Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Call of Duty: World at War (PC)

Lubię to! 29

Premiera Świat - 11 listopad 2008 Premiera Polska - 14 listopad 2008

Ocena użytkowników: dobra

8 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu:66

Deweloper: Treyarch Dystrybutor: Licomp Empik Multimedia Wydawca: Activision Blizzard

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP

Tematyka: Wojenna, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 55 screenów, 8 video, 1 recenzji, 35 newsów,

Powrót na fronty WWII

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez edsonpele edsonpele
Seria Call of Duty dąży powoli do ideału. Niedawne Modern Warfare było świetne. Szybka akcja, mocne sceny, współczesny konflikt i dla wielu uzależniający tryb multi zapewniły grze ogromny sukces. Z jakim skutkiem nowy CoD dźwiga brzemię swojego wielkiego poprzednika od Infinity Ward?

Nie jest źle. Szczerze mówiąc zostałem miło zaskoczony po uruchomieniu World at War, bo nastawiałem się na coś słabego i niedopracowanego. Obawiałem się o to, jak wypadnie nowe Call of Duty. Po pierwsze, odpowiedzialne za grę jest studio Treyarch, które nie zachwycało dotąd swoimi odsłonami serii i dodatkowo ich produkcje ukazywały się wyłącznie na konsolach. Tak więc na PeCetach ich gra gości po raz pierwszy i można uznać to za debiut na tej platformie. Drugim powodem moich obaw było to, iż wracamy do połowy XX wieku. Teraz wiem, czy moje obawy miały jakieś podstawy.

Po raz kolejny wojna


Szkoda, że wracamy do WWII. Były już setki gier osadzonych w tych realiach! Inna sprawa, że w World at War wojna została pokazana najlepiej, jak to możliwe. Tak jak w każdej części fabułę przechodzimy różnymi postaciami. Tym razem pobawimy się (trochę niefortunny zwrot jak na grę o wojnie) podczas 15 misji podzielonych na dwie kampanie - radziecką i amerykańską. Do ich ukończenia wystarczy jakieś 8-10 godzin. Siedem misji zagramy jako Pvt. Miller podczas kampanii na Pacyfiku, a kolejne siedem jako Pvt. Peterenko w Europie. Oprócz tego jedną misję zagramy jako bosman Lock. Obie zaczynają się w 1942 roku. Podczas tej drugiej walczymy na terenie Japonii. Przedzieramy się przez dżunglę, aby w końcu zaatakować i zdobyć zamek Shuri. Radziecka kampania jest dużo, dużo lepsza. Zaczyna się w Stalingradzie, a kończy na zdobywaniu Berlina z Reichstagiem na czele. Zwłaszcza świetna jest pierwsza misja, która przypomina tą rozgrywającą się w Czarnobylu z poprzedniej części. Niestety kampanie się nie zazębiają jak w Modern Warfare, gdzie w pewnym momencie losy bohaterów się splatały. Mimo tego można się związać z protagonistami. Poprzednia część miała więcej momentów zapadających w pamięć. Misja w odcieniach czerni i bieli, wybuch nuklearny, epilog... To były niesamowite sceny. Z przykrością muszę stwierdzić, że ta część ma mniej takich chwil - jest słabiej wyreżyserowana. Co nie znaczy, że jest zła...

Wojna nigdy się nie zmienia


Treyarch zdecydowało się na pokazanie wojny bez ogródek, skrywania czegokolwiek. Za to wielki plus. Wojna w WaW jest prawdziwa, brutalna, podstępna. To najbardziej krwawy CoD w historii. Po strzale w głowę obserwujemy fontannę posokii. Przeciwnicy tracą kończyny. Jest strasznie, zwłaszcza gdy pomyślimy, że tak mogło być naprawdę. Już sam początek gry jest mocny. Jesteśmy przywiązani do słupa, a przed nami dwóch kolegów. Japończyk wypala jednemu z nich oko papierosem, a potem wyciąga z cholewy buta nóż i podrzyna mu gardło. Ściana zostaje zabryzgana krwią... Innym razem kilku Japończyków się poddaje i składa broń. Gdy podchodzi do nich kumpel z naszego oddziału, jeden Japończyk, który przed chwilą trząsł się ze strachu, chce mu wyrwać broń i go zabić... Takich momentów jest więcej. Zwłaszcza zakończenie gry jest mistrzowskie. Wtedy widać, po co walczyliśmy i że nie jesteśmy sami, mamy przyjaciół. Straszny jest też napis, który pojawia się przed creditsami - "60 milionów straconych żyć jest rezultatem II Wojny Światowej". Więcej komentarzy nie trzeba.

Aby wygrać, trzeba walczyć


Gra wydaje się odrobinę trudniejsza niż jej poprzedniczka. Przeciwnicy są mądrzejsi - flankują, osłaniają się, podczas przeładowania starają się ukryć, zajmują karabiny maszynowe. Jednak trudność gry leży gdzie indziej. Najwięcej razy ginąłem nie od broni palnej, a od... granatów. Nasi przeciwnicy kochają rzucać granaty akurat nam pod nogi, co często kończy się w chaosie walki śmiercią. Wręcz śmieszne (w końcu doprowadza do szewskiej pasji) jest to, że rzucamy granat w grupkę przeciwników, a oni nam go odrzucają - nie mamy już wystarczająco czasu, aby ponownie im go oddać, więc... bum! Potrzeba kilkunastu sekund, aby granat wybuchł, więc rzucanie się nimi na polu walki jest częste. Najgorsze jednak było to, że podczas kilkuminutowego szturmu na japońską twierdzę Shuri zabijał mnie nagle granat... cztery razy pod rząd. Ciekawiej walczy się z Japończykami, bo lubią oni zastawiać zasadzki i bawić się z nami w podchody. Chowają się w trawie i stają się w niej niewidoczni, siedzą w specjalnych dołach przykrytych deskami, skąd na nas wyskakują, a nawet wchodzą (!) na drzewa. Często też, gdy zabraknie im amunicji, atakują nas niczym banzai bagnetem. Mamy wtedy dwie opcje - umrzeć lub skontrować atak nożem. Do eksterminacji mamy spory arsenał, momentami aż zastanawiałem się czy takie bronie rzeczywiście istniały w tamtym okresie. Obok pukawek-ikon tego okresu (Arisaka, Thompson, PPSh albo MP40) pojawiają się też mniej znane bronie z miotaczem ognia M2 na czele. Ciekawostką jest to, że miotacz ma nieskończoną amunicję. Dużo frajdy sprawia bieganie z nim za przeciwnikiem.

Tryby wojny


W menu gry jest więcej opcji niż w Modern Warfare. Na uwagę zasługuje co-op, który w grach twórcy umieszczają coraz chętniej. W kooperacji znacznie fajniej przechodzi się kampanię. Drugim ważnym trybem jest Nazi Zombies, specjalna misja, którą odblokowuje się po ukończeniu singla. Tryb niezły, zwłaszcza w... co-opie. Samemu jest nudno, chyba że ktoś bardzo lubi bić własne rekordy. Jesteśmy w nim zabarykadowani w sporym pomieszczeniu i mamy bronić się przed kolejnymi falami zombiaków. Nie jest to łatwe. Zombiaki są wolne, ale nadciągają z wielu stron i jakoś trzeba to ogarnąć. Za zabicie nieumarlaka dostajemy punkty, za które kupujemy lepsze bronie i naprawiamy zniszczone barykady. Ciężko jest przeżyć więcej niż pięć rund. Multi jest bardzo dobre, bo zostało przeniesione żywcem z Modern Warfare. Dodano tylko pojazdy i zmieniono bronie, mapy oraz perki.

Wojna może być piękna?


Grafika jest bardzo dobra, ale w stosunku do czwartej części postęp nie jest duży. Wszystko wygląda ładnie i jest dopracowane, ale zdarzają się jakieś rozpikselowane obiekty. Na szczęście rzadko. Dobrze wygląda ogień - zajmują się drzewa, trawy, wszystko się węgli. Niestety wymagania się zwiększyły. Rażą pojawiające się tu i ówdzie niewidzialne ściany oraz obiekty, które ewidentnie dałoby się przeskoczyć, ale twórcy zaplanowali akurat żeby iść teraz w inną stronę (gra jest oczywiście w pełni uskryptowana i liniowa). Szkoda też, że nie ma jakiegoś porządnego urozmaicenia. Pojawia się misja, w której strzelamy z pokładu samolotu oraz taka, w której jeździmy czołgiem, a poza tym nic. Perfekcyjny natomiast jest dźwięk - okrzyki, jęki, strzały, wybuchy. Wszystko, co wydobywa się ze słuchawek, jest znakomite.

Tę wojnę da się przeżyć


Gra nie jest perfekcyjna. Ma swoje wady, dość liczne. Jednak podczas gry o nich zapominamy i przeżywamy tę historię. Poznajemy prawdziwą wojnę, w jakiej nie chcielibyśmy brać udziału. O to chyba Treyarch chodziło. W czasie napisów końcowych jest nawet informacja, że gra została poświęcona weteranom wojny, którzy oddali życie za wolność i demokrację. Jest to decydowanie najlepsza gra o II Wojnie Światowej. Jeśli podobał ci się Modern Warfare, lubisz postrzelać w skrzętnie wyreżyserowanych misjach i nie jesteś zwolennikiem zielonej mazi zamiast krwi - zagraj koniecznie.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: edsonpele edsonpele który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  wojna prawdziwa jak nigdy
+ grafika jest bardzo dobra
+ duży arsenał broni z miotaczem ognia na czele
+ znakomity dźwięk
+ kilka ciekawostek - sposób walki Japończyków czy też tryb Nazi Zombie

Minusy

  współczesny konflikt był ciekawszy
 historie się nie zazębiają
 kilka błędów
 multi żywcem przeniesione z Modern Warfare
 mało urozmaiceń i zapadających w pamięć chwil

dlatego edsonpele
ocenia tę grę na:

8

Grafika 70%

Dźwięk 90%

Gameplay 80%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.0

Grafika 70%

Dźwięk 90%

Gameplay 80%

[ + dodaj screen ]

Kacper.K: Ciężarówka w ogniu (PC)

Kacper.K: I kto ma dłuższą lufę? (PC)

Kacper.K: Walka o grzyby w lesie (PC)

Kacper.K: Ryby można łowić na muchę, koszyczek i.... granaty. (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka