Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

The Wheelman (PC)

Lubię to! 1

Premiera Polska - 27 marzec 2009

Ocena użytkowników: dobra

2 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Tigon Studios Dystrybutor: CD Projekt Wydawca: Midway

 

Gatunek: Akcja/Arcade, Samochodowa Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: TPP

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 36 screenów, 3 video, 1 recenzji, 14 newsów,

Diablo szybki i średnio wściekły

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez E. Siekiera E. Siekiera
Otwarte miasto, multum misji głównych, tyleż samo pobocznych. Samochody, strzelaniny, pościgi. Skądś to znamy, prawda? Podczas gdy cały świat chce się załapać na swój kawałek tortu i podejmuje kolejne nieudolne próby stworzenia konkurencji dla arcydzieła Rockstara, ekipa Tigon Studios idzie inną ścieżką. Nieco zapomnianą, zarośniętą chwastami i zgniłym zielskiem.

Eugeniusz Siekiera

Od czasu Drivera nie mieliśmy gry, w której piesze wycieczki zostałyby zepchnięte na dalszy plan na rzecz brawurowych pościgów, karkołomnych ewolucji i szaleńczej jazdy przez zatłoczone centrum z wciśniętym do oporu pedałem gazu. Nietrudno się domyślić, że Wheelman podąża właśnie tym tropem i każdy gracz znający Drivera bez problemu doszuka się inspiracji kultową produkcją Reflections Interactive. Nawet sam bohater nie pozwala nam zapomnieć, skąd właściwie wziął się pomysł na grę, gdyż przy każdej nadarzającej się okazji powtarza, że jest tylko kierowcą. To, że przy okazji puszcza z dymem pół miasta, rozbija w pył trzy potężne gangi i złomuje kilkadziesiąt radiowozów, to drobny, niewiele nieznaczący szczegół.

W rolę Milo Burika wciela się rzecz jasna sam Vin "Riddick" Diesel, który nie tylko użycza swego wizerunku głównej personie opowieści, ale i całkiem nieźle podkłada podeń głos. Przyznam, że nie przepadam zbytnio za jego kreacjami aktorskimi, ale trzeba oddać chłopakowi sprawiedliwość, że do ról bezwzględnych, zimnokrwistych zakapiorów fizjonomię ma wręcz stworzoną. Wheelman jest z nieco innej parafii. Milo to oczywiście twardziel, który - jak trzeba - zębami pocisk złapie, należy jednak do obozu "dobrych i praworządnych". Innymi słowy jest agentem pracującym pod przykrywką. Wykonuje zlecenia dla największych szumowin trzęsących przestępczym półświatkiem Barcelony, ale robi to tylko po to, by zaskarbić sobie ich zaufanie i przychylność. Gdy zaś nadchodzi odpowiednia pora, mąci pomiędzy zwaśnionymi stronami tak długo, póki te nie zaczną się nawzajem wykańczać. Ostatecznie oczyszcza miasto z trawiącej je zgnilizny, by koniec końców w smugach spalin i palonej gumy odjechać w kierunku zachodzącego słońca.

Nim jednak to nastąpi, przed nami zaliczenie wątku głównego (jakieś 6-7 godzin) plus całkiem pokaźna ilość zadań pobocznych (drugie tyle). W porównaniu do największych sandboxowych produkcji ostatniego półrocza (GTA IV, Far Cry 2 i Saints Row 2) dość marny wynik, ale nie ma co biadolić na zapas - prawdopodobnie więcej i tak niewielu byłoby w stanie znieść. Problemem Wheelmana jest bowiem koszmarna wtórność. Bez względu, czy mowa o przyjmowanych zleceniach, questach dodatkowych, czy nawet wprowadzonych urozmaiceniach. Z początku wszystkie nowe rozwiązania witamy z otwartymi ramionami, gdyż wydają się pomysłowe i skrojone na miarę potrzeb omawianej produkcji. Ale jak to zwykło bywać z typową kosmetyką, w pojedynkę grywalności nie uratują. Z kolei same misje niemal zawsze sprowadzają się do wspólnego pierwiastka. Pościg/ucieczka plus uliczne przepychanki - większość czekających nas atrakcji jest wariacją powyższego schematu. Od wielkiego dzwonu pojawiają się fabularne perełki, które podnoszą grywalność z podłogi, ale w stosunku do przeważającej większości są to niewiele znaczące epizody. Największym nieporozumieniem są jednak fragmenty chodzone, które na tle dynamicznych pościgów okazały się totalną klapą. Widziałeś jedną strzelaninę, to tak jakbyś widział wszystkie. Są nudne i wyprane z emocji, a cała zabawa sprowadza się do kluczenia w wąskich zaułkach i strzelania do debilowatych przeciwników, którzy materializują się niemalże na naszych oczach i tylko czekają na zbawienną kulkę.

Rzetelność nakazuje, by pokrótce omówić wspomniane urozmaicenia. Jednym z ciekawszych patentów jest miejscowy odpowiednik bullet time. Charakterystyczny o tyle, że aktywowany w trakcie jazdy. Świat zwalnia, kamera przeskakuje do wnętrza pojazdu, my zaś mamy kilka sekund by wycelować i sprzątnąć kogo trzeba. Wygląda to całkiem nieźle, szkoda tylko, że to w gruncie rzeczy średnio przydatny bajer, bo na miejsce skasowanych pojazdów szybko wskakują następne (choć oczywiście w kilku newralgicznych miejscach korzystanie z tej opcji jest niezbędne, by zaliczyć misję). Wykonywanie powyższych ewolucji bezpośrednio związane jest ze wskaźnikiem skupienia. Ładujemy go poprzez jazdę zgodnie z zaleceniami programu - czyli szybko, agresywnie, rozwalając w drobny mak najrozmaitsze obiekty w świecie gry. Wspomniany wskaźnik pozwala również aktywować na krótki czas nitro i tyczy się to wszystkich występujących w grze pojazdów, nie wyłączając ciągników siodłowych.

Nieco bardziej przydatną umiejętnością jest taranowanie przeciwników. Jeden ruch myszą i wraży pojazd zalicza czołowe zderzenie z najbliższą ścianą. To najczęściej stosowana metoda na pozbycie się wroga, choć w przypadku masywniejszych pojazdów może się okazać niewystarczająca (w takich sytuacjach zawsze można poratować się bronią palną). Ostatnim patentem jest przechwytywanie samochodów w trakcie jazdy. Wystarczy zbliżyć się na odpowiednią odległość do innego uczestnika ruchu, by nasz bohater zgrabnie przejął jego furę. Przydaje się to zwłaszcza w późniejszych partiach gry, gdy na ogonie siedzi nam wataha przeciwników i robią z naszej bryki istne sito. Możliwość zmiany samochodu bez konieczności zatrzymywania się częstokroć ratuje nam skórę, pozwalając bezstresowo kontynuować rozpoczęte zadanie.

Z poziomu palmtopa mamy dostęp do wszystkich misji wątku głównego i całej fury zadań pobocznych. Te ostatnie dzielą się na siedem podstawowych kategorii i w przeciwieństwie do zleceń fabularnych, są na ogół krótkie i najczęściej sprowadzają się do jazdy na czas. Bawimy się w taksówkarza, bierzemy udział w ulicznych wyścigach, dostarczamy zamówione wózki (bądź je kasujemy), uciekamy przed ścigającymi nas drabami lub po prostu rozwalamy wszystko, co stanie nam na drodze. Po cóż to jednak robić, skoro praktycznie to samo spotyka nas w trakcie rozgrywania głównego wątku opowieści? Dla najrozmaitszych bonusów. Zaliczanie jednych misji zwiększa statystyki samochodów (są wytrzymalsze, szybsze i zadają dotkliwsze obrażenia), inne z kolei odblokowują garaże i tajne składy broni. Co prawda z tych ostatnich w ogóle nie korzystałem, ale to szczegół.

Techniczna strona trzyma poziom całej reszty. Na pierwszy rzut oka grafika wydaje się całkiem do rzeczy, a liczne karambole prezentują się niezwykle widowiskowo. Niestety, dłuższy kontakt z grą odkrywa przed nami wszystkie słabe strony programu. Po pierwsze, niewielka ilość modeli pojazdów. Dlaczego na tak ogromnej połaci terenu jest ich tak mało i czemu u diabła co czwarty to Pontiac, a co trzeci - Opel? Reklama nie śmierdzi, wiem. Dla odmiany pochwalić trzeba model zniszczeń. Uszkodzenia nie wpływają co prawda na zachowanie maszyny (poza momentem, gdy samochód jest już niemal kompletnie zezłomowany), te zaś są odporne niczym czołgi, ale urwane czy wgniecione elementy karoserii prezentują się całkiem znośnie.

Sporo do życzenia pozostawia wygląd samego miasta. Stanowczo zbyt mało tu charakterystycznych punktów, przez co większość ulic wygląda tak samo. Po zaliczeniu całego scenariusza wciąż miałem problem z orientacją i bez zerkania na mapę nie miałem pojęcia, gdzie właściwie się znajduję. Opcje ustawień graficznych to też niezły kabaret. Co można zmienić? Rozdzielczość. I tyle w tym temacie. Nawet klawiszy nie skonfigurujesz, bo po co. I tak każdy gracz w cywilizowanym świecie będzie w to grał na konsoli, prawda?

Dobił mnie również fatalny model jazdy. Czy może nie tyle fatalny (wszak wiadomym było, że Wheelman to arcade w najczystszej postaci), co niekonsekwentny. By zachować czysto zręcznościowy charakter rozgrywki gra na każdym kroku robi cię w wała. Dlatego też z początku dziwisz się, że ambulans z przestrzelonymi oponami jest niemal równie szybki i zwrotny jak ścigacz, gdy zaś zasiądziesz za kółkiem wspomnianej karetki, nagle zaczyna wlec się ospale niczym żółw, przez co nie masz najmniejszych szans na pozbycie się ogona. Działa to zresztą w drugą stronę - bez względu na to, jak szybkim pojazdem się poruszasz, wrogie gangi lub policja i tak będą w stanie cię dogonić, by próbować zamienić cię w masę dymiących zgliszcz i brutalnie wkomponować w miejscową architekturę. Dzieje się tak zawsze i wszędzie. Tu nie liczą się osiągi czy nawet umiejętności, a wytrzymałość samochodu. A w zasadzie i to nie ma większego znaczenia, bo przecież w razie potrzeby możesz przeskoczyć do nowej fury. Nawet jeśli jakimś cudem pozbędziesz się niechcianej obstawy, program automatycznie respawnuje nowych przeciwników w najbliższej okolicy, by za bardzo ci się nie nudziło. Istne perpetum mobile, a zarazem idiotyzm w najczystszej postaci.

I żeby była jasność - nie gnoję Wheelmana za to, że nie okazał się godnym, by stać na jednej półce z GTA IV. To zupełnie inna liga, co więcej - to zupełnie inny rodzaj gry. Wiem, dlatego nawet nie silę się na nieuczciwe porównania. Liczyłem po prostu na znośny klon Drivera. Starego, przedpotopowego Drivera w odpowiednio uwspółcześnionej oprawie. Co zaś otrzymałem? Masę bajerów, zerowy realizm i absurdalną filozofię rozgrywki, która poza odrobiną refleksu nie wymaga kompletnie żadnych umiejętności. Trochę kiepsko jak na grę o kierowcy, prawda?

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: E. Siekiera E. Siekiera który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  efekciarska i dynamiczna
+ klasyczny relaksator
+ kilka ciekawych patentów
+ Vin Diesel
+ przyzwoity model zniszczeń pojazdów

Minusy

  nudzi po godzinie, usypia po dwóch
 średnia oprawa
 zero konsekwencji w ulicznych przepychankach
 fatalnie zrealizowane fragmenty chodzone
 niewielka liczba pojazdów
 sztampowa fabuła
 miał być Driver, a wyszło Crazy Taxi na sterydach

dlatego E. Siekiera
ocenia tę grę na:

6

Grafika 70%

Dźwięk 60%

Gameplay 60%

Ocena wszystkich
recenzentów

6.0

Grafika 70%

Dźwięk 60%

Gameplay 60%

[ + dodaj screen ]

Woland: Eee, to tylko lekka obcierka. (PC)

Woland: Tak, wiem co myślisz, jeszcze nigdy nie uciekałaś samochodem przez biurowiec. (PC)

Woland: Kolega policjant wywinął bączka. (PC)

Woland: Ręczny, 180, parę kulek w silnik i każdy nachal ma dość. (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Tym, którzy lubią tę grę, podoba się też:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka