Zwierzęta z elektrowni (PC)
Premiera: nie znamy jeszcze daty premiery
Ocena użytkowników: bardzo dobra
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Game market
zgłoś tę grę
Na tę platformę mamy: 20 screenów, 1 recenzji,
O psie, który latał po grzybkach
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Toddziak
Po wybraniu nowej gry wita nas intro, w którym na pierwszy plan wysuwa się ruda i naga niewiasta, pełniąca obowiązki narratora. Pewnie większość mężczyzn nie zwróci większej uwagi na wypowiadane przez nią słowa, więc chłodnym okiem przedstawię teraz fabułę. Otóż przyjdzie nam animować psa Brunona. Nie jest to jednak jakiś tam zwykły burek. Dwadzieścia lat temu Bruno został uratowany z płonącego reaktora elektrowni atomowej w Czernobobrujsku przez swego pana. Psiakowi po tym wydarzeniu lekko się zmutowało: chodzi teraz na dwóch łapach, gada po rusku, upija się, pali zioło, wcina grzybki i ogląda pornosy. Pewnego dnia kontaktuje się z nim przez internet stary znajomy, który prosi go o powrót do skażonej Zony oraz przyniesienie ze sobą biojogurtu. Bruno nie jest zachwycony, ale czego się nie robi dla kumpli... Idzie więc tam, gdzie go proszono, a zanim wypełni jogurtowy quest zdąży zelektryfikować małego bobra, zapoznać się bliżej z gołą rudogłową, wcielić się w Puszkina oraz zaćpać prawie na śmierć.
Fabuła, jak widać, przedstawia się raczej oryginalnie. Oryginalność jednak niekoniecznie musi iść w parze z byciem interesującą. Po pierwsze, serwowany humor jest wybitnie przaśny - zdecydowana większość żartów obraca się wokół tematów kopulacji i defekacji. Nie wszystkim przypadnie do gustu taki zamierzony prymitywizm. Owszem, zdarzają się fragmenty zapadające w pamięć, jak na przykład przywalenie kostusze z nocnika, używanie ptaka jako sekatora albo plakat: "Uratuj drzewo, zabij bobra", ale są to odosobnione przypadki "fajności". Za mało tego, by Zwierzęta z elektrowni wywoływały choćby nieśmiałe parsknięcia śmiechu.
Po drugie, ciągle miałam wrażenie, że gra usiłuje być na siłę dorosła. Wszechobecne narkotyki, przekleństwa i przemoc jeszcze jestem w stanie zrozumieć. Ale obecności gołej baby - która uwielbia macać się po swoich gruczołach mlecznych - na praktycznie każdej planszy nie potrafię wytłumaczyć inaczej, niż chęcią ściągnięcia do gry napalonych małolatów. Z drugiej jednak strony, aby było śmieszniej, w produkcji przeznaczonej dla ludzi z dowodem osobistym ocenzurowano zarówno podbrzusze gwiazdy porno, jak i co bardziej soczyste wykrzyknienia. Chciałoby się być niegrzecznym, ale jednak się boimy, nieprawdaż?
Co więcej, grę da się bez większego wysiłku ukończyć w mniej niż trzy godziny! To stanowczo zbyt mało. Przygodówki zwykle nie grzeszą długością, ale bez przesady.
Mini-argh!-gierki
Zwierzęta z elektrowni to żenująco prosty point'n'click. Jedynie przygodówkowe żółtodzioby mogą mieć jakieś większe problemy z ruszeniem do przodu. Czasem trzeba wykazać się iście absurdalnym pomyślunkiem, ale czas poświęcony na gdybanie rzadko przekracza pół minuty. Gra jest liniowa do bólu, a na dodatek przedmioty na planszy nie posiadają podpisów - obiekty, z którymi można coś zrobić, sygnalizuje jedynie zmiana koloru kursora. Podobnie jest na mapie: maleńkie ikonki symbolizują dane lokacje, przez co trzeba się domyślać, gdzie wylądujemy po teleportacji. Kolejnym mankamentem jest wybitna flegmatyczność Brunona, niepozwalająca mu ruszyć owłosionego zadka i zerwać się do biegu. Musimy cierpliwie czekać aż kundel przetupta na drugi koniec planszy, a łażenia jest tu sporo. Właśnie takie pierdółki ostatecznie zniechęciły mnie do tej gry.
