
-
2.
Amnesia: The Dark Descent
Przygoda
Ambitny projekt, wielkie nadzieje, zapewne kiepska sprzedaż.
-
3.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Sid Meier's Civilization V
Strategia
Piąty raz turowo podbijemy świat.
-
6.
StarCraft II: Wings of Liberty
Strategia
Powtórka z rozrywki w stylu Blizzard.
-
1.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Kane & Lynch 2: Dog Days
Akcja/Arcade
Psychol i ponurak powracają nadzy i skąpani we krwi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Super Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...
-
6.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
1.
Demon's Souls
RPG
, Akcja/Arcade
Genialny klasyczny hack&slash po japońsku.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Ratchet & Clank Future: A Crack in Time
Akcja/Arcade
Kolejna odsłona zwariowanej gierki dla starych i młodych.
-
4.
Yakuza 3
Akcja/Arcade
, Przygoda
Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.
-
5.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
6.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
1.
N.O.V.A.
Akcja/Arcade
Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.
-
2.
Dungeon Hunter
RPG
, Akcja/Arcade
Diablo w wersji Gameloftu.
-
3.
Plants vs. Zombies
Strategia
Tower defense z zombiakami w roli głównej.
-
4.
Hero of Sparta II
Akcja/Arcade
Druga część przygód xeroboja Kratosa.
-
5.
Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Mobilna wersja najlepszego mordobicia ostatnich lat.
-
6.
Spore Creatures
Akcja/Arcade
Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.




