Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Bloodrayne (PC)

Lubię to! 6

Premiera Świat - 1 styczeń 2002

Ocena użytkowników: bardzo dobra

5 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

 

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Bijatyka, Strzelanka Cechy gry: TPP

Tematyka: Horror, Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 25 screenów, 2 video, 1 recenzji,

Ładna, ale ssie

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Woland Woland
Co można zrobić z rudym półwampem, ups, półwampirzycą, demonem, nazistami i parą dużych, paskudnie wyglądających ostrzy? Odpowiedź jest prosta: sieczkę. Otóż bierzemy rudą, bladą dziewuchę o wymiarach 100-60-90, wciskamy ją w ciasny, bump-mapowany strój ze skóry, montujemy jej na rękawach dwa straszliwe majchry i wysyłamy w bój. I tak dziewczątko chodzi, sieka, chlasta, strzela, strzela, chlasta, sieka, wysysa krew, używa scorpionopodobnego sznurowadła i wpada w berserk, siekając i chlastając jeszcze lepiej.

BLADA WIECZNA OWCA


Intro pokazuje nam rudą, zgrabną panienkę z dwoma wielkimi nożami przymocowanymi do rąk, rozprawiającą się ze stadem wampirów, a także dwóch smutnych panów w fioletowych szatach, obserwujących całe zajście z dachu. Ni czorta nie wiemy o co chodzi. Jakieś Brimstone Society, wampiry, półwampiry, granaty, obcięte głowy, medaliony...Nie wiedząc, co zrobić z tym fantem, zaczynamy grę.
Rok 1933, Luizjana. Młoda agentka tajemniczej organizacji Brimstone Society, panna Rayne, przybywa ze swoją mentorką Mynce do prawie utopionego miasteczka na bagnach. Rozpanoszyły się tam tajemnicze siły, co zwróciło uwagę Towarzystwa. Do nas należy zrobienie sałatki buraczanej z nacierających wrogów, do pomocy możemy też wykorzystać zgubione tu i ówdzie spluwy. Tu ujawniają się dwa atuty kruchej (jakby się mogło zdawać) niewiasty ze starożytnego rodu prawników, doradców finansowych i pijawek. Otóż Rayne swoimi talentami strzeleckimi przerasta Rambo i Terminatora razem wziętych: strzela z dwóch flint naraz, do tego nierzadko w dwóch różnych kierunkach. Dopiero cięższe narzędzie, jak np. CKM czy Panzerfaust (bądź też Pancerny Shrek :) ) zajmuje obie ręce. Drugi atut zaś dotyczy owych straszliwych majchrów, którymi wywija nasza rudowłosa piękność. Majchrami owymi może ona kroić wrogów na nieregularne kawałki, zazwyczaj w charakterze coup de grace. Możemy wtedy podziwiać (hmmm...) latające ręce, nogi i głowy.

TAAAKIE TANGO!


Aby jeszcze uatrakcyjnić rozgrywkę, Rayne jest półwampirem. Oznacza to mniej więcej tyle, że skacze na pięć metrów wzwyż, wysysa krew, potrafi wyczuć aurę wroga, wpada w berserk, siekając przeciwników jeszcze szybciej i jeszcze sprawniej, jest w stanie unikać kul niczym Neo albo Deacon Frost i ma jedną, jedyną malutką wadę: w wodzie powoli się rozpuszcza.
Na szczęście wody w grze nie ma zbyt dużo. Kilka początkowych plansz i znana z dema baza u-bootów to jedyne mokre okolice. Cała reszta, czyli tajna baza nazistów w Argentynie, kopalnie, galaretowato-mackowaty etap nazwany umownie "świątynią" oraz niemieckie zamczysko to obszary zasadniczo bezwodne. Jest tam za to sporo ognia, najczęściej z luf o kalibrze 7,92 mm - wśród narzędzi mordu o sprytnie pozmienianych nazwach znajdziemy m.in. Mausera K98K, Sturmgewehr 43, MP40, MG42, M3 "Grease Gun" i Walthera PP.
Jednak z broni palnej nie będziemy często korzystać: prawie wszystkich przeciwników można bez problemu posiekać, rozchlastać bądź wyssać krew. Jedyny problem mogą stanowić pojawiający się od czasu do czasu bossowie w postaci dwuipółmetrowego Aryjczyka, mackowato-pająkowatej kreatury przypominającej Rzecz (The Thing) bądź pomiot Cthulhu, wygimnastykowanej doktor Rzeźnik, twardego jak kamień Pułkownika Kommando bądź też szalejącego na ambonie z CKMem kapłana Thule, ale ich też można rozchlastać lub posiekać po dłuższym wysiłku. Jedyny poważny przeciwnik (zdecydowanie ZBYT TRUDNY do pokonania!!!) to Beliar, starożytny demon wyglądający jak strach na wróble poskładany z zakrwawionych kości. Na drodze staną nam też nazistowscy oficerowie, rozdzieleni bliźniacy syjamscy i jeszcze ktoś...Ale nie zepsuję niespodzianki.

