Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Duke Nukem Forever (PC)

Lubię to! 1

Premiera Świat - 10 czerwiec 2011 Premiera Polska - 10 czerwiec 2011

Ocena użytkowników: dobra

7 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Gearbox Software Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: 2K Games

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 100 screenów, 16 video, 1 recenzji, 75 newsów,

Zamknięcie Legendy Wiecznego Księcia

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez quaz quaz
O rany, stało się. Już nie wierzyłem. Już nie czekałem. Kilkanaście lat oczekiwania. Śmierć developera. A jednak to nie był koniec. Najwyraźniej nie tak łatwo go zabić. Oto gra, której miało nie być. Książę powrócił.

Kilkanaście lat czekania na właściwą kontynuację Duke Nukem 3D mogłoby zaostrzyć apetyty, ale tak naprawdę wszyscy chyba już przestaliśmy czekać. Czy Książę jest odmieniony? Co się z nim działo przez te kilkanaście lat?




Opowieść jest w Duke Nukem Forever tematem marginalnym, ale należy o niej wspomnieć. Grę rozpoczynamy od przypomnienia ostatniej walki z końcowym bossem w DN3D, a następnie poznajemy życie Księcia w wersji współczesnej. Duke uratował świat kilkanaście lat temu i od tego czasu jest wielkim celebrytą, najważniejszym człowiekiem na Ziemi, uwielbianym i kochanym. Ma fanów, groupies, muzea poświęcone jego heroicznej walce, swój klub nocny i fast food. I ego rozrośnięte tak bardzo, że mógłby używać go do zatrzymywania pocisków. A, zaraz, robi to. Ale o tym za moment.

W samym środku tej sielanki obcy powracają i znowu zaczynają kraść ludzkości kobiety. Ciągu dalszego możecie się domyślać. Klimat gry nie pozostawia wątpliwości, że jest to tytuł przeznaczony dla fanów Duke'a. To samo poczucie humoru, odzywki w tym samym stylu i ten sam, naładowany testosteronem głos aktora, który ponownie wcielił się w rolę Księcia.

Nie każdego śmieszyć będą żarty o oddawaniu moczu na zabitych wrogów, wielu rozdrażni skrajny szowinizm i epatowanie nagimi piersiami, ale to jest Duke. Powiadają, że ta parodia filmowych twardzieli nie jest dziś już na czasie tak jak w latach dziewięćdziesiątych, ale ci co tak mówią chyba nie oglądali Maczety i Niezniszczalnych. Jednych ten klimat i humor będą odrzucać, innych bawić. Osobiście preferuję inne poczucie humoru, ale to jest Duke, do którego mam ogromny sentyment, więc czułem się jakbym oglądał nową, dobrą wersję ulubionej kreskówki z dzieciństwa. Oto produkt stworzony z myślą o fanach, a nie współczesnych graczach spędzających całe dnie nad Call of Duty.

Duke Nukem 3D z 1996 roku jest dziełem wielkim. Młodsi gracze widzą w nim głównie humor i stylistykę, ale tak naprawdę DN3D miażdżył na każdym kroku innowacyjnością. Nareszcie lokacje przedstawiały ulice, kina czy statki kosmiczne zamiast być pustymi korytarzami i komorami, a interakcja z otoczeniem przewyższała to co prezentuje większość współczesnych tytułów. Można było odebrać telefon, zagrać w bilard czy zapłacić tancerce, aby pokazała nam swoje walory. Technologiczną rewolucję wprowadził Quake, ale Duke Nukem 3D miał w tym czasie ciekawiej zaprojektowaną rozgrywkę.

Duke Nukem Forever próbuje robić to samo i kurczowo trzyma się swoich staroszkolnych korzeni co nie zawsze wychodzi mu na zdrowie. Strzelanie jest prostackie, początek nudny, niedoróbki uderzają nas po oczach, a niektóre poziomy, szczególnie podwodne, zostały zaprojektowane przez sadystę z pomysłem na akwarium w stylu średniowiecznej sali tortur. Ale to powierzchowność. Pierwsze wrażenie, które rzutuje na dalszy odbiór całości. Przyjrzyjmy się tej grze bliżej niż robi to większość recenzentów. Jesteśmy to winni legendzie Duke'a.

Największą różnicą w rozgrywce jest zamiana apteczkowo odzyskiwanego zdrowia na samoregenerujące. Mogłoby mnie to zirytować, gdyby nie zostało tak pięknie wplecione w klimaty Księcia. Otóż, zamiast zdrowia mamy nasze Ego, które cierpi kiedy obrywamy. Duke może je regenerować chroniąc się przed obrażeniami albo wykonując ciosy dobijające na zranionych przeciwnikach. Jeśli nasze Ego całkiem osłabnie - możemy zginąć. Idea Duke'a, który używa swojego rozbuchanego Ego jako tarczy jest tak adekwatnym i trafionym żartem, iż nie sposób mi się gniewać za zniknięcie apteczek.

Drobne zmiany spotkały też gadżety i uzbrojenie Księcia. Holoduke nie tylko mami wrogów holograficznym mirażem, ale i przy okazji sprawia, że Duke staje się niewidzialny. Sterydy nie tyle czynią nas szybkimi co działają jak berserk z Dooma, czyli pozwalają zabijać wrogów jednym uderzeniem pięści. Uzbrojenie prawie w całości składa się ze znanych zabawek z drobnymi modyfikacjami jak namierzanie w wyrzutni rakiet i strzelanie strumieniem z zamrażacza. Powraca trójlufowy karabin, strzelba, zmniejszacz, devastator i kilka innych, znanych broni. Są też nowinki takie jak snajperski rail-gun czy laserowa broń obcych.

Strzelanie tutaj to kwintesencja staroszkolnego FPSa. Nie ma podnoszenia broni do oczu i chowania się za osłonami, jest strzelanie w biegu i robienie uników. Niestety samo uzbrojenie nie robi już dziś takiego wrażenia, a jego słabowite udźwiękowienie nie dodaje spluwom splendoru czy mocy. Na domiar złego możemy ze sobą nosić tylko dwie sztuki broni jednocześnie. Wymaga to od gracza ciągłego wymieniania śmiercionośnego ekwipunku, a miłośnicy DN3D mogą być zawiedzeni tym, iż nasz Duke nie potrafi już wyciągnąć sobie z tyłka wachlarza pistoletów, karabinów, strzelb i wyrzutni rakiet.

Ale chyba najgorsze wrażenie robi oprawa graficzna. Nie da się ukryć tego, że Duke Nukem Forever wygląda jak tytuł sprzed przynajmniej 5 lat. Koszmarne modele postaci, jeszcze paskudniejsze tekstury i wizualne projekty poziomów, a do tego straszna animacja twarzy pozbawionych jakiegokolwiek wyrazu, która przywodzi na myśl ofiary nieudanej kuracji usuwania zmarszczek paraliżującą mięśnie twarzy kurarą. Powinniście też zobaczyć jak Duke skacze. Przypomina to animacje skoków z lat 90tych , którym bliżej było do lewitacji z podkurczaniem nóg niż faktycznych podskoków. Gearbox, 3D Realms - to nazywacie animacją skakania? Właśnie na takich rzeczach najbardziej cierpi DNF. Jest grą z wysokim budżetem, a na każdym kroku przypomina tandetną taniochę, której nie ratują dobre głosy postaci i znajomo brzmiąca muzyka.

Kiedy jednak przyjrzymy się z bliska konstrukcji rozgrywki zobaczymy, że Duke Nukem Forever był projektowany w sposób podobny do Half-Life 2. Sceny akcji są tu przeplatane prostymi zagadkami, sekwencjami z jazdą pojazdami, drobnymi ekspozycjami fabularnymi i walkami z bossami. Niestety projekt gry jest lepszy od wykonania. Sekwencje pływania są męczące, przeciwnicy niezbyt interesujący, walki z bossami opierają się na pakowaniu w nich ołowiu, model jazdy pojazdami nie zrywa blond włosów z głowy, a do tego gra zawiera zbyt wiele elementów platformowych jak na tytuł będący pierwszoosobową strzelanką.

Tak, Duke Nukem Forever jest źle zrobioną grą. Ale jest też źle zrobioną grą, która, zaskakująco, daje sporo frajdy. Kluczem do tego jest różnorodność i niezłe pomysły. Skakanie zmniejszonym Duke'im po szafkach w kuchni, strzelanina w opuszczonym miasteczku rodem z westernów, masa drobnych zagadek logicznych - to tylko niektóre elementy scenariusza wywołujące uśmiech na twarzy. Mamy tu wiele takich smaczków, które wyróżniają DNF spośród większości dzisiejszych, monotonnych strzelanek, a silna staroszkolność mechaniki rozgrywki wydaje się wręcz świeża w czasach współczesnych, pseudo-realistycznych FPSów wypełnionych trzema skryptami na metr kwadratowy przestrzeni gry.

Ośmiogodzinna kampania dla pojedynczego gracza jest źle zrobiona, ale zabawna. Niestety nie można tego samego powiedzieć o multiplayerze. Teoretycznie oferta jest solidna: mamy tu Duke'owe wersje deathmatchu, deathmatchu drużynowego, kradzieży panienek w roli flag oraz przejmowania kontroli nad punktem na mapie. Co z tego skoro rozgrywka niszczona jest przez lagi, uzbrojenie jest skrajnie niezbalansowane, mapy okrutnie brzydkie i nieciekawe, a model strzelania przeniesiony prosto z single playera zupełnie się nie sprawdza. Nie pomagają nawet odblokowywane za zdobywanie poziomów ozdoby do naszej wirtualnej posiadłości.

Do tego wszyscy gracze grają Duke'iem. Książę jednego gracza różni się od Księcia drugiego jedynie ubraniami, które odblokowujemy grając. Jakimi ubraniami? Wyobraźcie sobie Duke'a w czerwonych lenonkach na oczach zamiast czarnych okularów przeciwsłonecznych i z łupiną dyni na głowie. Koszmar? Jeżeli nie widzieliście tego w grze to macie powody się cieszyć.

I oto całe Duke Nukem Forever. Gra, która powinna była wyjść najpóźniej 5 lat temu, bo dzisiaj wydaje się przestarzała, a do tego jest ogromnie niedopracowana. Mimo to nie zamierzam przesadnie zaniżać oceny tytułu, aby wykreować się na niby rzetelnego recenzenta albo skorzystać z okazji dokopania dużej marce. Nie wierzcie tym skrajnie negatywnym spośród recenzji DNF. To nie jest gra dobra, ale nie jest też aż tak zła jak wielu mówi. Graliście w wiele gorszych gier, które były lepiej oceniane.

Być może nowa opowieść o Księciu nie jest warta swojej pełnej ceny, a multiplayer to porażka, ale kiedy cena spadnie warto zapoznać się z przygodą dla pojedynczego gracza. Chociaż jest to oferta tylko dla fanów Duke'a i dla nich będzie co przyjemny przeciętniak, który przez chwilę potrafi być naprawdę kiepski, aby za moment dać masę radości jakimś fajnym pomysłem. Ludzie pozbawieni sympatii wobec Księcia znajdą tu jedynie grę słabą.

Nie da się ukryć, że powrót Duke'a jest dokładnie taki jak należało się spodziewać po tylu latach tworzenia i licznych upadkach, ale mimo wszystko fani znajdą, przy odrobinie dobrej woli, powody, aby cieszyć się w tego, iż legenda DNF zakończyła się premierą.

Od siebie życzę udanego zamieniania jąder obcych w obolałą jajecznicę. Game on!

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: quaz quaz który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  stary, dobry Duke i jego klimat
+ wiele staroszkolnych rozwiązań nadal żywe
+ specyficzne, ale udane poczucie humoru
+ sporo nawiązań
+ liczne, nietypowe pomysły na rozgrywkę
+ przyjemne zagadki logiczne

Minusy

  ogólne niedoróbki
 niska jakość wykonania wszystkiego
 grafika sprzed wielu lat
 taniocha w wysokobudżetowej grze
 spartaczony multiplayer
 idiotyczne skoki stopnia trudności
 koszmarne poziomy podwodne
 nudne fragmenty trybu fabularnego

dlatego quaz
ocenia tę grę na:

6

Grafika 40%

Dźwięk 70%

Gameplay 70%

Ocena wszystkich
recenzentów

6.0

Grafika 40%

Dźwięk 70%

Gameplay 70%

[ + dodaj screen ]

potter644: Naprawdę piękne widoki. (PC)

potter644: Książe w pełnej kraksie. (PC)

potter644: Upiór, ale nie w operze. (PC)

Chidder: Potwory z Duke Nukem Forever, czyli prezent na święta od 3D Realms. (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka