Half-Life (PC)
Premiera Świat - 19 listopad 1998 Premiera Polska - 17 marzec 1999
Ocena użytkowników: bardzo dobra
4 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu:59
Deweloper: Valve Software Dystrybutor: Play It Wydawca: Sierra Inc.
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP
Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Game market
zgłoś tę grę
Na tę platformę mamy: 22 screenów, 4 video, 1 recenzji, 4 newsów,
Ciężkie jest życie naukowca...
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Chidder
Witamy w Black Mesa.
W tytule tym wcielamy się w postać Gordona Freemana, naukowca pracującego w tajnym, podziemnym kompleksie naukowym Black Mesa, znajdującym się gdzieś w Nowym Meksyku, któremu będzie dane przeżyć najbardziej emocjonujące chwile w życiu. Wszystko zaczyna się, gdy Gordon bierze udział w eksperymencie, mającym na celu sprawdzenie właściwości pewnego minerału. Jak łatwo się domyślić, nie wszystko wyszło tak, jak początkowo zakładano: następuje wybuch, a w wyniku rezonansu kaskadowego, do kompleksu zostają teleportowane stwory z innego wymiaru. Placówkę ogarnia chaos. Do opanowania sytuacji zostają wysłani komandosi. Ich celem jednak jest nie tylko odzyskanie panowania nad kompleksem, ale także eliminacja wszystkich świadków feralnego zdarzenia. Naszym zadaniem jest więc tutaj nie wycięcie w pień wszystkiego co się rusza, a po prostu wydostanie się z Black Mesy w jednym kawałku.
Historia sama w sobie nie jest zbyt oryginalna. To, co odróżnia jednak "Half-Life" od dotychczasowych gier FPP, jest sposób jej opowiedzenia. Nie mamy tutaj bowiem żadnych filmów wprowadzających, czy przerywników stworzonych na silniku gry. Całą historię, od początku do końca, obserwujemy oczyma głównego bohatera. Historię popychają do przodu skryptowane zdarzenia, takie jak na przykład pojawianie się naukowców czy ochroniarzy z nowymi informacjami. Z jednej strony takie rozwiązanie sprawia, że rozgrywka staje się bardziej realistyczna, ale z drugiej - gra jest przez to bardzo liniowa, a śmierć takiego "potrzebnego" do rozwoju fabuły osobnika, kończy zabawę.
Kolejnym elementem odróżniającym "Half-Life" od innych gier FPP, jest brak podziału na "levele". Po prostu podczas przejścia z jednego obszaru do drugiego zobaczymy na krótki czas napis "loading"... i już. Możemy iść dalej. Możliwe jest także wrócenie do miejsc już odwiedzonych po, na przykład, apteczkę czy zapas amunicji (oczywiście jeśli nie zabrania nam tego fabuła, poprzez zniszczenie drogi powrotnej). Samo ładowanie zbyt długie nie jest, ale męczy ich ilość. Zdarza się niekiedy, że kolejne doładowanie etapu czeka nas dosłownie po pięciu minutach. Na szczęście sam design map nam to wynagradza: mimo że przez niemal całą grę znajdujemy się w jednym miejscu, to jednak jego ogrom nie pozwala się nudzić. I tak pojeździmy sobie kolejką, zwiedzimy laboratoria, miejsca składowania odpadów, pochodzimy sobie po zboczu kanionu czy też... polu minowym. Dodatkowo, ostatnią fazę gry stanowią etapy rozgrywane w ojczystym świecie nieproszonych gości: Xen. Na brak emocji narzekać więc nie będziemy.
Personel i... inni.
Ogromny kompleks to oczywiście również ogromna ilość pracowników. Po wypadku, podobnie jak i my, walczą oni o przetrwanie. Nie są jednak samolubni i z chęcią będą nam pomagać. Naukowcy mogą nam odblokowywać pomieszczenia niedostępne dla Gordona, jak również, gdy poziom energii jest zastraszająco niski, zaaplikować nam odpowiednie środki. Ochroniarze natomiast, oprócz wpisywania kodów dostępu, wspomagają nas siłą ognia. Warto wspomnieć tutaj także o ich inteligencji, która swego czasu bardzo pozytywnie zaskakiwała. NPC podczas ostrzału chowają się, gdy są ranni uciekają szukać schronienia, a gdy spróbujemy ich zaatakować... po ostrzeżeniu odpowiadają ogniem (ochrona). Oczywiście zdarza się także, że potrafią zgubić drogę i niekiedy trzeba ich prowadzić za rączkę, ale nie zapominajmy, że gra wyszła w 1998 roku. Jedynie "Unreal" mógł poszczycić się zbliżoną "sztuczną inteligencją". Modele personelu wyglądają całkiem nieźle, martwi natomiast ich mała ilość - często będziemy mieli do czynienia z małym deja-vu. O ile jeszcze z samymi naukowcami tak źle nie jest (kilka modeli), to ochroniarza mamy tylko jednego.
Jednak, jak łatwo się domyślić, to nie personel będziemy tutaj rozstrzeliwać. Naszymi przeciwnikami będą zarówno stwory z Xen, jak również komandosi przysłani przez amerykański rząd. Ci pierwsi są dość mocno zróżnicowani: wycinać będziemy zarówno małe Headcraby, jak i większą zwierzynę: zombie, "Houndeye", agresywne Bullsquidy, żołnierzy obcych, czy też ogromne Gargi i Gonarchy. Każda z tych istot inaczej się zachowuje i walczy, np. Bullsquid pluje w nas kawasem, a gdy znajdzie się w odpowiedniej odległości próbuje podbiec i połamać nas kończynami, Headcraby rzucają się na nas, "niewolnicy" strzelają strumieniem energii lub uderzają łapami. Ich inteligencja stoi na... "odpowiednim" poziomie, tj. zombie i Headcraby są durne, tak jak można by po nich oczekiwać, natomiast "niewolnicy" czy żołnierze stanowią niekiedy twardy orzech do zgryzienia.
Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak wraz z rozdziałem "We've got hostiles", kiedy to do akcji wkraczają komandosi. Stanowili oni nową jakość w grach FPP, tak emocjonujących pojedynków nie posiadał żaden inny "first person shooter". Podobnie jak ich "koledzy" z innego wymiaru, tak i oni potrafili (co ja piszę, nadal potrafią!) kryć się za elementami otoczenia (filary, skrzynki, beczki), czy też uciekać w razie ciężkich obrażeń. Dodatkowo wyposażeni zostali w granaty, którymi rzucają z zastraszającą (ale nie przesadzoną) celnością. Wystarczy jeden głośniejszy dźwięk... i pod nogami lądują nam piękne, zielone bombki. I to nie te choinkowe. Wszystkie te potyczki bledną jednak po spotkaniu z jednostkami Black Ops. Gdy zobaczysz duży magazyn ze sporą ilością beczek, kontenerów czy skrzyń, i usłyszysz stłumione kroki, szykuj swoją najmocniejszą broń, bowiem czeka cię spotkanie z szybkimi, cichymi i zwinnymi niczym Kobieta-Kot zabójczyniami. Po prostu mistrzostwo!
Jednoosobowy oddział specjalny.
Gordon, mimo że jest naukowcem, radzi sobie z bronią lepiej niż Rambo. Podczas gry zbierzemy jej około czternastu sztuk, wśród których znajdziemy między innymi łom, pistolet, rewolwer, karabin, strzelbę, kuszę z celownikiem optycznym, ładunki wybuchowe czy bronie bardziej oryginalne takie jak robale, które po wyrzuceniu atakują najbliższego osobnika, czy eksperymentalne lasery. Niemal każda z "pukawek" posiada alternatywny strzał, np. karabin maszynowy posiada granatnik, kusza - zoom, laser po przetrzymaniu wysyła wiązkę, mogącą przerobić każdego wroga w kupę mięsa, a wyrzutnia rakiet - celownik laserowy. Zabawy nie ma końca. Sama broń wygląda po prostu fenomenalnie: piękne, szczegółowe modele (w granacie nawet zawleczka jest ruchoma!), a na dodatek główny bohater lubi się nią pobawić, gdy na chwilę odpoczywa (mając w ręku robaka, próbuje włożyć mu w szczęki palec).
Mimo iż broni mamy sporo, często będziemy dość mocno obrywać. Energię regenerujemy w specjalnych skrzynkach przeznaczonych pod nasz kombinezon. Rozmieszczone są one w rozsądnych odległościach, a wraz ze zmianą stopnia trudności, zmniejsza się także ilość energii, jaką możemy z nich pobrać. Oprócz tego podczas przemierzania korytarzy Black Mesy, znajdujemy schowane tu i tam apteczki czy akumulatorki. Innych power-up'ów nie ma.
Quake na sterydach.
Graficznie gra prezentuje sie naprawdę dobrze, i wykorzystuje zarówno OpenGL, jak i Direct 3D. Broń, jak wspomniałem wyżej, wygląda rewelacyjnie, modele postaci również robią pozytywne wrażenie i są bardzo szczegółowe (niektórzy komandosi mają w ustach... cygara), a podczas rozmowy poruszają ustami. Teraz jest to już standard, kiedyś to był szok. Nawet dziś bardzo dobrze wyglądają efekty w postaci laserów czy różnego rodzaju promieni - dla takiego czegoś warto było zainwestować w akcelerator. Ważne jest także to, że gra do płynnej rozgrywki nie potrzebowała żadnego "wypasionego" komputera, wystarczył P133, 32MB RAM i akcelerator. Oczywiście można było pograć również w trybie software, no ale żadnych cudów graficznych tam nie uświadczyliśmy. Aż ciężko uwierzyć, ale gra śmiga na mocno zmodyfikowanym silniku... "Quake'a"!
Pod względem dźwięku, "Half-Life" to prawdziwe arcydzieło. Alarm po wybuchu, wystrzały, odzywki żołnierzy, odgłosy istot z Xen, czy w końcu cichutkie kroki zabójczyń z Black Ops - wszystko to brzmi po prostu niesamowicie i, na dobrym sprzęcie audio, robi piekielne wrażenie. Zresztą już podczas instalacji mamy przedsmak tego, co nas czeka podczas rozgrywki. Po prostu świetna robota!
Multiplayer i inne dobra.
Czym byłaby strzelanka bez dobrego multiplayera? "Half-Life" i pod tym względem prezentuje się bardzo dobrze. Fragować możemy na ośmiu doskonale zaprojektowanych mapach, zarówno na specjalnych serwerach, jak i po LAN'ie. Mamy także możliwość czatowania z innymi użytkownikami. Mało? Wraz z udostępnieniem kodu źródłowego, w internecie pojawiło się mnóstwo modyfikacji, map do multi, etapów do singleplayera oraz modeli. Jednym z takich modów jest "Counter-strike", o którym słyszał chyba każdy, prawda?
Zapraszamy ponownie.
"Half-Life" to gra, której nie trzeba zbytnio reklamować. Sprzedała się w liczbie przewyższającej 8 milionów, sami twórcy nie wiedzą chyba, ile tytułów "gry roku" zdobyła. Nawet dzisiaj, po tylu latach od premiery, jest to tytuł bardzo grywalny, więc jeśli, drogi graczu, jakimś cudem nie zetknąłeś się z tym produktem, rozbij swoją świnkę skarbonkę i leć do sklepu. A jeśli komuś przeszkadza z lekka niedzisiejsza grafika to cóż, zawsze można kupić wersję na silniku "Source", którą "wysmażył" Valve z okazji premiery "dwójki".
recenzja dodana przez:
Chidder
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Fenomenalny tryb singleplayer
+ Bardzo dobry multi
+ Black Mesa
+ Dźwięk
+ Bronie
+ Przeciwnicy
+ I wiele, wiele innych...
− Drobne błędy graficzne
− Częsty "loading"
− Liniowość
Ocena wszystkich
recenzentów
9.0
Grafika 80%
Dźwięk 100%
Gameplay 90%
Ahmeni: Gordon ostrożnie przenosi prototyp Nokii nGage (PC)
Chidder: Trening. (PC)
Chidder: Robot z intra. (PC)
Chidder: Black Mesa wita. (PC)
Postacie [5]
- Nazwa: Gordon Freeman
- Typ: Osoba
- Nazwa: Eli Vance
- Typ: Osoba
- Nazwa: Headcrab
- Typ: Stworek
- Nazwa: G-Man
- Typ: Osoba
- Nazwa: Headcrab Zombie
- Typ: Stworek








