Na tę platformę mamy: 27 screenów, 1 recenzji,
Wróżki, gobliny, elfy, krasnoludy, a w centrum tego wszystkiego Ty...
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Froscik
Historia zaczyna się niewinnie, w Londynie, gdzie młoda Amy, lubująca się w baśniach, pewnego dnia zostaje odwiedzona przez gościa. Ów gość był goblinem, Rafi się zwał, a jako że był ze światem obeznany, tako zostawił za gościnę podarunek. Podarunkiem okazała się runa, która przeniosła naszą Amy do świata Zanzarah - magicznego świata, gdzie przepowiednia mówi o bohaterze, który uratuje ów świat przed wszechobecnym złem...
I tutaj zaczyna się nasza przygoda. I już możemy zauważyć pierwszą i główną wadę całej fabuły. Naiwność. Amy bez problemu przyjmuje do wiadomości, że musi uratować świat Zanzarah, że jest bohaterką z przepowiedni oraz fakt, że kiedyś ludzie mieli dostęp do magii. No cóż, ja bym przynajmniej się uszczypnął, ale cóż. Drugim elementem zwracającym na siebie uwagę jest wygląd postaci. Są, co tu dużo mówić, sztuczne do granic możliwości. Zwłaszcza nasza Amy, którą bardzo ciężko odróżnić od chłopca, jeśli się patrzy na samą twarz. Mamy jednak coś, co może nam to odbić - grafika budynków, obszarów oraz innych tego typu bajerków. Ta jest ładna, dopracowana i przede wszystkim sprawia wrażenie realistycznej. Gdy wchodzimy do lasu, to czujemy się jak w lesie. Gdy jesteśmy w górach, to czujemy się jak w górach. W karczmach i sklepach wygląda, jak w karczmach i sklepach, a w prywatnych domach, jak w prywatnych domach. Tutaj należą się brawa twórcom!
Gdy Amy zdobyła odpowiednią ilość wróżek, które staną wraz z nią do walki z siłami zła, ruszyła w swą magiczną podróż. Przemierzała góry, lasy, doliny, a zdarzyło jej się nawet zawitać w krainie lawą i żarem płynącej. Tak, chodzi o jaskinie, w których jest pełno lawy i w których można spotkać bardzo rzadkie, ogniste, wróżki. Wróżki? Że niby czym były? Otóż wróżki to...
Wróżki to główna broń w grze. W zasadzie jedyna broń. I tutaj nie możemy uciec przed skojarzeniem. Skojarzeniem z Pokemonami. Dostajemy tutaj cały zestaw "kieszonkowych wróżek" wraz z ewolucjami, mocami, zaklęciami pasywnymi i ofensywnymi. Dostajemy nawet Sphere - odpowiedniki PokeBall. Nie raz i nie dwa, przemierzając Zanzarah, zastanawiałem się, jak bardzo twórcy gry postanowili zerżnąć z kieszonkowych potworków. No i okazało się, że nie aż tak bardzo, jak na pierwszy rzut oka może się wydawać. W dodatku całość nagradzają nam walki! Tak, walki można nazwać, bez większych zahamowań, FPS-em. Wróżki strzelają do siebie zaklęciami jak w rasowych strzelankach. Dostajemy do wyboru dwa zestawy zaklęć w kombinacji ofensywne plus pasywne, całą gamę wrażliwości i odporności oraz masę możliwych kombinacji, jako że możemy mieć przy sobie sześciu miluśińskich. Brakuje tylko dokładniejszych statystyk po walce, (na przykład ilość doświadczenia przypadająca na wróżkę), a poza walką widzimy tylko poziom oraz punkty życia. Wszystko to mamy do wglądu w ekranie naszej aktualnej talii... No i tutaj kolejna śmieszność, która nieodzownie kojarzy się z Etherlords - talia. Tak nazywa się zestaw aktywnych wróżek. No cóż, powiedzmy, że przymykamy na to oko.
Taa... bywało z tą Amy różnie. Raz wygrała, raz przegrała, raz musiała stanąć w obliczu ciężkich wyborów. Tak już to bywa z superbohaterkami, moi drodzy, takoż bywa, że muszą stawać przed wyborami! Zaprawdę, powiadam wam, że wybory są nie raz i nie dwa ciężkie, a konsekwencja złego wyboru jest ogromna! OGROMNA! I wtedy jedyne, co może uspokoić skołatane nerwy, to muzyka...
Oj tak, Amy staje przed bardzo ciężkimi wyborami. Ot, nie raz i nie dwa musi odpowiedzieć "TAK" albo "NIE" na zadane pytanie. Nie raz i nie dwa musi się zgadzać na postawione na jej drodze zadania. Nie raz i nie dwa musi przytakiwać, gdy ktoś zapyta, czy to ona jest bohaterką z przepowiedni. No tak, wcześniej wspomniałem, że fabuła jest bardzo naiwna. Do tego dodamy, że nie mamy praktycznie żadnych wyborów. No i nie mamy żadnych, jeśli chodzi o wątek główny. Wszystko zostało z góry zaplanowane, a my zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym. Może to nie przeszkadza tak bardzo, ale drażni. Tutaj na szczęście dostajemy świetną oprawę dźwiękową, która leczy nasze skołatane i sfrustrowane nerwy. Tak, naprawdę zasługuje na uwagę. Zwłaszcza motyw z Heroes of Might and Magic IV w wiosce goblinów... ups, czy ja coś wspominałem o motywach z innych gier? Nie, nie, to nie mogłem być ja. No ale faktem jest, że mamy kolejną zadziwiającą sprawę: dobrze znany motyw muzyczny z innej gry. Ale wybaczamy, ponieważ jest całkiem zgrabnie dograny.
Oczywiście, że zdarzały się Amy drobne potknięcia! Nie raz i nie dwa omal nie spadła z wąskiej, górskiej ścieżki. Nie raz i nie dwa jej wróżki omal nie straciły swej mocy w ciężkich walkach, nie raz i nie dwa poślizgnęła się na jakiejś górce i, spadając, mocno się podrapała. Ale, jako wszystkim jest wiadome, każdemu z wielkich herosów zdarzały się takie drobne wypadki! Tylko o nich nie mów się głośno...
No tak, irytujące bugi można znaleźć w każdej grze. Zanzarah: The Hidden Portal nie różni się pod tym względem od innych gier. A to przenikamy ściany, a to spadamy z niewyobrażalnej wysokości w głębi jaskini, ponieważ weszliśmy w ścianę, za którą było pusto, a to podczas walki włącza się na pewien czas nieśmiertelność niektórym wróżkom i trzeba nie raz czekać dłuższą chwilę, aż nieśmiertelny przeciwnik ruszy się z miejsca, które ową nieśmiertelność daje (można wtedy się wzbogacić, a jak!). Nie jest tego wiele, ale potrafią zdenerwować. Zwłaszcza w początkowych etapach gry. Potem jest coraz łatwiej... nie, wróć! Nie jest wcale łatwo. Ponieważ IQ przeciwników jest bardzo dobre! Z odpowiednim asertymentem zaklęć pojedyncza wróżka, jako przeciwnik, potrafi wystrzelać kilku naszych pupili. Więc i tutaj twórcy mają plus i minus. Z tym, że za tak dobre IQ, mają plus nieco większy od minusa.
Tak, zdarzali się i tacy, co to chcieli sprawdzić swe umiejętności! Owszem. Walczyli na arenach, tocząc ze sobą boje na śmierć i życie. Znaczy się, na śmierć i życie swych wróżek. I powiem wam, moi drodzy, że to niezapomniane widowisko...
Po uzbieraniu odpowiedniej tali, która daje nam pełnie satysfakcji, możemy sprawdzić swe umiejętności w grze wieloosobowej. Tryb multiplayer jest prosty: DeathMatch, w którym używamy swoich talii, lub Randoom, w którym talie są losowe. Można przy nim spędzić trochę czasu. Lecz i tutaj nie mogłem nie westchnąć, ponieważ tryb ów przypominał ten, który zastosowano w Etherlords II. No, ale mi to odpowiada, więc jak najbardziej plus.
Co? Co jak się skończyła opowieść? A skąd możecie wiedzieć, że opowieść dalej nie trwa, co? Ot, myślenie gównażerii! Jeśliście tacy ciekawi, to zać sami zakończenie historii napiszcie...
Cóż, jak w każdej recenzji, to i w tej pora na podsumowanie. Czy warto w Zanzarah zagrać? Oczywiście. Czy nie znudzi się przez długi czas? To zależy od nas samych. Bo jeśli ktoś się uprze na to, że będzie miał wszystkie dostępne w Zanzarah: The Hidden Portal wróżki, to może wierzyć na słowo, że zajmie mu to wiele dni. Czy jeśli się szuka czegoś więcej, to można znaleźć to właśnie w tej grze? To jest pytanie, na które trzeba odpowiedzieć sobie samemu. Młodsi gracze z pewnością pokochają świat Zanzarah, który łączy w sobie wiele ciekawych elementów. Starzy wyjadacze w Zanzarah: The Hidden Portal nie znajdą raczej niczego nowego, ale nie musi to wcale oznaczać, że gry nie pokochają. Więc wybór pozostawiam wam, bo ja tu tylko recenzję napisałem. I wracam do polowania na ostatnie piętnaście wróżek...
recenzja dodana przez:
Froscik
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Grywalność
+ Walki
+ Realizm obszarów
+ Mnogość kombinacji zestawów
+ Całkiem dobry multiplayer
+ IQ przeciwników
− Grafika postaci
− Cukierkowość świata
− Banalna fabuła
− Drobne lecz irytujące bugi
− Elementy żywcem ściągnięte z innych gier
− Brak dokładnych statystyk
Ocena wszystkich
recenzentów
7.0
Grafika 70%
Dźwięk 90%
Gameplay 70%
Froscik: Lasek (PC)
Froscik: Wpadniemy na... grzybka? (PC)
Froscik: Ratusz (PC)
Froscik: Prosto do katakumb! (PC)