GRAFIKA, GDY RAYNE FIKA


Szczęśliwi posiadacze kart GeForce 3 i 4 ujrzą z pewnością wspaniały bump-mapping na wszystkich obiektach (ściany, Rayne, przeciwnicy, broń), falujące proporce (układają się podobnie jak zasłony w Splinter Cell) i szczegółowe tekstury (nie licząc piegowatych twarzy Bliźniaków - te wykonano jakby w palecie 64 kolorów i niskiej rozdzielczości). Poziomy są duże i szczegółowe, zaś postaciom nie żałowano polygonów. Wśród efektów mamy m.in. ogień, mgłę, wybuchy, dym, chlapiącą na wszystkie strony posokę, latające iskry, smugi po pociskach, wykrzywianie perspektywy na cztery sposoby (przypominający noktowizor Aura Vision, Extruded View stanowiący tryb snajperski, Dilated Perception czyli "rybie oko" i bullet-time, oraz BloodRage - tryb "berserku", w którym obraz staje się czerwony) - do grafiki nie można się przyczepić.

SMACK MY BITCH UP


Muzyka nie przeszkadza - ambientowe dźwięki płyną sobie w tle, a my słyszymy je tylko, gdy wszyscy przeciwnicy wokół leżą już pokotem, a nowi nie mają zamiaru nadejść. Dźwięk jest dobry - broń strzela na kilka różnych sposobów, wrogowie wrzeszczą ze strachu, a Rayne żywiołowo komentuje zajścia, w których uczestniczy (kobita ma piekielnie ostry język i całe dwa razy mówi "fuck"). Większość dźwięków wyraźnie się zmienia po spowolnieniu czasu za pomocą niezwykle przydatnej mocy "Dilated Perception", co jednak mogliśmy zauważyć już w Max Payne. Podsumowując: dźwięk jest OK.

PASZTET Z TRUPA


Z grywalnością jest niezbyt dobrze. Wszystkie etapy sprowadzają się do skakania, siekania i strzelania, tak więc największym wrogiem nie są naziści ani demony, a zwykła nuda. Od czasu do czasu mamy coś znaleźć albo wysadzić, raz nawet musimy ścigać pajączka, który biegnie sobie przez wodę, a my na modłę Spidermana i Batmana brykamy za nim po dachach...Oj, biedna ta grywalność. Naprawdę biedna. Zwłaszcza, że z kilkudziesięciu (blisko czterdziestu) bossów wyzwaniem jest tylko kilku (Kommando, dr Rzeźnik, Strażnicy Daemitów, Beliar, Mauler) - całą resztę można przerobić na rąbankę trzema-czterema ciosami po wpadnięciu w BloodRage.
Grę daje się skończyć w trzy dni - śmiech na sali. Żeby jeszcze chociaż coś w niej przyciągało, fabuła, design poziomów albo cokolwiek innego... Ale to tylko podrzędna rąbanina o konsolowym rodowodzie, jedna z wielu.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Woland Woland który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Grafika
+ Dźwięk

Minusy

  Banalny scenariusz
 Liniowość
 Nuda

dlatego Woland
ocenia tę grę na:

6

Grafika 90%

Dźwięk 70%

Gameplay 40%

Ocena wszystkich
recenzentów

6.0

Grafika 90%

Dźwięk 70%

Gameplay 40%

[ + dodaj screen ]

ostry3000: Rayne 1 (PC)

ostry3000: Rayne 2 (PC)

Ejbi: Nie liczy się wygląd, liczy się wnętrze (PC)

OsaX Nymloth: Klimatyczny ekran wczytywania lokacji (PC)

Postacie [1]

Rayne
  • Nazwa: Rayne
  • A.K.A.: Agent Bloodrayne
  • Typ: Osoba
Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka