Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Grand Theft Auto (PC)

Lubię to! 11

Premiera Świat - 1 styczeń 1997 Premiera Polska - 2 wrzesień 2001

Ocena użytkowników: dobra

1 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: DMA Design Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Take 2 Interactive

 

Gatunek: Akcja/Arcade Cechy gry: Widok z góry, Free Roam

Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 17 screenów, 5 video, 1 recenzji, 4 newsów,

GTA: Retro

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Weaver Weaver
Wszyscy tak bardzo podniecają się Grand Theft Auto IV, wychwalają pod niebiosa to, co można w grze zrobić, w jaki sposób poruszać się po jej świecie, jakie emocje wiążą się z rolą opryszka, wykonującego zadania powierzone przez szychy przestępczego światka. W domenie XXI-ego wieku, tego że producenci gier niemal stają na uszach, aby wymyślić coś, czym nie będzie mogła pochwalić się konkurencja, ciężko jest zwrócić choć na chwilę uwagę graczy, którzy idą z duchem czasu. Nie bacząc na to, że każda z dzisiejszych serii, które powszechnie uznawane są za klasyczne, miała swoje lepsze lub gorsze początki.

Przytoczyłem przykład Grand Theft Auto IV z wiadomych powodów. Jednak należy mieć na uwadze fakt, że w tym właśnie momencie można byłoby spisać całkiem sporą listę gier, które zwyczajnie odeszły w niepamięć, ponieważ ich pełnoprawni następcy - głównie dzięki nowym technologiom - przyćmili ich blask. Ale to już materiał bardziej na felieton aniżeli recenzję. Zanim jednak przejdziemy do sedna, lojalnie uprzedzam, że poniższy tekst powstał z perspektywy współczesnego gracza, który - de facto - zagrywał się w pierwsze GTA do upadłego.

You are nothing but scum!


Przypuszczam, że w 1998 roku - przy ówczesnej technologii oraz tamtejszym rozwoju branży - niewielu wierzyło w powodzenie projektu GTA. W końcu gry były, w czystej teorii, bardziej dla dzieci aniżeli dla dorosłych. Nie zniechęciło to jednak ludzi z DMA Design, którzy postanowili stworzyć swego rodzaju symulator ówczesnego bandyty. Ciekawostką natomiast, do której zresztą autorzy przyznali się po wielu latach, było to, iż inspirację czerpano z wszędobylskiej przestępczości, jaka wówczas panowała w Stanach Zjednoczonych. A ludzie nie są przecież głupi. W związku z tym wpadli na pewien pomysł, którego owocem jest opisywana tutaj saga. Lecz, jak na ironię, twórcy GTA wraz z premierą swojego dzieła zapoczątkowali lawinę różnego rodzaju opinii na temat tego, że gry degenerują młodych, że produkty typu Grand Theft Auto tylko kuszą oraz zachęcają do wstąpienia na ścieżkę bezprawia. Jednak w gąszczu tych wszystkich obraźliwych wypowiedzi można znaleźć pozytywne strony. Na przykład ogromną reklamę, która działa jak żadna z dotychczas powstałych. A swoją drogą, każdy normalny człowiek wie, że gra to po prostu gra. I tyle. Zdaje sobie sprawę, że za to co może robić w trakcie rozgrywki, w realnym świecie spotkałaby go dalekosiężna kara. Sęk w tym, że nie każdy zdaje sobie sprawę z powagi takiego postępowania. Ale to już problem społeczny.

Witamy w dżungli


Producenci Grand Theft Auto od samego początku nakazują graczowi kombinować. Wszak rola zakapiora to nie przechadzka po parku. I bezimienny, główny bohater gry przekonuje się o tym już na samym początku. Jego zadaniem bowiem, tym którym faktycznie powinien się zająć, jest zyskanie rozgłosu jako "ziomek od brudnej roboty". Lecz rozgłosu nie wśród wszędobylskich uliczników, wyczekujących pod monopolowymi, ale wśród płotek, a w dalszej kolejności - grubych ryb podziemnego światka. Rozgłos można tutaj zyskać na kilka różnych sposobów - czy to wykonując niezwiązane z główną linią fabularną, pomniejsze zadania, czy też idąc bezwzględnie do celu, czyli do spotkania się z lokalnym bossem. Struktura GTA bowiem została tak przemyślana, że gracz niemal w każdym momencie ma wolną rękę, jeśli chodzi o działanie. Może zająć się wymienionymi misjami fabularnymi, może wykonywać jednorazowe zlecenia, może również kraść auta i poganiać je w pobliskich dokach, może zwyczajnie rozbijać się po mieście z gnatem w ręku i posyłać na tamten świat przypadkowo mijanych przechodniów, może czyhać ukryty między budynkami z bazooką na ramieniu, a nuż nawinie się jakaś cysterna... Możliwości jest po prostu cały ogrom, zaś rozgrywka zależy w głównej mierze od tego, co użytkownik chciałby w danej chwili robić.

Żeby się w tym wszystkim nie pogubić - w końcu akcja GTA rozgrywa się w trzech różnych, a w dodatku ogromnych i w pełni otwartych miastach USA - autorzy gry postanowili zaimplementować do produktu pewien rodzaj podpowiedzi. Jest nim, oczywiście, strzałka widniejąca nad bohaterem, bądź prowadzonym przez niego pojazdem. Jej zadaniem natomiast jest wskazanie odbiorcy, w którym kierunku powinien się udać, tudzież co jest jego konkretnym celem. Strzałka wskazuje również miejsce, w którym gracz spotyka się z lokalnym bossem. Oczywiście, wyłącznie w przypadku, kiedy zainteresowany zbierze odpowiednią, z góry ustaloną ilość punktów, która zadecyduje o możliwości spotkania. Co jednak ciężko jest wyrazić słowami, to fakt, że miasta w GTA żyją własnym życiem. To znaczy, tego akuratnie nie było ciężko napisać. Sęk w tym, że początkowo, pomimo opisanych wskazówek, możliwości działania oraz ich podziału, ciężko jest się odnaleźć w świecie przedstawionym przez producentów. Spieprzysz misję - "przełożony", jeśli będzie miał dobry humor, powie ci, żebyś "s.......ał" i nie pokazywał mu się więcej na oczy. Rąbniesz furę i spowodujesz kolizję? "Pały" nie dadzą ci żyć, chyba że wpadniesz do lakiernika i przemalujesz auto. Podjedziesz pod bank i zgarniesz kompana, który go właśnie obrabował? Módl się, żeby w pobliżu były jakieś ciasne, zawiłe uliczki. W przeciwnym wypadku gliniarze czekać będą na ciebie na niemal każdym skrzyżowaniu, skryci za blokadami radiowozów oraz gotowi do ostrzału. Przeholujesz z zamieszkami na ulicach miasta? Wówczas zamiast typowych gliniarzy podjadą goście z hasłem SWAT na kamizelkach i z wrażenia zrobisz pod siebie!

Reguła jest jedna!


Dokładnie tak - póki jesteś w porządku wobec "przełożonych" i wykonujesz ich zadania według oczekiwań tychże, wszystko jest OK. Spartolisz - trafiasz na komisariat, ewentualnie wcześniej do szpitala, tracisz kontakt, reputację, kasę oraz wszelkie akcesoria, które miałeś dotychczas przy sobie, np. pistolet czy karabin. Swoją drogą, bez takiego ekwipunku nie zajdziesz w GTA daleko. Zawsze bowiem znajdą się tacy, którym będziesz kolidował w interesach i dla których twoja egzystencja na tym padole będzie całkowicie zbędna. W takich chwilach z pomocą przyjdą zabawki pokroju pistoletu, karabinu maszynowego, rakietnicy czy koktajli Molotova. Również kamizelka kuloodporna niejednokrotnie pozwoli uratować tyłek. Całe to wyposażenie natomiast będzie można zdobyć albo przez zabicie równie nieprzyjemnego typa, jak ten, którym kierujemy, lub też poprzez zwyczajne rozbijanie porozstawianych po kątach skrzynek. Może się jednak zdarzyć tak, że początkowo prosta robota, w której nie będzie wymagana broń, zamieni się w jedną z najbardziej niebezpiecznych. To zaś dlatego, że potencjalnie prosta fucha może być formą zasadzki zastawionej na bohatera, od refleksu którego zależeć będzie, czy wyjdzie z opresji w jednym kawałku. I nawet gdyby bohater chciał dokonać zemsty za tego typu zagrywkę, mogłoby się to okazać niemal niemożliwe. Przyczyna tego natomiast byłaby bardzo logiczna, a nawet prozaiczna - nigdy nie wiadomo, kto zleca zadanie. Owszem, ksywki oprychów oraz nieco grubszych ryb padają w słuchawkach telefonów, ale... No, właśnie. To jest to "ale". Wszystkie misje przyjmujemy w formie kontaktu telefonicznego, tudzież przez pager. Dlatego musimy przez cały czas mieć się na baczności. A zadania, jako takie, są różne. Mniej lub bardziej niebezpieczne oraz mniej lub bardziej zróżnicowane. Sprzątnięcie kogoś będzie na porządku dziennym, ale np. skołowanie kilku taksówek i dostarczenie ich do doków już nie. Albo chociażby podrzucenie kilku prostytutek do lokalnego "domu uciech". W trakcie rozgrywki trzeba będzie też przeprowadzić pewną restrukturyzację w szeregach policji, poprzez zlikwidowanie jednego z głównych komisarzy, który - jak się okaże - zginie w efekcie wybuchu cysterny usytuowanej bezpośrednio pod jego domem.

Kulą w "kule"


Im głębiej w las, tym więcej drzew. To porzekadło znajduje swoje odbicie również w Grand Theft Auto. Pierwsze miasto, podobnie jak pozostałe dwa, podzielone będzie na dwie dzielnice. Przy czym pamiętać należy, że gdy dotrzemy nawet do drugiej dzielnicy w drugim mieście, wówczas pewne przywileje bohatera się skończą. Będzie mniej zadań, mniej możliwości zarobienia na boku, policja będzie bezwzględna do potęgi, amunicji też będzie trzeba szukać ze świeczką. Tutaj nie będzie miejsca na pomyłki. Jedno niepowodzenie może przekreślić w diabły spotkanie z bossem. Dobrze jest wówczas podjąć się, tak po prostu, na próbę, kilku różnych zadań w celu wyłonienia tych, które fizycznie jesteśmy w stanie wykonać. A to, przy pierwszym kontakcie z nowym miastem, wcale nie jest takie proste. Nie mamy bowiem rozeznania w topografii metropolii, dzielnice są inaczej oznaczone, niekiedy znacznie bardziej niebezpieczne, aniżeli wszystkie, które do tej pory odwiedziliśmy. Może być więc niezłe piekło. Dla odmiany jednak niekiedy można natrafić na swego rodzaju "uprzyjemniacze", w grze nazywane "Kill Frenzy". Tego typu power-upy polegają na tym, że bohater łapie za giwerę, wpada w furię i, niczym Postal Dude z Postala, kosi wszystko, co się rusza. A to, co się nie rusza, dopiero zacznie - oczywiście, w efekcie zniszczenia i w trakcie lotu synchronicznego w sobie tylko znanym kierunku. Są to jednak sporadyczne sytuacje, na których nie opierałbym powodzenia swojej "kryminalnej" kariery.

Całe szczęście, że nawet jeśli damy ciała w jednej z misji, możemy - po odpokutowaniu, czyli wyjścia ze szpitala, ewentualnie pierdla - wskoczyć na ulice miasta, zwinąć pierwszy lepszy wóz i zwyczajnie zwiedzać okolicę. Jest to naprawdę przydatne, ponieważ niejednokrotnie człowiek przyłapuje się na tym, że w trakcie jakiejś akcji rozpoznaje miejscówkę i wie, że może się w niej schronić tudzież zmylić pościg. Ale wszystko to jest, moim zdaniem, dodatkiem. Czymś, co będziemy wykonywać, kiedy fabularne misje nas znudzą bądź doprowadzą do szewskiej pasji. Wówczas, celem odreagowania stresu, można nieco pobujać się po mieście. Zwłaszcza, że nie tylko samochodami osobowymi, ciężarówkami czy nawet - o, zgrozo - karawanami będziemy mogli śmigać, ale również dwukołowcami. A wszystko to w towarzystwie doborowej muzyki płynącej z radia, którą można - to jako ciekawostka - uruchomić w stacjonarnym odtwarzaczu audio, np. wieży hi-fi. Muzyka bowiem zapisana jest w grze w formacie audio. Dodatkowego uroku zaś nadają jej różnego rodzaju dwuznaczne reklamy oraz wypowiedzi spikerów.

Co do grafiki, ciężko liczyć na jakieś fajerwerki. W końcu 1998 rok nie mógł raczej poszczycić się różnego rodzaju akceleratorami 3D, które mogłyby udźwignąć wszystko to, co producenci najpewniej chcieliby do gry zaaplikować. Dlatego też postawiono na funkcjonalność, prostotę oraz klimat. A widok z lotu ptaka, obserwowanie poczynań bohatera z mniejszej lub większej odległości - zależnie od tego, czy porusza się on pieszo, czy pojazdem mechanicznym - pozwala spokojnie obserwować znacznie większą część środowiska, aniżeli widok z trzeciej lub pierwszej osoby.

Klasyka, po prostu!


Do spróbowania swoich sił w roli gangstera namawiać nie będę, ponieważ to moralnie niewłaściwe. Ale do zagrania w Grand Theft Auto po to, aby zobaczyć jak ogromna grywalność drzemie w dobrym pomyśle, przemyślanej strukturze zabawy - jak najbardziej. Pierwsze GTA to produkcja, którą każdy powinien znać. Nie tylko z nazwy!

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Weaver Weaver który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Grywalność! (pomimo lat)
+ Mnóstwo możliwości prowadzenia rozgrywki
+ "Przestępczy klimat"
+ Rozbudowane miasta
+ Ścieżka dźwiękowa

Minusy

  Może i nieco toporna, ale za to niewymagająca oraz spełniająca swoją rolę grafika
 Dla niektórych - poziom trudności na dalszych etapach
 Jakichś ewidentnych - brak

dlatego Weaver
ocenia tę grę na:

8

Grafika 50%

Dźwięk 80%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.0

Grafika 50%

Dźwięk 80%

Gameplay 90%

[ + dodaj screen ]

DarqaM: Trzy gry w jednej! ;-) (PC)

DarqaM: Kaskaderskie zabawy (PC)

DarqaM: Na motorze pędzę sobie (PC)

DarqaM: Te siedem zlepków pomarańczowych pikseli to największe skupisko ludności spotykane w grze (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka