Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Batman: Arkham Asylum (PC)

Lubię to! 24

Premiera Świat - 25 sierpień 2009 Premiera Polska - 18 wrzesień 2009

Ocena użytkowników: bardzo dobra

3 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

PEGI 16 Przemoc

Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Eidos Interactive

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP

Tematyka: Fantasy,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 65 screenów, 15 video, 2 recenzji, 33 newsów,

Mroczny Rycerz powraca. I to z tarczą.

[ zobacz inne recenzje 2 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Kirq Kirq
Stworzony siedemdziesiąt lat temu przez Boba Kane’a – Batman, doczekał się wielu ekranizacji. Przez tych kilka dziesięcioleci, można go było oglądać zarówno na dużym, jak i małym ekranie, w formie filmu oraz animacji. Poziom tych produkcji był różny, niemniej myślę, że można się pokusić o stwierdzenie, że więcej niż połowę należy uznać za udane. Mroczny Rycerz nie miał natomiast nigdy szczęścia do adaptacji komputerowych. A pojawiał się on na ekranach monitorów i automatów w formie niemal wszystkich gatunków gier. Były scrollery, platformówki, przygodówki oraz chodzone bijatyki. Każda zła passa musi mieć jednak swój koniec. Zapraszam Was do przeczytania recenzji gry Batman: Arkham Asylum i z góry przepraszam, za wszelkie zachwyty i górnolotny ton tego tekstu. To dlatego, że grę ukończyłem wczoraj i jeszcze się nie otrząsnąłem.

Kirq

Batman: Arkham Asylum to gra wielka. Moim zdaniem zapisze się ona w historii gier komputerowych, tak samo jak pozycje takie jak Splinter Cell czy Prince of Persia. Nie przez przypadek wymieniłem konkretnie te dwa tytuły, gdyż właśnie do nich porównałbym nowego Batmana, gdyby ktoś koniecznie tego ode mnie wymagał. Nowa produkcja studia Rocksteady to melanż kilku gatunków w doskonałych proporcjach. Elementy skradanki, połączone są tutaj z niesłychanie efektowną bijatyką oraz grą przygodową, polegającą na eksploracji i rozwiązywaniu kolejnych zagadek. Żaden z elementów składowych nie wydaje się być dominujący. Każdy dopracowany jest do granic możliwości i obfituje w całą masę rewelacyjnych rozwiązań. Gra zdaje się być skonstruowana w myśl filmowej doktryny mistrza suspensu - Alfreda Hitchcocka – „Zaczyna się od trzęsienia ziemi, a później napięcie rośnie.” Nie odpuszcza ani przez moment, od początku, aż do samego końca.

Batman jest zdecydowanie moim ulubionym superbohaterem, i to dlatego, że jest mało „super”. Bruce Wayne wraz ze swoim mrocznym alter ego, to postać z krwi i kości. Nie dysponuje, żadnymi mocami i nie miał żadnego wypadku z użyciem chemikaliów tudzież promieniowania. Wyjątkowa jest w nim tylko nadludzka determinacja i chęć zemsty. Tropi on złoczyńców nie z żądzy czynienia dobra, lecz z chęci odkupienia swej wyimaginowanej winy za śmierć rodziców, zabitych przez bandziora w napadzie ulicznym. W jego krucjacie pomaga mu fakt, że jest jedynym dziedzicem fortuny Wayne'ów. To właśnie te nieograniczone fundusze, pozwoliły mu zaopatrzyć się w całą masę – przerażających dla bandytów – gadgetów. Dlaczego o tym piszę w recenzji gry? Dlatego, że Batman w wydaniu studia Rocksteady jest właśnie taki jakim go sobie wyobrażałem. Jest mrukliwy, oszczędny w słowach i piekielnie zdeterminowany. W swych wrogach budzi przerażenie. Mimo tego wszystkiego, jest on kruchy jak każdy człowiek. Dlatego grając w nowego Batmana musimy bardzo uważać, gdyż nasza przewaga i dominacja nad zaszczutymi bandytami, może zniknąć w oka mgnieniu. Kilka błędnych ruchów podczas walki z przeważająca liczba przeciwników lub też wyeksponowanie się na ogień z broni palnej, skończą się naszą niechybna śmiercią. Ten fakt, powoduje, że unieszkodliwianie kolejnych napastników w karkołomnych bijatykach, czy też ogłuszanie niczego nie spodziewających się, uzbrojonych strażników, daje ogromna satysfakcję.

Cała historia zaczyna się kiedy Batman transportuje do Arkham swojego największego wroga, Jokera – w tej roli niesamowity Mark Hamill. Sytuacja wydaje się podejrzana, gdyż Joker dał się schwytać niemal bez oporu. Dlatego też Batman zamierza towarzyszyć mu aż pod same drzwi celi. Mroczny Rycerz czuje, że ładuje się w zasadzkę, lecz nie jest w stanie nic na to poradzić. Jego podejrzenia okazują się być trafne. Joker przejmuje kontrolę nad Arkham Asylum przy pomocy swojej największej sojuszniczki i zarazem fanki – Harley Quinn. Batman zagłębiając się w coraz to mroczniejsze zakamarki najsłynniejszego komiksowego szpitala psychiatrycznego, odkrywa kolejne elementy intrygi Jokera. Okazuje się być ona, dużo większa niż początkowo na to wskazywało. I tu koniec. Nie mam zamiaru zdradzić wam nic więcej. Powiem tylko, że umiejscowienie fabuły w tym a nie innym miejscu, dało twórcom niemal nieograniczone możliwości. Na drodze Batmana staje cała masa uwolnionych złoczyńców, znanych nam doskonale z kart komiksu. Studio Rocksteady nie poskąpiło tworząc swoje dzieło. Ilość pomysłów oraz smaczków zawartych w Batman: Arkham Asylum, jest tak duża, że można by nią spokojnie obdzielić dwie, albo i nawet trzy gry. Na szczególną pochwałę zasługują fragmenty gry, kiedy znajdujemy się pod działaniem gazu Scarecrowa. Posłużył on jako swoisty wytrych, którego twórcy użyli, żeby zabawić się w kreację naprawdę dziwacznych i klimatycznych lokacji, które nie mogły pojawić się w grze w żaden inny sposób. Dodatkowo panowie z Rocksteady wykazali się iście mrocznym poczuciem humoru, tworząc jedną z najstraszliwszych scen w historii gier komputerowych. Myślę, że spowoduje ona, że niejednemu z was spłynie po plecach zimny pot. Ale sza, ani słowa więcej. Jedynym, wartym wymienienia minusem fabularnym Batmana, jest końcowa walka. Może to tylko moja subiektywna ocena, ale nie pasuje ona klimatem do całości gry i jest mało satysfakcjonująca.

Kręgosłupem rozgrywki są dwa, naprzemiennie pojawiające się elementy. Część skradankowa, nazwana przez twórców – Invisible Predator, oraz walka wręcz, z różnej maści przeciwnikami – którzy są zawsze w przewadze liczebnej. Sukcesy w trybie Invisible Predator, przyjdą dużo łatwiej osobom, które miały wcześniej do czynienia z tytułami zbliżonymi do wymienionego uprzednio Splinter Cella. Batman podczas swojej wędrówki po Arkham Asylum, co rusz napotykał się będzie na pomieszczenia, czy też tunele, kontrolowane przez uzbrojonych zbirów Jokera. Co gorsza nasi przeciwnicy będą na nas czekali, alarmowani o naszej obecności przez – wszechobecnego dzięki systemowi kamer oraz interkomu – Jokera. Jak już wspominałem, nasz bohater, nie wytrwa nawet kilku sekund pod ogniem z broni palnej. Zatem, w celu unieszkodliwienia masy uzbrojonych w broń długą drabów, będziemy musieli posłużyć się naszym sprytem, bat-gadgetami oraz otoczeniem. Każdy kolejny atak będzie musiał być doskonale zaplanowany i wykonany w myśl zasady – uderz i zniknij. Gigantycznym plusem nowego Batmana jest mnogość sposobów na wyeliminowanie każdego jednego przeciwnika, a tym samym niemal nieskończona ilość kombinacji w jakich może przebiegać ta zabawa w kotka i myszkę. Ogromną frajdę sprawia też obserwowanie, naszych przeciwników wpadający w coraz to większą panikę, wraz ze „zniknięciami” kolejnych współtowarzyszy. Podczas tego elementu rozgrywki, niesamowicie przydatny okazuje się widzenie w trybie „detektyw”. Po jego uruchomieniu, nasz bohater zauważa wszystkie ważne ślady, znajdujące się wokół nas. Wykrywamy również w ten sposób wszelkie konstrukcyjne słabości w najbliższym otoczeniu, przykładowo takie jak osłabione ściany – możliwe do wysadzenia wybuchowym żelem. Przestają również być tajemnicą pozycje poszczególnych przeciwników, których ruchy możemy śledzić nawet przez ściany. Jeśli komuś wydaje się to być zbytnim ułatwieniem, to jest w błędzie. Szczerze mówiąc uważam, że przejście niektórych etapów gry byłoby niemożliwe bez tego podglądu.

Drugim bazowym elementem gry są wspomniane wcześniej bójki z całymi tabunami napastników. Muszę przyznać, że mechanika walki wręcz – nazwana przez twórców „FreeFlow Combat” - jest po prostu rewelacyjna. Łączy ona w sobie prostotę kontroli ruchów Batmana, z ogromnym wachlarzem wszelkiej maści ciosów i kombinacji. Kluczem do sukcesu jest dobre wyczucie czasu. Ważnym jest również właściwy i zarazem szybki wybór kolejnych celów. Każdy trafiony cios kumuluje nam specjalny modyfikator, który wpływa na końcową ilość punktów uzyskanych za daną walkę. Dodatkowo, osiągnięcie pewnej puli rzeczonego modyfikatora, umożliwia nam wykonanie podczas danej walki, specjalnych ciosów oraz rzutów – odblokowywanych przez nas w trakcie gry. Problem w tym, że każde wyjście z rytmu i nawet krótka przerwa w punktowaniu kolejnych wrogów, zeruje modyfikator. Dodajmy do tego kilka rodzajów przeciwników, na których trzeba stosować oddzielne taktyki i jawi nam się wielce efektowny i sprawiający ogromną frajdę system walki.

Przy okazji opisu skradankowej części gry, wspomniałem o specjalnym trybie widzenia. Będziemy posługiwać się nim w wielu innym momentach. Częstokroć będzie on niezbędny do wykrycia śladów, kluczowych dla rozwoju fabuły. Dodatkowo, bez jego użycia nie udało by się nam odnaleźć nawet połowy specjalnych trofeów, rozsianych po całym Arkham Asylum przez samego Edwarda Nigmę. Powiem, wam, iż pomimo, że nie jestem wielkim fanem, tego typu znajdkowego sposobu, na przykucie gracza do monitora na kilka godzin dłużej. Rozwiązywanie kolejnych zagadek Riddlera, przysporzyło mi naprawdę sporo frajdy.

Niewątpliwym przedłużeniem zabawy, są dwojakiego rodzaju misje specjalne, dostępne w każdej chwili, niezależne od fabuły gry. Możemy w nich rozerwać się w trybie Invisible Predator, eliminując na czas, wrogów w różnych lokacjach Arkham Asylum. Drugim rodzajem misji, są epickie walki wręcz z całymi tabunami drabów. Oba tryby misji występują w zróżnicowanym poziomie trudności. Zaś naszymi wynikami możemy dzielić się z innymi graczami, przy pomocy usługi Games for Windows: Live (a kysz!).

Batman: Arkham Asylum jest grą zachwycającą, zarówno w sferze graficznej jak i dźwiękowej. Wygląd lokacji oraz postaci, utrzymany jest w komiksowej stylistyce i prezentuje się doskonale. Dopracowane w najdrobniejszych szczegółach animacje, powalają na łopatki. Rozwijają one skrzydła podczas walk w trybie „FreeFlow”. Batman wydaje się tańczyć, z ogromna łatwością powalając kolejnych napastników. I nie mówię tu o balecie, odgłosy które pancerna rękawica wydaje przy kontakcie z kolejnymi szczękami są bardzo wymowne. Perfekcyjnie dobrane głosy, pasują do postaci i są świetnie zagrane. Muszę również pochwalić dbałość o takie szczegóły, jak ulegający kolejnym uszkodzeniem strój nietoperza. Wraz z postępem w grze, na pancerzu pojawiają się rozerwania, a płaszcz – którego fizyka to temat na oddzielny tekst – dziurawi się i strzępi. Nie uszło również mojej uwadze ciche odkaszliwanie Batmana, tuż przed niespodziewanym wejściem do „świata Scarecrowa”. Nie będę nawet zagłębiał się w bardziej szczegółowe opisy Jokera i jego irracjonalnie genialnych zachowań, bo nie skończyłbym tej recenzji do jutra. Powiem tylko, że na moje twarzy witał uśmiech, ilekroć na ekranie pojawiał się ten demoniczny klaun. Jego dowcipy, obecne z nami przez całą grę dzięki szpitalnemu interkomowi, są naprawdę świetne, a kilka sprawiło, że śmiałem się w głos.

Ostrzegałem na początku, że tekst będzie ociekał w zachwyty. Tych którzy dobrnęli do końca, zapewniam, że nie są one ani trochę przesadzone. Ba, mógłbym chwalić Batmana dłużej, ale kto miałby czas i ochotę to wszystko czytać? Nowa gra studia Rocksteady to w mojej ocenie najlepsza komputerowa adaptacja Mrocznego Rycerza. Jest to również murowany kandydat, do najlepszej gry akcji roku. Batman: Arkham Asylum to pozycja absolutnie obowiązkowa dla każdego gracza. Jestem również pewny, że mamy do czynienia, z narodzinami nowej kultowej serii gier z Nietoperzem w roli głównej. Serii, na której kontynuację nie mogę się wprost doczekać.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Kirq Kirq który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Grywalność!
+ Klimat!
+ Miodność!
+ FreeFlow Combat
+ Invisible Predator
+ Grafika
+ Dźwięk
+ Smaczki
+ Ogólne dopracowanie

Minusy

  Końcowy pojedynek, który nie przypadł mi do gustu
 Games for Windows: Live

dlatego Kirq
ocenia tę grę na:

10

Grafika 100%

Dźwięk 100%

Gameplay 100%

Ocena wszystkich
recenzentów

10

Grafika 100%

Dźwięk 95%

Gameplay 100%

[ + dodaj screen ]

Kirq: Powrót syna marnotrawnego. (PC)

Kirq: Czy te oczy mogą kłamać? (PC)

Kirq: Spokojnie, nie zobaczysz go. (PC)

Kirq: Otwieranie włazu do tunelu wentylacyjnego. (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka