Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Burnout Paradise: The Ultimate Box (PC)

Lubię to! 12

Premiera Świat - 3 luty 2009 Premiera Polska - 6 luty 2009

Ocena użytkowników: bardzo dobra

4 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

 

 

Gatunek: Akcja/Arcade, Samochodowa Podgatunek: Wyścigi

Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 75 screenów, 8 video, 1 recenzji, 30 newsów,

Znaczy się must have?

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Weaver Weaver
Na pecetowego Burnout Paradise czekałem od momentu, gdy został oficjalnie zapowiedziany na tę platformę. I w dodatku pomimo faktu, że wcześniej ukończyłem całą grę w wersji na Xboxa 360! Możecie więc sobie wyobrazić, jak ogromny ładunek grywalności kryje w sobie produkcja, której recenzję widzicie poniżej. Niektórzy jednak mogą w tym miejscu zadać sobie pytanie: czy autorzy Burnout Paradise zdołali przenieść do "blaszakowej" edycji gry absolutnie wszystkie plusy, którymi mogły pochwalić się ich konsolowe odpowiedniki?

Weaver

Już na wstępie można byłoby pójść na łatwiznę i napisać, że konwersja Burnout Paradise jest maksymalnie odje... chana, albo skaszaniona na całej linii. Jak by jednak nie było, myślę iż aktualne dzieło Criterion i tak zasługuje na uwagę. Po pierwsze dlatego, że wraz z premierą The Ultimate Box seria po raz pierwszy zagościła pod strzechami komputerów osobistych. Po drugie, nawet gdyby port okazał się całkowitą klapą, warto byłoby wiedzieć dlaczego. Po trzecie, jeśli pecetowy BP jest tak dobry jak pierwowzór, myślę iż ostatecznie zdecydujecie się na zakup gry.

Od momentu premiery Burnout Paradise na current-geny, tj. Xboxa 360 oraz PlayStation 3, minął ponad rok. W tym czasie autorzy sagi zafundowali posiadaczom gry parę ciekawych dodatków, w skład których weszły zarówno nowej klasy pojazdy - motocykle - jak również zmienne warunki pogodowe oraz cykl mijania dnia i nocy. Naturalnie, żeby móc rozkoszować się wyżej wymienionymi, trzeba było wówczas wykręcić nieco skarpetę z zaskórniaków. Jednak wraz z Burnout Paradise: The Ultimate Box, który de facto pojawił się również na X360 i PS3, otrzymaliśmy pełnowartościowy produkt, który kumuluje w sobie wszystko, co do tej pory wiązało się z pierwotną wersją. A i śmiem stwierdzić, że nawet nieco więcej.

Którędy do Raju?


Po uruchomieniu gry, a zarazem jeszcze przed przystąpieniem do zabawy, użytkownik otrzymuje wybór. Może bez najmniejszych ogródek rzucić się na główny tryb rozgrywki, czyli "Wejdź do Paradise City". Może również uruchomić czysto imprezowy "Burnout Party", a także wybrać się na zakupy do "Burnout Store". Żeby jednak nie tracić waszego cennego czasu, i w miarę szybko ukoić żądzę wiedzy, szybciutko opiszę dwa z ostatnich trybów i przejdę do sedna, czyli Wejścia do Paradise City.

Zatem, "Burnout Party" to nowość, która - jak już wiadomo - przeznaczona jest do zabawy stricte wieloosobowej. Przy czym do zabawy na jednym sprzęcie - komputerze bądź konsoli. Co za tym idzie, wcale nie potrzebne jest połączenie internetowe, aby rozgrywką mogło cieszyć się jednocześnie nawet do ośmiu osób. Tym bardziej, że producenci gry skrzętnie przemyśleli konkurencje, które będą mogli eksploatować zainteresowani. Co prawda owych konkurencji jest mało, bo zaledwie trzy, ale i tak wystarczają. Głównie zaś dlatego, że ich zadania - polegające na uzyskaniu jak najlepszego wyniku punktowego bądź czasowego - i tak generowane są losowo. Mamy więc opcję "Akrobacje", która nakazuje nam wykonanie określonej rzeczy. Dla przykładu, beczki w locie czy rozbicie odpowiedniej ilości billboardów, przy jednoczesnym zachowaniu struktury pojazdu nienaruszonej. Druga opcja, "Umiejętność", polega na wykonaniu pewnej czynności, zazwyczaj w ekstremalnych warunkach. Przykładem tutaj może być pozostanie w powietrzu przez jak największy okres czasu. Wygląda to natomiast w ten sposób, że gracz startuje przed jedną z kilku ramp i za ich pomocą - przy odpowiednim rozpędzeniu auta - stara się wybijać w powietrze jak najczęściej i na jak najdłużej. Oczywiście, wszystko to w przeciągu zaledwie kilkudziesięciu sekund. Wygrywa natomiast ten, kto trzymał się nawierzchni najkrócej.
Trzecia opcja, "Prędkość", koncentruje się na karkołomnej i nierzadko niemal wyczynowej jeździe. Chociażby pod prąd z której zwycięsko wyjdzie ten, kto najdłużej będzie gnał między nadjeżdżającymi z naprzeciwka autami. I również, rzecz jasna, w określonym czasie. Zwycięstwem zaś cieszyć się będzie osoba, która w sumie przejedzie w ten sposób najdłuższy odcinek. Ostatnią opcją w "Burnout Party" jest opcja "Losowo", która w wiadomy sposób generuje jeden z wyżej opisanych modułów rozgrywki.

Jeszcze przed przejściem do sedna, czyli głównego trybu gry, wspomnieć należy o "Burnout Store". Jest to nic innego jak sklep, w którym można nabywać - online - kolejne dodatki do owej produkcji. I choć w chwili uruchomienia BP nie ma w sumie zbyt wiele do kupienia, myślę iż najnowsze "Legendary Cars" z pewnością będzie miłym dodatkiem dla fanów gry a także tych, którzy pamiętają pojazdy z takich filmów jak np. Ghostbusters czy Powrót do Przyszłości. No, to chyba tyle tytułem wstępu. Teraz z impetem wjeżdżamy na ulice Paradise City!

Witam w dżungli!


Kariera w Burnout Paradise to dość rozległy temat. Jednym z czynników, który wpływa na taki akuratnie stan rzeczy jest fakt, że na samym początku otrzymujemy do dyspozycji jakiegoś zdezelowanego grata, którym zmuszeni jesteśmy wygrać kilka wyścigów aby otrzymać jakiekolwiek - dosłownie - prawo jazdy. Tak, tak - prawo jazdy! W Paradise City nie ma lekko. Oczywiście, nie jest to prawo jazdy, którym moglibyśmy legitymować się w prawdziwym świecie. Bo gdyby takowe dokumenty przyznawano za akcje rodem z Burnout Paradise, jestem święcie przekonany, że "prawko" miałyby nawet dzieci w kołyskach oraz połowa czubków na tym świecie. Swoją drogą, jest to ciekawy pomysł na motywowanie gracza do działania. Jeśli bowiem chcemy zrobić jakikolwiek postęp w karierze, musimy wygrać odpowiednią ilość rozmaitych wyścigów, których pokonanie pozwoli nam nabrać nieco doświadczenia. Tym samym przygotowując do trudniejszych zmagań. Oczywiście, w dalszym ciągu mam tu na myśli zdobywanie kolejnych kategorii prawa jazdy, których w sumie jest pięć. Co z kolei gwarantuje użytkownikowi coś ponad dwieście możliwości podjęcia rywalizacji z komputerowymi przeciwnikami(!).

Bardzo dużym plusem dotyczącym rodzajów konkurencji jest to, że są one urozmaicone i nastawione przede wszystkim na frajdę płynącą z pokonywania kolejnych metrów w zawrotnych wręcz prędkościach. Żeby jednak nie być zbyt gołosłownym... Rodzajów zawodów jest w sumie pięć. Pierwszy, Wyścig, to nic innego jak konkurencja polegająca na dojechaniu do mety jako pierwszym. W praktyce jednak nie jest tak kolorowo, ponieważ do walki mogą przystąpić kierowcy, którzy prowadzić będą pojazdy kwalifikujące się do różnych kategorii (o tym za chwilę). Może więc zdarzyć się tak, że wolniejsze auto wygra wyścig, gdyż jego kierowca będzie bezlitosny dla swoich przeciwników.

