Wanted: Weapons of Fate (PC)
Premiera Świat - 24 marzec 2009 Premiera Polska - 24 czerwiec 2009
Ocena użytkowników: dobra
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: GRIN Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Warner Bros Interactive
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: TPP
Rozgrywka: Singleplayer
Na tę platformę mamy: 7 screenów, 1 recenzji, 2 newsów,
Kolejna filmówka...
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Zacznijmy jednak od początku. Po szperaniu w całkiem nieźle wyglądającym menu zaskoczył mnie brak możliwości zmiany detali. Nie to, żeby to był jakiś problem - od samego początku gra chodziła nieźle nawet na komputerze nie pierwszej świeżości. Początek za to jest całkiem obiecujący - enigmatyczne kwestie wypowiadane przez bohatera, dziwne zamroczenia oraz bazowanie na filmie dają nadzieję na dobrą fabułę. Niestety, pod tym względem jest gorzej. Ba, jest tragicznie!
Wyobraźcie sobie, że ktoś daje wam możliwość wypicia koktajlu, pod warunkiem, że znajdzie się w nim absolutnie wszystko, co ten ktoś wam podsunie. Z początku całość wygląda nieźle, widzicie banany, pomarańcze, ananasy. Już po chwili jednak cała nadzieja znika, kiedy dostajecie kalafiora. I brukselkę. I sałatę. A kiedy, poważnie zdziwieni, zerkniecie jeszcze dalej, zobaczycie kotleta schabowego z ziemniakami. Taka dokładnie jest fabuła Wanted: Weapons of Fate - prowadzona beznadziejnie, nie wiadomo o co chodzi, jedne wątki się pojawiają i znikają, nasze cele biorą się znikąd, a i my w pobliżu tych celi pojawimy się również znikąd. Możemy spróbować wypić tę ohydną mieszankę lub po prostu ją zignorować i przejść do gameplay'u - zwłaszcza, że finał jest tragiczny, jakby największa część koktajlu zamiast równomiernie się rozpuścić postanowiła osadzić się na dnie.
U podstaw gry leży trzecioosobowa strzelanka z systemem chowania się za osłonami. Sterowanie jest klasyczne, strzelamy przy użyciu myszki, poruszamy się WSAD-em, przy użyciu spacji przywieramy do pobliskich obiektów w celu schronienia się, a jeżeli znajdziemy się blisko wroga, naciskamy jeszcze inny przycisk, aby wykończyć go ciosem wręcz. Mamy też klawisz do przeładowania oraz do akcji specjalnych.
Zanim jednak do nich przejdę, warto wspomnieć nieco więcej o chowaniu się. Tutaj bowiem istotne jest nie tyle samo skrycie się, co płynne przemieszczanie się między zasłonami. Jest to banalnie proste - schowani za jedną przeszkodą, naciskamy jeden z klawiszy WSAD tak, by wskazać inną, pobliską osłonę, po czym naciskamy spację i podziwiamy, jak nasz bohater robi płynny ruch. Do tego schowani możemy prowadzić ślepy ostrzał, a wystrzelenie paru kul spowoduje włączenie "przyspieszenia" - w tym trybie poruszamy się między barierami na tyle szybko, że wróg nas nie dostrzega, umożliwiając nam banalne flankowanie go.
Cały ten system jednak niemal przestaje być istotny, gdy po pierwszych dwóch etapach pojawia się najważniejszy niuans tej gry, czyli zaginanie toru lotu kuli. Naciskając wspomniany już klawisz do akcji specjalnych oraz klikając LPM zaznaczamy jednego z wrogów, a naszym oczom ukazuje się parabola lotu kuli. Przy pomocy myszki odchylamy ją tak, by pocisk trafił wroga znajdującego się za osłoną, jednocześnie nie trafiając w pobliskie obiekty. Wykonanie takiej sztuczki wymaga jednak adrenaliny. Tej mamy na początku tylko jeden slot, ale do końca gry odblokujemy ich aż cztery. Adrenalinę ładujemy zabijając wrogów, co umożliwia robienie niejako kombosów - zabijając wroga podkręconą kulą ładujemy adrenalinę, którą następnie zabijamy kolejnego wroga i tak dalej. Jeżeli brzmi to skomplikowanie, to wiedzcie, że jest to niezwykle banalne, intuicyjne i przede wszystkim niesamowicie zabawne.
Tutaj jednak wchodzi do gry pierwszy poważny mankament gry - ilość uzbrojenia. Otóż w ciągu całej gry w nasze ręce oddane zostaną dwa rodzaje pistoletów, z czego w paru etapach jeden z ich będziemy dual-wieldować (czyli walczyć dwoma naraz), dwa karabinki maszynowe (również dual-wieldowane), CKM oraz snajperka. Należy przy tym zaznaczyć, że dwie ostatnie bronie to niemal nie-bronie - władanie nimi sprowadzone zostało do nudnej formy celowniczka, w której ani nie robimy uników, ani nie bawimy się swoją mocą zaginania lotu kuli. Innymi słowy - uzbrojenia jest M-A-Ł-O. Z jednej strony, jasne, po co nam go więcej, skoro samym pistoletem robimy niewyobrażalną masakrę? Z drugiej jednak ujawnia się kolejny problem, którym jest niski poziom trudności (grałem na drugim, jako że najwyższy był zablokowany przy pierwszym przechodzeniu gry). Na pewno twórcy mogliby stawiać przed nami znacznie większe wyzwania, jednocześnie dając nam ciekawsze uzbrojenie.