Ostatecznie, gdyż wcześniej skutecznie zdążyły mnie zirytować minigierki. Z początku ich obecność nawet mnie ucieszyła. "O, super, przyda się jakieś urozmaicenie". Szybko jednak odszczekałam te słowa. Już przy pierwszym zręcznościowym zadaniu polegającym na łapaniu bobra, chowającego się pod stoły, uruchomiłam uśpione pokłady wulgarności i klęłam na czym świat stoi. Przy skakaniu przez krowie placki załkałam z rozpaczy, a w ostatnim starciu stylizowanym na automatową bijatykę uderzałam monotonnie czołem w blat i rozdzierałam szaty. Minigierki są frustrujące, toporne, nieciekawe, a do tego w razie niepowodzenia trzeba je powtarzać aż do skutku. Jedynym *w miarę* udanym przerywnikiem była strzelanka z grafiką a la Wolfenstein 3D. Miałam wrażenie, iż te minigry zostały zaprojektowane specjalnie w tak wkurzający sposób, aby sztucznie wydłużyć czas rozgrywki. No cóż, cel został osiągnięty. Niestety, kosztem nerwów gracza, co nigdy nie wychodzi twórcom na dobre.
Przedwybuchowa oprawa...
Zwierzęta z elektrowni to gra na wskroś specyficzna. Nie inaczej jest w kwestii grafiki. Nie da się jej odmówić charakterystyczności, ale to tylko eufemistyczne określenie zastępujące zwrot: "brzydka jak noc w Mordorze". Niewiele szczegółów, daltonistyczne zestawienie kolorów, animacja żywcem przeniesiona ze średniowiecza... Zdecydowanie jestem na nie. Trochę lepiej prezentują się przerywniki w postaci obrazków, które ilustrują przebieg różnych akcji. Nie powalają artyzmem, ale jak na taką produkcję, mogą być. Od czasu do czasu pojawia się również filmik udający TvMarket, gdzie nasza ulubiona ruda nudystka reklamuje różne seksualne zabawki. Pozwólcie, że spuszczę na to zasłonę milczenia.
Muzyki praktycznie nie uświadczymy. Jakiś tam motyw przewodni brzdąka w menu głównym, ale zwykle za linię melodyczną robią odgłosy otoczenia. Średnio udane należy nadmienić. Pozytywnie zaskoczył mnie za to rosyjski dubbing. Na początku miałam mieszane uczucia, ale gdy minął pierwszy szok, doszłam do wniosku, ze voice-acting jest całkiem niezły. Nie potrafię sobie wyobrazić tej gry w angielskiej wersji językowej. Widocznie do siermiężnych żartów słowiańska gwara po prostu pasuje.
O szto za dziadostwo?
Zwierzęta z elektrowni to, ogólnie rzecz biorąc, gra słaba. Gdyby nie epatowanie seksem oraz przemocą, zapewne przeszłaby bez większego echa. Czy warto ją więc komukolwiek polecić? Hm... Najwyżej miłośnikom mało wysublimowanego humoru, których rajcuje klimat S.T.A.L.K.E.R.a przepuszczonego przez piętnaście warstw groteski. Grę można potraktować jako małe kuriozum zza ruskiej granicy. Ale proszę: nigdy więcej takiego badziewia.
recenzja dodana przez:
Toddziak
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Rosyjski dubbing
+ Hm... goła baba?
− Rynsztokowy humor
− Mniej niż trzy godziny "zabawy"
− Durne minigierki
− Nieciekawa oprawa graficzna
Ocena wszystkich
recenzentów
4.0
Grafika 50%
Dźwięk 60%
Gameplay 30%
Toddziak: Zamek w postaci memo? Tylko tutaj! (PC)
Toddziak: Bóbr pod napięciem (PC)
Toddziak: Ciach! (PC)
Toddziak: Dantes. Prawie jak d'Anthes. (PC)
Najlepsze gry
-
1.
Drakensang: The River of Time
RPG
Dodatek do staroszkolnego cRPG w niemieckim stylu.
-
2.
Amnesia: The Dark Descent
Przygoda
Ambitny projekt, wielkie nadzieje, zapewne kiepska sprzedaż.
-
3.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Sid Meier's Civilization V
Strategia
Piąty raz turowo podbijemy świat.
-
6.
StarCraft II: Wings of Liberty
Strategia
Powtórka z rozrywki w stylu Blizzard.
-
1.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Kane & Lynch 2: Dog Days
Akcja/Arcade
Psychol i ponurak powracają nadzy i skąpani we krwi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Super Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...
-
6.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
1.
Demon's Souls
RPG
, Akcja/Arcade
Genialny klasyczny hack&slash po japońsku.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Ratchet & Clank Future: A Crack in Time
Akcja/Arcade
Kolejna odsłona zwariowanej gierki dla starych i młodych.
-
4.
Yakuza 3
Akcja/Arcade
, Przygoda
Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.
-
5.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
6.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
1.
N.O.V.A.
Akcja/Arcade
Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.
-
2.
Dungeon Hunter
RPG
, Akcja/Arcade
Diablo w wersji Gameloftu.
-
3.
Plants vs. Zombies
Strategia
Tower defense z zombiakami w roli głównej.
-
4.
Hero of Sparta II
Akcja/Arcade
Druga część przygód xeroboja Kratosa.
-
5.
Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Mobilna wersja najlepszego mordobicia ostatnich lat.
-
6.
Spore Creatures
Akcja/Arcade
Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.

