Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Tom Clancy's Splinter Cell: Chaos Theory (PC)

Lubię to! 35

Premiera Świat - 28 marzec 2005 Premiera Polska - 28 kwiecień 2005

Ocena użytkowników: bardzo dobra

3 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Ubisoft Montreal Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Ubisoft

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Skradanka Cechy gry: TPP

Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 38 screenów, 6 video, 2 recenzji,

Gra w "Śmiertelnego Chowanego"

[ zobacz inne recenzje 2 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Kot Kot
Zabójstwa, pogonie, ucieczki, manipulacje danymi, próby zawładnięcia światem - dla Toma Clancy'ego to codzienność. Nie, nie jest on żadnym agentem służb specjalnych. To pisarz, tworzący w gatunku Political Fiction. Oprócz książek, Clancy przygotowuje też scenariusze do gier komputerowych. Jedną z popularniejszych serii sygnowanych jego imieniem jest Sprinter Cell. Jest to, najprościej ujmując, skradanka osadzona w niedalekiej przyszłości (która w tej chwili jest już teraźniejszością, a w przypadku starszych części gry - przeszłością). Dziś większość fanów serii czeka na piątą część, mającą przyprowadzić spore zmiany ConViction. Ja chciałbym opowiedzieć o trzeciej i moim zdaniem najlepszej jak dotąd odsłonie - Chaos Theory.

"You guys use some cool toys."



Pierwsze wrażenia z gry to same pozytywy - twórcy oddali nam szeroki wachlarz ruchów, w tym przyleganie do ściany (wtedy nie było to aż tak często spotykane w grach), interakcja z otoczeniem na wiele sposobów czy regulowanie szybkości poruszania się. Do tego cała masa sprzętu takiego jak noktowizory, broń, zakłócacze energetyczne czy choćby bezprzewodowy system włamywania się do komputerów. Mimo całej swej złożoności, poruszanie się postacią jest proste i intuicyjne. Grafika jest miła dla oka, dźwięki realistyczne...

Ale po kolei. Zacznijmy od początku, a zatem od pierwszej misji (gra nie posiada samouczka - jeśli ktoś nie czuje się na siłach, może spróbować tutoriala do multi lub obejrzeć filmy szkoleniowe). Naszym celem jest przechwycenie Morgenholta - informatyka, posiadacza wiedzy na temat procedur Masse'a. Zanim dotrzemy do informatyka, czeka nas analiza mapy, przejrzenie notatek, przesłuchanie strażników i wreszcie - wkroczenie do akcji. Tu plus dla twórców - wszystko znów wydaje się ogromne i złożone, a jednak gra nie wymaga dużego wysiłku umysłowego, ani nawet cierpliwości.

Kolejne misje zabiorą nas do miast, kryjówek przestępców, przedsiębiorstw handlowych, a nawet tajnej bazy wojskowej. Nie będę mówił, co będziemy tam robić, gdyż fabuła (podobnie jak gra) sygnowana jest nazwiskiem Toma Clancy'ego, a to samo w sobie jest jakby certyfikatem jakości. Powiem tyle - ja się nie zawiodłem. Znalazłem w grze niepewność, poczucie winy, moralność każącą wybrać inaczej czy szok spowodowany większym odkryciem. No i dawkę całkiem niezłego humoru.

Wspominałem o moralności? Cóż... twórcy robili tu sobie niejako pierwsze próby przed szykującymi się wyborami moralnymi w Double Agent. Jednak tu nie jest to aż tak ważne, jak w tamtej grze, i dotyczy praktycznie tylko naszego własnego widzimisię. Z tego, co zdecydujemy, nikt nie będzie nas rozliczać - nie będzie żadnych bonusów, ani kar...

Wiecie co? Z relacji moich i innych wynika, że w 3. części aspekt moralny został zrobiony lepiej niż w 4. Tam został wciśnięty na siłę i nie odnosi się do moralności gracza, a do tego, po czyjej stronie chcemy bardziej pozostać. A tu zależy tylko i wyłącznie od nas?

"This is no video-game, Fisher"


Wróćmy jeszcze do samej rozgrywki. Sam Fisher, główny bohater, jest utalentowanym atletą, całkiem niezłym strzelcem i dobrze radzi sobie ze sprzętem. Innymi słowy - idealny agent! Owa idealność prowadzi do pewnego uproszczenia. Mianowicie - nasz agent nigdy się nie męczy! Ot, choćby złapanie się krawędzi klifu i wiszenie nad przepaścią - Sprinter Cell może tak wisieć nawet do samej usranej śmierci. No ale lepsze to, niż żeby w ogóle nie mógł się niczego złapać...
Jak wygląda skradanie się w Chaos Theory? Zdecydowanie inaczej niż w klasykach gatunku. W Metal Gear Solid trzeba było być poza zasięgiem wzroku strażników albo ukryć się pod pudełkiem. Hitman przebierał się, by móc wejść tam, gdzie normalnie by nie mógł, a także by zgubić wzrok strażników. Ubisoft serwuje nam inny sposób grania. Sam całkiem nieźle kryje się... w cieniu. Najważniejszą rzeczą w całej grze jest tak naprawdę pasek, na którym widać, jak bardzo oświetlony jest nasz bohater.

No, chyba, że ktoś gra jak Rambo - choć na upartego jest to możliwe, to w większości poziomów amunicja skończy się nam przed dojściem do właściwego celu. Drugim zmysłem, który pozwala strażnikom nas odkryć, jest słuch. Zatem, żeby nie pozostać wykrytym, Sam musi nie tylko kryć się w cieniu, ale też nie może wydawać zbędnych hałasów. W związku z tym mamy drugi element HUD-a - pasek dźwięków. Zaznaczono na nim głośność otoczenia i o ile nie przekroczymy tego punktu, powinniśmy pozostać niewykryci. Oczywiście możemy też celowo przekroczyć "barierę dźwiękową", kiedy chcemy zapędzić przeciwnika do pułapki. W tym celu możemy kliknąć przycisk "v", aby Sam gwizdnął, bądź rzucić jakimś przedmiotem o ścianę - dźwięk uderzenia powinien przyciągnąć strażników.

"I see more suicides on this job..."


Spodobała mi się w grze obecność... komputerów. Z tych urządzeń możemy niestety korzystać tylko na trzy sposoby, ale zawsze coś... Pierwszym z nich jest przeglądanie maili - te mogą być pomocne przy wykonaniu zadań (np. powiedzieć, że jakaś postać się upiła, co czyni z niej mało groźnego przeciwnika) albo zawierać informacje o otaczającym nas świecie (biuletyn informacyjny WNM, odpowiednika naszego CNN). Kolejna przydatna rzecz to możliwość podłączenia się do kamer i dowiedzenia dzięki nim,, czego możemy się spodziewać, wchodząc do jakiegoś pomieszczenia. Ostatnia i chyba najważniejsza sprawa to zyskiwanie danych bądź uruchamianie i wyłączanie urządzeń, gdyż jest to często jedyny sposób na wykonanie zadania.
Spodobała mi się również AI. Jest dość naturalna, postaci generalnie potrafią myśleć, ale czasem popełniają błędy - nie wiem tylko, czy to spowodowane niedopracowaniem, czy też Ubi chciało dać nam obraz prawdziwego człowieka - omylnego.

Istotnym elementem w takiej grze jest oprawa audiowizualna. W końcu musimy mieć świadomość, jak głośno jest w danym pomieszczeniu i czy znajdujemy się w cieniu BEZ patrzenia na odpowiednie elementy interfejsu. Co można powiedzieć o grafice? Najprościej rzecz biorąc - daje radę! Choć widać tu upływ czasu, nie da się zaprzeczyć, że gra i tak wygląda dość ładnie. Modele postaci są dość szczegółowe, a animacje ruchu niezwykle naturalne. Teksturki również wyglądają realistycznie i nie tylko jak na tamte czasy. Nawet jeśli grafika mogłaby się wydać niedoskonała przy pełnym oświetleniu, to i tak większość gry obserwujemy z noktowizorem na twarzy, co pozwala ukryć pewne niedoskonałości. No i popatrzcie na te dynamiczne światła i cienie! Jak na grę, która jako jedna z pierwszych wykorzystywała Pixel Shader 3.0, Splinter Cell nieźle sobie radzi.

Do dźwięków nie mam najmniejszego zarzutu - nie potrafię znaleźć dla nich innych słów, niż przewijające się przez cały tekst "naturalne" czy "realistyczne". Ba, nawet muzyka wpada w ucho! A jeśli do tego dodamy, że dynamicznie dopasowuje się do sytuacji, wychodzi nam mimowolny komunikat "Pora zainwestować w lepszy zestaw dźwiękowy". Swoją drogą - Mirosław Baka całkiem nieźle sprawdził się w Polskiej wersji jako Sam. Inni lektorzy również byli całkiem nieźli. Szczególnie spodobała mi się aktorka podkładająca głos pod Annę Grimsdóttir - jej utarczki słowne z Samem w trakcie misji ratowania świata potrafią rozbawić do łez.