Na niski poziom trudności wpływają trzy czynniki. Po pierwsze - wrogów jest mało. I nie mam na myśli zagęszczenia przeciwników na metr kwadratowy, bo ono, choć z początku niesatysfakcjonujące w swej drobności, z czasem zwiększa się do przyzwoitego poziomu. Mało jest rodzajów wrogów. W pierwszej części gry walczymy z idiotycznym AI, które niemal pcha nam się pod ostrzał i eliminowane jest w bardzo prosty sposób. Z czasem wchodzą nieco mocniejsi przeciwnicy, których zabijamy analogicznie oraz - ostatecznie - tacy, którzy potrafią unikać pocisków i których niszczymy - znów - w niemal identyczny sposób. Bossów również pokonujemy podobnymi metodami, ale, przynajmniej jak na oferowaną długość gry, jest ich odpowiednio dużo, a pokonywanie ich jest całkiem satysfakcjonujące.
Tutaj pojawia się jednak kolejny problem. Gra jest skandalicznie krótka. Zainstalowałem ją około godziny 12 po południu, a skończyłem około 16 czy 17, co daje około 4-5 godzin. Nie ukrywam, że bawiłem się w tym czasie naprawdę dobrze, tym niemniej jest to naprawdę mało. Istnieje multum sposobów na wydłużenie czasu rozgrywki - dodanie nowych mocy specjalnych, zwiększenie ilości wrogów, cokolwiek!
I wcale nie pomaga tutaj trzeci mankament, którym są niezwykle liniowe poziomy. Jeżeli gdzieś możesz pójść to znaczy, że masz tam pójść. I jestem śmiertelnie poważny - nie spodziewałem się labiryntów korytarzy, ale zupełny brak jakichkolwiek pomieszczeń na naszej drodze, jakichś skoków w bok czy innych tym podobnych implikacji jest przegięciem.
Grafika nie przedstawia sobą szałowego poziomu - liniowe lokacje nie dają za dużo pola do popisu grafikom, choć opatrzone są całkiem dobrymi teksturami. Modele postaci są dobre, a zdecydowanie najmocniejszym punktem strony wideo są animacje poruszania się między osłonami.
Inaczej jest z audio, gdyż muzyka zupełnie nie zapada w pamięć. Ba, praktycznie nie zwróciłem uwagi na jej istnienie! Głosy aktorów są dobre, ale mało komu będzie chciało się ich słuchać ze względu na tragiczne przedstawienie fabuły. Odgłosy broni nie są złe, ale zupełnie nie rozumiem, co sobie wyobrażała osoba, która pod koniec animacji przeładowania dodała cichy, acz niezwykle irytujący odgłos jakby pierdnięcia. Żenua.
Werdykt? Wanted: Weapons of Fate to trzecioosobowa strzelanka z potencjałem bycia prawdziwym hitem. Ciekawe ulepszenia wprowadzane do już klasycznego modelu chowania się za osłonami i zaginanie toru lotu kuli dawały nadzieję na grę fantastyczną - nie genialną, ale już na pewno na produkcję z wyższej półki. Niestety, beznadziejnie przedstawiona fabuła, małe zróżnicowanie gameplay'u oraz niezwykła krótkość całej produkcji sprawia, że otrzymuje ona 6/10. Za 40 złotych, jakie życzy sobie Cenega, warto się z omawianą produkcją zapoznać - pod warunkiem, że nie macie na co tych pieniędzy wydać i akurat macie wielką ochotę postrzelać nieco inaczej, niż oferują to Call of Duty czy Battlefield. W innym razie wiedzcie, że nic szczególnego was nie ominie, jeżeli okrążycie tę produkcję po paraboli tak szerokiej, jak tor lotu zaginanej w tej grze kuli.
recenzja dodana przez:
luke100
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ innowacje w systemie chowania się za osłonami
+ podkręcanie toru lotu kuli
+ poczucie mocy
+ intuicyjne sterowanie
+ grafika, a zwłaszcza animacje
− krótka
− niezróżnicowana
− łatwa
− liniowa
− tragiczna fabuła
− średnia oprawa audio
Ocena wszystkich
recenzentów
6.0
Grafika 70%
Dźwięk 50%
Gameplay 70%
Woland: Wy nawet prosto nie umiecie strzelać, a co dopiero po łuku... (PC)
Woland: A teraz będziemy się tak ganiać wokół skrzynki. (PC)
Woland: Ojoj, niedobrze... (PC)
Woland: Te naboje są chyba rumuńskie... Żeby spadały przed samym przeciwnikiem?! (PC)