Kolejna forma rozgrywki to Ścigany. Szczerze powiedziawszy, jest to jeden z moich ulubionych trybów w Burnout Paradise. Polega on zaś na tym, że gracz otrzymuje polecenie dojechania do mety w jednym kawałku. Ha, wydawać się może błahostką, prawda? Owszem, ale nie w przypadku gdy za autem użytkownika podąża niemal niezliczona ilość czarnych - a'la gangsterskich - wozów, których kierowcy zrobią dosłownie wszystko aby gracz nie dojechał do mety. W tym trybie nie liczy się czas - liczy się tylko fakt dotarcia do mety. Wiecie, taki survival. Jest on zaś o tyle emocjonujący, że nigdy nie wiadomo co zrobi przeciwnik. A to przy ogromnej prędkości, jaką można rozwinąć, jest bardzo istotne. Wystarczy bowiem chwila zawahania, a nawet otarcie o inne auto, a wyścig może zakończyć się wkomponowaniem naszej fury w ścianę! Zresztą, kto nie zagra ten się nie dowie. Gwarantuję jednak, że emocje są naprawdę niesamowite.

Trzeci rodzaj zawodów to Pirat, który również jest moim faworytem. To natomiast z tego tytułu, że jego zasady ograniczają się do szerzenia demolki w zastępach rywali. Szkoda tylko, że w określonym czasie, ale co zrobić. W każdym razie, gracz ma za zadanie zlikwidować - według polonizacji, "uziemić" - z góry ustaloną liczbę oponentów. Jest to zaś o tyle rajcujące, że nikt do końca nie wie, co zrobi jego przeciwnik. Jeden bowiem może uciekać się do bezpośredniej walki, poprzez spychanie rywala na pobocze czy inne auta. Drugi z kolei może czaić się niemal cały czas za wybraną ofiarą i w momencie, gdy będzie ona skręcać czy też zwalniać, uderzyć z impetem. Jakkolwiek jednak nie pozbędziemy się konkurencji, każda jedna kraksa wieńczona jest sekwencją w zwolnionym tempie, ukazującą moment zniszczenia przeciwnika. Nierzadko zresztą przy akompaniamencie gniecionej blachy, pękających szyb oraz ogólnego rumoru oraz spektakularności, na miarę efektownych momentów rodem z najlepszych filmów akcji. I może to dziwnie zabrzmi, ale w takich chwilach człowiekowi po prostu pojawia się "banan" na twarzy.

Piekielna jazda, bo taką nazwą została okraszona czwarta forma rozgrywki, polega na przejechaniu - w odpowiednim, z góry ustalonym czasie - konkretnego odcinka. I w dodatku konkretnym autem, którego w danej chwili możemy nie mieć, a które można będzie zdobyć nieco później, po wygraniu odpowiedniej ilości wyścigów. Ale odnośnie Piekielnej jazdy... Najczęściej są to naprawdę spore odległości, których pokonanie zajmuje od jednej do kilku minut. Jedyny szkopuł tkwi w tym, że jeśli nie uda się nam wygrać - i dotyczy to wszystkich konkurencji w grze - nie mamy możliwości "szybkiego powrotu" do wyścigu czy zrestartowania go. Gracz skazany jest w takim wypadku do powrotu do miejsca, w którym rozpoczyna się rywalizacja, i wystartowania stamtąd jeszcze raz. Tak na marginesie, podczas kiedy nie przeszkadza to na początku zabawy, gdy okazji do zawodów jest całe mnóstwo, tak w chwilach kiedy zostaje ich dosłownie parę potrafi to być naprawdę uciążliwe. Zwłaszcza, gdy walczymy o prawo jazdy kategorii A.

Ostatni rodzaj zawodów to Akrobacje. Jak sama nazwa wskazuje, w tym wypadku gracz zobligowany jest do zdobycia odpowiedniej ilości punktów w określonych ramach czasowych. Żeby jednak pokonać granice narzucone przez producentów, trzeba będzie się naprawdę postarać. Ten tryb bowiem jest chyba najtrudniejszym ze wszystkich, gdyż wymaga nie lada zręczności oraz zmysłu kalkulacji. Część z Was może się w tym miejscu zanosić śmiechem, ale prawda jest taka, że przy ogromnej prędkości - wymuszonej nie tylko przez czas, ale i samą formę zawodów - wystarczy jeden błąd aby zakończyć rywalizację niepowodzeniem. Niemniej jednak, Akrobacje polegają na tym, że gracz wykonuje - przy użyciu czy to ramp, skoczni czy innych elementów otoczenia - odpowiednio punktowane triki. Wyzwanie jest o tyle trudne, że jeśli po wykręceniu np. beczki na rampie zniszczymy auto, wówczas punkty przepadają. Z kolei zwielokrotniane są one między innymi przez brak jakichkolwiek kolizji, łączenie trików w kombinacje, trzymanie nogi cały czas na gazie oraz korzystanie z dopalacza przy każdej możliwej okazji. Ale co by nie napisać, zabawa i tak jest przednia. Ponadto, korzystając z okazji, pragnę zaznaczyć, że panowie z Criterion naprawdę postarali się w kwestii różnorodności wyścigów. Pomimo tego, że każda z opisanych form pojawiła się już we wcześniejszych odsłonach serii, dopiero w Burnout Paradise tryby te nabrały rzeczywistych rumieńców. Tym bardziej, że zależnie od rodzaju zawodów, wymagane są pojazdy kwalifikujące się do konkretnych kategorii. Zatem, jeśli chcemy pobawić się w Pirata, najlepiej jest wybrać auto wolniejsze ale masywne. Jeśli zaś ktoś chce potrenować fikołki oraz wszelakiej maści inne triki w trybie Akrobacje, polecam auta wyczynowe, charakteryzujące się zielonym paskiem dopalacza w lewym, dolnym rogu ekranu, oraz niewielką masą i zwrotnością. Z kolei ci, którzy preferują rolę zwierzyny, z pewnością znajdą coś dla siebie pośród aut częściowo wyczynowych, ale i odpowiednio ciężkich. Odnośnie Wyścigów - tutaj można startować dowolną furą, lecz jednym z najlepszych wyborów jest auto wyczynowe. A to z racji tej, że jest i odpowiednio szybkie i przystosowane do różnorakich akrobacji, które z pewnością będą miały miejsce w trakcie rywalizacji.

Ekstazy część druga


Jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów była kwestia zaaplikowania do gry pojazdów dwukołowych, czyli motocykli. Niektórzy gracze obawiali się, że zniszczy to klimat zabawy. Inni natomiast nie mogli się wręcz doczekać chwili, gdy zasiądą na maszynie ważącej niecałe dwieście kilo, wyposażonej w dwieście koni mechanicznych - a nawet więcej. Fakty natomiast są takie, że umieszczenie motorów w grze było jednym z najtrafniejszych posunięć ze strony producentów. Myślicie, że prędkości rozwijane przez auta są bardzo duże? Zaczekajcie aż dobierzecie się do motorów, które gnają przynajmniej o połowę szybciej niż samochody! Oczywiście, prowadząc takiego dwukołowca nie ma co liczyć na dopalacz, bo wówczas motor by chyba odfrunął. Niemniej, prędkość jest. Naprawdę duża! Co jednak należy mieć na uwadze to fakt, że wyścigi które rozegrać można na dwóch kółkach, nie są w żaden sposób urozmaicone. Mamy po prostu dojechać do mety - koniec, kropka. Ciekawostką zaś jest to, że maszynami można ścigać się - zależnie od wyścigu - o różnych porach dnia i nocy. Owszem, nadaje to pewnego smaczku, ale niekiedy też frustruje, gdy akuratnie mamy ochotę pokonać miasto w dwie minuty a na ekranie pojawia się komunikat, że musimy wrócić w dane miejsce w określonych godzinach. Z czystej formalności dodam również, że liczba wyścigów motocyklowych liczona jest w procentach, których osiągnięcie równe stu daje kilkadziesiąt okazji do pośmigania na jednośladowcach.

Wisienka na koniec


Ci z Was, którzy wyłapywali wszelkie nowinki oraz materiały poprzedzające premierę The Ultimate Box, z pewnością wiedzą iż gra oferuje całkowicie otwarty świat. Paradise City bowiem nie jest w żadnym wypadku ograniczone niewidzialnymi barierami, koniecznością odkrywania kolejnych dzielnic, i tak dalej. Możemy więc jeździć jak chcemy - wykonując dla zgrywy triki - oraz gdzie chcemy. Możemy rozkoszować się widokami, jak również siać spustoszenie na ulicach, albo po prostu zaliczać kolejne konkurencje. Warto wiedzieć, że na terenie całego miasta znajduje się sporo warsztatów, w których można podreperować auto, jak i punktów w których mamy możliwość uzupełnić dopalacz. Nie wspominając już o takich detalach, jak np. billboardy do rozbicia, ogrodzenia do zniszczenia, rampy do przetestowania, których pokonanie z największą prędkością gratyfikowane jest animacją w zwolnionym tempie, wieńczoną serią zdjęć naszego pojazdu "w locie".
Sami więc widzicie, że okazji - oraz możliwości - do zabawy jest naprawdę sporo. I wszystko to w singleplayerze! Jeśli zaś doda się do tego tryb multiplayer, który umożliwia wszystko to, o czym przeczytaliście do tej pory, w ramach rozgrywki online'owej... Cóż, żywotność gry rośnie w tym wypadku dwukrotnie - przynajmniej. Swoistym bajerem jest to, że Burnout Paradise obsługuje kamerki internetowe. Te natomiast przydają się w chwilach, gdy prowadzimy rozgrywkę online. W takich momentach, gdy na przykład spychamy kumpla na nadjeżdżający z naprzeciwka samochód, kamerka - umieszczona przed twarzą gracza - robi fotkę oraz przesyła ją do użytkownika, który przyczynił się do kraksy rywala. Dzięki temu można się naprawdę uśmiać, widząc zdziwioną - bądź poirytowaną - minę kolegi.

Co dobre, szybko się kończy?


Żałuję, że nieubłagany koniec recenzji się zbliża, ale cóż - nie ma sensu pisać tomów o tym samym, i jednocześnie psuć zabawę potencjalnym nabywcom gry. Dlatego też przechodzimy do kwestii technicznych. Otóż, zarówno grafika jak i udźwiękowienie Burnout Paradise: The Ultimate Box stoją na najwyższym poziomie. Wizualna strona gry jest naprawdę bardzo ładna, a przy tym oddaje poczucie prędkości rozwijanych przez kierowane pojazdy. Gdyby doliczyć do tego jeszcze zmieniające się w czasie rzeczywistym pory dnia, a także warunki atmosferyczne - np. mgłę - można po prostu przepaść. Zachody słońca, wschody... I wszystko to przy jednoczesnym zachowaniu płynnej animacji, co w przypadku takiej produkcji jest bardzo ważne. Jeśli natomiast chodzi o oprawę dźwiękową, nie mam jej dosłownie nic do zarzucenia. Kawałki bowiem, które przygrywają w trakcie wyścigów, są na tyle wkręcające oraz dynamiczne, że nie sposób oprzeć się chęci wciśnięcia gazu do dechy. Po prostu. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić w kwestiach technicznych to fakt, że na padzie jednak gra się troszkę lepiej. Nie twierdzę też, że na klawiaturze dramatycznie - o, nie. Aczkolwiek muszę przyznać, że jednak tęskno troszkę do czegoś takiego jak gałki analogowe, czy triggery odpowiedzialne za przyspieszenie.

Brać w ciemno!


Śródtytuł jest chyba wystarczająco klarowny. Jednak jeśli są jeszcze tacy, którzy nie są przekonani co do zakupu Burnout Paradise: The Ultimate Box, powiem tak. Kręci Was zawrotna prędkość, wiążąca się z tym bezkarność oraz lekka i przyjemna rozgrywka, w żaden sposób nie aspirująca do miana symulacji? Jeśli tak, łapcie za portfele i lećcie do najbliższego sklepu z grami. Burnout Paradise: The Ultimate Box bowiem, jako czysto arcade'owa gra wyścigowa, nie ma sobie równych. I podejrzewam, że długo nie będzie miała. A te wszystkie NFS-y do kupy wzięte mogą się... Ot, co!

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Weaver Weaver który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Prędkość!!
+ Poczucie swobody!
+ Przyjemność z jazdy!
+ Mnóstwo rozmaitych wyścigów!
+ Widowiskowe kraksy
+ W sumie... cała reszta również

Minusy

  Brak?
 No, może poza tym, że singiel bardzo szybko się kończy

dlatego Weaver
ocenia tę grę na:

9

Grafika 90%

Dźwięk 90%

Gameplay 100%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 90%

Dźwięk 90%

Gameplay 100%

[ + dodaj screen ]

potter644: Piękna maszyna. (PC)

potter644: Tylko nie popsuj. (PC)

potter644: Może małe Destruction Derby. (PC)

potter644: Szybka bryka. (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka