Disciples III: Odrodzenie (PC)
Premiera Świat - 11 grudzień 2009 Premiera Polska - 25 czerwiec 2010
Ocena użytkowników: dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Akella Dystrybutor: CD Projekt Wydawca: Strategy First
Gatunek: Strategia Podgatunek: Turowa Cechy gry: Wolna kamera
Tematyka: Fantasy,
Game market
zgłoś tę grę
Na tę platformę mamy: 57 screenów, 4 video, 1 recenzji, 11 newsów,
Powrót Apostołów
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Chimaira
Chimaira
Troszkę nam przyszło poczekać na trzecią odsłonę Disciples. Chyba tradycją w tej serii jest kolosalna ilość zmian wraz z kolejnymi odsłonami. Jest jednak jeden wspólny mianownik - klimat. Atmosfera, która zgniata mroczną oprawą wizualną, jeszcze bardziej ponurą historią i na dodatek wbija w ziemię świetnym designem jednostek. Część pierwsza była dość umowna, druga stanowiła mieszaninę dwóch kolorów - krwistej czerwieni i czerni żałobnej. Jaka jest trzecia? Ano cóż, Disciples 3 to zmiany u samych podstaw, dlatego rozpatrzymy całą sprawę jako kontynuację a przy okazji osobny produkt.
Mawiało się drzewiej, że Disciples to najpoważniejszy konkurent dla Heroes of Might and Magic. I to prawda. Nie każdemu co prawda przypasuje mrok wylewający się z ekranu, ale nawet pod względem mechaniki i poziomu trudności, gra była „heroes killerem”. Niestety, ktoś w pewnym momencie tworzenia trzeciej części doszedł do wniosku - złapmy za ogon tyle srok ile zdołamy. Nie wyszedł z tego potworek, ale zdecydowanie nie jest to gra idealna.
Zróbmy zatem małą wyliczankę. Na dzień dobry witają nas tylko trzy grywalne frakcje. Jak pamiętamy, w Disciples 2 było ich pięć - Imperium, Legiony Potępionych, Nieumarli, Górskie Klany i wreszcie - Elfy. Te ostatnie pojawiły się jako sterowane przez gracza jednostki w ostatnim dodatku - Bunt Elfów. W tej chwili nasza historia ogniskuje się na Imperium, Legionach i Elfach. Zabrakło krasnoludów, które mają przekichany żywot, oraz sług szalonej bogini Mortis. Choć są planowane już w dodatkach, to jednak nie da się nie oprzeć wrażeniu, że czegoś nam brakuje.
Historia także zmieniła nieco środek ciężkości. Z totalnego mroku idziemy krętą dróżką w stronę heroic fantasy, czyli wszechobecnego patosu. Osobiście, jako wielbicielowi poprzednich części, nie bardzo mi się to podoba, ale obiektywnie rzecz biorąc, zwykły gracz nie zauważy różnicy i i tak będzie cieszył tzw. „michę” że pokonuje kolejne wilki i gobliny.
Ano właśnie - trzecia rzecz to nieznaczne obniżenie poziomu trudności. Aż dziw bierze, bo to przecież gra zza wschodniej granicy, a więc powinna zjadać 90% hardkorowców na śniadanie. Niestety, prawdziwy terror zaczyna się dopiero na poziomie „trudny”, a nie „łatwy”, jak to drzewiej bywało. Nie jest oczywiście tak, że przez poszczególne misje przetaczamy się jak walec (przynajmniej w późniejszych etapach gry), ale zdecydowanie brakuje wyrywania włosów z głowy po kolejnym podejściu do jakiejś walki.
Kolejna kolosalna zmiana to także zwrot o 180 stopni. Jest to mapa walki. Dawniej mieliśmy tylko swego rodzaju ustawienie taktyczne - co na przedzie, co z tyłu, gdzie magowie, czemu najsilniejszym tankiem warto stanąć na środku frontalnego rzędu i tak dalej. Teraz mapka jest żywcem zdarta z Heroes of Might and Magic. Niby jest to ciekawa sprawa, bo na przykład zmieniono też nieco system umiejętności danych jednostek. Nie dość że każda z nich podnosi poziom zawsze (w Disciples 2 pojawiło się to w dodatkach), to czasem wyższe rozwinięcia takiej np. akolitki mają poza konwencjonalnym atakiem także i dodatkowe zdolności. Poruszamy się jednak po siatce heksagonalnej, a nie stoimy w miejscu. Niestety, pewne rzeczy zostały uproszczone. Na przykład chodzenie i atak - po wykonaniu ruchu można atakować, wskutek czego blokowanie np. łuczników nie ma żadnego sensu.
Zostali nam jeszcze bohaterowie. Ci są umieszczeni już w mechanice erpegowej w stopniu znacznym. Raz, że mają statystyki pokroju siły, wytrzymałości, czy inteligencji, dwa - można ich ekwipować (co bajerancko zmienia im wygląd), trzy zaś - system umiejętności został rozwinięty naprawdę nieźle. Otoż po każdym zdobytym poziomie otrzymujemy punkty umiejętności, które wydajemy poruszając się na dość sporej planszy. I od nas zależy czy nasz wojak będzie kierował większymi wojskami, miał duże odporności, lub jak przywali mieczem to nie ma co zbierać. Każdy bohater ma naturalnie inną planszę. Ostatnią zmianą, która pozostaje w tym zakresie jest kwestia „różdżkarzy”. Dawniej mogliśmy stawiać różdżki generujące nasz kolor terenu gdziekolwiek. Teraz na mapie są specjalne węzły, gdzie umieszczamy strażników. Ich poziom rośnie z każdą turą gry, dlatego pokonanie takiego niemilucha pod koniec danej partii nie jest wcale łatwą sprawą.
Nieprzyjemną nieco sprawą jest tryb multiplayer, który składa się jedynie z opcji hot seat. W przyszłości ma się ukazać dodatek rozszerzający opcje grania przez sieć, niestety teraz można raczyć się tylko lokalną opcją na jednym komputerze. Sytuacji nie poprawia mikra ilość map do grania z kolegami.
Grafika to także kompletnie inna sprawa. Tym razem mamy pełne 3D. Nieco za kolorowe, ale na szczęście daleko mu do radosnych klimatów z HOMM. Portrety i postacie na szczęście zachowały design będący połączeniem dark fantasy z lekką nutką deformacji anatomicznej. Oprawa plansz może nie jest dziełem sztuki, ale to dość ładne i wyraźne 3D. No i niesamowicie przypomina piątą odsłonę HOMM. Udźwiękowienie zdecydowanie daje radę, choć polski lektor w intro chyba nieco za bardzo wczuwa się w rolę, bo od jego nadętego krzyku prawie poszła szyba... W sąsiednim bloku.
Koniec końcow, Disciples 3 nie jest zawodem. Może tylko ekstremalni fanboje (należę do takich) marudziliby na zmiany i z pewnością znajdą coś, co im nie pasuje. Problem w tym, że tak naprawdę fanbojów jest mało, a graczy dużo. I ci zwykli zjadacze klawiatur łykną Disciples 3 z zadowoleniem, a potem obliżą się ze smakiem. Osobiście uważam, że jakościowo seria nieco podupadła i jest teraz na poziomie piątej części Heroes of Might and Magic. Czyli to po prostu dobra gra. Ot, taka na ósemkę. Nic więcej.
recenzja dodana przez:
Chimaira
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ po prostu - całkiem niezła gierka
+ oprawa i design nadal trzymają poziom
+ konkretny rozwój jednostek i bohaterów
− nieco prostsza od poprzedniczek
− sporo zmian, które niekoniecznie zyskają zwolenników
− (uwaga fanboja) to już nie do końca to samo...
− multiplayer
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 80%
Dźwięk 80%
Gameplay 80%
Mystique: Elfy: Bohater (PC)
Mystique: Elfy: Łucznik (PC)
Mystique: Miasto Elfów (PC)
Mystique: Elfy: Czarodziejka (PC)







