Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Kohan: Ahriman's Gift (PC)

Lubię to! 2

Premiera: nie znamy jeszcze daty premiery

Ocena użytkowników: dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

 

 

Gatunek: Strategia Podgatunek: RTS Cechy gry: Widok Izometr.

Tematyka: Fantasy,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 6 screenów, 1 recenzji,

Walcz dla chwały!

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez OsaX Nymloth OsaX Nymloth
Kohan: Immortal Sovereigns dał się poznać światu, jako jedna z ciekawszych i oryginalniejszych strategii czasu rzeczywistego. Kwestią czasu więc było, aby pojawił się doń oficjalny dodatek. Po niedługim czasie doczekaliśmy się właśnie recenzowanego tytułu. Czy okazał się on warty wydania nań swoich pieniędzy?

Wspomnienia


Dla tych, którzy nie wiedzą czym jest Kohan, skrótowo opiszę zasady gry. Na pierwszy rzut oka gra jest typowym RTS-em, w którym rozbudowujemy własne miasta, eksploatujemy kopalnie i ogólnie staramy się zniszczyć przeciwnika, zanim ten zniszczy nas. Jednakże dzieło programistów TimeGate wyróżnia się na tle pozostałych produkcji ciekawym podejściem do kwestii wojsk, których ilość zależy od stanu naszego królestwa, zaś ich skład możemy... sami dobierać. Każda kompania może się składać z maksymalnie sześciu jednostek, czterech głównych oraz dwóch wsparcia. Sprawia to, iż gracz ma naprawdę wielkie możliwości tworzenia zróżnicowanych formacji. Pamiętać należy o dodaniu do tego samych Kohanów, nieśmiertelnych bohaterów, którzy często dysponują własnymi unikalnymi mocami. Kohan wprowadził również różnorakie strefy, od kontroli począwszy, na zasięgu populacji danego miasta skończywszy. Dołożywszy do tego niezłe mechanizmy rozgrywki i ekonomii, otrzymaliśmy świetny i świeży produkt, który nie powinien być obcy dla prawdziwych strategów.

Ruszajmy ku wschodzącemu słońcu!


Skoro krótkie przypomnienie mamy już za sobą (dla pragnących dowiedzieć się czegoś więcej, odsyłam do mojej recenzji Immortal Sovereings), czas napisać coś o samym rozszerzeniu. Pierwsza (i bardzo miła) niespodzianka, to fakt zawarcia w Ahriman's Gift kampanii znanej z podstawki. Zważywszy, iż K:AG (znany również w Europie pod nazwą Battles of Ahriman) jest dodatkiem samodzielnym (nie wymagającym podstawowej wersji gry), jest to znakomita okazja dla tych, którzy z podstawką nie mieli jeszcze do czynienia.

W grze znajdziemy w sumie aż pięć kampanii. Dobre wrażenie spowodowane tą liczbą trochę maleje z odkryciem, iż dwie z nich to samouczki (w tym jeden zaawansowany) oraz historia Dariusza Javidana. Tak więc zostają nam dwie, zupełnie nowe, rozbudowane kampanie, które charakteryzują się większą skalą trudności w porównaniu do tej, którą znaliśmy w Immortal Sovereigns. Pierwsza z kampanii opowiada dzieje Roxanny Javidan, byłej żony Dariusza, która znajduje się jednak po stronie Cienia i dowodzi wojskami Ceyah. Celem jest zajęcie kontynentu i rządzenie nim tak, jak przed Kataklizmem w imię Cienia, nic odkrywczego. Na jej drodze staną nie tylko skłócone (a czasem zjednoczone) siły tych bardziej dobrych ras (Drauga czy też Mareten), ale również wojska nieumarłych innego nieśmiertelnego. Dodajcie do tego zdradę, tajemniczą postać przebudziciela Roxanny oraz przeważające siły wroga, a otrzymacie zestaw wymagających misji ubarwionych typową fabułą fantasy. Druga kampania skupia się na losach świeżo przebudzonego z Wielkiego Snu wojownika imieniem Yss'Tok, który to ma poprowadzić lud Slaanri ku ocaleniu.

Każda z nowych kampanii jest z pewnością wymagająca. Często nawet pierwsze misje gracz kończy, zanim się zdąży zorientować w rozmieszczeniu kopalni i leż potworów na planszy. Miłośnicy wyzwań z pewnością będą usatysfakcjonowani, zaś masochiści również nie powinni narzekać grając na najwyższym poziomie trudności.

Powiew świeżości?


Kohan: Ahriman's Gift, tak jak każdy dobry dodatek, wprowadza do gry kilka nowości, takich jak chociażby nowe jednostki. Każda z czterech podstawowych nacji dostała zastrzyk świeżej krwi w postaci nowych wojsk, takich jak konni łucznicy, potężni rycerze cienia, opancerzeni i powolni kusznicy czy też trochę pokraczna maszyna oblężnicza, pomocna przy zdobywaniu umocnionych miast wroga. Dołączywszy do nich jednostki znane z podstawki, uzyskujemy ponad 90 typów wojsk, które możemy dowolnie (oczywiście, o ile nasza gospodarka na to pozwala) mieszać ze sobą, tworząc nowe oddziały. Pole do popisu mamy naprawdę wielkie, zwłaszcza, że na dowódców naszych kompanii możemy wydzielić 70 nieśmiertelnych, Kohanów. W ich kwestii należy wspomnieć o tym, iż za przywrócenie delikwenta z Amuletu do postaci organicznej musimy zapłacić 50 sztuk złota. Niezależnie od tego, jak potężnym herosem jest dany Kohan, opłata jest ta sama. W mojej opinii ten element mógłby być rozwiązany lepiej, ponieważ obecnie widoczny jest brak zbalansowania tych unikalnych postaci. Znajdując podczas gry jakiś Amulet możemy się tylko modlić, aby wydane złoto się nam zwróciło w potężnym bohaterze (Roxanna, Vulgari, Melchior). Nie ma nic gorszego, niż rozpoczęcie nowego scenariusza i dowiedzenie się, że przydzielonym nam herosem jest... inżynier.

Ahriman's Gift pozwala nam również na dowodzenie nową rasą, Slaanri, aczkolwiek tylko podczas trwania drugiej kampanii. Nie jest to wielka strata, bowiem rasa ta należy do zbioru nacji "ciekawych inaczej" z tego względu, iż możliwości ich rozwoju się bardzo małe, wręcz nikłe bez zdobycia miast bardziej rozwiniętych nacji. Kolejnymi nowalijkami wprowadzonymi do gry przez ten dodatek, są nowe technologie, które można uzyskać eksplorując siedliska potężnych bestii lub też mając szczęście, przy przeszukiwaniu ruin. Wśród nowych ulepszeń całkiem ważne są te wzmacniające nieumarłą armię Ceyah. Polepszenie ataku i obrony wszystkich umarłych inaczej oddziałów, czy też wyposażenie szkieletorów-łuczników w broń wyrabianą ze smoczych kości to technologie, które są naprawdę przydatne. Zwłaszcza w kampanii, kiedy to każda jednostka potrafi być na wagę złota, a elitarny oddział wspomagany właśnie jakimś odkryciem technicznym może odwrócić przebieg bitwy na naszą korzyść.

Brzydka ty jakaś taka...


Pod względem technicznym Kohan: Ahriman's Gift nie różni się w zasadzie niczym od Immortal Sovereigns. Grafika, muzyka, odgłosy bitew, głosy bohaterów - wszystko to znamy doskonale z podstawki. Oczywiście pojawia się kilku nowych Kohanów z własnymi głosami, lecz wszyscy oni cierpią na syndrom "dwóch odzywek na krzyż". Na szczęście, głos Roxanny jest jakby mniej irytujący niż wszędobylski Dariusz i jego "for the glory of Kohan!", które w moim prywatnym rankingu nadal zajmuje jedno z czołowych miejsc w kategorii znienawidzonych kwestii. Warstwa dźwiękowa pozostała więc w zasadzie niezmieniona, chociaż nie jestem pewien, czy w K:AG nie pojawiły się nowe tematy muzyczne. Cóż jednak poradzić, skoro znowuż uległem pokusie słuchania Summoning? Zaprawdę, ich muzyka idealnie wpasowuje się w klimat rozgrywki.

Grafika jaka była, taka jest. Trochę nowych modeli postaci i obiektów na mapie, nadal wymuszona rozdzielczość 1024x768. Chciałoby się z pewnością czegoś więcej od tego dodatku. Niestety, graficy nie uraczyli nas niczym, poza niskiej jakości wstawkami filmowymi pomiędzy misjami dwóch kampanii.

Ekipa TimeGate lepiej spisała się podczas tworzenia pojedynczych scenariuszy, których zawartych w grze jest całkiem sporo. Od małych map na godzinkę, po gigantyczne plansze z mnóstwem kopalń, leż potworów i maksymalnie ośmioma graczami naraz, których sama eksploracja wymaga z dwóch godzin gry. Ponownie w nasze ręce oddano losowy generator map, którego efekty działania są naprawdę niezłe i potrafią dać sporo frajdy. Osobiście ubolewałbym tylko nad brakiem możliwości ustawienia konkretnej liczby legowisk stworzeń neutralnych. Już ja bym stworzył maluteńką planszę z setką siedzib krwiożerczych bestii! Bardziej kreatywni gracze z pewnością zwrócą uwagę na solidny edytor map, za pomocą którego mogą tworzyć własne scenariusze. Każdy, kto wcześniej spotkał się z takowym edytorem (bardzo podobny miało chociażby Age of Empires II), nie będzie miał najmniejszych kłopotów z jego rozpracowaniem.

Ku chwale Kohanu!


Podsumowując, Kohan: Ahriman's Gift to udany dodatek. Nie tylko dostarcza dwóch nowych i trudnych kampanii, to jeszcze zawiera w sobie podstawkę, co z pewnością może skusić tych, którzy jeszcze nie mieli okazji do obcowania z tą serią. Nowe jednostki są przemyślane i udane, całość zachowała styl i klimat Immortal Sovereigns. Boleć może brak jakichkolwiek zauważalnych ulepszeń grafiki oraz jakość i ilość kwestii naszych podwładnych. Jeśli jeszcze nie miałeś okazji poznać świata Kohan, to powinieneś rozejrzeć się właśnie za Ahriman's Gift!

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: OsaX Nymloth OsaX Nymloth który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Dwie nowe kampanie
+ Niezłe nowe jednostki
+ Edytor map oraz generator losowych plansz
+ To nadal Kohan ;)

Minusy

  Brak widocznych zmian w oprawie audiowizualnej
 Chciałoby się mieć większy wpływ na losowo generowane plansze

dlatego OsaX Nymloth
ocenia tę grę na:

7

Grafika 60%

Dźwięk 60%

Gameplay 80%

Ocena wszystkich
recenzentów

7.0

Grafika 60%

Dźwięk 60%

Gameplay 80%

[ + dodaj screen ]

666gonzo666: Kohan: Ahriman's Gift (PC)

666gonzo666: Kohan: Ahriman's Gift (PC)

666gonzo666: Kohan: Ahriman's Gift (PC)

666gonzo666: Kohan: Ahriman's Gift (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka