Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Bioshock 2 (PC)

Lubię to! 6

Premiera Świat - 9 luty 2010 Premiera Polska - 9 luty 2010

Ocena użytkowników: bardzo dobra

6 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Irrational Games Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: 2K Games

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP

Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 57 screenów, 17 video, 1 recenzji, 50 newsów,

Diament z lekka przybrudzony

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez E. Siekiera E. Siekiera
No i wreszcie mamy pełną jasność. Największa niewiadoma ostatnich miesięcy odkryła przed nami wszystkie karty, byśmy na własnej skórze mogli się przekonać, czy powrót do majaczącego w morskich odmętach Rapture okaże się równie unikatowym doświadczeniem, a sama gra dziełem sztuki na miarę wybitnej jedynki.

Eugeniusz Siekiera

Więc jak jest? Całkiem nieźle, ale - jak zdaje się sugerować ocena pod tekstem - daleki jestem do schładzania szampana i wywieszania transparentów wieszczących nadejście kontynuacji idealnej. Bo do ideału to niestety trochę nam zabrakło. Największy problem nie w poziomie, jaki prezentuje dwójka, ale w tym, jaki prezentowała jedynka i jak w kontekście naszych wygórowanych oczekiwań przedstawia się sequel. Gra zaliczyła subtelny, choć w gruncie rzeczy niewiele znaczący lifting, czy to w kontekście mechanizmów, którymi rządzi się rozgrywka, czy kwestiach czysto technicznych. Mamy do czynienia z rozwinięciem poprzedniej idei, w dodatku rozwinięciem nieco wtórnym, a przez to mało zaskakującym. I to rozwinięciem, które nazwałbym raczej samodzielnym dodatkiem niż pełnoprawnym sequelem, na co wskazuje wyraźnie krótszy czas kampanii i mniej złożone czy rozbudowane miejscówki.

Nie zrozumcie mnie źle, nadal mamy do czynienia z zamkniętym, spójnym światem, który szalenie frapuje, zaś narracja, choć nie tak emocjonująca jak wcześniej, i tym razem przyciąga do ekranu, roztaczając przed nami wizję utopii, która się nie sprawdziła. Rapture ze snów Ryana upadło, o czym dobitnie mogliśmy się przekonać podczas ostatniej pamiętnej podróży w okolice oceanicznego dna. Mimo iż fabuła programu przenosi nas 10 lat do przodu, w samym mieście, poza pojawieniem się nowego "szeryfa" (o czym później), niewiele zdążyło się zmienić. Może z wyjątkiem tego, że jest jeszcze bardziej zdewastowane, choć to rzecz oczywista. Nadal znajduje się w agonii, a zniszczone dzielnice opanowane są przez krwiożercze, pozbawione ludzkich odruchów genofagi. Od czasu do czasu można napatoczyć się również na Siostrzyczki wysysające z ciał nieszczęśników resztki ADAM-a i towarzyszących im Tatuśków.

W tym miejscu dochodzimy do sedna, czyli tożsamości głównego bohatera. Nie zdradzę chyba tajemnicy państwowej mówiąc, że jest nim Big Daddy właśnie. A konkretnie jedna z pierwszych, prototypowych jeszcze serii, znacznie słabszych w stosunku do późniejszych modeli. Wdarła się tu pewna niekonsekwencja. Co prawda perspektywa odczuwalnie się zmieniła - masę postaci widać zwłaszcza w momencie, gdy rzucamy cień bądź spadając z większej wysokości. Pojawia się również możliwość podwodnych spacerów po dnie oceanu. To jednak drobne, w gruncie rzeczy niewiele znaczące wkręty. Zdziwiło mnie co innego. Dlaczego dysponujący potężnym wiertłem Tatusiek zbiera większy łomot niż cherlawy, nie zasłaniający się stalowym pancerzem bohater pierwszej części, który dopiero co przeżył katastrofę lotniczą? Przecież wróg jest ten sam. To naturalnie takie czepianie dla samego czepiania, bo akurat walka jest chyba jedynym elementem, który ewoluował we właściwym kierunku.

Wiąże się to z faktem, że w stosunku do poprzedniczki silniejszy nacisk położono na starcia, klasycznej FPS-owej rozpierduchy jest odczuwalnie więcej, a same pojedynki znacznie trudniejsze. W efekcie na wyższych poziomach trudności gra potrafi pogruchotać nam kostury, co w jedynce raczej się nie zdarzało; tam bardziej zwiedzaliśmy ten niesamowity świat, niż próbowaliśmy w nim przeżyć. W sukurs temu idzie wygodniejszy system korzystania z plazmidów i broni. Nie dość, że pukawki zapewniają solidniejszy wygrzew, na dodatek można korzystać z wszelkich dobrodziejstw jednocześnie, czyli konkretną porcję ołowiu poprawić plazmidem. Szybkie opanowanie tej sztuczki to otwarta furtka do w miarę bezstresowej rozgrywki, choć w starciu z Big Sisters (czyli nowym rodzajem przeciwnika, odporniejszej i znacznie zwinniejszej wersji zakutych w pancerz Tatuśków) nawet najpotężniejsza giwera wydaje się procą na komary. Wachlarz klasycznych narzędzi mordu został również wzbogacony o urządzenie do hackowania (teraz włamu możemy dokonać na odległość, choć towarzysząca temu mini-gierka została znacznie uproszczona) oraz kamerę, dzięki której poznajemy słabe strony przeciwnika i otrzymujemy premie do ataków (jest to oczywiście nic innego, jak odpowiednik aparatu fotograficznego z jedynki).

W temacie wspomnianych plazmidów zmieniło się niewiele, podobnie ma się rzecz z tonikami. Pierwsze to modyfikacje genetyczne, lokalny odpowiednik magii (choć nie jest to do końca szczęśliwe porównanie). Toniki z kolei to rozmaite bonusy do posiadanych umiejętności, które po osadzeniu w odpowiednich slotach na stałe zwiększają siłę rażenia broni czy korzystnie wpływają na statystyki postaci. To naturalnie tylko przykłady, bo samych toników mamy prawdziwe zatrzęsienie, a ilość możliwych kombinacji wręcz nieprawdopodobną. Choć część z tych dobroci wpada nam w łapy podczas zaliczania kampanii, pozostałe można wykupić w przeznaczonych do tego automatach. Walutą w tym przypadku jest ADAM - substancja, którą wysysają Little Sisters. Zmieniły się nieco relacje pomiędzy nimi a naszym bohaterem. Z racji tego, że wcielamy się w Tatuśka, możemy dziewczynki adoptować, o ile sprowadzimy do parteru wcześniejszego opiekuna. Teoretycznie zmienia się niewiele, w praktyce zaś należy doprowadzić małą do źródła ADAM-a i odpierać zmasowany atak przeciwników, podczas gdy podopieczna pobiera, co trzeba. To kolejny przykład na to, że gra poszła w kierunku typowych strzelanin, gdzie totalna rozwałka z większą ilością przeciwników jest chlebem powszednim. Innym na to dowodem jest tryb rozgrywek sieciowych, nieco siermiężny i chaotyczny, choć unikatowy ze względu na fabularyzowaną otoczkę i możliwość korzystania z dobrodziejstw plazmidów i toników. Pograć można, choć to raczej przystawka do dania głównego.

Również od wizualnej strony gra nie powala już tak bardzo. Nie znaczy to naturalnie, że grafika jest gorsza. Prezentuje ten sam poziom, modele postaci wydają się może nawet ździebko lepiej uszczegółowione, szkopuł jednak w tym, że od premiery pierwszej części trochę już minęło, a czas w miejscu nie stoi, więc wykorzystany Unreal Engine 3 coraz wyraźniej traci na świeżości (doczytujące się z opóźnieniem tekstury pomijam, bo to problem trapiący wiele gier bazujących na powyższym narzędziu). Naturalnie gra jest świetnie zoptymalizowana, kaskady wody po raz kolejny wyglądają obłędnie, a obraz od monitora nie odrzuca, tym niemniej to, co wtedy wywoływało mimowolny szczękopad, dziś prezentuje się co najwyżej poprawnie. Na bezlitosny upływ czasu nieco bardziej odporny jest dźwięk, równie doskonały i przekonujący, jak w dniu premiery pierwszej odsłony, i to zarówno w temacie ścieżki, jak i odgłosów otoczenia czy dubbingu. Pierwszorzędna robota.

Ględzę o wszystkim, nie wspomniałem zaś o fabule, która koniec końców była motorem napędowym jedynki i źródłem jednego z największych zwrotów w historii gier komputerowych. Styl narracji zbytnio się nie zmienił - oś przedstawionej opowieści to nadal zlepek zebranych audiologów i informacji przekazywanych nam drogą radiową. Nie licząc początku i końca, brak tutaj typowych cut-scenek i dialogów face to face z bohaterami drugiego planu. Wszelkie niuanse poznajemy niejako przy okazji, więc w tym temacie mamy zbieżność z poprzedniczką. Tyle że i charakter opowieści nieco się zmienił. Zrobiło się jakby hermetyczniej, bardziej... rodzinnie. Naczelną ideą w jedynce była niebotyczna wizja Ryana, zaś w tle przewijały się górnolotne tematy poruszające kwestię wolności jednostki, odpowiedzialności czy nawet niedoskonałości systemów społecznych i politycznych. Motywem przewodnim w dwójce jest odnalezienie Eleanor, z którą nasz bohater został przed laty rozdzielony, zaś zarzewiem konfliktu niejaka Sofia Lamb, charakterna baba, którą miejscowi zdają się traktować z niemalże religijnym namaszczeniem. Ta zaś nieustannie nawija o potrzebie kolektywizacji i innych typowych dla komunizmu bzdurach. Chwali się, że twórcy nie powtarzają starych sztuczek i po raz kolejny stawiają gracza przed ważką, zmuszającą do zastanowienia problematyką. Niejednokrotnie przyjdzie nam także dokonać moralnego wyboru, co w konsekwencji doprowadzi nas do jednego z możliwych zakończeń. Tyle w temacie, więcej nie zdradzę. Może poza tym, że choć fabuła tradycyjnie już całkiem sprawnie gra na emocjach, a finał chwyta za serce, to mimo wszystko skala opowieści przegrywa z historią opowiedzianą w jedynce.

Rapture okazało się na tyle wyjątkowym miejscem, że pierwsza wizyta w podwodnym mieście była jedną z najbardziej frapujących wirtualnych podróży w ostatnim dziesięcioleciu. Problem w tym, że ten sam trick nie ma prawa zaskoczyć z równie wielką siłą, bo powtórka z rozgrywki w ostateczności zawsze będzie tylko kalką pierwowzoru. Dobrą, miejscami może nawet zachwycającą, ale tylko kalką. Dlatego też na chwilę obecną uważam, że dwójka może powalić na kolana tylko tych graczy, którzy przespali ostatnie lata i pierwszej części nie widzieli na oczy. Bo pomijając może samą walkę, niemal wszystko prezentuje tu nieco słabszy poziom - od designu samych lokacji, aż po scenariusz. Nie jest to regres drastyczny, ale zauważalny, co w połączeniu z oczywistą wtórnością nie pozwala postawić mi oceny wyższej niż 8 (z solidnym plusem w domyśle). To naturalnie wciąż kapitalna, a przy tym unikatowa i inteligentnie opowiedziana historia osadzona w niezwykle sugestywnych realiach, ale gdzieś już to wszystko widziałem. I wtedy robiło po prostu lepsze wrażenie.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: E. Siekiera E. Siekiera który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  wciąż kawał dobrze opowiedzianej historii
+ trudniejsza i intensywniejsza walka
+ świetny dźwięk i tylko niezła (bo starzejąca się) grafika
+ unikalny klimat podwodnego miasta
+ mimo wszystko miło było wrócić do Rapture

Minusy

  wtórna
 miejscami szkaradne tekstury
 nie wali po pysku jak poprzedniczka
 krótsza, mniej złożona kampania

dlatego E. Siekiera
ocenia tę grę na:

8

Grafika 80%

Dźwięk 100%

Gameplay 80%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.0

Grafika 80%

Dźwięk 100%

Gameplay 80%

[ + dodaj screen ]

yaro: Przed rozpoczęciem zabway czeka nas przymusowa aktualizacja (PC)

yaro: Miło przejrzeć się w lustrze (PC)

yaro: fotosy (PC)

yaro: Schludny kącik melomana (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka