Prince of Persia (PC)
Premiera Świat - grudzień 2008
Premiera Polska - grudzień 2008
Ocena użytkowników: dobra
8 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Ubisoft Montreal Dystrybutor: Ubisoft Wydawca: Ubisoft
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Platformówka Cechy gry: TPP
Tematyka: Fantasy, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Na tę platformę mamy: 77 screenów, 15 video, 2 recenzji, 28 newsów,
Gorzka baśń
[ zobacz inne recenzje 2 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Chimaira
Tiamat - For Her Pleasure
Gorzka pustynia...
Nowy Prince of Persia może zmylić. Gra z jednej strony, po przejściu jednego poziomu, oferuje już prawie wszystko. Po zdobyciu czterech mocy Ormazda - nic nas w materii mechanicznej nie zaskoczy. Ale diabeł, ten czerwony cholernik, tkwi w jednym, za to istotnym szczególe. Fabule. Mamy tu zabieg podobny do powstałego niedawno Far Cry 2. Przez pół gry prawie nic się nie dzieje - chodzimy, skaczemy, walczymy od czasu do czasu. A potem nagle fabuła przyspiesza, biegnie, pędzi wręcz na złamanie karku, by dopełnić dzieła w piorunującym zakończeniu, które - gwarantuję - zerwie wam kapcie z nóg i skalp z głowy. A jednocześnie można uronić niejedną łzę już po obejrzeniu napisów i pseudoepilogu. Przepraszam, czy to jakaś nowa polityka Ubisoftu? Dołować swoich konsumentów? Nie da się ukryć, że w Far Cry 2 zakończenie było niezwykle gorzkie. Tu zaś gra zaczyna się na pustyni, przepełniona jest żartami i dykteryjkami, zaś kończy się w taki sposób, że można się poryczeć jak bóbr. Więcej już nie rzeknę, trzeba to zobaczyć i przeżyć samemu.
Aryman i Ormazd
Historia przedstawiona w grze jest czarno-biała aż do bólu. Mamy oto staroirańskie bóstwa, Arymana i Ormazda. Zło i dobro. Takie idealne, wypolerowane. Ten pierwszy, wskutek pewnych bliżej nam niezrozumiałych działań ojca Eliki, zaczyna wydostawać się na wolność. Do nas, czyli Księcia i jego uroczej pomagierki, należeć będzie naprawa nieprzyjemnej sytuacji. I to właściwie wszystko. Jako jednak już wspomnieliśmy, sowy nie są tym, czym się wydają. Historia kryje w sobie znacznie więcej, zarówno na płaszczyźnie głównego wątku, jak i relacji Księcia i Eliki. Ta relacja dąży zresztą do nader tragicznego, a zarazem przepięknego finału. Po drodze zaś przyjdzie nam się przedrzeć przez kilkanaście otwartych poziomów, zdobyć cztery magiczne moce Ormazda, oraz pokonać czterech Jeźdź... A nie, przepraszam, Zepsutych. W skład tej kapeli wchodzi Wojownik, Łowca, Alchemik i Konkubina. Zaręczam, że choć wyglądają jak bliżej niesprecyzowane masy pierwotnego chaosu, ich historia także potrafi wyrwać nieco odłamków z kamiennych serc graczy.
Świetne w grze jest to, że co jakiś czas możemy prowadzić dialogi z Eliką. Rozmawiamy zarówno na temat ogólnie panującej sytuacji, jak też i filozofii, marzeń czy wreszcie - rozerwiemy się grając w głupie gierki Księcia. To wszystko składa się na wyśmienite danie, które łykamy bez mrugnięcia okiem i tylko serce się rwie do dalszej eksploracji okolic Drzewa Życia.
GPS marki Elika
Ano właśnie, eksploracji. Startujemy z głównego obszaru, zwanego Świątynią. To tu zaczyna się nasza przygoda, tutaj odblokowujemy kolejne moce, stąd wyruszamy na całą wyprawę. Reszta zaś areałów to zarówno komnaty pałacowe, jak i choćby ogromne wiatraki czy maszyneria Alchemika. Lokacje są dość krótkie i intensywne, dlatego też twórcy gry wpadli na iście szatański pomysł. Po uzdrowieniu i odblokowaniu na mapie każdego obszaru mamy możliwość zbierania na nim Ziaren Światła. Cóż to jest, zapyta czytelnik? Ano podstawa naszej dalszej gry! Dzięki ziarnom odblokowujemy kolejne moce Ormazda, takie jak skakanie na ogromne odległości dzięki specjalnym płytom czy lot Eliki. To dzięki nim de facto odkrywamy nowe obszary, wcześniej dla nas niedostępne. Gra więc wymusza przejście każdego poziomu dwa razy - najpierw pokonując wroga, potem - zbierając Ziarna. Aby ułatwić nam podróż przez czasem nader otwarte przestrzenie, udostępniono nam swoistą nawigację Eliki. Otóż, za pomocą jednego klawisza wyświetlamy podpowiedź, którędy mamy się udać do jakiegoś konkretnego celu. Proste i zbawienne.
Wroga, też ktoś zapyta. Ano tak, jest to jedna z najpoważniejszych zmian w nowym Prince of Persia. Koniec z walkami przeciwko tabunom "turbanów" tudzież demonów Piasków. Teraz wszystkie potyczki odbywają się w formacie jeden na jeden, a właściwie - dwa na jeden. Bo nas jest dwoje, zaś oponent sam. Czy oznacza to, że gra stała się paskudnie prosta? I tak, i nie. Nie, dlatego, że walki są niezwykle emocjonujące i dynamiczne. Mamy do wyboru cztery rodzaje ataku: klasyczny mieczem, podrzucenie rękawicą, magiczny atak Eliki oraz akrobacje. Umiejętne łączenie tych czterech opcji w widowiskowe combosy to kolejny krok na szybie rozwiązanie dręczących nas wrogów. Tak, jest paskudnie prosta, bowiem... Nie możemy zginąć. To znaczy dokładnie to, co przed sekundą przeczytaliście. W tej grze nie da się zginąć w żaden sposób. Recenzent Pewnego Znanego Serwisu ujął to tak, że gra Prince of Persia jest o miłości. Nie Księcia i Eliki, lecz nas i Eliki, gdyż to ona ciągle ratuje tyłek temu panu w szaliku, a tym samym - nam. Więcej, prowadzi to czasem do absurdalnych sytuacji. Wyobraźmy sobie coś takiego. Elika jest więziona przez Konkubinę, która oplątała naszą bohaterkę Zepsuciem. Książę biega i walczy z rzeczonym potworem. W pewnym momencie niestety spada. Wtedy Elika, dosłownie na sekundkę, tak szybciutko, ucieka z więzienia, ratuje Księcia po czym grzecznie wraca do więzów Zepsucia. Sami przyznacie, że coś takiego potrafi nieźle zepsuć klimat, nieprawdaż?
Baśń wizualna
Czas przejść do technikaliów, bowiem i tu kryje się potężny pazur owej gry. Otóż, cała grafika przedstawiona jest za pomocą cel-shadingu. Wygląda to po prostu bosko! Prince of Persia oparty jest na zmodyfikowanym silniku Assassin's Creed i trzeba przyznać, że prezentuje się znakomicie. Cała sceneria, jak też i postacie są przepiękne, niczym namalowane, zaś ich animacje zarówno ruchu jak i walk zapierają dech w piersiach. Wszystko, co robimy, odbywa się niemal automatycznie i synchronizacja naszych poczynań jest wręcz nieziemska. Oprawa dźwiękowa nie odstaje od reszty, raczeni jesteśmy znów przepiękną muzyką o arabskich konotacjach, zaś dźwięk zsuwającego się na metalowej rękawicy Księcia potrafi postawić wszystkie włosy na nogach. Szkoda tylko, że muzyki jest dość mało, w sensie zróżnicowania.
Epi logos?
Największym problemem Prince of Persia jest to, że zbyt szybko wiemy już wszystko w zakresie mechaniki gry. A są ludzie, którzy na to tylko zwracają uwagę. Tak samo jak fakt, że w grze nie da się zginąć, dla jednych jest wybawieniem (czerpanie nieskrępowanej niczym radości z rozgrywki), dla innych zaś - klątwą (brak wyzwań). Osobiście rzecz ujmując, co pewnie niejeden czytelnik moich tekstów zauważył, ważna jest oprawa fabularna. A z tego tytułu nie da się wystawić innej oceny niż najwyższa. Gdyby dodać do tego przepiękną stronę wizualną, ogólnie pojętą dynamikę rozgrywki oraz świetnie napisane dialogi, wszelkie inne niedoróbki stają się niemal nierelewantne. Stąd - taka a nie inna ocena. Czekamy na epilog.
recenzja dodana przez:
Chimaira
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ fabuła (od połowy rzeczy)
+ dynamika
+ walki
+ strona wizualna
+ zakończenie...
− nieco za mało intensywnej muzyki
− dla niektórych - brak wyzwań
Ocena wszystkich
recenzentów
9.5
Grafika 95%
Dźwięk 90%
Gameplay 100%
Spierek: Wallrun (PC)
Spierek: Wschód / zachód słońca, whatever (PC)
Spierek: Nowy Prince (PC)
Spierek: Nowi przeciwnicy (PC)

