Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Aliens versus Predator (PC)

Lubię to! 5

Premiera Świat - 25 maj 1999 Premiera Polska - 14 maj 2000

Ocena użytkowników: bardzo dobra

2 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Rebellion Wydawca: Fox Interactive

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP

Tematyka: Horror, Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 10 screenów, 1 recenzji,

Imperium Pierwotnego Strachu

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Chimaira Chimaira
Gdy AVP uderzyło z hukiem w rynek komputerowy, była to zaiste potężna eksplozja. Gra, mimo iż nie oscylująca w klimatach horroru, w jednej trzeciej była niesamowicie przerażająca. W pozostałych dwóch ułamkach, składających się na całość, kryła się i skradanka i niczym nie skrępowana rzeź niewiniątek. Dlaczego? Bo, moi mili, AVP to tak naprawdę trzy gry, a nie jedna. Zapraszamy.

Chimaira
(Nic Endo - One Night Domination)

Sposób na morderstwo - trzy w jednym

Gdy AVP ujrzało światło dzienne, w roku 1999, było czymś wielkim. Gra w pewnym sensie prosta aż do bólu, jeśli chodzi o mechanikę, a zarazem wymagająca w ten sposób, że wielu maniaków FPS zrezygnowało w połowie drogi. I przy tym wszystkim, fani obydwu światów, konwencji, cieszyli się jak dzieci. Oto bowiem wyszedł cross-over, który nie był kaszaną. Teraz każdy gracz, dysponujący magicznym akceleratorem grafiki, mógł wcielić się w jedną ze swych ulubionych postaci. Tak, bowiem AVP było tak na dobrą sprawę trzema grami w jednej. Każda kampania, w której uczestniczyliśmy rózniła się diametralnie od pozostałych. Wszystkie oscylowały oczywiście wokół pewnych wydarzeń, ale jednak były to trzy zupełnie różne spojrzenia na FPS. Zacznijmy zatem od aktorów...

Johner: Hey, Ripley. I heard you, like, ran into these things before?
Ripley: That's right.
Johner: Wow, man. So, like, what did you do?
Ripley: I died.


Kampania Marine to typowy, wręcz do bólu klasyczny survival. Nie ma co ukrywać, żołnierzu. Jesteś piekielnie kruchą istotką. Upadek z wysokości kilku metrów i już połamane nogi. Pancerz? Jaki pancerz? Wystarczą dwa, trzy sprawne uderzenia, z lekką nutką kwasu na twarzy i giniesz. A przecież twoim zadaniem jest przeżyć. I nie spodziewaj się, że będzie to piknik z mamusią i tatusiem.
Marine. Fizycznie słabeusz. Ginie szybciej, niż zdąży powiedzieć "Oh F...". Na szczęście nie jest w swej walce osamotniony. Choć zestaw broni nie jest zbyt imponujący, nad efekciarstwem na szczęście przeważyła funkcjonalność. Tak jak korpus USCM to matka żołnierza, tak karabin pulsacyjny M41A jest jego córką! Nawet jeśli skończy się w niej amunicja, można traktować ją jak pałkę i bronić się do ostatniej kropli krwi. W arsenale znajdziemy także i słynny Smart Gun, miotacz ognia, a nawet wyrzutnię rakiet SADAR. Ta ostatnia jest szczególnie przydatna, gdy mamy do czynienia z predatorem. Na szczęście takich akcji jest mało.
Głównym zadaniem Marine w tej grze jest ucieczka. Tak, ucieczka. Hordy obcych respawnują równie wściekle, co kopnięte gniazdo os. Trzeba zasuwać i to prędko, gdyż często uruchomienie dodatkowej opcji gry zależy od przejścia danego etapu na czas. A poza tym, któż lubi siedmiu obcych na swoim ogonie?
Dynamika podczas grania Marine niemal przeraża. Co rusz trzeba krótkimi seriami opędzać się od atakujących wrogów. Biegać szaleńczo po ciasnych korytarzach, by znaleźć jakieś wyjście. Adrenalina niemal rozsadza ciało, a gracz pochylony nad monitorem słucha tylko monotonnych piknięć detektora ruchu.
Marine poza ofensywnymi zabawkami ma też dostęp do wszelakich technicznych gadżetów. Po pierwsze, ma wspomniany już wykrywacz ruchu. Dla jednych jest najlepszym przyjacielem, dla innych - przekleństwem. Drugi tryb widzenia to noktowizja. I trzeba przyznać, że jest paradoksalnie o wiele bardziej skuteczny. Po wyłączeniu wszystkich świateł, łatwiej jest zauważyć Obcego. Bez tego trybu wygląda czasem jak jakaś splątana rura...
Do dziś niektórzy uważają, że kampania Marine jest najsilniejszym punktem AVP. W pewnym sensie trudno się z tym nie zgodzić, gdyż jest chyba najbardziej dynamiczna i szybka.

My mommy always said there were no monsters. No real ones. But there are.

