Mirror's Edge (PC)
Premiera Świat - 16 styczeń 2009 Premiera Polska - 16 styczeń 2009
Ocena użytkowników: bardzo dobra
11 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu:53
Deweloper: EA Digital Illusions CE Dystrybutor: EA Polska Wydawca: Electronic Arts
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP
Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Game market
zgłoś tę grę
Na tę platformę mamy: 66 screenów, 15 video, 2 recenzji, 45 newsów,
Pierwszoosobowy Księciunio
[ zobacz inne recenzje 2 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Chimaira
Chimaira
Gears of War - Main Theme
Sentencja #1: Jeśli fabuła wydaje się być pocięta i nielogiczna - najprawdopodobniej tak jest
Nasza zabawa rozgrywa się w sterylnym i nader ponurym świecie. Dystopijne Miasto opanowane całkowicie przez organy policyjne. Cały przepływ informacji kontrolowany jest przez władze. Cały? Nie - jakby to zakrzyknął narrator Asterixa. Oto bowiem mamy Runnerów, czyli na nasze - Sprinterów, którzy przenoszą nieocenzurowane informacje i tym samym walczą o wolność słowa etc., etc. W pewnym momencie okazuje się, że zostaje zabity dobry polityk (sic!), zaś w jego morderstwo wrobiono Kate, siostrę głównej bohaterki. A kimże jest ta? To Faith, jedna ze Sprinterek, która - jak się okaże - odegra bardzo ważną rolę w burzeniu pewnego tajnego projektu, nazwanego uroczo Ikarem. Mamy też dostępną galerię postaci, niejednokrotnie dość cliché, zatem nietrudno się domyślić, kto zdradzi, kto zabije, wreszcie - kto zostanie postrzelony. Mimo dobrego punktu wyjściowego, niejednokrotnie zadawałem sobie nader kolokwialne pytanie - bo?! Świat jest poddany opresji. Bo? Cała informacja jest kontrolowana. Bo? Sprinterzy przekazują nieocenzurowane wieści. Bo? I drugie pytanie - czy na pewno? Czy na pewno ludzie chcą przekazywać nieocenzurowane wieści? Czy na pewno źle im w reżymie? Czy na pewno cała zabawa ze Sprintem jest potrzebna? Czy na pewno Rhianna Pratchett pisała tę fabułę? Czy na pewno nie wypiła? Czy na pewno była po odpowiedniej dawce leków? Czy na pewno to na poważnie?!
Przykro to mówić, ale niestety fabuła, choć dość ciekawa i w sumie wciągająca, jest cholernie naiwna. Prawie od początku wiadomo co, jak, gdzie, z kim oraz kiedy i dlaczego. Mimo to, w jakiś tajemniczy sposób chce się grać i Mirror's Edge jednak przyciąga do ekranu. Z kronikarskiego obowiązku jednak trzeba napisać - fabuła jest i słabą, i troszkę mocną stroną gry.
Sentencja #2: Jeśli nie wiesz co zrobić - najprawdopodobniej musisz przebiec po ścianie.
Sama rozgrywka gry jest mordercza. I dosłownie, i w przenośni. Nasza bohaterka ma całkiem niezły zasób ruchów. Może skakać, łapać się gzymsów, wbiegać do góry i biec horyzontalnie po ścianach, robić wślizgi etc., etc. Może nie jest to tak rozwinięte jak w Księciu Persji, ale radość daje nieziemską. Dodajmy oczywiście, że wszystko to toczy się w perspektywie pierwszoosobowej. Nieźle, nie? Szczerze mówiąc, obawiałem się dwóch rzeczy. Zaburzenia błędnika oraz braku dynamizmu. A ponieważ nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji, jest jeszcze trzecia rzecz - kompletna niegrywalność takiego ujęcia sprawy. Okazało się, że obawy były bezpodstawne. Zarówno sterowanie, jak i ruchy kamery oraz świadomość ciała Faith są cholernie intuicyjne. Nie da się tutaj zgubić, niemożliwe wręcz jest nieprzystosowanie się do tego nowego ujęcia mechaniki z Prince'a. Za to tempo rozgrywki jest po prostu kosmiczne! Organizm pompuje takie ilości adrenaliny podczas dłuższego i efektywnego biegu, że jest to wykańczające. Choć sama gra jest piekielnie krótka, ma bowiem około siedmiu godzin - nomen omen - przebiegu, nie da się od niej oderwać. A gdy się wreszcie odkleimy od monitora, warto wziąć zimny prysznic, bo jesteśmy cali mokrzy. W umiejętnym prowadzeniu postaci bardzo pomaga pewne ułatwienie, mianowicie wzrok Sprintera. Wszystkie elementy, które mają jakieś większe znaczenie dla naszego kursu po dachach, są podświetlone na czerwono. Nie da się ukryć, że bardzo ułatwia to sprawę. Można oczywiście ów wzrok wyłączyć, ale wtedy częściej zdarza się przystawać na chwilę, by rozejrzeć się po okolicy. A to już sprawia, że wytracamy pęd.
Ano właśnie - pęd. Im lepiej idzie Faith w bezstresowym pokonywaniu przeszkód, tym szybciej się porusza. Gwałtowne obroty, czy zeskoki spowodują wytracenie prędkości, a tym samym, gorszy gameplay. Stąd, gdy ktoś jest zwolennikiem stuprocentowej wydajności danego etapu, powinien przechodzić planszę kilka razy, by wyszlifować swoje umiejętności. Nie każdy jednakże tak do tego podchodzi, zatem Mirror's Edge może stanowić także doskonałą rozrywkę i dla zwykłego gracza.
Sentencja #3: Jeśli nie da się uciekać - zacznij strzelać, bo tak jest znacznie łatwiej.
Niestety, objawia się tu przy okazji największa bolączka gry, czyli schematyczność. Cała gra wygląda z reguły tak, że pojawiamy się gdzieś w mieście. Urządzamy parkour po dachach. Następnie pojawiają się niebiescy i wywiązuje się walka. Bijemy się, bądź od razu uciekamy i... Od nowa. I tak przez cały czas. Wchodzimy, biegamy, walczymy, uciekamy. Żeby chociaż to było jakoś urozmaicone! Ale nie... Otoczenia z reguły są takie same, wykonujemy wciąż te same czynności i jeśli twórcy nie przewidzieli innej drogi, to najprawdopodobniej jej nie ma.
Co gorsza, gra czasami potrafi przyprawić o ból głowy, gdy opada nas siedmiu gliniarzy... Wtedy niestety, warto darować sobie solenne przyrzeczenia o czystej rozgrywce i chwycić za gnata. Co najśmieszniejsze, ze spluwą gra staje się bajecznie prosta, bo możemy pozabijać całe oddziały policji i włos nam z głowy nie spadnie. Troszkę to psuje ogólny klimat zabawy, bowiem zdarzyło się kilka momentów, że chodziłem i bawiłem się w terminatora, zamiast uciekać z miejsca zwinną Faith...
Jakby tego było mało, w pewnym momencie pojawia się nowy rodzaj przeciwników I rozgrywka jeszcze bardziej przyspiesza. O ile to w ogóle możliwe. Co gorsza, ci panowie szybko potrafią nas dogonić, bądź pojawiają się znikąd i zaczyna się młócka. A jeśli chodzi o walkę wręcz, o której jeszcze nie wspomnieliśmy - nie jest najlepiej. Niby Faith posiada kilka ciosów pięścią, może wyrywać broń przeciwnikom, bądź zasadzić "kujawiaka w podwozie", to wszystko blednie przy możliwości ucieczki. Tyle tylko, że nie zawsze da się zwiać z danego miejsca i jesteśmy skazani na walkę, jeśli nie chcemy przywitać czarno-białego ekranu śmierci.
Sentencja #4: Jeśli da się rozwalić jakąś szybę, na pewno znajdzie się tam kilku niebieskich, by zrobili to wystarczająco efektownie.
Czas przejść wreszcie do technikaliów. Silnik gry to zmodyfikowany U3 i trzeba przyznać, że sprawuje się wyśmienicie. Wygenerowane za jego pomocą miasto jest bajeczne. Ten styl graficzny nie do każdego trafi, bowiem mamy do czynienia ze sterylnie czystymi i wręcz oślepiającymi areałami. Dodatkowo, wnętrza też są pozbawione jakichkolwiek szaro-burych barw. Wszystko jest czyste, pozamiatane, zupełnie jak w szpitalu w Leśnej Górze. Ale ale! Jest jeszcze jedna cecha, tym razem odróżniająca zdecydowanie pecetowe Mirror's Edge. To osobny implement, czyli silnik PhysX. Odpowiada on - w telegraficznym skrócie - za zachowanie się obiektów i ogólną ich fizykę. W grze sprowadza się to zazwyczaj do... Rozbijania szyb. Choć podczas rozgrywki niewiele czasu spędzimy na podziwianie widoczków, czasem warto się przyjrzeć, bowiem efekty są rzeczywiście piorunujące. Zarówno jeśli chodzi o pękające na setki odłamków szyby, jak też i niezmiernie rzeczywiste zachowanie się tych kawałków szkła. Odbijają się od ziemi, rozsypują, wirują w powietrzu - słowem: cud, miód, orzeszki. Do tego moja ulubiona cecha PhysX, wykorzystana w Mirror's Edge, czyli folie. Nie ma nic piękniejszego niźli gliniarz, który dostaje kopniaka i wypadając z rusztowania, rozdziera za sobą - w niezwykle realistyczny sposób - folię osłaniającą budynek. Coś pięknego!
Gdy idzie o wrażenia słuchowe, gra jest zdecydowanie na plusie. Zarówno słynny kawałek "Still Alive", jak też i elektroniczne tracki podczas gry zdecydowanie wzbogacają klimat rozgrywki. Wszelkie odgłosy są także jak najbardziej na najwyższym poziomie. Nie jest to oczywiście ideał, ale konkretna, rzetelna robota.
Sentencja #5: Jeśli oczekujesz czegoś ciekawego, zagraj. Po prostu.
Ocena Mirror's Edge jest nieco trudna. Z jednej, strony gra jest zdecydowaną, choć małą, rewolucją na zastałym nieco rynku, a zwłaszcza - produkcjach EA. Posiada niesamowicie szybki gameplay, fajne udźwiękowienie, ciekawy styl graficzny, PhysX oraz jest na tyle krótka, że nie sposób się sfrustrować czy znudzić. Z drugiej zaś strony, plomby w zębach się kruszą ze względu na naiwną, przewidywalną i kliszowatą fabułę, a także schematyczność rozgrywki. Każdy etap wygląda tak samo i gdyby nie rzeczona historia, grę można by zrecenzować już po przejściu dwóch-trzech etapów... Albo dema. Stąd, w kierunku Mirror's Edge na PC leci 8/10. Ani słabe, ani mocne. Po prostu osiem.
recenzja dodana przez:
Chimaira
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ dynamika
+ styl graficzny
+ kilka ciekawych rozwiązań
+ PhysX
+ udźwiękowienie
+ gra jest dość krótka (jako zaleta)
− ...ale nieco zbyt krótka (jako wada)
− fabuła jest piekielnie naiwna i infantylna jak na dystopię
Ocena wszystkich
recenzentów
8.5
Grafika 85%
Dźwięk 85%
Gameplay 85%
Still Alive gameplay
przez
Kot
Time Trial Gameplay
przez
Kot
Gameplay Trailer
przez
Mystique
PC Launch Trailer
przez
garwild
Woland: Future Shock (PC)
Woland: Sprint po dźwigu (PC)
Woland: Metropolis (PC)
Woland: Miasto Townsville, rok 2084 (PC)
Postacie [1]
- Nazwa: H&K MP5K
- A.K.A.: Kurz, Kurczak
- Typ: Broń

