A Vampyre Story (PC)
Premiera Świat - 28 listopad 2008 Premiera Polska - 27 luty 2009
Ocena użytkowników: dobra
2 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Autumn Moon Entertainment Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Focus Home Interactive
Gatunek: Przygoda Cechy gry: Widok z boku
Tematyka: Horror, Rozgrywka: Singleplayer
Na tę platformę mamy: 81 screenów, 2 video, 2 recenzji, 6 newsów,
Mona - Wampiry bez przepony
[ zobacz inne recenzje 2 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Toddziak
Życie przyszłej diwy operowej wcale nie jest proste. Nieustanne ćwiczenia głosu, mordercze dbanie o linię, przesypianie całych dni w trumnie... W trumnie? Jak to? Mona de Lafitte po prostu miała pecha. Wpadła w oko lekko żałosnemu baronowi Szprytkowi von Kieferowi, który porwał niewinne dziewczę do mrocznego zamku w jeszcze mroczniejszej Draxsylvanii, a następnie przemienił ją w wampirzycę. Mona uparcie nie dopuszcza do siebie myśli, że stała się praktycznie żywym trupem i wciąż marzy o powrocie do Paryża, gdzie zamierza kontynuować naukę śpiewu. Na przeszkodzie stoi niestety baron zakochany w swej podopiecznej aż po czubki spiczastych uszu. Gdy Szprytkowi przydarza się jednak nieprzyjemny wypadek, Mona odzyskuje upragnioną wolność. Wraz z sarkastycznym przyjacielem, nietoperzem Froderykiem, wyruszają w podróż do krainy żabojadów. Oczywiście, nie będzie to takie proste, jak się wydaje. Na niecodzienny duet czeka cała masa przeciwności losu - od prozaicznych zamkniętych drzwi, aż po krzyże, czosnek i rozbrykane dzieciaki. Wszystko da się jednakże obejść dzięki ciężkiej pracy oraz kilku przysługom dla wpływowych ludzi... albo szczurów.
Fabuła nie przedstawia się imponująco, ale nie takie jest w tym wypadku jej zadanie. Ma ona na celu zapewnić pretekst dla niekończącego się pasma gagów, którymi bardzo szybko poczujemy się wręcz przytłoczeni. Praktycznie każda czynność wywołuje jakiś złośliwy komentarz, zwykle Froderyka. Co z tego jednak, że żarty sypią się jak z rękawa, skoro ich jakość pozostawia wiele do życzenia? Na całą grę parsknęłam nieśmiało ze dwa razy, uśmiechnęłam się trochę więcej, a resztę dowcipów zbyłam mentalnym odpowiednikiem wzruszenia ramion. Jak na lekką przygodówkę humor zdecydowanie był zbyt czerstwy. Nie wątpię, że niektórzy będą się zwijać pod krzesłem wśród śmiechowych spazmów, mnie jednak ten komizm nie kupił. Zbyt łatwo przewidzieć do jakiej pointy zmierza kawał.
Rozczarują się również ci, którzy liczyli na ostateczne rozwiązanie intrygi. Gra kończy się małym cliffhangerem, zapowiadającym kolejną część przygód głównych bohaterów. Szkoda, że nie bardziej emocjonującym, ale fani i tak będą cierpliwie czekać.
Ostatni grat do trumny
A Vampyre Story to klasyczna przygodówka wskaż & kliknij. Lewym przyciskiem myszy kierujemy ruchami Mony, natomiast jego dłuższe przytrzymanie na aktywnym obiekcie powoduje rozwinięcie menu w kształcie krzyża. Daje ono dostęp do czterech opcji: przyjrzenia się dokładnie przedmiotowi, dotknięcia/podniesienia/użycia, porozmawiania (albo też w późniejszych etapach ugryzienia) oraz zamiany w nietoperza, która pomoże dostać się w miejsca niedostępne dla zwykłego nie-śmiertelnika. Prawy przycisk myszy otwiera schowek w postaci przytulnej trumny. Mona chowa tam zarówno niewielkie graty, jak i "cienie" większych obiektów. Mimo nadludzkiej siły, wampirzyca nie jest strongwoman. Dlatego też po prostu zapamiętuje położenie przedmiotów o większych gabarytach i gdy sytuacja wymaga ich użycia, po prostu je przynosi. Genialne w swej prostocie. PPM przyda się również do bezpośredniego przeskoczenia do kolejnej lokacji. W kwestii sterowania warto wspomnieć jeszcze o klawiszu TAB, który podświetla wszystkie miejsca interakcji, oraz spacji przerywającej cut-scenki, dialogi oraz teleportującej Monę we wskazany punkt. Nie ma się do czego przyczepić - wszystkie rozwiązania mają na celu zredukowanie frustracji do minimum. Obowiązek irytowania gracza wzięły na siebie za to zagadki.
Jak wiadomo, stanowią one nieodłączny element wszystkich tradycyjnych przygodówek. Za zbyt niski poziom trudności twórcy zbierają baty od ortodoksów, a znowuż nad zbyt skomplikowanymi wyzwaniami gawiedź kręci nosem. No i bądź tu mądry. Panowie z Autumn Moon mądrzy nie byli. Spora część zagadek nie trzyma się przysłowiowej kupy i nie wyszłaby obronną ręką z testu na logikę. A nawet jeśli jakieś przebłyski sensu się ostały, to i tak będzie trudno. Przeważnie z każdym problemem można sobie poradzić dzięki klikaniu wszystkiego na wszystkim, ale chyba nie o to w przygodówkach chodzi. Trzeba jednak przyznać, że nie zostajemy rzuceni zupełnie na głęboką wodę bez żadnego koła ratunkowego. Często okazuje się, iż uwagi rzucone pozornie od niechcenia w rozmowach mogą stanowić cenną wskazówkę. Trzeba je "tylko" wyłowić z oceanu mniej lub bardziej śmiesznych bzdur.
Idzie wampir borem, lasem, podśpiewując sobie czasem
Grafika w A Vampyre Story jest naprawdę bardzo dobra. Tła są narysowane świetnie, a specyficzność oprawy graficznej nadaje grze niepowtarzalny klimat - groteskowy i przesycony łagodną formą makabry. Wszystkie okropności są jednak na tyle lekkostrawne, że przygodom Mony PEGI przyznało kategorię od siedmiu lat. Podobnie animacji nie mam nic do zarzucenia. Figury i gracji Mony mogłaby pozazdrościć niejedna białogłowa. Jedyny problem, na jaki natrafiłam, to zapętlanie się trzech ostatnich filmików. Gdyby nie możliwość ich przerwania za pomocą spacji, byłoby niewesoło. Za wampirzy "Dzień świstaka" pięknie podziękuję.
Muzyka stoi na wysokim poziomie. Melodii jest dużo i zmieniają się w zależności od lokacji. Okazjonalnie możemy usłyszeć nawet arie operowe! Nie może być inaczej, skoro animujemy przyszłą primadonnę. Niestety, jak na gwiazdę, Mona dysponuje wyjątkowo denerwującym głosem. Po dłuższej chwili słuchania jej piskliwych, pseudofrancuskich komentarzy (czyli mniej więcej po upływie pięciu sekund) uszy zwijają się nam w trąbkę i emigrują do Kamerunu. Froderyk pod względem możliwości fonetycznych, jak również osobowości, bije protagonistkę na głowę. Dobrze, że pozostałe postacie, które napotkamy na swojej drodze, nie są już tak irytujące.
Tłumaczenie, wyjąwszy kilka literówek i błędów związanych z wyświetlaniem tekstu, zostało zrobione porządnie. Wszelkie napisy przełożono na nadwiślański, a na dodatek tłumacze pokusili się o dostosowanie dowcipów do polskich realiów. Pozytywnie zaskoczyła mnie na przykład zmiana imienia konia "Buttercup" na "Brawurek" (oglądaliście kiedyś Atomówki?). Nie pomogło to w uczynieniu gry śmieszniejszą, ale liczą się chęci.
Wieczność zaczyna się dziś
A Vampyre Story to porządna przygodówka, nad którą można miło spędzić kilka godzin. Humor zapewne przypadnie niektórym do gustu, więc za ten domniemany czynnik rozśmieszający można dodać do oceny jeden punkt. Ja jednak spodziewałam się po tej grze nieco więcej. Jeżeli jednak nie straszne wam kombinowanie i odpychająca główna bohaterka, możecie spojrzeć na A Vampyre Story łaskawszym okiem. A nuż wampirzy urok was oczaruje?
recenzja dodana przez:
Toddziak
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Ładna grafika
+ Niezły klimat
+ Tony humoru...
− ...który nie trafi do wszystkich
− Okropna główna bohaterka o równie tragicznym głosie
Ocena wszystkich
recenzentów
7.5
Grafika 85%
Dźwięk 75%
Gameplay 75%
Mystique: Ojej, biedny dywanik... Pomisiać? (PC)
Mystique: Do przodu, do przodu, do tyłu, do tyłu, lewo, prawo, lewo, prawo... B, A?! (PC)
Mystique: 'I nie zaglądać mu w zęby?' Koń by się uśmiał! (PC)
Mystique: Kazali koniowi tłumaczyć, to tłumaczę! (PC)