"Murder frozen organs? You can't murder the dead"


Grzechem by było w przypadku takiej gry nie wspomnieć o multi. Jedyne, co może w nim denerwować to fakt, że powstało na silniku poprzedniej części, Pandora Tommorow. Koncentruje się ono wokół potyczek między najemnikami i agentami Shadownetu, przy czym ci pierwsi widzą świat inaczej, niż agenci czy Fisher, bo z pierwszej osoby. Znika zatem obracalna kamera i obserwowanie pleców swojego avatara - możecie się czuć jak w typowym First-Person Shooterze...

...o ile ten FPS posiada opcję korzystania z systemu kamer i innych sposobów na wykrywanie wroga. Dzięki temu możliwe staje się niedopuszczenie do odebrania przez niego tajnych danych czy zniszczenia jakiegoś ważnego obiektu. Dodam, że w grze wieloosobowej postacie mogą kooperować w dość wysokim stopniu, co czyni rozgrywkę dużo ciekawszą. Szkoda tylko, że w większości przypadków sprawdza się sentencja: "jeśli chcesz coś zrobić dobrze, zrób to sam".

Inaczej ma się sprawa w przypadku trybu współpracy. W nim trzeba namówić jakiegoś kolegę, o którym wiemy, że nie gra jak ostatnia ciota, na wspólną grę. Gdy już taki się zgodzi, naszym oczom ukazują się 4 zróżnicowane misje, pozwalające na wykonanie manewrów, z którymi nie poradziłaby sobie jedna osoba. Ten tryb przypadł chyba wszystkim do gustu dużo bardziej niż deathmatch czy Capture The Flag (tyle, że zamiast flagi mamy dane), a to głównie dlatego, że oferował coś nowego, rzadko spotykanego w grach. No i grało się w to całkiem przyjemnie...

Czy ta cudowna, wspaniała, fascynująca i w ogóle zajeb**** gra ma jakieś wady? W zasadzie to... ja się jakichś poważniejszych nie dopatrzyłem. Tekstury nie przenikały, poziom trudności wyrównany, gra całkiem nieźle zoptymalizowana i w sumie niekoniecznie liniowa. Jedyną wadą Chaos Theory jest brak czegoś, co by nie pozwoliło mi się oderwać od gry, co zmuszałoby mnie do ciągłego myślenia nad ostatnią misją. Co nie oznacza, że gra jest nudna - po prostu już chyba nie mogła być lepsza. A szkoda, bo satysfakcja z gry była na tyle duża, że tak naprawdę szukam w tej chwili jedynie pretekstu, by wystawić ocenę 10. Raczej wątpię, bym go znalazł, więc zostaje 9. Też nieźle

...W zasadzie to jest jedna wada. Reklamy ;] Fisher niejednokrotnie żuje gumę jakiejś znanej firmy, która chyba zdążyła się już wycofać z rynku polskiego. Do tego wygaszasz ekranu, który może być np. zdjęciem nowej komórki i napisem "[Tu nazwa wiodącego producenta telefonów komórkowych], Connecting People".

...Tzn. wtedy to była nowa komórka. Teraz to stary szmelc nie wart kupna :]

*Cytaty, użyte w śródtytułach, pochodzą z gry

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Kot Kot który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Pomysł na gameplay
+ Połączenie prostoty ze złożonością
+ Fabuła
+ Humor
+ Ładna grafika...
+ ... i dobre dźwięki
+ Wyważony stopień trudności
+ Tryb Co-op
+ Niezły pomysł na multi

Minusy

  Reklamy :P
 Brak czegoś, co by przykuwało do monitora
 Tylko 4 mapy Co-op
 MP z Pandora Tommorow

dlatego Kot
ocenia tę grę na:

9

Grafika 90%

Dźwięk 90%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.5

Grafika 90%

Dźwięk 80%

Gameplay 90%

[ + dodaj screen ]

Kacper.K: Sam tymczasowo jest sam (PC)

Kacper.K: Rozmowa starych przyjaciół (PC)

boghas: Księżyc (PC)

boghas: - Łeee, ktoś mnie uprzedził (PC)

Postacie [3]

Morris O'Dell
Sam Fisher
Irving Lambert
Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka