Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Colin McRae: DiRT 2 (PC)

Lubię to! 4

Premiera Świat - 1 grudzień 2009 Premiera Polska - 4 grudzień 2009

Ocena użytkowników: bardzo dobra

3 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Codemasters Dystrybutor: Codemasters Wydawca: Codemasters

 

Gatunek: Samochodowa Podgatunek: Wyścigi

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 28 screenów, 8 video, 1 recenzji, 16 newsów,

Nowy król bezdroży

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez E. Siekiera E. Siekiera
Pierwszy kontakt z grą zaskakuje. Asfaltowe odcinki tras w centrum Tokio bądź na obrzeżach L.A., punkty doświadczenia naliczane za drifting, malowanie wozów i masa bzdur do odblokowania, które później można zawiesić sobie na lusterku. Teoretycznie przypomina maksymalnie dopieszczonego DiRTa, ale z niepokojem zaczynasz się zastanawiać, czy aby przez pomyłkę w napędzie nie kręci się płyta z kolejną odsłoną Juiced. Pod tą grubą warstwą świecidełek, ozdóbek i otoczki rodem z MTV wciąż jednak kryje się kapitalna samochodówka, w której na pierwszym miejscu stawia się frajdę płynącą z zaliczania kolejnych imprez.

Eugeniusz Siekiera

Pierwszy DiRT zaskakiwał odmiennością, odejściem od korzeni serii. Tematyka rajdów WRC została wyparta przez efekciarski kolaż wielu najrozmaitszych rozgrywek, które z klasycznymi rajdami często miały niewiele wspólnego. Tematem przewodnim był w zasadzie tytułowy brud, bo bez względu czym i gdzie, zawsze nurzaliśmy koła w kurzu, piachu i pyle.

Sercem programu jest tryb kariery, czyli tak zwany Dirt Tour. Zwyczajowo zaczynamy na samym dole drabiny, by poprzez kolejne wygrane zdobywać reputację, zarabiać kasę i otrzymywać dostęp do następnych rajdów. Nihil novi. Elementami niezbędnymi do dalszego rozwoju są pieniądze i punkty doświadczenia. Mamona pozwala oczywiście na zakup nowych pojazdów bądź dostosowywanie już posiadanych do konkretnych typów zawodów. Niestety wątek ekonomiczny po raz kolejny nie został do końca przemyślany. Nie trzeba się zbytnio namęczyć, by zgromadzić pokaźną sumę gotówki, z którą koniec końców nie bardzo jest co robić. Można co prawda inwestować w brakujące fury, ale po co komuś samochód ze słabszymi osiągami, skoro od samego początku są w naszym zasięgu gabloty z górnej półki?

Wspomniane wcześniej punkty wpadają do ogólnej puli, która niczym w klasycznych RPG-ach, przelicza je na poziom doświadczenia. Kolejne levele związane są najczęściej z odblokowywaniem rozmaitych pierdół (barw czyli skórek dla samochodów, klaksonów bądź gadżetów, którymi można ozdobić wnętrze pojazdu), bonusami pieniężnymi oraz klasyfikacją do kolejnych wyścigów. Dzięki powyższym rozwiązaniom rozwój kariery jest znacznie bardziej dynamiczny niż poprzednio, gdzie w danym momencie nie mieliśmy zbyt dużego pola manewru. Tu wręcz przeciwnie, nie licząc samego początku, przez cały czas mamy olbrzymią ilość imprez do wyboru, a nim połowę z nich zdołamy zaliczyć, drugie tyle odblokujemy.

Te ostatnie dzielą się na trzy poziomy (poczynając od nowicjusza). Oprócz mapy świata, z której wybieramy interesujące nas eventy, z czasem pojawia się też możliwość wzięcia udziału w zawodach w systemie pucharowym, gdzie drogą eliminacji do ścisłego finału przechodzą najlepsi. Dodatkowo, od czasu do czasu możemy przyjąć wyzwanie rzucone przez któregoś z pokonanych wcześniej konkurentów. Przed rozpoczęciem każdego wyścigu decydujemy o kilku istotnych szczegółach - od stopnia trudności, aż po ustawienia samochodu (o ile ktoś chce się w tym babrać, bowiem jest to tylko opcja, nie konieczność).

Jeśli idzie o rodzaje rozgrywanych imprez, dwójka jeszcze bardziej odcina się od korzeni, co z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu. Klasyczne zawody typu Rally stanowią teraz marginalny, znikomy procent. W większości przypadków rywalizujemy z innymi zawodnikami na jednym torze. Dodatkowym urozmaiceniem są nowe tryby zabawy, jak chociażby Last Man Standing, w którym po upływie określonego czasu odpada ostatni ze stawki, czy Dominacja. W tym ostatnim przypadku walczymy o dominację na jak największej ilości odcinków, na które podzielono dany tor. Dość osobliwą, ale w gruncie rzeczy przyjemną imprezą jest Gate Crasher, w którym przebijamy się przez poustawiane na trasie bramki. Każda poprawnie zaliczona daje nam bonus czasowy, co z kolei przekłada się na ostateczny wynik.

Model jazdy jest zbliżony do tego, co fundował nam poprzednik, choć odniosłem wrażenie, że tym razem punkt ciężkości przesunięto jeszcze dalej w kierunku czysto zręcznościowego charakteru rozgrywki. Samochody wyraźnie pływają na zakrętach, a opanowanie większości maszyn nie sprawia większych problemów (choć naturalnie czuć wyraźne różnice w zależności od klasy pojazdu i nawierzchni, po której się poruszamy). Kolejnym ułatwieniem są tak zwane retrospekcje, które pozwalają w dowolnym momencie cofnąć akcję o kilka sekund, dzięki czemu nie grozi nam sytuacja, że jeden poważniejszy błąd wykluczy nas z wyścigu. Oczywiście, takowe rozwiązania zawsze będą kwestią dyskusyjną, jednakże koniec końców nikt nie zmusza nas, by z nich korzystać. Inna sprawa, że na najwyższym poziomie trudności opcja taka w ogóle nie występuje, drastycznie rosną za to umiejętności konkurentów, więc i zwolennicy prawdziwych wyzwań znajdą tu coś dla siebie.

W recenzji DiRTa bardzo zachwalałem tamtejsze menu, które nie dość, że oryginalne, doskonale łączyło funkcjonalność z estetyką. W przypadku kontynuacji mamy do czynienia z zupełnie innym rozwiązaniem, w którym wygoda i szybkość zostały złożone na ołtarzu efekciarstwa. Wszystkie okna związane z wyścigami, ustawieniami, statystykami czy garażem osadzono w trójwymiarowym środowisku naszej przyczepy i jej najbliższej okolicy, przez co poruszanie się pomiędzy interesującymi nas zakładkami, choć wygląda niezwykle okazale, zajmuje niepotrzebny czas. Trzeba jednak przyznać, że pomimo udziwnienia, jest to wszystko wystarczająco czytelne.

Nowy DiRT to również dość wyraźna zmiana na polu aspektów czysto technicznych. Gra od ostatniego razu wypiękniała, a trasy stały się bardziej urozmaicone (nie jest ich wiele, ale postarano się o większą różnorodność w temacie lokalizacji - w sumie próbujemy swych sił w dziewięciu mocno zróżnicowanych rejonach globu). Nic więc nie stoi na przeszkodzie, by z pustynnego Maroka przeskoczyć na zielone bezdroża Chorwacji, poszaleć pośród majestatycznie kołyszących się liści palmowych w malezyjskiej dżungli, względnie wybrać się z wycieczką do zatłoczonego Tokio, w którym niebo gęstnieje od ściśniętych drapaczy chmur. Otoczenie zmienia się jak w kalejdoskopie, a każda trasa poraża ilością detali i najrozmaitszych smaczków. Widok lekkiej mgiełki unoszącej się leniwie nad chińską rzeką, bądź promieni słońca przebijających się przez gęste listowie w Malezji jest niezapomniany. Co najlepsze, postęp graficzny nie pociągnął za sobą wyższych wymagań sprzętowych. Wręcz przeciwnie - o ile w przypadku jedynki często zaliczałem wyraźne spadki płynności (przy dużym tłoku na trasie było to zjawisko nagminne), tak tutaj animacja nigdy nie spadała poniżej 40 klatek na sekundę. Rzecz jasna obydwa tytuły testowano na tym samym sprzęcie. Oto, co znaczy dobra optymalizacja.

Nie mogę się również przyczepić do silnika fizycznego i modelu zniszczeń, które w produkcjach Codemasters zawsze cechowało niezwykłe dopracowanie. Urwane elementy karoserii wyglądają zjawiskowo, a bród osadzający się na masce samochodu chyba jeszcze nigdy nie prezentował się tak realistycznie. Jednak największe zdziwienie zaliczyłem, gdy po solidnym przedzwonieniu w kamienny mur okazało się, że nie tylko samochód nadaje się do kasacji, ale i z samego muru niewiele się ostało. W obliczu powyższego łagodnie uginające się pod masą samochodu krzaki to detal, o którym nie warto nawet wspominać.

Można by się pokusić o stwierdzenie, że kultowa dla wielu seria rozmienia się na naszych oczach na drobne. Opinia cokolwiek krzywdząca, ale znów wcale nie tak daleka od prawdy. DiRT zrywał z klasycznym modelem gry rajdowej, którą wypromowały pierwsze odsłony cyklu. DiRT 2 idzie o krok dalej - dorzuca jarmarczną stylistykę i oprawę zawodów kojarzoną bardziej z NFS: Pro Street niż kolejnym, pełnoprawnym Colinem.

Istotnie, dla wielu marud (tudzież bardziej wymagających graczy) będzie to ostateczny gwóźdź do trumny i potwierdzenie tezy, że seria umarła wraz z człowiekiem, który użyczył jej przed laty swego nazwiska. Wiele tu pstrokacizny, wiele dziwnych, nieco dyskusyjnych trybów i rozwiązań. A w tym wszystkim najmniej kwintesencji serii, czyli samych rajdów WRC. To kapitalna zręcznościówka, grywalna i wciągająca jak rozgrzany marokański piach. Z drugiej zaś strony jeszcze bardziej odchodzi od korzeni niż poprzednia odsłona. Nim wysupłasz z kieszeni niemałą kwotę na zakup programu, odpowiedz sobie na pytanie, czego tak naprawdę oczekujesz.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: E. Siekiera E. Siekiera który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  świetna oprawa i optymalizacja
+ przyjemnie relaksująca
+ przyzwoity dźwięk
+ fantastyczna fizyka i model zniszczeń
+ wciąga jak diabli

Minusy

  kiepsko rozwiązany wątek ekonomiczny
 to już nie jest Colin

dlatego E. Siekiera
ocenia tę grę na:

9

Grafika 90%

Dźwięk 80%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 90%

Dźwięk 80%

Gameplay 90%

[ + dodaj screen ]

Kostek: Aż się za nim kurzy (PC)

Kostek: Gdzie jest myjnia (PC)

Kostek: I ruszyli! (PC)

Kostek: Wkońcu się ścigne ;p (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka