Kroniki Riddicka: Assault on Dark Athena (PC)
Premiera Świat - 7 kwiecień 2009 Premiera Polska - 8 maj 2009
Ocena użytkowników: bardzo dobra
2 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Dystrybutor: CD Projekt
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP
Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Na tę platformę mamy: 53 screenów, 4 video, 2 recenzji, 13 newsów,
Are you afraid of the dark?
[ zobacz inne recenzje 2 ] Najlepsza recenzja dodana przez
OsaX Nymloth
OsaX Nymloth
Nic nie zapowiadało katastrofy - to miała być kolejna prosta misja, polegająca na przechwyceniu pechowego statku, który akurat dryfował przez przestrzeń kosmiczną. Po załodze krążyły plotki, jakoby na jego pokładzie miał znajdować się właśnie Riddick, ale wydawało się to zbyt niewiarygodne, aby mogło być prawdziwe. Nie mogłem się bardziej mylić. On tam był, uciekając prosto z Butcher Bay wpakował się na nasz okręt - Dark Athenę. W tamtym momencie nie wiedziałem jeszcze, że wkrótce cały nasz 'dom' zamieni się w mroczne piekło, a ostatnią rzeczą jaką zapewne ujrzę będzie nagły błysk ostrzy Ulak, zanim zapadnę w wieczną ciemność.
The Chronicles of Riddick: Assault on Dark Athena to w zasadzie nie tyle następca Ucieczki z Butcher Bay, co dwie gry w jednej. Poza bowiem opowieścią o dalszych losach Riddicka, w tym samym pudełku otrzymujemy jedną z najlepszych gier 2004 roku - w nowej, poprawionej oprawie graficznej. Jak już się rzekło, nowa gra ekipy Vina Diesela opowiada o losach najbardziej twardego sukinkota we wszechświecie świeżo po ucieczce z osławionego więzienia. Los na swój sposób zrządził, że statek, którym ucieka Riddick natrafia na Dark Athenę - potężny okręt najemników, którzy pod dowództwem bezwzględnej Revas wykazują wielkie zainteresowanie niewolnictwem. To nie wróży niczego dobrego, tak więc Furianin musi znaleźć drogę wyjścia ze stalowej pułapki - jak to zwykle bywa z Riddickiem, myśliwi bardzo szybko stają się zwierzyną, biegającą w panice po całym okręcie.
Darkness - is where I shine
Zaczęło się raczej niewinnie - jeden uszkodzony droid tu, gdzieś indziej wyłamane kraty od szybów wentylacyjnych, nic nadzwyczajnego. Zwłaszcza biorąc pod uwagę tego bachora, który krąży po całym statku wymykając się strażnikom. Jednak w miarę zbliżania się do kolonii, naszego nowego celu, liczba zniszczonych droidów zaczęła być niepokojąca. W końcu te cholerstwa tanie nie są, a przygotowanie delikwenta do stania się 'jednością z technologią' trochę trwa i wymaga odpowiedniego osobnika. Nic więc dziwnego, że Revas zaostrzyła rygor i nakazała podwoić straże. Nic to jednak nie dało, poza pierwszymi ofiarami w załodze. Ktoś zdecydowanie krążył po statku, czekając w ciemności na okazję do ataku. To nie my byliśmy zawodowcami, myśliwymi we własnej domenie. Prawdziwy łowca właśnie przybył i czekał na nasz najmniejszy błąd.
Gracze, który mieli już okazję nawiać z Butcher Bay od razu odnajdą się w nowej produkcji. Identyczne sterowanie, ten sam nieprzyjemny klimat oraz uczucie, że jest się zimnokrwistym draniem, który bez zmrużenia oka rozwali grupę napotkanych osób, bo akurat weszły mu w drogę. Mechanika rozgrywki w Assault on Dark Athena pozostała praktycznie niezmieniona: nadal przekradamy się szybami wentylacyjnymi, korzystamy z włazów i unikamy wrogów. Do czasu. Wystarczy chwila nieuwagi ze strony strażnika, aby Riddick bezszelestnie zakradł się za jego plecy i zrobił użytek z aktualnie dzierżonej broni. W porównaniu do poprzednika, wydaje się, że większy nacisk został położony na czystą akcję. Mniej tutaj elementów czysto skradankowych, które w zasadzie sprowadzają się bardziej do możliwości cichej eliminacji wroga, niż autentycznego ominięcia ewentualnej walki. Co do lokacji, to poza kolejnymi systemami Dark Atheny Riddick trafi również do osady kolonistów, aktualnie pacyfikowanej przez renegatów. Przeskok z jednego miejsca w drugie robi świetne wrażenie, od ciasnych i ciemnych korytarzy prosto na powierzchnię planety, pod otwarte niebo i wybrzeże skąpane w zachodzącym słońcu.
In the end, we all bleed the same
Kawał skurczybyka z tego Riddicka! Widziałem go w celach więźniów, nawet udało mi się podsłuchać kilka jego rozmów. W zasadzie to nie były rozmowy, a żądania, które ten zabójca wystosowywał do kolejnych osób. Pierwsze spojrzenie na niego, to jakby ujrzeć własną śmierć. Nawet głos by się zgadzał, zimny i mocny, jakby dochodzący z jakieś krypty. Cholera, to brzmi jakbym pisał o jakiejś cholernej grze fantasy z XXI wieku! Wiem jedno: Dark Athena ma problem, Revas postawiła wszystkich na nogi, Spinner coś majstruje przy mechach i droidach alfa, a strażnicy zaczynają powoli wykazywać pierwsze oznaki strachu. Strachu! Kto to widział, aby załoga tak potężnego okrętu, znakomicie wyszkolona i wyposażona, będąca postrachem wszystkiego i każdego w tym zakątku galaktyki, trzęsła ze strachu portkami przed jednym cholernym zbiegiem?
Będąc w skórze Riddicka przyjdzie nam robić to, co lubimy najbardziej. Niszczyć wrogów, udaremniać zasadzki oraz igrać ze śmiercią na samej krawędzi życia. Jak to w grach akcji bywa, nie zabrakło efektownych strzelanin oraz bijatyk. Trzeba przyznać, że system walki na pięści lub bronią białą do dzisiaj jest jednym z lepszych z jakimi się spotkałem. W zakresie broni autorzy przestawili może niezbyt imponujący arsenał różnorakich pukawek, ale każda z nich się przyda. Poczynając od klasycznego shotguna, poprzez karabin szturmowy, na paralizatorze skończywszy, Riddick potrafi zrobić użytek z każdej znalezionej spluwy. W zakresie walki wręcz poza piąchami bohatera w trakcie gry odnajdujemy pałki, noże bojowe i inne przydatne wzmaczniacze/przedłużacze ramienia. Jednak prawdziwym killerem są klingi Ulak: para paskudnie zakrzywionych ostrzy, którymi bohater obraca z przerażającą wprawą. Ich używanie grozi odczuwaniem prawdziwej satysfakcji z likwidowania kolejnych wrogów, a trzeba zaznaczyć, że niektóre animacje śmierci są naprawdę brutalne i sugestywne. Na pokładzie Dark Atheny znaleźć można jeszcze jedną broń, a zarazem i wroga w jednym. Mowa o droidach, czyli wątpliwym moralnie połączeniu ciała z techniką. Te bezduszne kreatury, które do stworzenia wymagają ciągle żyjącego człowieka (lub innej istoty humanoidalnej) w swoim podstawowym trybie są zarządzane przez prostą Sztuczną Inteligencję. Zajmują się patrolowaniem wskazanych obszarów oraz wykonują inne, równie mało wymagające operacje. Zabawa zaczyna się w momencie, kiedy taki droid jest sterowany przez jednego z wyszkolonych członków załogi Dark Atheny. Jeśli dany osobnik wie co robi, sterowany przez niego strażnik stanowi naprawdę poważne wyzwanie. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby Riddick po unieszkodliwieniu jednego przeciwnika wykorzystał jego własną broń przeciwko nadchodzącym wartownikom. Problem w tym, że broń ta jest na stałe przymocowana do ramienia droida, a poruszanie się z bezwładnym ciałem nie jest najskuteczniejszą metodą ucieczki. W pewnym momencie przyjdzie jednak słodki moment zemsty, kiedy to uciekinier z Butcher Bay osobiście zasiądzie za sterami droida, a wtedy biada tym renegatom, którzy wejdą mu w drogę.
The dead should remain dead
Myślałem, że to koniec. Po raz pierwszy w mym zasranym życiu poczułem prawdziwy strach! Ten facet jest prawdziwym mordercą, wiecznie opanowany i zimny, niczym kamień. Próbowaliśmy go powstrzymać, wraz z dwoma facetami w mechach - myślicie, że coś to dało? Gdzie tam! Riddick rozwalił pierwszą grupę zanim w ogóle ktokolwiek zauważył, co się stało. Wstyd przyznać, ale dalsze wydarzenia widziałem tylko za pomocą kamer - uciekłem stamtąd, pozostawiając kumpli za plecami. Zginęli, co do jednego. Co gorsza, ten drań dorwał się do mecha. Dobrze, że nie było przy tym kapitan, bo głowę daję, że urwałaby mi klejnoty i przemieniła w droida. Fakt jest taki, że Riddick przechadza się po zewnętrznej stronie statku, rozwalając wszystko, co mu się nawinie pod ostrza. Cholera, co to za alarm? Niemożliwe! Więźniowie...
Pod względem fabularnym Assault on the Dark Athena, jak się już rzekło, to bezpośrednia kontynuacja ucieczki z najpodlejszego więzienia w galaktyce. Historia może i nie poraża głębią oraz filozoficznymi przemyśleniami, ale spisuje się całkiem nieźle i zachęca do eksploracji kolejnych lokacji, ot chociażby w poszukiwaniu smaczków w postaci kart przedstawiających krótkie opisy najbardziej poszukiwanych przestępców. Dorosły, brutalny klimat gry potęguje świetna oprawa dźwiękowa, a zwłaszcza dialogi. W rolę Riddicka ponownie wcielił się nikt inny, jak Vin Diesel - bo czy ktoś wyobraża sobie, aby głosu Furianinowi użyczył ktokolwiek inny? Co by nie sądzić o umiejętnościach aktorskich Diesela, trzeba mu przyznać, że swoim głosem mógłby burzyć mury. Kwestie Riddicka, które w każdym innym przypadku brzmiałyby po prostu przeciętnie, wypowiadane jego ciężkim głosem sprawiają, że słowa zyskują na wartości, że czai się w nich niewypowiedziana groźba, ciężka niczym nagrobna płyta. Sam protagonista całego zamieszania ma garść sentencji na chyba każdą okazję, które po prostu zapadają się w pamięć i zostają tam, niczym piętno wypalone rozgrzanym do czerwoności metalem. Bo któż nie zna słynnego tekstu o ciemności bojącej się Riddicka? Pola Vin Dieselowi nie ustępują jednak pozostali aktorzy, którzy doskonale wczuli się w role. Każda napotkana postać, czy będzie to lekko oszalały były kapitan Atheny, dawny oficer, czy też psychopata, posiada znakomicie oddaną psychikę i osobowość, które wprost wylewają się z dialogów. Na równym poziomie prezentują się pozostałe dźwięki, od wystrzałów karabinów, poprzez mechaniczne odgłosy droidów, po wybuchy granatów i dźwięk ciężkich butów kroczących po metalowym podłożu. Co do muzyki, to nie jest ona na pierwszym planie, starając się bardziej dopełniać akcję oraz klimat, niż go kreować. I pod tym względem spełnia ona swoje zadanie perfekcyjnie, aczkolwiek trochę szkoda, że brak tutaj wyraźnego motywu przewodniego, który zostałby z graczem na dłużej, zmuszając go do nucenia melodii podczas jazdy tramwajem.
Are you afraid of the dark? I am not
Pod względem graficznym Riddick (a w zasadzie engine) się zestarzał. Jednak niedociągnięć w teksturach nie zobaczy się za pierwszym, ani nawet za drugim rzutem oka. Wszystko za sprawą sporej ilości nowych efektów oraz filtrów, które dobrze maskują słabości silnika graficznego oraz urealniają rozgrywkę. Podczas walki perspektywa skupia się na przeciwniku i potrzeba chwili, aby wzrok Riddicka przystosował się do dalszych odległości. Również używanie widzenia w ciemności robi dobre wrażenie, zwłaszcza po wyjściu do bardziej oświetlonego pomieszczenia, kiedy nawet najmniejsze źródło światła oślepia prowadzoną postać. Do tego należy dodać rozmazywanie ekranu podczas szybkich ujęć, zwłaszcza podczas walk, które dzięki temu są jeszcze bardziej dynamiczne. Tak naprawdę to Assault on Dark Athena może i nie jest najładniejszym tytułem na rynku, ale nie ma się czego wstydzić na tle rywali. Nowa produkcja Tigon Studios z powodzeniem broni się umiejętnie stosowanymi efektami oraz przyjętą koncepcją artystyczną, stawiającą na zimną kolorystykę, pełną brudu i ciemnych zakamarków. Szkoda jedynie, że środowisko nie grzeszy interaktywnością i poza rozbiciem niektórych lamp, nie można zrobić niczego więcej.
Czy więc następca Ucieczki z Butcher Bay jest warty uwagi? Jak najbardziej nowego Riddicka powinni poznać ci, którym spodobała się pierwsza gra Vin Diesela. Twórcy najlepszej gry związanej z filmem udowadniają całemu światu, że jak się chce i ma się pomysł, to można wiele zdziałać. Assault on Dark Athena to mroczna produkcja, pełna przemocy i mocnych tekstów, nie stroniąca od brutalności i pewnych wątpliwości moralnych. Pełna akcji i pompująca adrenalinę do żył mechanika rozgrywki, idealnie odegrana postać Furianina oraz jak najbardziej aktualna oprawa graficzna sprawiają, że jest to obecnie jedna z ciekawszych pozycji na rynku. Nie grałeś nigdy w Ucieczkę...? Masz więc dwa razy więcej powodów, aby pędzić do sklepu i zapoznać się z odnowionym początkiem całej przygody.
recenzja dodana przez:
OsaX Nymloth
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Vin Diesel daje radę
+ Specyficzna mechanika rozgrywki
+ Klimat zaszczucia na pokładzie Dark Atheny
+ Dobra oprawa graficzna
+ Dialogi oraz udźwiękowienie
+ Walka wręcz i bronią białą
+ Przyzwoite AI
− Mała interaktywność lokacji
− Na upartego niezbyt porażający arsenał
− Brak jakiegoś zapadającego w pamięć motywu przewodniego?
− Liniowość - ale czy to na pewno wada?
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 85%
Dźwięk 95%
Gameplay 80%
Chidder: Mam dla ciebie małą niespodziankę! (PC)
Chidder: Też chcę taką spluwę (PC)
Chidder: Pierwsze spojrzenie na Riddicka (PC)
Chidder: Nawet aspiryna tu nie pomoże... (PC)

