Quake III: Arena (PC)
Premiera Świat - 3 grudzień 1999 Premiera Polska - 3 luty 2000
Ocena użytkowników: bardzo dobra
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: id Software Dystrybutor: Licomp Empik Multimedia Wydawca: Activision
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP
Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Na tę platformę mamy: 40 screenów, 1 video, 2 recenzji, 2 newsów,
Sieciowe trzęsienie ziemi
[ zobacz inne recenzje 2 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Kolejny Quake, kolejne rewolucje
Wydany w 1997 roku Quake II przez długie lata zapewniał posiadaczom oryginalnej wersji masę radochy, dzięki znakomitemu trybowi dla wielu graczy - nic więc dziwnego, że id Software przy produkcji trzeciej części postanowiło skupić się tylko i wyłącznie na rozgrywce wieloosobowej. Arena kontynuuje więc tradycję sequeli, które nie mają nic wspólnego z poprzednikiem: jedynka była horrorem, dwójka sci-fi, trójka - multiplayerową rzezią. Podobnie również jak wszystkie poprzednie części, tak i ta była zarazem pierwszym tytułem stworzonym na nowym silniku id tech 3. A jako że była to gra nastawiona na multi, to, nie posiadając stabilnego łącza z Internetem, od razu mogliśmy sobie ten tytuł podarować. Dlaczego?
Ponieważ singleplayer w Quake'u III jest, ale należy go traktować tylko i wyłącznie jako rozgrzewkę do walk sieciowych. Gracz wciela się w rolę uczestnika turnieju i jego zadaniem jest po prostu pokazanie przeciwnikom gdzie raki zimują. Nie ma sensu zagłębiać się w fabułę, bo tak naprawdę po co? I tak wiemy co mamy zrobić: wyrżnąć wszystkich przeciwników na dostępnych arenach. Singleplayer to tylko i wyłącznie deathmatch, a sama kampania podzielona została na 8 poziomów (prócz pierwszego i ostatniego, każdy z nich składa się z czterech map), na końcu których czeka nas walka jeden na jednego z określonym przeciwnikiem. Do wyboru mamy 5 stopni trudności, gdzie "I can win" to poziom dla ludzi z jednym okiem i bez rąk, a "Nightmare!" stworzony został dla robotów, potrafiących ukatrupić wroga jednym strzałem. Po przejściu danego etapu odblokowujemy całkiem ładne filmiki prezentujące modele postaci... i tyle. Żadnych dodatkowych bonusów czy ukrytych map - tylko i wyłącznie znajomość rozgrywki i rozmieszczenia power-upów.
Warto jednak pograć troszkę offline, aby chociaż przetestować różne ustawienia czy poćwiczyć rozmaite triki (jak np. rocket-jumpy). Quake III Arena jest bowiem grą wyjątkowo dynamiczną, gdzie nawet najmniejszy błąd może nas kosztować życie. Cały czas trzeba być w ruchu, uważnie rozglądać się na boki i w zależności od sytuacji zmieniać broń na inną. Narzędzi mordu jest łącznie dziewięć sztuk: piła, karabin, strzelba, plasma-gun, wyrzutnia rakiet, granatnik, spawara, rail-gun i BFG. Nieco mniej niż w przypadku poprzedniej części czy konkurenta w postaci Tournament, ale przynajmniej każdy gnat jest inny i nie ma wśród nich takiego "najlepszego" - każda spluwa ma swoje plusy i minusy (tak, nawet BFG!). Do tego na arenach rozsiane są różnego rodzaju power-upy w postaci np. zwiększenia punktów życia, tymczasowej regeneracji czy słynnego Quad Damage. Warto nauczyć się, gdzie dany przedmiot leży - unikniemy tym samym złojenia skóry podczas potyczki z żywym przeciwnikiem.
Globalna rzeź
Gdy już skopiemy kilka cyfrowych tyłków, możemy zabrać się za żywą zwierzynę. Multiplayer rozszerza ofertę trybów: oprócz Free For All znanego z singla, mamy również Team Deathmatch, Tournament oraz Capture The Flag. We Free For All może się zmierzyć do 12 zawodników (w rozgrywce dla pojedynczego gracza ich ilość jest z góry ustalona), a do wyboru mamy 26 aren. Mapy są dosyć małych rozmiarów, ale dzięki temu, zwłaszcza przy większej ilości grających, rozgrywka jest bardzo szybka i pełna emocji - nie mamy tutaj nawet chwili wytchnienia. Areny pełne są ukrytych pomieszczeń, teleportów, odskoczni czy ciasnych korytarzy, są ładne oraz niezwykle klimatyczne. Projektanci wykonali naprawdę kawał dobrej roboty przy ich tworzeniu.
Zarówno Team Deathmatch jak i Tournament wykorzystują część plansz z Free For All. TD to rozgrywka drużynowa, a więc gracze dzielą się na dwa teamy, zwalczające się nawzajem i usiłujące osiągnąć określoną ilość fragów. Tryb ten wykorzystuje 8 największych aren ze zwykłego deathmatcha, co z uwagi na założenia rozgrywki jest raczej zrozumiałe. Tournament to z kolei pojedynki jeden na jeden, rozgrywane na mapach oznaczonych jako turniejowe. W singlu przeciwnicy na tego typu arenach stanowią swego rodzaju bossów, jednak nic nie jest w stanie oddać emocji towarzyszących pokonywaniu żywych przeciwników. Liczba map przeznaczonych do tego typu starć również wynosi osiem.
Ostatnim trybem rozgrywki wieloosobowej jest Capture The Flag, w którym gracze podzieleni są na dwie drużyny, a ich zadaniem jest przekradnięcie się (czy raczej wybicie sobie drogi) do bazy przeciwnika i odebranie flagi znajdującej się w samym centrum. Gdy zaniesiemy ją do własnego miejsca dowodzenia (przy założeniu że przeciwnicy nie zwiną nam naszego sztandaru) otrzymujemy punkty. Specjalnie do tego trybu stworzonych zostało kilka całkiem niezłych aren (a dokładniej cztery) i podobnie jak w innych trybach, zaprojektowane zostały w taki sposób, aby gracz nawet na moment się nie nudził.
Nowy engine i starzy znajomi
Jak już wspomniałem na początku, gra śmigała na nowiutkim i świeżutkim id tech 3 - jak sprawował się on w działaniu zaraz po premierze? Grafika zrywała czapki z głów; bogata paleta kolorów, rewelacyjny wygląd postaci, śliczne tekstury, świetne efekty wybuchów, lustrzane odbicia, mgły... Nie można także nie wspomnieć o, ekhm, przepięknych flakach: niekiedy posoka dosłownie zalewa ekran, a tu i ówdzie da się zobaczyć przelatującą czaszkę przeciwnika. W grze pod względem graficznym brakowało jedynie ruchomych elementów organicznych, ale te dodane zostały jakiś czas później w patchu. Dużym minusem omawianego tytułu były wymagania sprzętowe, gdyż do uruchomienia niezbędny był akcelerator i P233Mhz. Dziś może jest to śmieszne, ale wtedy dla wielu osób była to przeszkoda nie do przeskoczenia.
Pod względem muzyki zaskoczenia nie było, po raz kolejny otrzymaliśmy industrialne brzmienia, za które tym razem odpowiadały dwie grupy: pierwsza to znana z wcześniejszych części Sonic Mayhem, natomiast drugim zespołem jest, kultowy w niektórych kręgach, Front Line Assembly. Kawałków słucha się całkiem przyjemnie, są szybkie, dynamiczne, łatwo wpadają w ucho. Efekty dźwiękowe również stoją na wysokim poziomie i w zasadzie nie ma się nawet do czego przyczepić. Bardzo podobał mi się głos "lektora", który towarzyszy zdobyciu jakiegoś bonusa (np. zabiciu wroga przy pomocy piły, wyrżnięciu kilku wrogów w krótkim odstępie czasu, strzale z raila z dużej odległości itp.). Aż chce się z pianą na ustach rzucić na przeciwników...
Bye, bye Quake
Quake III Arena to tytuł, który sprawił, że na lekcje informatyki czekało się przez cały tydzień. To gra, w którą nawet mimo upływu wielu lat od premiery chce się grać i która do tej pory nie straszy oprawą audiowizualną. To produkt, w którym rozegranie meczu po Sieci nie sprawiało problemu nawet niemowlakowi. I tak, Unreal Tournament posiadał większą ilość trybów rozgrywki oraz większą liczbę map, ale wiecie co? I tak wolałem Quake III - za dynamikę i hektolitry krwi, za świetnie zaprojektowane lokacje i piękne (choć nieco kanciaste) modele postaci. Dziś Arena powoli odchodzi w zapomnienie, gdyż trwają beta-testy Quake Live. Dzięki ci id Software, widzimy się wkrótce w browserowym remake'u!
recenzja dodana przez:
Chidder
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Znakomita oprawa audiowizualna w dniu premiery
+ Krwawa i dynamiczna rozgrywka
+ Świetnie zaprojektowane areny
+ Mimo tylu lat na koncie ciągle bawi
+ Ogromna ilość fanowskich modów, dodatkowych map i modeli postaci
− Kiedyś: konieczność posiadania akceleratora
− Singleplayer mógłby być lepszy
− Mała ilość trybów
Ocena wszystkich
recenzentów
9.5
Grafika 80%
Dźwięk 90%
Gameplay 100%
Chidder: Railgun - ulubiona broń każdego snajpera (PC)
Chidder: Quad Damage (PC)
Chidder: Ikonka Perfect (PC)
Chidder: Multiplayer w działaniu (PC)
Postacie [1]
- Nazwa: BFG
- A.K.A.: Big Fucking Gun
- Typ: Broń