Gra obcym to zupełnie inna bajka. Tutaj trzeba zdać sobie sprawę, że o ile Marine jest słaby, Obcy jest stworzeniem bardzo kruchym. Jedna seria z automatu i często nie ma co zbierać. Zatem nasz "bohater" musi znaleźć inne sposoby na walkę ze swoimi wrogami. I choć słaby odpornościowo, jest niezwykle silny fizycznie. Jego pazury w mig poszatkują każdego człowieka, który stoi mu na drodze. Zaś szybkie chlaśnięcie ogonem niejednego pozbawi chęci do życia. Podstawą w przeżyciu są dwie rzeczy. Po pierwsze, swego rodzaju wspomnienie Descent. Obcy może wspinać się i czaić na dowolnej powierzchni. Z naszego słownika na ten czas musimy wykreślić słowa "ściany" i "sufit". Bo przeciwników rzadko będziemy atakować otwarcie. Tu musimy wykazać się sprytem. Spadać na nich z zaskoczenia i robić sieczkę, tudzież odgryzać głowę.
Drugim atutem są jego tryby widzenia. Pierwszy, klasyczny, to taka żabia perspektywa, z dużym FoV. Drugi zaś, roboczo nazwany negatywem, pozwala poruszać się w miejscach, które nie są w ogóle oświetlone. Obcy jednakże wyczuwa krawędzie i ściany, zatem nie sprawia mu problemu wchodzenie do naprawdę ciemnych pomieszczeń.

Billy: I'm scared Poncho.
Poncho: Bullshit. You ain't afraid of no man.
Billy: There's something out there waiting for us, and it ain't no man. We're all gonna die.


No i coup de grace - Predator, tudzież Yautja. Ma chyba najciekawszy zestaw narzędzi destrukcji, jak i innych zabawek. Na początek to, co tygryski lubią najbardziej. Tryby widzenia. Tu aż cztery, pierwszy normalny, ot tak, żeby nie było nudno. Drugi to termowizja, rozpoznaje ludzi. Trzeci, czerwony, rozpoznaje generalnie Obcych. Ostatni zaś zachowany jest na przypadek spotkania współplemieńca, który nie ma ochoty na kubek ciepłego kakao.
Kwestia broni zaś jest bardzo prosta. Po pierwsze, wrist blades. Słynne ostrza na nadgarstku. Całkiem przydatne, choć nie da się ukryć, że Predator to mistrz walki na dystans. I do tego przydaje się nie mniej popularne działko na ramieniu. Jego moc można stopniować, zatem może przywalić całkiem mocno, jeśli cel jest nieuważnym, małym człowiekiem. Mamy też i speargun, piekielnie celną broń. Oprócz tego w zestawie małego Predatora dostępny jest również autolekarz. Dzięki niemu w try miga uleczymy wszelkie rany naszego bohatera. Ostatnią i dla niektórych najfajniejszą opcją jest tryb ukrycia. Co prawda jest silnie energożerny, ale czasem warto go użyć by po cichu przemknąć przez jakieś pomieszczenie pełne wrogów.

They mostly come at night. Mostly.

Gdyby ująć AVP całościowo, jest to gra niezwykle ciekawa. Składa się z trzech odrębnych stylów rozgrywki. W zależności od tego jaki poziom trudności wybierzemy, tyle zostanie odblokowanych bonusowych misji. Do tego dodajmy jeszcze specjalne poboczne cele misji, np. mieć 40% celności, które odblokowują ciekawe cheat modes. To wszystko składa się na jedną bardzo, ale to bardzo ważną rzecz. Gra jest cholernie trudna. Co prawda istnieje patch, który pozwala zapisywać grę w trakcie misji, ale korzystają z niego miękcy ninja, a nie prawdziwi marines. Tutaj o śmierć nietrudno. Trzeba nauczyć się niemal na pamięć niektórych etapów. Czasem tylko po to, by przeżyć. Czasem, by odblokować jakąś nową opcję.

Jak technikalia? Wizualnie gra prezentuje się całkiem nieźle. Jest to dość sterylna wizja grafiki, ale w niczym nie przeszkadza. Gdzie mają być detale, są detale. Zresztą, większość czasu spędzamy i tak przedzierając się przez ciasne korytarzyki. Muzycznie zaś AVP jest obłędne. Do gry dołączany jest soundtrack, zatem nic nie stoi na przeszkodzie, by nie posłuchać sobie tego później. A jest czego, zarówno marszowe rytmy Marine, jak i mroczno ambientowy Obcy potrafią wycisnąć piętno na błonie bębenkowej gracza. Nie wspominając już o niemal plemiennych melodiach Predatora, gdzie raz po raz przejawia się motyw z filmu.

Minęło już ładnych kilka lat od premiery AVP, a jednak pod względem adrenaliny ciężko znaleźć jest coś, co wprawia gracza w ten stan pierwotnego strachu. Strachu o własne życie. Zaś jej niebywały poziom trudności sprawi problemy niejednemu wyjadaczowi innych FPS. I jeśli widzę teraz uśmiech politowania na twarzach czytelników, powiem tylko jedno. Wciel się w Marine, oraz ukończ jego piątą misję, Tyrargo, na poziomie "Director's Cut" oraz cheacie "Mission Impossible". Będziesz Bogiem. Tak jak i ja, po wielu opływających w krew, pot i łzy próbach.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Chimaira Chimaira który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Klimat!
+ Trzy różne gry w jednej
+ Udźwiękowienie zrywa czapki z głów...

Minusy

  Trudna. Diablo trudna i wymagająca.

dlatego Chimaira
ocenia tę grę na:

9

Grafika 80%

Dźwięk 100%

Gameplay 100%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 80%

Dźwięk 100%

Gameplay 100%

[ + dodaj screen ]

mnq: Co 6 luf to nie jedna (PC)

mnq: I stała się światłość :] (PC)

mnq: Dla obcego pojęcie sufitu to czysta abstrakcja (PC)

mnq: Smartgun (PC)

Postacie [2]

Alien
  • Nazwa: Alien
  • A.K.A.: Obcy
  • Typ: Rasa
Predator
  • Nazwa: Predator
  • A.K.A.: Yautja, Hish-qu-Ten
  • Typ: Rasa
Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka