Risen (PC)
Premiera Świat - 2 październik 2009 Premiera Polska - 9 październik 2009
Ocena użytkowników: dobra
8 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Piranha Bytes Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Deep Silver
Tematyka: Fantasy, Rozgrywka: Singleplayer
Na tę platformę mamy: 18 screenów, 5 video, 2 recenzji, 13 newsów,
All Hail Risen!
[ zobacz inne recenzje 2 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Chimaira
Anathema - Alternative 4
"Czy to mi czegoś nie przypomina?" - takie oto pytanie zadawałem sobie podczas pierwszych kilku godzin spędzonych z grą. Lądujemy na wyspie odciętej od świata. Czy to nam czegoś nie przypomina? Mamy trzy frakcje do wyboru. Czy to nam czegoś nie przypomina? W inwentarzu znaleźć można zioło do palenia. Czy to, do cholery, czegoś nam nie przypomina? W jednej z... Nieważne. Jak by tego słowami nie ująć, Risen to po prostu stary, dobry Gothic, tylko ubrany w inne piórka. I rzecze Inkwizycja, jest to dobre.
W grze lądujemy, po katastrofie statku, na wyspie. Jak się szybko okazuje, rozdarta jest ona między trzy frakcje. Pierwszą jest Inkwizycja, która przybyła na wyspę, by rozwiązać zagadkę sztormów, nawiedzających morza. Druga to Magowie, którzy - chcąc nie chcąc - muszą się aktualnie podporządkować Inkwizycji. Trzecia zaś to Obóz Bandytów, czyli dawnych mieszkańców Miasta, dowodzonych przez Don Estebana, dawnego gubernatora tej nadmorskiej mieściny. Tu mały wtręt. O ile dołączenie do Inkwizycji nie stanowi problemu (wystarczy się zgłosić albo dać się złapać), bandytów też łatwo ogarniemy, to już z magami jest inna sprawa. Szczerze mówiąc, byłem w kropce, gdyż w ponad połowie gry dowiedziałem się, że by dołączyć do magów i korzystać nie z magii kryształów, tylko magii runicznej, trzeba najpierw wykonać misje w Mieście, a później zaś - zgłosić się na ochotnika do Klasztoru. Ciekawa sprawa, tylko dość w grze zawoalowana. Badania googlem pokazały, że wielu ludzi miało ten problem.
Tak czy inaczej, musimy się opowiedzieć po jednej ze stron. Czeka nas zatem wielka misja główna, związana z tajemniczymi ruinami na wyspie, wulkanem i samą Inkwizycją, oraz dziesiatki mniejszych i większych misji pobocznych. Tu na uwagę zasługują trzy z nich i wstyd byłoby ich nie wymienić. Pierwszą jest to, co ochrzciłem roboczo "Imieniem Róży". Gdy bowiem trafiamy do klasztoru, poznajemy Inkwizytora... w naszej nowej celi, gdzie właśnie leży trup współlokatora. Inkwizytor zleca nam znalezienie mordercy, który oczywiście jest jednym z rekrutów bądź mnichów. I tu zaczyna się fascynująca przygoda w poszukiwaniu złoczyńcy. Mozolne śledztwo, gubienie tropów, podejrzewanie kogoś, kto okazuje się sojusznikiem, wreszcie - ostateczna konfrontacja z mordercą w łaźni. Coś pięknego. Co prawda, głównym złym okazuje się być człowiek, a nie... coś innego (na wypadek gdyby ktoś nie czytał tej powieści Umberto Eco), niemniej jednak - na bogów, to tylko quest poboczny!
Drugim jest poszukiwanie skarbu kapitana Stalowobrodego. Otóż, w pewnym momencie napotykamy Patty, szefową miejskiej gospody. W tym samym czasie, w celi więziennej siedzi niejaki kapitan Romanov, złowrogi pirat. Pomagamy Patty, wszystko dobrze się kończy. W międzyczasie odkrywamy kolejne wskazówki, dotyczące rzekomego skarbu, który mógł tu zostać ukryty przez innego pirata, Stalowobrodego. Szybko okazuje się, że w sprawę zamieszany jest i Romanov, i Patty, i kilku innych ludzi z Miasta oraz Obozu Bandytów. Tak zaczyna się epicka niemal opowieść o poszukiwaniach rzeczonych kosztowności, w międzyczasie zaś - bitwy, porwania, eksplorowanie ruin i oczywiście finalna konfrontacja, w której nawet możemy wybrać jedno z trzech zakończeń! Sam skarb zaś okazuje się być czymś zupełnie innym, niż byśmy się spodziewali - tak jak to w starych pirackich opowieściach bywa. A to tylko, znowuż, misja poboczna... Fakt, powiązana z głównym zadaniem znalezienia kilku starych dysków, ale mimo wszystko - to się nie zdarza każdego dnia. Trzecim przełomowym momentem jest poszukiwanie mistrza alchemii, Abraxa. Aby się do niego dostać, musimy tym razem wykazać się dużą dozą spostrzegawczości i logicznego myślenia. Trzeba będzie używać czarów telekinezy, lewitacji, przemiany, aby dostać się do tego, który nie chce być odszukany. Coś pięknego.
Te, ale i inne misje, które przechodzimy przy okazji poznawania fabuły, stanowią o największej wartości nowej gry Piranha Bytes. Jest to po prostu świetna opowieść fantasy, w nader realistycznej oprawie. Nie uświadczymy tu klasyki w stylu elfów i krasnoludów. Będzie natomiast brutalny świat, gdzie rządzi pieniądz i siła, a styl mówienia kowala i mistrza magii naprawdę się różni.
Każdy, kto grał w Gothica, odnajdzie się bez problemu w Risen. Ja sam, w rozmowach, częstokroć myliłem się i zamiast "Risen", mówiłem "Gothic". To świadczy chyba już o skali podobieństwa między tymi produkcjami. Nadal mamy różne umiejętności, punkty nauki czy magię. A właśnie, choć tzw. magia runiczna to pomysł nadal przeszczepiony z Gothiców, to już magia kryształów jest novum i to bardzo miłym. Otóż, możemy mieć magiczne kryształy - ognia, lodu i magii. Dają nam one po jednym czarze ofensywnym, który... możemy rozwijać! Tak! Nareszcie! Bolączka dawnych gier Piranha Bytes wreszcie zakończona! Trzeba przyznać, że miło się człowiek czuje, jak deweloper po kilku dobrych latach wpada wreszcie na pomysł intensyfikacji magii. Poza tym standard, czyli wszelakie żarcie i ziółka, alchemia, kowalstwo oraz broń biała. Tu zatrzymamy się na chwilę, bowiem pojawia się sprawa deczko kontrowersyjna. Otóż, mamy do wyboru trzy kategorie - miecz, topór, kostur. O ile gra tym pierwszym jest w porządku, tym drugim - OK, to trzeci nie ma racji bytu. Kostury zwyczajnie są za słabe, a te lepsze nie mają dodatkowych umiejętności, by nas jakoś wspomóc w walce. Nie popełnijcie zatem mojego błędu, drodzy Gracze, i przy magii rozwijajcie także i miecz, bo to do tej kategorii należy najlepszy ekwipunek. I warto wspomnieć o jeszcze jednej cesze tej produkcji, która stawia Risen ponad wszystkimi. Sama walka wreszcie jest bardziej zakombinowana. Przypomina nieco walkę z Gothic 3 po ostatnim fanowskim patchu. Trzeba blokować, wykorzystywać moment nieuwagi przeciwnika, kombinować, unikać ciosów, zaś mashowanie przycisku myszy na niewiele się zda, bo powita nas rychło ekran loadingu. Ano tak, loadingi będziecie oglądać tutaj dość często, bowiem gra nawet na poziomie easy sprawia, zwłaszcza w późniejszych momentach, że siwieją włosy na tyłku. Ale to dobrze! To nie jest byle gierka dla siusiumajtków, tylko produkt dla ludzi, którzy zjedli zęby na Gothicach!
Czas na technikalia. Trzeba przyznać, że Risen wygląda po prostu OBŁĘDNIE! Wyobraźcie sobie Gothic 3 na sterydach i piękniejszy - to mniej więcej coś takiego. Przepiękne lasy i dżungla wyspy. Wysokie klify, o które rozbijają się morskie bałwany, ogromna tarcza księżyca, oświetlająca górskie masywy wulkanicznej twierdzy... Słowem, coś niesamowitego. Nie raz zaparło mi dech w piersi, gdy oglądałem jakieś co ładniejsze miejscówki. Do tego cykl pogodowy jak i dobowy oraz ostre jak brzytwa tekstury... Czego chcieć więcej? Ano animacji. Tutaj jest świetnie, ale już nie genialnie. Czasem nie da się nie odnieść wrażenia, że kowale i kucharze są do siebie podobni, zaś wszystkie kobiety to brunetki o krótkich włosach. Patty, która jest dość młoda, niewiele różni się od starszej już Tyldy... Dziwna sprawa. Natomiast odgłosy walki, szczęk oręża i wszelakie dobrodziejstwo inwentarza wykonane jest z należytą dbałością o szczegóły. Muzyka także, choć są to typowe utwory tła.
Na zakończenie naszej historii już czas. Risen to gra ze wszech miar genialna. Jest pozbawiona bugów, przepiękna, skomplikowana, cholernie trudna, ma doskonałą fabułę, wreszcie - jest czymś wielkim. Niestety, dziesiątki nie da rady wystawić z kilku powodów. Pierwszym jest ewolucja, a nie rewolucja. Drugim zaś - jeszcze będzie Dragon Age oraz Arcania. Za wcześnie jeszcze, by wystawiać karty na stół. Stąd - dziewiątka, ogromny znak jakości oraz grog, rum i piwo.
recenzja dodana przez:
Chimaira
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ fabuła
+ piękno wizualne
+ zagadki logiczne
+ misje poboczne
+ nie jest zabugowana... ;)
− tylko ewolucja, nie zaś rewolucja...
− dla leszczy zbyt trudna
Ocena wszystkich
recenzentów
9.0
Grafika 95%
Dźwięk 90%
Gameplay 95%
Kostek: Matka natura.. (PC)
Kostek: Opuszczony dom (PC)
Kostek: Paskudny goryl (PC)
Chimaira: Gothic 3 na sterydach? (PC)

